G
Gabrielle
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2015
- Odpowiedzi
- 4
Witam
Przepraszam bardzo może nie we właściwym miejscu się zwracam.
Ale ten forum jest tak ogromny, a ja ciemna w tych sprawach. Mam duży problem z byłą uczelnią, wystawili mi rachunek za miesiąc nauki w którym już nie byłam studentką, po zrezygnowałam ze szkoły w dniu jak straciłam pracę.
Sprawa dotyczy 2013 roku.
Opłaciłam w lipcu 2013 wpisowe, a we wrześni 15go pierwszą ratę za październik, tak myślałam...
Na rok wyszło 10 rat po 650 zł, 10 miesięcy nauki, logiczne wiec że od 01.10.13 do 01.07.2014 więc za co mam płacić za wrzesień jak to nawet nie miesiąc nauki? Jestem zdumiona tym faktem.
28 Października straciłam pracę, więc tego samego dnia pojechałam do uczelni i zrezygnowałam z uczelni, i skreślili mnie z listy studentów.
A mnie oznajmili że mam im zapłacić drugą ratę bo 15go był termin wpłaty, a ja na to że za październik wpłaciłam 15 września!
Powiedzieli że to było za wrzesień, pytałam jakim cudem skoro nauka jest od 4.10.2013
Byłam zaskoczona, że teraz mam płacić za nic! Wiec mówię że nie opłacę bo nie mam środków do życia oraz że nie mam opłacać czegoś z czego nie skorzystam.
Zastraszyli sądem, prosiłam o anulowanie tej raty, bo jest bezpodstawna. A jednak napisali potem że mogę w ratach im spłacić po 65zł.
Zapomniałam o nich kompletnie, bo wiedziałam że chcą mnie naciągnąć.
Minęło 16 miesięcy od tego momentu i windykacja do mnie dzwoni o uiszczenia 650 zł natychmiast, i straszą już KRD, że tam trafię.
Co teraz mam robić z tym, co poradzicie mi, wiem ze jest lista klauzul zabronionych, ale nie wiem jak je odnieść do umowy, bo za bardzo rozmycie napisana. W uczelni kręcą z radami za wrzesień który nawet nie jest miesiącem nauki, po prostu szok!
Bardzo proszę o pomóc.
Gabrielle.
Przepraszam bardzo może nie we właściwym miejscu się zwracam.
Ale ten forum jest tak ogromny, a ja ciemna w tych sprawach. Mam duży problem z byłą uczelnią, wystawili mi rachunek za miesiąc nauki w którym już nie byłam studentką, po zrezygnowałam ze szkoły w dniu jak straciłam pracę.
Sprawa dotyczy 2013 roku.
Opłaciłam w lipcu 2013 wpisowe, a we wrześni 15go pierwszą ratę za październik, tak myślałam...
Na rok wyszło 10 rat po 650 zł, 10 miesięcy nauki, logiczne wiec że od 01.10.13 do 01.07.2014 więc za co mam płacić za wrzesień jak to nawet nie miesiąc nauki? Jestem zdumiona tym faktem.
28 Października straciłam pracę, więc tego samego dnia pojechałam do uczelni i zrezygnowałam z uczelni, i skreślili mnie z listy studentów.
A mnie oznajmili że mam im zapłacić drugą ratę bo 15go był termin wpłaty, a ja na to że za październik wpłaciłam 15 września!
Powiedzieli że to było za wrzesień, pytałam jakim cudem skoro nauka jest od 4.10.2013
Byłam zaskoczona, że teraz mam płacić za nic! Wiec mówię że nie opłacę bo nie mam środków do życia oraz że nie mam opłacać czegoś z czego nie skorzystam.
Zastraszyli sądem, prosiłam o anulowanie tej raty, bo jest bezpodstawna. A jednak napisali potem że mogę w ratach im spłacić po 65zł.
Zapomniałam o nich kompletnie, bo wiedziałam że chcą mnie naciągnąć.
Minęło 16 miesięcy od tego momentu i windykacja do mnie dzwoni o uiszczenia 650 zł natychmiast, i straszą już KRD, że tam trafię.
Co teraz mam robić z tym, co poradzicie mi, wiem ze jest lista klauzul zabronionych, ale nie wiem jak je odnieść do umowy, bo za bardzo rozmycie napisana. W uczelni kręcą z radami za wrzesień który nawet nie jest miesiącem nauki, po prostu szok!
Bardzo proszę o pomóc.
Gabrielle.