R
rano
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2009
- Odpowiedzi
- 21
Witam
Mój narzeczony został aresztowany na 3 -mc, został wplątany w sprawy korupcyjne małego biura w którym pracował. Jego szefowa wcześniej widać przygotowała sobie grunt ponieważ jej do odpowiedzialności nie pociągnięto, mimo iż to jej konkubent a urzędnik państwowy robił w tym biurze przekręty.Mojemu narzeczonemu obecnie przedłużono areszt i obawiam się z racji tego jak sprawa się toczy i jakie podejście ma do tego sam prokurator że bedzie go tam trzymał do procesu który Bóg wie kiedy sie zacznie.Jesteśmy wszyscy załamani i zrozpaczeni nie wiemy co możemy jeszcze zrobić by mu pomóc, wszystkie dotychczasowe pisma zostały odrzucone. Martwię się o niego bo zaczyna mówić bardzo pesymistycznie o życiu.... jeśli wiecie co mam na myśli.
Proszę poradźcie co mam robić i gdzie uderzyć???
jakie są szanse że przy zblizającym się posiedzeniu sądu w sprawie tego przedłużenia że sąd przychyli sie do naszego wniosku???Myslałam żeby poruszyć sprawę w mediach bo najwyraźniej na prawo nie ma co liczyć:-(
Mój narzeczony został aresztowany na 3 -mc, został wplątany w sprawy korupcyjne małego biura w którym pracował. Jego szefowa wcześniej widać przygotowała sobie grunt ponieważ jej do odpowiedzialności nie pociągnięto, mimo iż to jej konkubent a urzędnik państwowy robił w tym biurze przekręty.Mojemu narzeczonemu obecnie przedłużono areszt i obawiam się z racji tego jak sprawa się toczy i jakie podejście ma do tego sam prokurator że bedzie go tam trzymał do procesu który Bóg wie kiedy sie zacznie.Jesteśmy wszyscy załamani i zrozpaczeni nie wiemy co możemy jeszcze zrobić by mu pomóc, wszystkie dotychczasowe pisma zostały odrzucone. Martwię się o niego bo zaczyna mówić bardzo pesymistycznie o życiu.... jeśli wiecie co mam na myśli.
Proszę poradźcie co mam robić i gdzie uderzyć???
jakie są szanse że przy zblizającym się posiedzeniu sądu w sprawie tego przedłużenia że sąd przychyli sie do naszego wniosku???Myslałam żeby poruszyć sprawę w mediach bo najwyraźniej na prawo nie ma co liczyć:-(