destructor napisał:
A policjant może mówić do obywatela? Bo to też nie jest nigdzie napisane, z wyjątkiem propozycji mandatu, pouczeń i takich tam. Może z nim rozmawiać?
Myślałem jednak, że poniżej pewnego poziomu argumentacji nie zejdziesz.
A mówienie przez policjanta do obywatela ogranicza prawa obywatela – no raczej nie. Mi do ciebie na ulicy wolno mówić, choć nie jestem policjantem ? wolno, czy nie ? Skoro wolno każdemu, to wolno i policjantowi.
A dla rozróżnienia, wolno mi podejść i wyłączyć twój telefon ? No raczej nie, bo to narusza (choćby krótkotrwale) twoją własność. Aby ją naruszyć muszę mieć podstawę do tego w prawie. Więc wskaż mi ją, bo jak na razie, cyt. ciebie z innych postów, bijesz pianę.
Ponadto, czym pod względem prawnym w tym przypadku różni się to, iż policjant po odebraniu niebezpiecznego przedmiotu w postaci telefonu, wyłączy go, od tego, że zacznie na nim grać lub robić nim zdjęcia - prawo nie zabrania wyłączać telefonu, grać na nim i robić nim zdjęć. Czy jednak może jest inaczej ?
Cała dyskusja ma oczywiście charakter akademicki. Bo jak udowodnić potem, że policjant wyłączył mój telefon ? Policjant zapewne, choć wg destructora wolno mu to zrobić, zapewne do tego się nie przyzna, tak na wszelki wypadek. Dla właściciele telefonu zresztą, to że ktoś mu go wyłączył, też pewnie żaden problem. Tyle tylko, że inni użytkownicy - jak można domniemać funkcjonariusze, piszą już nie tylko o wyłączaniu telefonu, lecz także o tym, że można coś na nim obejrzeć, wykasować, etc. A to już przestaje być problem akademicki.