Widzenia z dzieckiem

  • Autor wątku Autor wątku OCEANIA
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
annalissos Ostygnij :D
Wyrażam swoje zdanie i poglądy, mam prawo tak jak i Ty, więc daruj sobie docinki bo są infantylne.
Jak ZK jest szpitalem to ja jestem Michael Jackson co najmniej. Masz prawo okłamywać swoje dzieci, natomiast mi jest ich po prostu szkoda, że własna matka ich okłamuje. Nie pisałam nigdzie, że masz zabronić dzieciom widywania się z ojcem, Ty masz problemy jakieś ze wzrokiem? :what:
A według mnie nie ma takiego czegoś jak mniejsze zło, czy mniejsza kłamstwo. Jest zło i kłamstwo po prostu.
 
endorfinalna napisał:
annalissos Ostygnij :D
Wyrażam swoje zdanie i poglądy, mam prawo tak jak i Ty, więc daruj sobie docinki bo są infantylne.
Jak ZK jest szpitalem to ja jestem Michael Jackson co najmniej. Masz prawo okłamywać swoje dzieci, natomiast mi jest ich po prostu szkoda, że własna matka ich okłamuje. Nie pisałam nigdzie, że masz zabronić dzieciom widywania się z ojcem, Ty masz problemy jakieś ze wzrokiem? :what:
A według mnie nie ma takiego czegoś jak mniejsze zło, czy mniejsza kłamstwo. Jest zło i kłamstwo po prostu.

infaltynne to sa twoje wypowiedzi :D miej zdanie jakie masz i zyj sobie z nim nie obchodzi mnie to ja jestem matka i krzywdy im nie wyrzadzam wole zeby wiedzialy co i jak niz pozniej sie z nich inni smiali bo sie dowiedza od kolegow pozdrawiam e cos tam
 
annalissos Ja przynajmniej dziecka własnego nie okłamuje i bzdur nie wypisuje :)
Nie ma Cię moje zdanie obchodzi, bo pisze je ogólnie nie Tobie. Nie dodawaj sobie dziewczyno, bo to jest równie śmieszne. Okłamywanie dziecka to krzywdzenie go... :confused: Psycholog Ci tego nie powiedziała :-o. M coś tam to Ty masz pod korą, gdzie powinna być całość... :ok:
 
Może moja sytuacja jest na tyle dobra,że mogę sobie na to pozwolić żeby kłamać. O tym,że mój mąż jest w więzieniu wiedzą moi rodzice,dziadkowie,teściowie i moja przyjaciółka. Cała "reszta świata" wie,że mój mąż wyjechał do pracy. Nikogo to nie dziwi bo mój mąż często wyjeżdża w interesach( raz na dłużej raz na krócej). Uznałam,że lepiej będzie mojemu synkowi mówić np. w szkole,że tata jest za granicą niż mówić,że tata jest w więzieniu.
Dzieciaki są różne,każda z nas sama wie najlepiej co jest dla dziecka dobre a co złe.

endorfinalna, ja wiem,że syn żyje spokojnie wiedząc,że tata wyjechał.Nie chcę żeby dowiedział się o więzieniu.Pewnie,że jest sposób żeby mu to wszystko wytłumaczyć ale po co? Uważam,że jeśli da się tego uniknąć to nie ma sensu mieszać mu w głowie.Dodam,że mąż jest 430 km. od domu i raczej nie wyobrażam sobie tych podróży z synem.

Powtarzam,że to tylko mój pomysł(i mojego męża) na wyjaśnienie nieobecności taty. Jestem świadoma,że można tak przez parę miesięcy ale nie przez lata.Pisałam,że nie wiem co by było gdyby wyrok był większy. Jestem jednak pewna - albo całkowicie odcinam dziecko od tego tematu( kłamiąc) albo mówię prawdę o więzieniu( w sposób delikatny i "zrozumiały" dla 10-latka). Raczej nie zdecydowałabym się na opowieści o szpitalu bo co jak na takim widzeniu dziecko dowie się od drugiego dziecka ( bardziej uświadomionego przez rodziców),że to nie jest szpital tylko więzienie? Co jeśli powie np. w przedszkolu,że było w szpitalu u taty i tam panowie policjanci prowadzili kogoś w kajdankach albo,że pan policjant sprawdzał co ma w kieszeni?

Ogólnie nie podobają mi się widzenia "na dziecko" i już. Każdy inny przypadek jestem w stanie jakoś zrozumieć.
 
martucha201181 Twoja sprawa/wasza co powiedzieliście synkowi. Mnie nie ziębi i nie grzeje to, że się inną historie dziecku opowiada, bo to sprawa indywidualna. Ale żeby robić dziecku w głowie jeszcze większe zamieszanie opowiadając, że jeździ do szpitala, a w rzeczywistości jest to ZK to jest paranoja. Bo dziecko żyje w kłamstwie i ma zniekształcony obraz ZK, oraz szpitala. I tak jak piszesz w dalszej części swojego postu, właśnie dlatego uważam, że to jest jeszcze gorsze od prawdy, takie głupie kłamstwo. Takie moje zdanie odnośnie tego i tyle ;)
A pozwolenie na kłamanie to nie wiem od kogo się dostaje :what: ...
 
Ja moich dzieci nie okłamuje wiedza gdzie jest tata i bardzo chce a do niego jeździć rozmawiać przez telefon nie zauważyłam żeby było z nimi coś nie tak ...nam psycholog powiedziała ze jak najbardziej powinny mieć kontakt z tata nawet jeżdżąc do zk... parę razy na widzeniu była u nas psycholog więzienny rozmawiała z nami bardzo miła pani widziała też jak zachowują się dzieci jak rozmawiają z tatą jak najbardziej była za tym żeby dzieci często odwiedzały tatę. Dużo pomogła mężowi w załatwianiu przepustek nawet tych losowych jak jeszcze nie przysługiwały mu normalne...tylko po to żeby był blisko dzieci jak było trzeba jechać do lekarza potem szpitala czy badania .... Także wszystko zależy od rodziców dzieci jaki maja z sobą kontakt itd... każda z nas będzie miała w tej kwestii swoje zdanie!! Ja swojej decyzji nie żałuje nie ma u nas dodatkowego widzenia dla dzieci bo każde widzenie jest dla dzieci i na nich się skupiamy najbardziej...one najbardziej potrzebują miłości i czułości ....
 
Ostatnia edycja:
Okay przestępcy są do bani bo zostawili dziecko i rodzinę. Kobiety przestępców, które zabierają dzieci na widzenia są do bani, bo myślą o wszystkim i wszystkich tylko nie o dziecku. A co w takim razie można powiedzieć o matkach które nie ciągają dzieci na widzenia (dla ich dobra) ale zdecydowały się na macierzyństwo w takim momencie życia, że dziecko nawet dobrze nie wie kim jest jego ojciec, bo przez całe życie dziecka ojciec siedzi? W czym te kobiety są lepsze od tych które wyciągają dodatkową godzinę na dziecko bądź od tych które tak po prostu bez wyciągania dodatkowego widzenia targają dzieci na widzenia np. bo ojciec chce zobaczyć dziecko? Czy może jednoczesna ciąża i odsiadka męża była tylko splotem nieszczęśliwych wypadków które jak wiemy lubią chodzić parami? Czekam na Wasze opinie:)
 
endorfinalna wydaje mi się ,że zmierzamy do tego samego tylko innymi drogami. Ogólnie nie potępiam matek,które prowadzą dzieci na widzenie do ojca.Chciałam tylko uświadomić te matki,które "nie wciągnęły dzieci w więzienny klimat",że nie powinny mieć wyrzutów sumienia czy bać się krytyki. Ja usłyszałam w sądzie wypowiedź naszej pani kurator,która stwierdziła,że nasza decyzja jest bardzo dojrzała i zasługująca na pochwałę.Bardzo bałam się,że kurator i sędzia stwierdzą,że męża i syna nic nie łączy skoro pozwoliliśmy sobie na taką decyzję. A okazało się,że i wychowawca to docenił i sąd uznał ,że postępujemy słusznie.
Jeśli tylko kierujesz się dobrem dziecka,masz prawo i mądrze skłamać i zabrać je do ojca na widzenie.
Trzeba tylko pamiętać żeby to kłamstwo było "mądre".
Pytasz kto daje pozwolenie na kłamstwo. Niestety sami sobie je dajemy i sami się z tym kłamstwem męczymy.
jogobellaa napisałaś : Także wszystko zależy od rodziców dzieci jaki maja z sobą kontakt itd...
Możesz to rozwinąć bo nie bardzo to rozumiem.
 
Powiem Ci ze jesli chodzi o zabieranie dzieci na widzenie dla dodatkowej godziny to kazdy ma swoje zdanie tak samo jesli chodzi o nie zabieranie dziecka na widzenie ale jesli chodzi o maciezynstwo to kazda kobieta chyba wie co robi i na co sie zgadza zachodzac w ciaze ze swoim facetem.... ja napszyklad tez mam meza w wiezieniu wiem ze siedzi za swoja glupote nie zabieram dziecka naszego na widzenie bo tak zdecydowalismy ale kocham go i jesli bedzie wszystko ok i dajmy na to ze zmieni sie to chcem miec z nim dzieci a ze po czasie wyjdzie jak wyjdzie np ze zowu trafi do wiezienia to co mam zalowac ze mam dziecko z nim troche dziwne podejscie to przeciez facet jest taki a nie dziecko ,,, dziecko niczemu niewinnejest
 
Martusia25 zgadzam się z Tobą no i przecież to logiczne że nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć jutra, ale czy w takim razie kobieta, która pozbawia dziecko ojca już od jego narodzin ma moralne prawo oceny kobiet, które postępują w taki czy inny sposób? W taki czy inny czyli że zabierają lub nie zabierają dziecko na widzenie albo że coś wyciągają? W czym te które tak bardzo negują postawę innych są lepsze gdy same popełniły błędy w swoim życiu? To mnie zastanawia:) Dlaczego nie ocenia się tutaj ogólnie macierzyństwa tylko matki, które okłamują swoje dzieci bądź ciągają albo nie ciągają dzieci na widzenia?
 
Ostatnia edycja:
to fakt ze nie maja prawa oceniac postepow innych kobiet ale to jest forum i np kazda opowiada co robi albo co zrobila by a inne osoby to oceniaja taka juz kolej rzeczy... no coz kazdy jest inny kazdy ma swoje poglady na temat zabierania lub nie zabierania dziecka na widzenia
 
Gajana napisał:
Okay przestępcy są do bani bo zostawili dziecko i rodzinę. Kobiety przestępców, które zabierają dzieci na widzenia są do bani, bo myślą o wszystkim i wszystkich tylko nie o dziecku. A co w takim razie można powiedzieć o matkach które nie ciągają dzieci na widzenia (dla ich dobra) ale zdecydowały się na macierzyństwo w takim momencie życia, że dziecko nawet dobrze nie wie kim jest jego ojciec, bo przez całe życie dziecka ojciec siedzi? W czym te kobiety są lepsze od tych które wyciągają dodatkową godzinę na dziecko bądź od tych które tak po prostu bez wyciągania dodatkowego widzenia targają dzieci na widzenia np. bo ojciec chce zobaczyć dziecko? Czy może jednoczesna ciąża i odsiadka męża była tylko splotem nieszczęśliwych wypadków które jak wiemy lubią chodzić parami? Czekam na Wasze opinie:)

Bardzo dobrze napisane!!!
 
Gajana ja mogę śmiało odpowiedzieć jak było w moim przypadku, choć nie jest to powód do chwalenia się. Nie decydowałam się na dziecko, nie chciałam Go, stosowałam środki antykoncepcyjne, które zawiodły. Forum prawne to jednak nie miejsce na opowiadanie o poczęciu mojego Syna więc mówię w skrócie. O ciąży dowiedziałam się w 17 tygodniu. Byłam zła, rozgoryczona, raz dlatego, że wiedziałam jaka jest sytuacja mojego Partnera, a dwa, że nie planowałam Dziecka. No i owszem nie jestem dumna z tego, że Syn pojawił się w takim momencie ale i nie mam się za lepszą, czy gorszą. Zaczynając tą dyskusję chciałam tylko uświadomić jedno, że nikt nie ma prawa nikogo oceniać, ja zostałam oceniona jako tam zła i niedobra, bo od roku nie odwiedzam Partnera, nie wożę mu dzieci.
 
z bytomia nie jesteś ta niedobrą dlaczego tak uważasz? Każdy ma swoje zdanie na temat wożenia dzieci do zk każde dziecko inaczej znosi pobyt w zk i każde dziecko ma inną wrażliwość. Ja uważam ze robię dobrze wożąc dzieci do ojca jest między nimi silna więź emocjonalna i mam nadzieje że będzie tak zawsze.
 
Gajana piszesz: Dlaczego nie ocenia się tutaj ogólnie macierzyństwa tylko matki, które okłamują swoje dzieci bądź ciągają albo nie ciągają dzieci na widzenia?

Temat dotyczy zabierania dzieci na widzenie,więc piszemy na temat!!!
Macierzyństwo to temat na inne forum. Nie robimy casting-u na najlepszą mamusię.Każda z jakiegoś powodu decyduje się na "widzenia z dziećmi" albo się nie decyduje.
 
z bytomia napisał:
Gajana ja mogę śmiało odpowiedzieć jak było w moim przypadku, choć nie jest to powód do chwalenia się. Nie decydowałam się na dziecko, nie chciałam Go, stosowałam środki antykoncepcyjne, które zawiodły. Forum prawne to jednak nie miejsce na opowiadanie o poczęciu mojego Syna więc mówię w skrócie. O ciąży dowiedziałam się w 17 tygodniu. Byłam zła, rozgoryczona, raz dlatego, że wiedziałam jaka jest sytuacja mojego Partnera, a dwa, że nie planowałam Dziecka. No i owszem nie jestem dumna z tego, że Syn pojawił się w takim momencie ale i nie mam się za lepszą, czy gorszą. Zaczynając tą dyskusję chciałam tylko uświadomić jedno, że nikt nie ma prawa nikogo oceniać, ja zostałam oceniona jako tam zła i niedobra, bo od roku nie odwiedzam Partnera, nie wożę mu dzieci.

z tego co wnioskuje to twoj syn poczal sie w zk i skoro od urodzenia taty nie widzial to zupelnie inna sprawa moje dzieci sa w 100 proc. chciane i zaplanowane do pewnego czasu w swoim zyciu mialy tate codziennie maz odsiaduje wyrok za stare sprawy stalo sie jak stalo ale jak ja moge uniemozliwiac im kontaktu jutro wlasnie jedziemy do meza z mlodsza corka starsza ma jutro muzyke i robia salatke owocowa wiec jej tego na sile nie pozbawiam
co do dzieci nie rozumie jak matka moze powiedziec ze nie chciala dziecka kochajac sie z facetem jakimkolwiek trzeba sie liczyc ze mozna zajsc w ciaze nawet biorac srodki antykoncepcyjne zadne jak wiadomo nie sa 100proc.
jezeli bym zaszla w ciaze z meze nawet gdyby byl w zk to uwierzcie napewno to dziecko byloby tak chciane jak corki tylko z tym ze nie planowane
 
annalissos napisał:
z tego co wnioskuje to twoj syn poczal sie w zk i skoro od urodzenia taty nie widzial to zupelnie inna sprawa moje dzieci sa w 100 proc. chciane i zaplanowane do pewnego czasu w swoim zyciu mialy tate codziennie maz odsiaduje wyrok za stare sprawy stalo sie jak stalo ale jak ja moge uniemozliwiac im kontaktu jutro wlasnie jedziemy do meza z mlodsza corka starsza ma jutro muzyke i robia salatke owocowa wiec jej tego na sile nie pozbawiam
co do dzieci nie rozumie jak matka moze powiedziec ze nie chciala dziecka kochajac sie z facetem jakimkolwiek trzeba sie liczyc ze mozna zajsc w ciaze nawet biorac srodki antykoncepcyjne zadne jak wiadomo nie sa 100proc.
jezeli bym zaszla w ciaze z meze nawet gdyby byl w zk to uwierzcie napewno to dziecko byloby tak chciane jak corki tylko z tym ze nie planowane

Nie, dziecko nie zostało poczęte podczas odbywania kary przez mojego Partnera ale w momencie kiedy do tego doszło było już wiadomo, że prawdopodobnie będzie musiał iść odbyć karę. A Syn urodził się 2 miesiące od momentu kiedy Jego Ojciec przekroczył bramy AŚ.
Po raz kolejny robisz ze mnie Potwora. Jak nie źle, że nie jeżdżę do Partnera, nie zabieram Dzieci, to teraz, że mam nie chciane dziecko. Owszem, dziecka nie chciałam- tak napisałam, bo nie było Ono planowane. Znów widzisz w tym coś złego? Kochając się facetem jakimkolwiek nie każdego dnia zachodzi się w ciążę- to też ciężkie do pojęcia?
 
annalissos Co Ty za pierdoły wypisujesz!Myśl logicznie. Jeśli ktoś bierze środki antykoncepcyjne to w celu uniknięcia ciąży! Jeśli taka ciążą się przydarzyła to uważam,że dziewczyna ma prawo mówić,że nie chciała mieć dziecka i że była zła,że jest w ciąży.
A dlaczego nie zabierzesz starszej córki? Przecież spotkanie z tatą w zk jest ważniejsze niż jakaś sałatka owocowa czy muzyka!
Widzisz, po każdym można jeździć tylko po co?
 
z bytomia ja nie robie z ciebie potfora dziecko mozna pokochac nad zycie jak sie urodzi i wtedy stwierdzic ze najlepsze co ciebie w zyciu spotkalo ale nie w tym rzecz twoje dziecko nie wie co to tata nie widzialo go codziennie rano nie trzymal go na rekach zaraz po urodzeniu jako pierwszy jak moj maz starsza corcie albo mlodsza zobaczyl jak miala pare godzin one od urodzenia znaja jego zapach glos znaja znaczenie taty nie jako slowa a jako czlowieka ktory je chroni on je trzymal do kapieli wozil do lekarzy i potem zycie sie tak zlozylo ze musial isc do zk ze wzgledu tylko na to ze mial dluzszy wyrok niz dwa lata wtedy dostal by zwiesdzenie po dwoch odroczeniach i jak ja mam nagle urwac z dziecmi kontakt jak im zabrac odrobinke normalnosci jaka teraz moga miec maz wyjdzie i wszystko wroci do normy ale nie bedzie im obcy
 
annalissos napisał:
z bytomia ja nie robie z ciebie potfora dziecko mozna pokochac nad zycie jak sie urodzi i wtedy stwierdzic ze najlepsze co ciebie w zyciu spotkalo ale nie w tym rzecz

Chyba potwora a nie potfora?
twoje dziecko nie wie co to tata nie widzialo go codziennie rano nie trzymal go na rekach zaraz po urodzeniu jako pierwszy jak moj maz starsza corcie albo mlodsza zobaczyl jak miala pare godzin one od urodzenia znaja jego zapach glos znaja znaczenie taty nie jako slowa a jako czlowieka ktory je chroni on je trzymal do kapieli wozil do lekarzy i potem zycie sie tak zlozylo ze musial isc do zk ze wzgledu tylko na to ze mial dluzszy wyrok niz dwa lata wtedy dostal by zwiesdzenie po dwoch odroczeniach
Bardzo taktowna jesteś. A może gdyby nie popełnił przestępstwa to by do więzienia nie trafił? Tak mi się wydaje,że jeśli uważasz,że każda kobieta idąc do łóżka z facetem musi brać pod uwagę ,że będą z tego dzieci(nawet jeśli zabezpiecza się przed ciążą) to powinnaś też uważać ,że każdy kto popełnia przestępstwo musi liczyć się z tym ,że idzie do więzienia i traci bliski kontakt z rodziną!
i jak ja mam nagle urwac z dziecmi kontakt jak im zabrac odrobinke normalnosci jaka teraz moga miec maz wyjdzie i wszystko wroci do normy ale nie bedzie im obcy
A wizyty w zk z dziećmi są tą odrobiną normalności? Pytam bo w takim razie "normalność" to pojęcie względne.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra