Widzenia z dzieckiem

  • Autor wątku Autor wątku OCEANIA
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
olimp20 napisał:
wpisal mnie w potulicach ale tam jeszcze nie skorzystalam z widzenia bo po tygodniu juz go przeniesli wiec ta lista bedzie sie liczyla w strzelewie? a synka nie wpisal bo nie wiedzial czy musi to zrobic

Ta "lista" to zapis w karcie widzeń, która wedruje razem ze skazanym, niewazne gdzie była założona. Zapisy w karcie widzeń są ważne w kolejnej jednostce.
Jeżeli syn nosi nazwisko skazanego to nie musi byc wpisany. Radzę mieć przy sobie odpis skrócony aktu urodzenia. Nie powinno byc tez problemu z wejściem z dzieckiem na widzenie (rozumiem ze jest to małe dziecko) jeżeli nie będzie figurowało w owej "liście" a nosi nazwisko inne - nie będzie jednak mógł skorzystac z dodatkowego widzenia z dzieckiem do czasu uregulowania tej sprawy.
 
bardzo dziekuje za pomoc jestem pierwszy raz w takiej sytuacji wiec nie orientuje sie jak to jest
 
czy na widzenie z dzieckiem przysluguje dodatkowa godzina czy tylko to co ma przysadzone
 
Mój ma 2 godz regulaminowe plus 1 na dzieci ale on jest na zamkniętym. Czyli na dzieci przysługuje dodatkowa godzina..
 
olimp20 napisał:
czy na widzenie z dzieckiem przysluguje dodatkowa godzina czy tylko to co ma przysadzone

Art. 105a. § 1. Widzenie trwa 60 minut. W tym samym dniu skazanemu udziela się tylko jednego widzenia, z zastrzeżeniem art. 90 pkt 6 i art. 91 pkt 8.
§ 2. W widzeniu mogą uczestniczyć nie więcej niż dwie osoby pełnoletnie. Liczba osób niepełnoletnich nie podlega ograniczeniu. Osoby do lat 15 mogą korzystać z widzeń tylko pod opieką osób pełnoletnich.
§ 3. Skazani, o których mowa w art. 87a, mają prawo do dodatkowego widzenia z dziećmi.
.....
Art. 87a. § 1. Wykonując karę wobec skazanych sprawujących stałą pieczę nad dzieckiem do lat 15, uwzględnia się w szczególności potrzebę inicjowania, podtrzymywania i zacieśniania ich więzi uczuciowej z dziećmi, wywiązywania się z obowiązków alimentacyjnych oraz świadczenia pomocy materialnej dzieciom, a także współdziałania z placówkami opiekuńczo-wychowawczymi, w których te dzieci przebywają.
§ 2. Skazani sprawujący stałą pieczę nad dziećmi, które przebywają w placówkach opiekuńczo-wychowawczych, powinni być w miarę możliwości osadzani w odpowiednich zakładach karnych, położonych najbliżej miejsca pobytu dzieci.

W tej sytuacji przysługuje skazanemu dodatkowe widzenie niezależnie od typu zakładu.
 
Ostatnia edycja:
Recedes a propo Twojej dyskusji z Marcinem to wydaje mi się że lepiej opisywać realia panujące w ZK a nie przepisy, bo często rzeczywistość jest inna.
Recedes napisał:
Znowusz mijasz się z prawdą. Nie każdy musi być odpowiednio wcześniej na tej tzw liście. Jeżeli gdzies tego bezwzględnie wymagają to łamią prawo.
KKW mówi tak Art. 105. § 1. Skazanemu należy umożliwiać utrzymywanie więzi przede wszystkim z rodziną i innymi osobami bliskimi przez widzenia
Kiedyś pisałeś że nawet jeśli ktoś ma inne nazwisko a jest osobą najbliższą to może wejść bez wpisania na listę. Ale to trzeba najpierw udowodnić. Bo przecież na słowo nikt nie uwierzy odwiedzającemu w to że jest się kimś bliskim dla skazanego.
Kiedyś była taka sytuacja że ciotkę mojego męża nie chcieli wpuścić na widzenie (siostra jego ojca). Mąż bardzo jest zżyty z tą ciotką ale nie wpuścili jej na widzenie ponieważ ma inne nazwisko a lista jeszcze nie została zatwierdzona przez dyrektora.
 
Barbie napisał:
Recedes a propo Twojej dyskusji z Marcinem to wydaje mi się że lepiej opisywać realia panujące w ZK a nie przepisy, bo często rzeczywistość jest inna.

Kiedyś pisałeś że nawet jeśli ktoś ma inne nazwisko a jest osobą najbliższą to może wejść bez wpisania na listę. Ale to trzeba najpierw udowodnić. Bo przecież na słowo nikt nie uwierzy odwiedzającemu w to że jest się kimś bliskim dla skazanego.
Kiedyś była taka sytuacja że ciotkę mojego męża nie chcieli wpuścić na widzenie (siostra jego ojca). Mąż bardzo jest zżyty z tą ciotką ale nie wpuścili jej na widzenie ponieważ ma inne nazwisko a lista jeszcze nie została zatwierdzona przez dyrektora.
No i właśnie, jeżeli potrafi się tego dowieść to widzenie musi być udzielone- o tym też pisałem! Różne są zwyczaje w różnych zk. Nie twierdzę że nie należy się do nich dostosowywać. Wręcz przeciwnie, lepiej to zrobić i nie mieć problemów. Warto jednak znać prawo i swoje prawa w sytuacji gdy te dziwaczne zwyczaje staja na drodze np do uzyskania widzenia. Bezkrytycznie godzenie się z dziwacznymi wymysłami, powoduje że wymyślający wymyśla jeszcze większe dziwactwa. :):)
 
Ostatnia edycja:
W praktyce i zgodnie z przepisami wyglada to tak, ze skazany pisze prosbe do dyrektota o zgode na wpisanie danych danej osoby w kartę widzeń jako osobę uprawnioną do widzeń, wychowawca opiniuje, dyrektor zatwierdza i dana osoba zostaje wpisana. Faktem jest, że każda osoba, której pokrewieństwo nie wynika z dowodu powinna byc wpisana w karcie. Jednak - siostra nosząca nazwisko męża ma w dowodzie wpisane nazwisko panieńskie i imiona rodziców - nie musi figurowac na tej liście. Jej mąż natomiast powinien. Pisze powinien, gdyż jesli przyjdzie z żoną, zostanie (hmm, powinien zostać) wpuszczony na widzenie - to że jest rodziną skazanego wynika z przedstawionych obu dokumentów. Natomiast jesli przyjdzie sam - nie wejdzie. Dlatego lepiej go wpisać.

Odmowy udzielania widzeń osobom, których pokrewieństwo (powinowactwo) nie wynika z dokumentów, a nie są one wpisane jako uprawnione do odwiedzania danego skazanego opieraja się po pierwsze na przepisach, a po drugie na założeniu, ze skazany wiedząc o konieczności wskazania osób z którymi chce utrzymywac kontakt, nie wystepuje o ich wpisanie gdyż nie chce sie z nimi widywać - proste. Widzenia to jego uprawnienie, nie osób odwiedzających.

Poza tym - naprawde niewiele jest sytuacji kiedy dyrektor nie wyraża zgody na wpisanie wskazanej przez skazanego osoby na owa "listę". A "udowodnienie" polega na wskazaniu kim dla niego dana osoba jest. Wpisze "ciotka" to i w karcie będzie "ciotka" - nie musi przedstawiac żadnych dokumentów na taką okoliczność (jak niby mialoby to wyglądac? poprzez dostarczenie odpisów aktów urodzenia matki i jej siostry???:)).
 
.......................................................................................
Zapewniam Ciebie, że doskonale wiem jak to wygląda w praktyce. Zgadzam się z Tobą z małymi zastrzeżeniami. Zgoda dyrektora jest wymagana tylko co do osób, o których nie ma mowy w art 105 kkw. Rodzina i osoby bliskie powinny zostać wpisane na tą listę bez "łaski dyrektora". Wczesniej napisałem, że dla porządku i w celu uniknięcia sytuacji konfliktowych ze strażnikami lepiej jest gdy wszyscy zainteresowani są wpisani, co nie znaczy że wszyscy muszą być wpisani. Nie jest tak, że skazany na widzenie jest prowadzony w ciemno. Ma prawo zapytać kto przybył i ma również prawo odmowy wyjścia na widzenie bez konsekwencji dyscyplinarnych. Według mojej wiedzy dyrektorzy Zk (szczególnie zamkniętych) rzadko wyrażają zgody na widzenia z osobami innymi niż bliskie. Nie wiem skąd masz takie informacje, że wystarczy napisać , że to ciotka, kuzyn etc i już po problemie. W czasach gdy narkotyki płyną do zakładów karnych "rzeką" w niektórych jednostkach wpisanie na kartę kogoś z poza osób bliskich jest szczególnie wnikliwie analizowane i w uzasadnionych sytuacjach są to przeważnie widzenia jednorazowe. Nie twierdzę jednak że jest tak we wszystkich ZK. Są zakłady karne, w których wymaga się udowodnienie dalszego pokrewieństwa w sposób, który tak bardzo Ciebie dziwi. W przeciwnym razie sale widzeń mieli by pełne "kuzynów" , z ogolonymi głowami i w czarnych skórach i kuzynek z agencji towarzyskich :)
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Owszem, jest praktyka wyrażania zgody jednorazowo. Jednak później ta osoba zostaje w przeważającej większosci wypadków wpisywana na stałe (taka forma sprawdzenia kto zacz). Co do rodziny zgoda - nie ma obowiazku zgody dyrektora na wpis, ale chodzi jedynie o to, aby nie odesłac kogoś z innym nazwiskiem będacego rodziną.
Przykład - matka nosząca inne nazwisko. W starym dowodzie zazwyczaj skazany był wpisany w dowód i po problemie "identyfikacji". A teraz? Wg dowodu jest to osoba obca. Dlatego w takim przypadku matka powinna jednak figurować w karcie, żeby nikt jej nie odesłal z kwitkiem. Albo brat noszący inne nazwisko. Ktos rejestrujący widzenie i mający dostęp do akt skazanego może stwierdzić stopień pokrewieństwa i po prostu wpisac takiego brata bez zgody dyrektora w kartę (na przykład na podstawie zezwolenia o zgodzie na widzenie znajdującego sie w aktach, gdzie prokurator wyrazając zgode pisze "stopień pokrewieństwa - brat").
Generalnie - wpisanie osoby bliskiej (rodziny) w karte widzeń słuzy jedynie zapobieżeniu odmowie zarejestrowania widzenia.
 
Może to i tak wyglądać. Ale forum ma służyć wyjasnianiu m.in. tego co w przepisach stoi, dla praktyków powiedzmy łatwe i czytelne, dla nich nie. Cytowanie samych przepisów chyba niewiele daje - powinny byc przeciez im znane, zasady udzielania widzeń maja być podane do wiadomości osób odwiedzających, zatem pewnie w każdej poczekalni gdzies sa wywieszone - a jednak pytań jest dużo bo chodzi o "łopatologię" (nie obrażając nikogo oczywiście). A ta dyskusja wg mnie ma duże szanse na kompletne zaciemnienie kto ma być wpisany na "listę". Dlatego ja cały czas podkreślam, że osoby najbliższe których pokrewieństwo nie wynika z okazanego dokumentu powinny być wpisane (i nie o zgode dyrektora tu chodzi) własnie po to, aby osoba rejestrująca widzenie wiedziała że pan/pani X jest rodziną - tyle
 
Nie musisz mi tego po raz kolejny tłumaczyć jak dziecku. Chyba nie bardzo rozumiesz moje intencje dlatego wycofuję się z tej dyskusji.
 
Recedes napisał:
Art. 105a. § 1. Widzenie trwa 60 minut. W tym samym dniu skazanemu udziela się tylko jednego widzenia, z zastrzeżeniem art. 90 pkt 6 i art. 91 pkt 8.
§ 2. W widzeniu mogą uczestniczyć nie więcej niż dwie osoby pełnoletnie. Liczba osób niepełnoletnich nie podlega ograniczeniu. Osoby do lat 15 mogą korzystać z widzeń tylko pod opieką osób pełnoletnich.
§ 3. Skazani, o których mowa w art. 87a, mają prawo do dodatkowego widzenia z dziećmi.
.....
Art. 87a. § 1. Wykonując karę wobec skazanych sprawujących stałą pieczę nad dzieckiem do lat 15, uwzględnia się w szczególności potrzebę inicjowania, podtrzymywania i zacieśniania ich więzi uczuciowej z dziećmi, wywiązywania się z obowiązków alimentacyjnych oraz świadczenia pomocy materialnej dzieciom, a także współdziałania z placówkami opiekuńczo-wychowawczymi, w których te dzieci przebywają.
§ 2. Skazani sprawujący stałą pieczę nad dziećmi, które przebywają w placówkach opiekuńczo-wychowawczych, powinni być w miarę możliwości osadzani w odpowiednich zakładach karnych, położonych najbliżej miejsca pobytu dzieci.
W tej sytuacji przysługuje skazanemu dodatkowe widzenie niezależnie od typu zakładu.

Tym razem podpisuję się recedes pod Twoją interpretacją. Tak mówi przepis i tak też jest w praktyce!
 
Witam,
...ale to wszystko zawiłe.
Ostatecznej decyzji odnośnie tego, czy zabierać mojego maluszka do taty, jeszcze nie podjęłam.Niemniej , gdybym chciala, to tak naprawdę nie mam pojęcia od czego zacząć załatwianie tego wszystkiego!
Dziewczyny na forum pisały,że nie widziały swoich mężów po kilka miesiecy-dlaczego tak jest, od czego to zalezy?
Czy za każady razem musze prosić prokuratora o widzenie?
Kiedy wystarcza,że osadzony wpisze mnie i dziecko na liste odwiedzających?
Wywnioskowalam,że osadzeni w AŚ mają rzadsze widzenia albo wcale... mój partner jest w AŚ i istnieje prawdopodobieństwo,że tam bedzie odbywac karę, czy w zw. z tym będą takie problemy z odwiedzaniem go?
Przyznam sie,że byłam już na dzisiaj wpisana na listę odwiedzajacych-tak mój partner mi powiedzial podczas rozmowy telefonicznej,ale zrezygnowałam z wizyty po tym co przeczytalam na niniejszym forum-pomyslalam,ze moze moja połówka niedoinformowana jest jeszcze i nie wie,że byc może widzenia jeszcze mu nie przysługują.
Bardzo proszę o informacje na temat tego ,jakie są w zakresie odwiedzin procedury-jak to wygląda, kiedy w odwiedziny chcialabym jechać sama a jak ,kiedy chcę zabrać dziecko.
pozdrawiam wszystkich serdecznie
 
...dodam tylko, choc chyba z kontekstu mojej wypowiedzi to wynika,że od niedawna jestem w tej sytuacji i nie było jeszcze zadnych odwiedzin u mojego partnera...
 
Jeżeli jest już po wyroku to wystarczy że wpisze Cię na listę widzeń i skoro mówił że Cię wpisał to możesz spokojnie jechać na widzenie.
Zgoda od prokuratora/sądu jest wymagana w przypadku kiedy osadzony jest tymczasowo aresztowany - nie ma jeszcze wyroku i jest toczone przeciwko niemu postępowanie.

Zapraszam na Temat Wolny :ok:
 
To nie jest takie trudne. Jeżeli jest tymczasowo aresztowany (piszesz że jest w AŚ) to za kazdym razem musisz mieć zarządzenie o zgodzie na widzenie od organu dysponującego. Jesli chcesz zabrac dziecko to musi byc ono w tym zarządzeniu ujęte. Mając ten papier dostaniesz widzenie.
Twój partner nie może odbywac kary w AŚ. Moze jest w ZK w którym jest oddzial dla tymczasowo aresztowanych, ale po wyroku zostanie przeniesiony z tego oddziału na oddział dla skazanych i będzie w ZK.
Partner, znaczy nie mąż (tak rozumuję), czyli musisz być wpisana na "listę". Masz taka informację od partnera, ale to może oznaczac że wystąpił dopiero z taka prośbą do dyrektora (częste przypadki kiedy taka prośba jest w toku załatwiania i osoba odwiedzająca na liście nie figuruje jeszcze). Dlatego najłatwiej to stwierdzić pytając w dziale ewidencji czy dane nazwisko figuruje juz na liście osób odwiedzających. I teraz w zalezności od podgrupy skazanego ma on określoną ilośc godzin widzeń regulaminowych (najmniej dwie godziny) miesięcznie. Jeżeli dziecko jest jego to dodatkowo przysługuje godzina widzenia z dzieckiem. Warunkiem oczywiście udzielenia tego widzenia jest obecnośc dziecka na widzeniu. Dziecko noszące nazwisko skazanego (wskazane okazanie odpisu aktu urodzenia) nie musi figurowac na liście. Noszące nazwisko twoje dobrze jest wpisać z adnotacją "syn" lub "córka" - wtedy nie ma problemu z tym dodatkowym widzeniem.
 
Dziękuję bardzo za odpowiedzi.
Sama do konca nie wiem jak jest z tym aresztem-wiem na pewno, ze to AŚ ,ale nawet na stronie internetowej tej instytucji są wyszczególnione np. dni wizyt u osób osadzonych i u osób tymczasowo aresztowanych.
Pisząc partner -mam na myśli partnera-dluga hostoria,ale już nie mąż,ale za to ojciec dziecka :)
Dzwonil dzisiaj i twierdzi,że limitów odwiedzin nie ma,czyli,że moge przyjechać każdego dnia, kiedy jest widzenie... no i sam powiedzial, zeby do tego miejsca dziecka nie przyprowadzać-myślę,że tego sie będę trzymac, on zna dziecko, jego psychikę i wrażliwość i wie co mówi. Może za jakiś czas wszyscy do takiej rodzinnej wizyty dojrzejemy.
Jeszcze raz bardzo dziekuję Wam za odpowiedzi:)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra