Windykacja

  • Autor wątku Autor wątku Nat78
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

Nat78

Użytkownik
Dołączył
02.2011
Odpowiedzi
71
Czy mogę dobrowolnie wpłacać firmie windykacyjnej kwotę miesięcznie na jaką mnie stać bez podpisywania z nimi ugody??
 
Nie jestem pewna, ale według mnie musisz podpisać z nimi jakąś ugodą (ew. zawrzeć ją telefonicznie), bo nie zawsze jest możliwe spłacanie zadłużenia w ratach. Jeżeli tez raty będą za niskie w porównaniu z wymaganiami firmy windykacyjnej, może mieć to dalsze konsekwencje.
 
Piękny demoniku, oby za urodą szła i mądrość.

Wytłumacz więc, dlaczego nie można spłacać długu w ratach?
 
Bardziej chodziło mi o drugą część wypowiedzi, tzn. dostosowanie wysokości rat do tych, na jakie zgadza się firma windykacyjna :) Jeżeli osoba wykazuje dużą chęć do załatwienia sprawy polubownie, lecz nie może podołać wysokości rat jakie zazwyczaj narzuca firma windykacyjna, może starać się o obnizenie płatności, ale wtedy wszystko za porozumieniem ze ściągającym dług.

jeżeli się mylę, prosze popraw mnie :)
 
Ok, w takim razie przykład z mojego życia.

Mam zadlużenie w firmie windykacyjnej na kwotę 960 zł. Prosiłam o rozłożeniem raty 4x 200 + rata wyrównawcza. Otrzymałam odpowiedź odmowną, nakazali spłatę 2X 350 + rata wyrównawcza.

w pierwszym miesiacu wpłaciłam 200 zł bo nie miałam wiecej, dostał upomnienie pod groźbą zrezygnowania z polubownego rozwiązania sprawy.

W takim razie, wytłumacz mi to, prosze.
 
Diabełek Zbyt poważnie traktujesz firmy windykacyjne. :) Ot przedsiębiorca, lubiący balansować na linie...i tyle.
@ Nat 78 możesz dobrowolnie wpłacać, bez pisemnej Ugody...
 
korf napisał:
Diabełek Zbyt poważnie traktujesz firmy windykacyjne. :) Ot przedsiębiorca, lubiący balansować na linie...i tyle.
@ Nat 78 możesz dobrowolnie wpłacać, bez pisemnej Ugody...

oczywiście że może dobrowolnie wpłacać, jednakże proponuję pomyślec nad ewentualnymi konsekwencjami w sytuacji, kiedy firmie windykacyjnej znudzą się tam jakieś kwoty i skierują sprawę do Sądu i później będzie....: "przecież płaciłem/płaciłam więc czemu do sądu"
 
Cypcyk napisał:
oczywiście że może dobrowolnie wpłacać, jednakże proponuję pomyślec nad ewentualnymi konsekwencjami w sytuacji, kiedy firmie windykacyjnej znudzą się tam jakieś kwoty i skierują sprawę do Sądu i później będzie....: "przecież płaciłem/płaciłam więc czemu do sądu"

Drogi użytkowniku, mam nadzieję, że kiedykolwiek widziałeś jakąkolwiek "ugodę" z firmą windykacyjną??

Jeśli nie, to po kiego się wtrącasz??

99% tych "ugód", bo ze słowem UGODA nie ma nic wspólnego, skutkuje tym, że zostają naliczone super mega hiper odsetki karne, opłaty dodatkowe, a często i wiele innych idiotycznych opłat znacznie przewyższające koszty sądowe. Czasem śmiejsmy się, że prawnicy tych firm są bardziej kreatywni, niż najlepsi malarze. Innymi słowy nikt by czegoś takiego nie wymyślił, co oni.
Oczywiście ugoda zaczyna się od tego, że mamy spłacić kwotę x (należność główną i odsetki) SKAPITALIZOWANĄ i podzieloną na raty, a każda z nich OPROCENTOWANA w wysokości 4 razy stopa lombardowa.
Już sama ta część takiej umowy nakłada na nas naliczanie odsetek od odsetek (klient się zgodził, więc w sądzie im to przejdzie). Oczywiście nie mogliby tego zrobić bez zgody klienta (zgoda- ugoda). Jeśli jednak klient spóźni się, chociażby o jeden dzień ze spłatą, umowa zostaje wypowiedziana i naliczane są kolejne dziwne z księżyca wzięte koszty. Za wysłanie ponaglenia, za telefon, za pierdnięcie przy kanapce.

Nie mówiąc już o tym, że większości tych umów klient nie widzi, a "zawiera" je przez telefon. W sensie prawnym ich nie ma i taki windykator, jak mu wygodnie, to i tak skieruje sprawę do sądu. Klient podniesie zarzut ugody?? Z pewnością, tak jak i wcześniejsze zarzuty przedawnienia i inne, znane mu z tajemnej księgi czarnoksiężnika z krainy cywilnego prawa.

Ostatecznie, jak klient spłaci w terminie, to jakiś koszt się jeszcze znajdzie i pwództwo i tak się wniesie. A to jakaś wpłata jest gdzieś zgubiona, a to odsetki nie doliczone, a to koszt obsługi prawnej umowy.

Podpisując (zawierając) taką ugodę, a uwierz mi widziałem ich setki, klient jest w ciemnej doopie. Nie dość, że spłaci lekką ręką licząc 150% pierwtnego zobowiązania, to i tak nie jest pewien, czy taka rzetelna firma niczego nie pokręci.

Jaki z tego wniosek???

Spłacajmy, a jeśli jesteśmy chętni na UGODĘ, to takową zawierajmy, o ile jest to rzeczywiśćie Z KORZYŚCIĄ dla OBU stron, a nie tej, czy innej firmy.
 
owszem widziałem takową ugodę i wszystko co w niej się znajdzie zależy od prowadzonych negocjacji. W sytuacji gdy dłużnik uzna, że umowa jest dla niego korzystna, to podpisuje ją i odsyła. Jesli umowa zawiera jakieś strasze dodatkowe koszty, to nie podpisuje, nie odsyła i płaci sobie wedle swojego uznania co w sytuacji skierowania na drogę postepowania sadowego jest o tyle korzystne że zmniejsza się należność główna, ewentualnie koszty procesu. Należy wiedzieć co się podpisuje. To ile zapłaci w sumie ustalić można po zsumowaniu rat które zostały zaproponowane. Jeżeli firma nalicza jakieś mega odsetki - umowne to nie podpisujmy takiej ugody. Wszelkie postanowienia można wypracować przed jej podpisaniem. Ugoda oznacza obopólne dojście do porozumienia a nie akt jednostronny a zatem dłuznik ma prawo podania przez tel. warunków. To czy wierzyciel je uwzgledni to już inna bajka, ale wtedy nie nalezy jej podpisywać i godzić sie na jakieś dodatkowe opłaty windykacji. Poza tym potwierdzenia wpłaty należy trzymać a płatności dokonywać w terminie. W tej sytuacji jesli mimo wszystko sprawa zostanie skierowana do Sadu to jest szansa na unikniecie kosztów procesu a jako argument podajemy ugodę i udowadniamy to że sie z niej wywiązaliśmy.
 
Zdecydowanie masz rację. Tak sformułowany post ma sens.

Jednak, o ile nasz pytający, w ogóle zrozumie, co podpisuje. Większość naszego społeczeństwa nie ma żadnego pojęcia co podpisuje.

Obok tego wszystkiego, trzeba mierzyć środki na zamiary, czyli, o jakiej kwocie mówimy.

Jeśli kwota jest niewielka i spłaci się ją w ciągu kilku miesięcy, to lepiej wpłacać szybciej i więcej, niż bawić się w umowy. Zasadą jest, że z firmami windykacyjnymi nie wchodzimy w jakiekolwiek negocjacje. Chyba, że mamy argumenty oraz stosowną wiedzą (czytaj poradę prawną).
 
Powrót
Góra