Chciałam wysłać pocztą wózek dla dziecka wiec z nie zapakowanym wózkiem i zapytałam się jak mam go zapakować. Na poczcie dowiedziałam się, że Poczta Polska nie dysponuje specjalnymi opakowaniami to przesyłania wózka i wózek po prostu należy owinąć folią i taśmą. Tak zapakowany wózek, zgodnie z poleceniem pracowników poczty, od razu nadałam przesyłką priorytetową. Żaden z pracowników poczty nie wspomniał nawet, że wózek należy nadać na specjalnych warunkach.
Wózek doszedł na pocztę dopiero po 4 dniach. Zniecierpliwiona więc odebrałam wózek jak tylko się na poczcie pojawił i pokwitowałam jego przyjęcie. Opakowanie wózka nie było z zewnątrz naruszone, więc nic nie budziło moich zatrzeżeń.
Niestety po częściowym rozpakowaniu wózka okazało się, że wózek ma roztrzaskane, co najmniej jedno koło. Tak duże uszkodzenie wózka wskazywało na to, że w czasie transportu wózek musiał być rzucony z dużej wysokości i z dużą siłą na twardą powierzchnię.
Wrócilam niezwlocznie wiec na pocztę zglaszajac reklamacje i zadajac zadosucznienia pienieznego za przesylke i wozek.
Niestety Poczta Polska nie uznała mojej reklamacji zarzucając mi niezgodnie z prawdą, że reklamację złożyłam dopiero kilka godzin po odebraniu przesyłki oraz winę za całe zdarzenie przerzuciła na mnie tłumacząc się, że to nadawca jest zobowiązany do prawidłowego zabezpieczenia przesyłki oraz, że wózek powinien być zabezpieczony materiałem amortyzującym oraz jako rzecz krucha i łamliwa powinien być nadany na warunkach szczególnych.
A to pracownik poczty wprowadzil mnie w blad co to sposobu zapakowania wózka, nie mowiac już o tym, ze zostalam niedoinformowana ze wozek należy nadac jako rzeczy krucha i lamliwa (choc wedug mnie taka nie jest). Zreszta moim zdaniem to pracownik taki wozek przyjmujac powinien to zaznaczyc