Wszczęcie postępowania przedsądowego.

  • Autor wątku Autor wątku Jacek-J129
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Panie Rafale,
UKE nie nakłada kar w przypadku nawet masowego "ataku" skarżących się - wszczyna postępowanie wyjaśniające. To, że pytajacemu nawet nie chciało się wejść na stronę Urzędu by dowiedzieć się, czego mozna oczekiwac od tej instytucji, dowodzi Pańskiej tezy o analfabetyźmie.
UKE wzywa operatora do złożenia wyjaśnień i w przypadku gdy sprawa nie jest do końca wyjaśniona i spór trwa dalej proponuje skorzystania z sądu polubownego przy prezesie UKE. Do tego "tanga" z pewnością trzeba dwojga, więc zwykjle na tym Urząd poprzestaje. Dalej stronom pozostaje droga sądowa, dlatego pretensje pytającego do UKE są bezpodstawne.
Poza tym pytający w tak długim wątku nie pokazał żądnych dokumentów ze sporu z telekomem, więc nie da się ocenić, czy ma rację. Więc pozostają 2 drogi - obie prowadzą, jak wiadomo, przez sąd: doczekać przedawnienia roszczenia (ryzykując w mięzyczasie wpisem do "rejestrów" różnej maści) lub roszczenia nie uznać (o ile jest to możliwe, tego bez wglądu do dokumentów wiedzieć nie możemy).
 
Z tym że moje tezy są bezpodstawne co do funkcjonowania UKE śmiem się z tym nie zgodzić.

Założyłem ten wątek, ponieważ dostałem pismo z windykacji.

2 lata temu założyłem osobny temat co do funkcjonowania TP Dzień Dobry, gdzie opisałem dokładnie na czym sprawa polega, więc może Pani/Panu nie chciało się poszukać i poczytać wątków dotyczących tychże oszustów.

Pisałem kilka pism do UKE, ten w odpowiedzi wyraźnie zaznaczył że stwierdził liczne nieprawidłowości co do działalności PTS dawnej Dzień Dobry, stwierdził również że nic w tej sprawie nie może zrobić, ponieważ sprawa pozostaje w toku, czekałem na inne pisma i nie otrzymałem nic. W tym czasie dług od PTS kupiła firma windykacyjna, która w obecnej chwili próbuje zedrzeć ze mnie należność.

Więc gdzie tu sens funkcjonowania UKE ?.

Setki jak nie tysiące osób zostało naciągnięte, pism, skarg zażaleń do UKE oraz UOKiK wpłynęło bardzo dużo. UKE co prawda nałożyła karę finansową na PTS, ale nic ich to nie nauczyło skoro dalej prowadzą swoje praktyki sprzedaży i wciskania komuś czegoś czego nie chce.

Ponadto UKE w mojej sprawie zażądała od PTS rozmowy w której umowa została zawarta na odległość, w rozmowie czarno na białym brzmią słowa zapytania "Czy Pan/Pani na pewno jesteście operatorami TPSA ?" W odpowiedzi konsultant podaje że oczywiście jest przedstawicielem TPSA.

Czy to też za mało dowodów aby ktoś zakazał takich praktyk ?.

Co mi z tego że nakładają na nich karę, skoro kara jest widocznie zbyt mała a ludzie jak byli tak są naciągani.

Nas - normalnych obywateli nie interesują pierdoły typu "my nie możemy nic zrobić", "sprawa jest w toku". Oczekujemy definitywnego rozwiązania problemów z oszustami. Kara powinna być taka, że następnym razem głęboko by się zastanowili zanim zaczęliby dzwonić i podszywać się pod innego operatora.

Pan/Pani która wyżej opisuję mój "analfabetyzm" widocznie jest pracownikiem jakiegoś urzędu, który broni swego.

Pozdrawiam.
 
To JA mam szukać? Wolne żarty, by nie powiedzieć ostrzej! To Pańska sprawa i Pańskie pytanie, więc to Pan ma przedstawić argumenty (dokumenty, materiały).

I jeszcze raz dla szczególnie nie rozumiejących:
interwencje w sprawie prywatnych skarg to jedynie margines działalności UKE. Urząd generalnie zajmuje się innymi sprawami. Ale w sprawie skargi nie mogło być odpowiedzi o następującej treści: "nic w tej sprawie nie może zrobić, ponieważ sprawa pozostaje w toku". Proszę pokazać otrzymany dokument.
"dalej prowadzą swoje praktyki sprzedaży i wciskania komuś czegoś czego nie chce" - każdy prowadząc sprzedaż komus coś "wciska". Niech Pan głupot nie pisze.
Praktyki podszywania się czy to pod osobę, czy to pod podmiot, oczywiście, nie są dozwolone, więc nikt (żaden urząd ani instytucja) ich specjalnie zakazywać nie będzie.

Kogo konkretnie ma Pan na myśli pisząc, że "ludzie jak byli tak są naciągani"?

Niestety, nadal Pan nic nie rozumie. Jeżeli jeden podmiot podszył się pod drugi i to stało się podstawą błędnej decyzji klienta, jest to jedna sytuacja. Ustawodawca przewidując taką możliwość pozwala wtedy uchylić się od skutków prawnych takiej błędnej decyzji. Ale ma być na to wola i działanie samego zainteresowanego - nikt za niego tych działan nie podejmie. Natomisat jeżeli klient nie dołożył starań by skorzystać ze swoich praw, lecz czekał, aż ktoś za niego to zrobi, uruchomi procedurę lub podejmie działania, powinien wiedzieć, że już dawno nie jest w przedszkolu.

Typowe rozumowanie osoby uparcie przekonanej, że wie i widzi lepiej (choć uporczywie pisuje na Forum prawnym twierdząc, że prawnikiem nie jest):
"Pan/Pani która wyżej opisuję mój "analfabetyzm" widocznie jest pracownikiem jakiegoś urzędu, który broni swego".
 
Proszę bardzo pismo nr 1.

UKE przesyła pismo które wystosowało do spółki PTS, nawiązuje w piśmie o nieprawidłowościach przy zawieraniu umowy. (28 luty 2012)

Pismo nr 2.

UKE informuje mnie, że nie jest możliwe udzielenie mi odpowiedzi w związku z prowadzonym postępowaniem. Bo tak to należy rozumieć.

W piśmie czarno na białym samo UKE stwierdza nieścisłości, prosi PTS o ponowne przesłanie wyjaśnienie (26 marca 2012)


Pismo nr 3.

UKE nadal prowadzi postępowanie wobec Operatora. Nie udzieli mi z tego powodu odpowiedzi.

Wskazuję również, że ten przesłał nieczytelną dokumentację. (30 kwiecień 2012)

Kpina ?.

Pismo nr 4.

UKE twierdzi że pomimo ich starań operator nie stwierdza nieprawidłowości i podtrzymuje swoje stanowisko.

Urząd informuje mnie, że nie w jego obowiązku jest arbitralne rozwiązanie spraw związanych z zatwierdzaniem umów. (25 maj 2012)

Miesiące płynęły, w tym czasie PTS zdążył sprzedać dług firmie windykacyjnej.

To ja się pytam kto, ma prawo, obowiązek zająć się takimi sprawami jak moja.

Wyżej osoba w poście pyta mnie na jakiej podstawie stwierdzam że nadal naciągają ludzi.

A więc - jak można nazwać 3 krotną próbę wciskania czegoś na co już się dałem nabrać ?.

Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę nazwę PTS, a ujawnia się lista osób poszkodowanych, sam w mojej rodzinie stwierdziłem aż 3 takie przypadki.

Ludzie płacą bo się boją, nie składają pozwu, bo twierdzą że to nic nie da, ja myślę inaczej i naprawdę nie mam zamiaru płacić oszustom.

Może osobie wyżej piszącej różnicy to nie robi - mi tak.

Mogę zapłacić i płacę za coś z czego faktycznie korzystam, ale nie komuś kto wymyśla sobie idiotyczne nazwy i nabija ludzi w butelkę.

Ponadto pragnę wskazać że szukam pomocy na forum, ze względu na windykację a nie już samo funkcjonowanie PTS.

Skoro część osób napisała że jest to zastraszenie, to tego będę się trzymał.

Temat uważam że można zamknąć.

Przepraszam że nie wkleiłem 6 skanu pisma z UKE, (max 5 załączników)
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Uważnie przeczytałam 5 załączników. Szósty powinien był Pan wkleić osobno. Zresztą, uważne przeczytanie właśnie tego dokumentu miało wyjaśnić Panu wszystko - i to, że UKE nie jest sądem, i to, że wiążącą jest umowa zawarta na piśmie, a tę strona (nie Pan, Pan stroną nie jest; UKE i tak postąpił bardzo po ludzku korespondując z Panem, a nie ojcem) podpisała. W dokumencie zaś wyraźnie zaznaczono, jaka firma proponuje świadczenie usług abonentowi. Mało tego, komplet dokumentów z pewnością zawierał wniosek o przeniesienie numeru. To, że umowy i innych dokumentów nie przeczytano, nie oznacza, że wina leży na drugiej stronie umowy. Prawo przewiduje, że szkoda może wyniknąć tak wskutek działania, jak i zaniechania. W danym przypadku zaniechanie jest przyczyną kłopotu.
Nie uwierzę w to, że abonentowi nie pozostawiono egzemplarza umowy. Operator mógł, wbrew wymogom prawa, nie przesłać regulaminu (co rzadko się zdarza) lub cennika (to już częśćiej), ale samej umowy?
Nie przesłał informacji o możliwości odstąpienia od umowy. Gdyby Pan mniej się pienił, lecz dołożył więcej starań w celu uniknięcia kłopotów, wiedziałby, że w takim razie abonen też ma 10 dni na odstąpienia od umowy liczonych od daty kiedy powziął wiadomość o istnieniu takiej możliwości, ale w okresie nie dłuższym niż 3 miesiące od daty zawarcia umowy. I gdyby w mięzyczasie operator dla zabezpieczenia swoich interesów zacząłby świadczenie usługi, prawo niekoniecznie stałoby po jego stronie.
Ponieważ operator twierdzi, że abonent był świadom, ze zawiera umowę własnie z nim i popiera to twardym agrumentem w postaci umowy zawartej na piśmie, UKE nie może przedsięwziąć innych środków wpływu.
Natomiast niezadowolonej stronie pozostał sąd, z czego strona nie skorzystała. Pisałam wyżej o możliwości uchylenia się od skutków prawnych oświadczenia woli, jakim jest zawarcie umowy. Tu też doszło do zaniechania, i nie jest to wina ani operatora, ani Urzędu.
Chcę powiedzieć wprost: jest to Pańska wina. Należało nie pisywać w kółko to samo, lecz szukać prawnego - takiego lub innego - rozwiązania. Owszem, w sądzie należałoby udowodnić, że rzeczywiście Pański ojciec zawarł umowę na odległość pod wpływem błędu. Nie jest to łatwe gdy rozmawiał z konsultantami Pan, a umowę podpisywał ojciec. Ale nie wykluczałabym wówczas i pozytywnego rozwiązania sprawy. Obecnie pozostaje albo doczekać przedawnienia roszczenia (jeżeli wierzyciel nie wniesie pozwu i nie przerwie bieg), albo podnosić przed sądem zarzut nieistnienia długu, co może być nieco karkołomne. Gwoli szerszej informacji: Stronie przysługują wobec wierzyciela "wtórnego" te same prawa, jakie miała ona wobec "pierwotnego". Więc nowy wierzyciel nie będzie mógł zasłaniać się argumentem, że dług nabył, a szczegółów sprawy nie zna.
 
Dziękuję za fachową poradę.

Przytoczę jeszcze wątek początku zawarcia tej feralnej umowy.

A więc pewnego dnia zadzwoniła pewna Pani z propozycją przejścia na tańszy abonament. Pytałem, dopytywałem pod byle pretekstem czy na pewno reprezentują TPSA. Odpowiedź oczywiście brzmiała stanowcze "TAK'".

Myślę sobie - dają coś tańszego, jak tu nie brać ?. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że moja zgoda podana przez telefon, oznacza podpisanie umowy. Czyli z chwilą odebrania telefonu miałem 10 dni na rezygnację, oczywiście Pani przez telefon tego nie powiedziała, zresztą byłem pewien że jest to TPSA, więc dlaczego miałbym zrywać umowę.

Kurier do podpisania umowy przyjechał z chwilą kiedy okres 10 dniowy po prostu wygasł, umowę podpisał ojciec, który nie zbyt zna się na sprawach telekomunikacyjnych, wiem tyle że kurierowi bardzo się śpieszyło, byleby uzyskać podpis i do widzenia.

Kurier NIE POZOSTAWIŁ żadnej kopii umowy, nie zostawił też żadnego wzoru od odstąpieniu umowy, więc skąd miałem wiedzieć że faktycznie zostałem nabity w butelkę ?. Mało tego, gdybym chciał zrezygnować, jak miałem to zrobić, skoro nie wiedziałem z kim podpisałem umowę ?.

Cały sęk w tym że nie miałem kopii umowy, czekałem cierpliwie na zmianę abonamentu święcie przekonany że dokona tego TPSA.

Moja decyzja jest taka, że długu spłacać nie będę. Najwyżej zakończy się to sądem.

Napiszę w późniejszym czasie, jak zakończyła się ta sprawa.

Pozdrawiam.
 
"zgoda podana przez telefon, oznacza podpisanie umowy" - nieprawdziwe twierdzenie. Znów Pan nie zrozumiał - ani mnie, ani UKE.
"Kurier do podpisania umowy przyjechał z chwilą kiedy okres 10 dniowy po prostu wygasł" - drugie nieprawdziwe twierdzenie. Okres się liczy od daty zawarcia umowy, a ta wymaga formy pisemnej. Więc termin 10 dniowy rozpoczął się na drugi dzien od wizyty kuriera.
"podpisał ojciec" - więc mają Panowie 2 ważne umowy. Pan niczego nie zmienił w swych stosunkach z TP S.A., zas ojciec zawarł jeszcze jedną umowę.

A teraz proszę o ścisłe opisanie wydarzeń: dlaczego nowy operator rozwiazał umowe z winy abonenta, kiedy to się stało, na co operator się powołał. Co się stało z dotychczasowym nr tel.?
 
Rozumiem, ale tak szczerze nikt o tym nikogo nie informuję, więc nie miałem świadomości że mam możliwość rozwiązania umowy.

TPSA po prostu przysłała pismo, że rezygnujemy z ich usług na rzecz PTS, z chwilą kiedy to pismo przeczytałem natychmiast zadzwoniłem do TPSA i zażądałem aby nie zrywali ze mną umowy, ponieważ nie chcę zmieniać operatora. Ta wystosowała pismo do PTS, że klient nie życzy sobie zmiany operatora, PTS nakłada karę za zerwanie umowy.

Na dzień dzisiejszy numer jest aktualny, jestem nadal klientem TPSA czyli obecnego Orange.
 
Znów Pan czegoś nie rozumie. Więc lopatologicznie:
1. Pan był klientem TP S.A. - tak?
2. Z "nowym" operatorem rozmowe telefoniczną prowadził Pan - tak?
3. Umowę z "nowym" podpisał Pański ojciec - tak?
4. Ponieważ stroną umowy z TP S.A. był Pan, nikt inny nie mógł żądać przeniesienia nr tel. do sieci innego operatora. Do kogo TP S.A. skierowała pismo (formalnie mogła jedynie do Pana) i jakiej treści ono było?
5. Nie był Pan stroną umowy z "nowym", więc nie powinien kierować do niego żadnych pism.
6. Na kogo PTS nałożył karę za zerwanie umowy?
 
Ad 1. Tak ojciec jest, był i będzie klientem TPSA.
Ad 2. Rozmowę z operatorem prowadził Ojciec (właściciel telefonu)
Ad 3. Tak ojciec podpisał umowę
Ad 4. PTS działa na łączach TPSA, i nikt się nie pyta czy przenoszę numer, podpisujesz umowę i stajesz się własnością PTS.
Pismo zostało skierowane do ojca, zawierało "rezygnacja z zamówienia WRL nr ... ) Nie pamiętam dokładnie, nie wiem gdzie mam w tej chwili to pismo, nie mogę się doszukać.
Ad 5. Kierowałem pretensję i skargi w imieniu ojca, ten nie za bardzo zna temat.
Ad 6. Na właściciela telefonu - ojca.
 
natalie-s1959 napisał:
Nie uwierzę w to, że abonentowi nie pozostawiono egzemplarza umowy. Operator mógł, wbrew wymogom prawa, nie przesłać regulaminu (co rzadko się zdarza) lub cennika (to już częśćiej), ale samej umowy?
Tak? To zobacz, co na ten temat myśli w Tuskolandzie pani wiceminister cyfryzacji: "Konsultant może odmówić przesłania oferty, gdyż oferent nie ma obowiązku przesyłania ofert w formie pisemnej lub mailowej (...). Wymóg formy pisemnej lub elektronicznej nie dotyczy umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych zawieranej przez dokonanie czynności faktycznych" - na str. 5 i 6 odpowiedzi.
A całość interpelacji też związana z omawianym tu problemem: Interpelacja nr 26466 (Interpelacja nr 26466 w sprawie gwałcenia praw konsumentów przez firmy telekomunikacyjne)
 
Witam,

ja mam w miarę podobną sytuację. 29-07-2014 r. zostało do mnie wysłane pismo z Tres Group sp. z o.o. z informacją o dwóch niezapłaconych fakturach za korzystanie z usług Telekomunikacji Dzień Dobry i przedsądowym wezwaniu do zapłaty. Są to faktury z zeszłego roku z sierpnia i września na kwotę ponad 500 zł. Jest to o tyle dziwne, że faktury były płacone i co lepsze umowa z operatorem rozwiązana w czerwcu tego roku. Czy jeśli cokolwiek byłoby niezapłacone to możliwe byłoby rozwiązanie umowy? Dodam, że nie było żadnego wcześniejszego wezwania do zapłaty, nic...

Inna kwestia to kontekst tej sytuacji. Mieszkając u rodziców zawarłam umowę na siebie z TP na telefon. Po wyprowadzce z domu usługa została u rodziców, którzy regularnie opłacali telefon. Pod koniec umowy z TP mama dała się oszukać Telekomunikacji Dzień Dobry i bez mojej wiedzy i zgody zawarła w moim imieniu umowę. Chciała ją później rozwiązać, ale nie chciała zapłacić kary więc ostatecznie została w Telekomunikacji Dzień Dobry. Mama twierdzi, że wszystkie faktury są opłacone i to wezwanie jest próbą wymuszenia, bo przecież rozwiązała już umowę z tym operatorem.

Co robić? Płacić to? Zgłosić ten fakt gdzieś? Zignorować?

Czy od tej kwoty mogą naliczyć jakieś odsetki?

Proszę o radę!
 
a niech liczą odsetek ile chcą. przyjdzie co do czego, to w sądzie udowodnisz swoje racje, bo teraz to podejrzewam że nawet nie beda cię słuchać. ale próbować wyjasnić możesz, a nuż się uda, w co jednak wątpię
 
zabazabinska napisał:
Inna kwestia to kontekst tej sytuacji. Mieszkając u rodziców zawarłam umowę na siebie z TP na telefon. Po wyprowadzce z domu usługa została u rodziców, którzy regularnie opłacali telefon. Pod koniec umowy z TP mama dała się oszukać Telekomunikacji Dzień Dobry i bez mojej wiedzy i zgody zawarła w moim imieniu umowę.



Czyli jak nie Ty podpisywałaś umowę z Telekomunikacją dzień dobry to przecież nic jej nie jesteś dłużna.
Kwestia do wyjaśnienia - czy się Twoja mama podpisała swoim imieniem i nazwiskiem, czy Twoim (wtedy to już fałszerstwo, więc lepiej zapłacić żeby mamy w coś nie wrobić).
 
Niestety mama podpisała się moim imieniem i nazwiskiem... Bez mojej zgody i co lepsze - dowiedziałam się o tym dopiero teraz, a mama zrobiła ta chyba z rok jak nie lepiej temu! Nie wiem co ją do tego podkusiło.

Płacić nie zamierzam, bo jak pisałam wyżej, mama twierdzi, że wszystko jest zapłacone i będzie szukać potwierdzeń przelewu za te dwie faktury.

Zastanawiam się tylko co to za firma Tres Group sp. z o.o. Wg KRS jest to firma zarejestrowana we Wrocławiu i zajmująca się uprawą roślin! A oni przysyłają mi pismo z wezwaniem do zapłaty! Co lepsze - list przychodzi normalnie do skrzynki, niepolecony, nie ma na nim żadnej pieczątki, żadnego podpisu, żadnego numeru kontaktowego. Jedynie numer konta, nr faktur i jakieś absurdalne załączniku, niby z pozwem sądowym, które wyglądają jak tanie ksero czy skan.

Nie wiem co o tym myśleć.
 
zabazabinska napisał:
Niestety mama podpisała się moim imieniem i nazwiskiem... Bez mojej zgody i co lepsze - dowiedziałam się o tym dopiero teraz, a mama zrobiła ta chyba z rok jak nie lepiej temu! Nie wiem co ją do tego podkusiło.

Płacić nie zamierzam, bo jak pisałam wyżej, mama twierdzi, że wszystko jest zapłacone i będzie szukać potwierdzeń przelewu za te dwie faktury.

Zastanawiam się tylko co to za firma Tres Group sp. z o.o. Wg KRS jest to firma zarejestrowana we Wrocławiu i zajmująca się uprawą roślin! A oni przysyłają mi pismo z wezwaniem do zapłaty! Co lepsze - list przychodzi normalnie do skrzynki, niepolecony, nie ma na nim żadnej pieczątki, żadnego podpisu, żadnego numeru kontaktowego. Jedynie numer konta, nr faktur i jakieś absurdalne załączniku, niby z pozwem sądowym, które wyglądają jak tanie ksero czy skan.

Nie wiem co o tym myśleć.

Grunt to znaleźć potwierdzenia zapłaty. Bo sprawa nie przedawniona.
Nie ma potwierdzeń - będziesz musiała jeszcze raz zapłacić (pod warunkiem, że obowiązek zapłaty takiej a nie innej sumy wynika z umowy i rachunków/bilingów).

Co do podpisania umowy przez mamę Twoimi danymi - to lepiej zachowaj dla siebie, bo mama podpadnie pod Kodeks Karny.
 
Witajcie. Ja też (a konkretnie moja mama) dostała w zeszłym tygodniu przesyłkę od Tres Group. Jesteśmy po odbytej rozprawie sądowej z powództwa Perseus, której to PTS S.A. sprzedała wierzytelność. Otrzymałam wówczas dokumentację z sądu - to był luty 2013, z kopią pozwu firmy Perseus i z informacją, iz mogę złożyć odpowiedź na pozew. Tak też zrobiłam, bardzo dokładnie uargumentowałam moim zdaniem próbę wyłudzenia, opisałam szczegółowe uzasadnienie, powołując się na wyroki sądowe ... itd .... Rozprawa się odbyła w marcu. Wyrok sądu korzystny dla mnie (właściwe dla mamy) - umorzenie postępowania. W uzasadnieniu Sąd podał informację o wycofaniu pozwu przez powoda. Już tam sprawa była skomplikowana, a jednocześnie śmieszne jest dla mnie to, że pomimo kar już w tym roku chociażby nałożonych przez UKE i inne urzędy na PTS S.A. nikt nie dobrał im się do tyłka. Teraz to: TRES GROUP.

Nie wiem, czy w Waszym przypadku jest tak samo:
- list niepodpisany, tylko czcionką - referat ds. postępowań sądowych
-żadnego podpisu na żadnej innej kartce
-żadnej pieczątki nagłówkowej
-brak datownika (domniemam koperta wrzucona do skrzynki przez "posłańca")
-to nie jest kopia pozwu, to co dołączyli do mojego listu, pozew jest podpisany, pełnomocnik powinien być wymieniony z imienia i nazwiska, a nie wpisany "radca prawny" itp itd.
-treść uzasadnienia w tym niby "pozwie" jest niemalże słowo w słowo skopiowana z uzasadnienia pozwu firmy Perseus z którą tą jesteśmy po rozprawie
-a gdzie kopia umowy sprzedaży wierzytelności na rzecz Tres Group?
-i najlepsze ! data sprzedaży wierzytelności pokrywa się z okresem, kiedy to sprawa była właśnie w sadzie z powództwa Perseus

W informacji podanych w KRS to trzech chłopaczków: rocznik 86, 86 i 85. Nie zgadza się kapitał zakładowy spółki i zakres prowadzonej działalności, z której wynika, że raczej takich działań nie mogliby podejmować.

Wyglada mi to na próbę wyłudzenia kasy, pytanie tylko skad posiadają informację o kwocie i informacje o nocie obciażeniowej. Czyżby jeden z współwłaścicieli firmy było moz.e pracownikiem Sądu we wrocławiu i miał dostęp do dokumentacji i skrzętnie ją kserował wykorzystując na swoje potrzeby. Dla mnie to raczej ciekawa zagadka! Strach mnie nie obleciał, ale tym razem to przesada. Zamierzam rozdmuchać sprawę i będę ją drązyć dopóki nie wyajsnię.

Dodam jeszcze, że póki co psrawdziłam - firma ma podpisaną umowę z pocztą, więc może brak datoenika to tylko przypadek, chociaż nie sądzę. Same braki są w tej korespondencji, jak sądze także nie przypadkowe, po co się bujać potem po sądach. Jak zapłacisz, oni górą, jak nie i dobierzesz się im do tyłka, powiedzą, że tam nie ma żadnego podpisu, a w wordzie kazdy mógł to napisać. I tak będzie.

Jak się zbierzemy wszyscy to moze da sie coś z tym zrobic .... świeża sprawa póki co, ciekawe, ile takich listów już poszło.

Będę działać dwutorowo, po pierwsze poczekam na wezwanie z Sądu, wtedy będę się martwić, po drugie będę zbierać informacje, aby nagłośnić sprawę Tres Group.

Pozdrawiam i8 mam nadzieję, że wątek się rozwinie.
 
własnie dzis otrzymałam pismo z datą wystawienia 29 lipiec 2014 i reszta to samo - od firmy TRES Group sp z oo - firma rolnicza? (z adresem innym niz w krs- ul.leszczynskiego 4/29 -ten nalezy do firmy IPM Iwona Kempa - usługi finansowe i kredyty.
rok temu wkręcili mnie że z netii dzwonią - kurier wpadł do pracy i wyrwał mnie z ważnego spotkania, oczywiście nie dał szans przeczytać umowy (wszystko spięte zszywaczem na środku i oczywiście wpięte klamrą w "podkładkę" i tak wpadłam - po miesiącu netia zadzwonila dlaczego rezygnuje - wiec zaczęłam interweniować i przygotowałam pismo, odpowiedzieli, że nie ważne są znalezione w internecie podstawy prawne dotyczące rozpoczęcia realizacji umowy, nie mogła wejść w życie bo rzekomą umowę podpisałam 24.06.2013, a umowę z netia miałam aktywną jeszcze do września, więc 6 sierpnia złożyłam wypowiedzenie, z podstawa prawną, nigdy tez nie zastosowałam prefiksu z umowy...
mimo wszystko wysłali mi note i odpisali, że nie należy mi się odstąpienie bez kary 490 zł.
potem cisza, myślałam, że już będzie spokój a tu po roku pozew!!!!!!! co robić/? proszę o pomoc. dodam, że w mojej miejscowości, prawie cała moja ulica została tak oszukana, szkoda że nikt przede mną się nie przyznał - nawet moja sąsiadka z jednego domu i kuzynka, tylko nikt się nie przyznawał ze wstydu i każdy zapłacił dla spokoju...

niby byle jaki świstek - jak pani pisze, ale boję sie - nigdy nie miałam do czynienia z sądem, czy może samemu złożyć gdzieś na policję lub prokuraturę wniosek jakąś skargę.
 
Gosia M napisał:
Wyrok sądu korzystny dla mnie (właściwe dla mamy) - umorzenie postępowania. W uzasadnieniu Sąd podał informację o wycofaniu pozwu przez powoda.
to nie wyrok, powód cofnął powództwo. nie doszło do przerwania biegu przedawnienia (gdyby po sprzeciwienie w e-sądzie nie uzupełnili kwitów w rejonowym, przerwanie mimo wszystko miałoby miejsce).
teraz nowy nabywca długu może wnieść do sądu, ale sprawa już chyba może być przedawniona?
gabakasia napisał:
potem cisza, myślałam, że już będzie spokój a tu po roku pozew!!!!!!! co robić/? proszę o pomoc.
no i co z tym pozwem?
 
Powrót
Góra