Sprawa po ponad dwóch miesiącach od złożenia wniosku jeszcze nie zakończyła się. Urząd Gminy, do którego złożono prośbę o wymeldowanie uparcie wysyłał wezwania, a to z siedmiodniowym, a to z czternastodniowym terminem osobistego stawiennictwa. W końcu siostra poddała się i stawiła się tam z nadzieją, że to przyspieszy i ostatecznie zakończy postępowanie. Nie chciała składać skargi do Wojewody ani podejmować żadnych innych kroków, mających na celu ponaglanie Urzędu Gminy. Niestety, Urzędniczka prowadząca sprawę, postanowiła ukarać wnioskodawcę dosyć niemiłymi niespodziankami. Na wstępie powiedziała, że w przypadku uchylania się od wezwania urzędu grozi doprowadzenie przez policję, potem postanowiła prowadzić przesłuchanie przy otwartych drzwiach do sąsiedniego pomieszczenia, gdzie znajduje się inny referat , a tam nieustanny ruch petentów, którzy chcąc nie chcąc zostali zapoznani (przynajmniej częściowo) ze sprawą. Do tego Urzędniczka wywlokła dosyć niesmaczną sprawę rodzinną o znęcaniu się nad matką i pouczyła siostrę, że w przypadku rażącej niewdzięczności może być jej odebrana przez sąd darowizna i już nie będzie mogła sobie nikogo wymeldowywać. Tyle, że sprawcą znęcania nie była moja siostra, a inna krewna o tym samym nazwisku...Moja siostra to bardzo młoda osoba i szykanowanie przez przynajmniej 30 lat starszą kobietę postanowiła (jak to ona niestety) przy zaciśniętych zębach znieść, jak to ujęła, z szacunku. Złożyła wyjaśnienia w tym warunkach i podpisała. Obecnie martwi się dalszym ciągiem, chciałaby to jak najszybciej zakonczyć, ma jednak wątpliwości, czy składanie skarg przyspieszy bieg sprawy i właściwie co dalej z tym robić. Tymczasem Biuro Administracji i Spraw Obywatelskich właściwy dla miejsca zamieszkania osoby wobec której toczy się postępowanie, odnalazł tę osobę i uparcie zaprasza w celu złożenia wyjaśnień w tej sprawie. Czy sprawa może przeciągać się tak długo, jak druga strona postępowania postanowi się migać od złożenia wyjaśnień? No, bo skoro nie musi się stawić, to zapewne robi na złość mojej siostrze i nie przychodzi.