Widzenia z dzieckiem

  • Autor wątku Autor wątku OCEANIA
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
anna lisosos-to więz mozna podtrzymywac listownie i telefonicznie.Niekoniecznie odwiedzając za kratami ojca. Kiedy ojcowie wyjezdzaja pracowac za granicę,tez dzieci ojca nie widza...Może i przyjezdza,ale sa tacy co nie przyjeżdzaja...Pozostaja listy i telefony,no moze zamiast listów @ i smsy...
 
ingab napisał:
anna lisosos-to więz mozna podtrzymywac listownie i telefonicznie.Niekoniecznie odwiedzając za kratami ojca. Kiedy ojcowie wyjezdzaja pracowac za granicę,tez dzieci ojca nie widza...Może i przyjezdza,ale sa tacy co nie przyjeżdzaja...Pozostaja listy i telefony,no moze zamiast listów @ i smsy...

zostaje tez skayp jak tato za granica widza sie rozmawiaja a tu inna sytuacja postaw sie na miejscu faceta i to ty jako matka siedzisz za kratami a facet tylko pisze i rozmawiacie przez telefon nie przywozi ci dzieci no hallo zreszta kazdy robi jak uwaza kazdego osobista sprawa zastanowic sie trzeba nad tym co wieziennictwo robi zeby te widzenia byly przyjazniejsze dziecia ja ze swoimi corkami chodze i nie wyobrazam sobie zeby tak nie bylo
 
annalissos O losie, weź się kobieto zastanów co ty wypisujesz, bo płakać się chce nad dobą. Czemu ktoś ma się stawiać w sytuacji kryminalisty. Nikt mu do cholery nie kazał łamać prawa. A nie widywanie się z dzieckiem to są konsekwencje, które powinien wziąć na barki. Zresztą nie zmuszaj nikogo do zmiany własnego poczynania i poglądów.
 
endorfinalna napisał:
A nie widywanie się z dzieckiem to są konsekwencje, które powinien wziąć na barki.

Konsekwencją jest to, ze w związku z karą nie uczestniczy w codziennym dniu swojego dziecka co nie znaczy, że nie może go widywać.
 
izuniaem napisał:
Konsekwencją jest to, ze w związku z karą nie uczestniczy w codziennym dniu swojego dziecka co nie znaczy, że nie może go widywać.

Izunia a wybierając, to warto karać dziecko widzeniami takimi, jakie ma mój Osadzony np?? Ja widziałam Maleństwa, które płaczą z powodu kraty dzielącej Je od Tatusia, który nie może wziąć Maluszka na ręce. To jest sposób na budowanie relacji z Ojcem?
No to ja jestem tą złą Matką, która nie chce takiej więzi... :(
 
z bytomia, nie o to chodzi. Dobrze wiesz, że są widzenia przy stoliku gdzie tata może brać dziecko na ręce i przytulić.
 
izuniaem napisał:
Konsekwencją jest to, ze w związku z karą nie uczestniczy w codziennym dniu swojego dziecka co nie znaczy, że nie może go widywać.

zgadzam sie z tym w 100 proc. zresztą nie mozna sie wypierac czegos co i tobie moze sie przydarzyć i co wtedy pani end....??? przepraszam ale nie pamietam nicku
 
Nie mow ze komus cos sie moze przydarzyc ,bo to zaden argument.Ja wiem,że mi się ZK nie przydarzy.Na 100 to wiem. Dlatego nie podawaj takich przykladow.
 
izuniaem napisał:
z bytomia, nie o to chodzi. Dobrze wiesz, że są widzenia przy stoliku gdzie tata może brać dziecko na ręce i przytulić.

dokladnie tak sa widzenia przy stoliku czasami przy tymczasowo aresztowanych i niebezpiecznych, istnieje mozliwosc widzenia przez plekse bytomia takie widzenia to sa w najciezszych wiezieniach na swiecie przez krate nigdy nie spotkalam sie ze tato dziecka nie moglby wziasc na rece nawet gdy bylam as w zielonej gorze my dososli musielismy siedziec przy stoliku nier mozna bylo sie przytulic ale dzieci mogly isc do taty
 
annalissos napisał:
dokladnie tak sa widzenia przy stoliku czasami przy tymczasowo aresztowanych i niebezpiecznych, istnieje mozliwosc widzenia przez plekse bytomia takie widzenia to sa w najciezszych wiezieniach na swiecie przez krate nigdy nie spotkalam sie ze tato dziecka nie moglby wziasc na rece nawet gdy bylam as w zielonej gorze my dososli musielismy siedziec przy stoliku nier mozna bylo sie przytulic ale dzieci mogly isc do taty

A widzisz? Jednak mało wiesz. Więzienie w jakim przebywa mój Osadzony to zakład dla pierwszy raz karanych typu zamkniętego i nie ma tam widzeń przy stoliku oraz nie ma możliwości "podania" dziecka Tatusiowi. Także jak nie wiesz czegoś w sprawie do końca, to może nie zabieraj głosu.

izuniaem i dobrze wiesz też, że pierwsze co zrobiłabym w wypadku normalnego widzenia przy stoliku, to zabrałabym ze sobą Dzieci.
 
z bytomia napisał:
izuniaem i dobrze wiesz też, że pierwsze co zrobiłabym w wypadku normalnego widzenia przy stoliku, to zabrałabym ze sobą Dzieci.

Wiem, wiem również jakie emocje Tobą targają gdy sama idziesz na widzenie.
z bytomia przecież ja Ciebie nie oceniam i powiem szczerze, na takie warunki ja również nie zabrałabym dzieci.
 
z bytomia napisał:
A widzisz? Jednak mało wiesz. Więzienie w jakim przebywa mój Osadzony to zakład dla pierwszy raz karanych typu zamkniętego i nie ma tam widzeń przy stoliku oraz nie ma możliwości "podania" dziecka Tatusiowi. Także jak nie wiesz czegoś w sprawie do końca, to może nie zabieraj głosu.

wiec napisz w jakim zk sa takie widzenia bardzo mnie to ciekawi z bytomia zmieniasz zdanie wiem ze taka sytuacja nie jest latwa bo przez to sama przechodze
 
izuniaem napisał:
Wiem, wiem również jakie emocje Tobą targają gdy sama idziesz na widzenie.
z bytomia przecież ja Ciebie nie oceniam i powiem szczerze, na takie warunki ja również nie zabrałabym dzieci.

Chciałabym dlatego, żeby rozmówczyni zrozumiała, że czasem dla dobra dziecka trzeba właśnie odpuścić zabieranie Dziecka ze sobą. To post w którym wspominałam o wyborze mniejszego zła.
Warunki jakie tam panują z pewnością nie sprzyjają pogłębianiu więzi dziecka z Ojcem. Nieświadomy niemowlak, który większość widzenia prześpi- być może (pozostawiam do oceny Rodzica) ale nie dziecko, które już wiele rozumie.

annalissos ależ proszę bardzo :) W Zakładzie Karnym w Wojkowicach. Możesz to sprawdzić jeśli masz ochotę na dochodzenie. Myślę, że potwierdzenie uzyskasz od wielu osób tutaj.
 
z bytomia napisał:
Chciałabym dlatego, żeby rozmówczyni zrozumiała, że czasem dla dobra dziecka trzeba właśnie odpuścić zabieranie Dziecka ze sobą. To post w którym wspominałam o wyborze mniejszego zła.
Warunki jakie tam panują z pewnością nie sprzyjają pogłębianiu więzi dziecka z Ojcem. Nieświadomy niemowlak, który większość widzenia prześpi- być może (pozostawiam do oceny Rodzica) ale nie dziecko, które już wiele rozumie.

annalissos ależ proszę bardzo :) W Zakładzie Karnym w Wojkowicach. Możesz to sprawdzić jeśli masz ochotę na dochodzenie. Myślę, że potwierdzenie uzyskasz od wielu osób tutaj.

wiec nalezy sie zastanowic co mozna zrobic zeby to sie zmienilo
 
annalissos napisał:
wiec nalezy sie zastanowic co mozna zrobic zeby to sie zmienilo

To już nie dotyczy widzeń z Dzieckiem, a wszelkie możliwe kroki zostały już podjęte więc dziękuję za troskę.
Mam natomiast nadzieję, że w końcu udało Ci się zrozumieć pewne sprawy i fakt, że nie zawsze można zabrać ze sobą dziecko do zk.

Co więcej zastanawia mnie Wasze zdanie, jeśli Tatuś przebywa na sankcji przez X czasu, załóżmy, że jest to 12 miesięcy i widzenia otrzymuje tylko w sposób uniemożliwiający bezpośredni kontakt, to też należy pielęgnować więź? Zabierać Malucha ze sobą aby mógł Tatę pooglądać przez "szybkę" ?
 
a jaka jest więź miedzy dzieckiem a ojcem jeżeli nie widziało tyle czasu swojego ojca ? ja zabierałam dzieci co tydzień na widzenie i więź maja doskonała miedzy sobą i nie wyobrażam sobie żeby moje dzieci pomimo tego ze ojciec jest w wiezieniu nie widywały go!!!
 
z bytomia ile Twoje dzieci nie widziały już ojca?
 
jogobellaa napisał:
a jaka jest więź miedzy dzieckiem a ojcem jeżeli nie widziało tyle czasu swojego ojca ? ja zabierałam dzieci co tydzień na widzenie i więź maja doskonała miedzy sobą i nie wyobrażam sobie żeby moje dzieci pomimo tego ze ojciec jest w wiezieniu nie widywały go!!!

zgadzam sie z toba a pani z bytomia moze twoje dzieci beda mialy kiedys pretensje do ciebie ze nie widywaly sie z tata a jak wroci to bedzie dla nich zupelnie obcy czlowiek
 
jogobellaa dziecko, bo jedno z Nich jest Synem Osadzonego. Nie widział Go od kwietnia zeszłego roku, ponieważ jak już wspomniałam widzenia w takiej, a nie innej formie są niemożliwe. Mogę jeszcze dodać, że do czasu, kiedy widzenia odbywały się w innych warunkach dzieci widywały Osadzonego czasem nawet po kilka razy w tygodniu (bo była taka możliwość)
Uprzedzę pytania... Dziecko wie kim jest Jego Ojciec, doskonale pamięta jak wygląda, rozmawia z Nim więcej niż ja.
pani z bytomia moze twoje dzieci beda mialy kiedys pretensje do ciebie ze nie widywaly sie z tata a jak wroci to bedzie dla nich zupelnie obcy czlowiek
Pozwolisz, że zapamiętam to zdanie i jak tylko wróci opowiem Ci o tym kim jest dla Syna Jego Ojciec. A niespełna 3 letnie dziecko, które od Urodzenia miało Ojca za murem nie tęskni za normalnym życiem z Tatusiem- bo nigdy tego nie miał.
 
Ostatnia edycja:
Ja nie rozumiem to co zk uniemożliwia kontakt z dzieckiem? jeżeli faktycznie jest tam źle i Twój mąż nie widuje swojego synka to dlaczego nie staracie sie o przewiezienie do innego zk??
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra