wymeldowanie administracyjne

  • Autor wątku Autor wątku mwnuk
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
mwnuk napisał:
Skargi w WSA oddalone.

Niestety bez pisemnego uzasadnienia trudno się odnieść do opinii składu WSA, co biorąć pod uwagę czas trwania sprawy (tj. od pierwszego wpisu w tym wątku) brzmi paradoksalnie
 
W skrócie z uzasadnienia ustnego... organ cały czas podejmował działania, a długość trwania postepowania była spowodowana brakiem mozliwości ustalenia adresu zamieszkania drugiej strony. Czynności były przeprowadzane prawidłowo.

I przede wszystkim zdaniem sądu wniesienie skargi do WSA na początku kwietnia była przedwczesne, poniewaz wojewoda rozpatrując zażalenie i wydając postanowienie o przewlekłości postepowania wyznaczył ostateczny termin załatwienia sprawy na 31 maja.

Więc nieważne, że od 31 maja minęło kolejne kilka miesięcy do wydania decyzji... wg WSA brak przesłanek do stwierdzenia bezczynności czy nawet przewlekłości postępowania.

O pisnemne uzasadnienie wnosić nie będę. Tym bardziej, że skarge kasacyjną (zgodnie z tym co powiedziała przewodnicząca składu w WSA) musi podpisać adwokat lub radca prawny, co także generuje kolejne koszty.
 
mwnuk napisał:
wniesienie skargi do WSA na początku kwietnia była przedwczesne, poniewaz wojewoda rozpatrując zażalenie i wydając postanowienie o przewlekłości postepowania wyznaczył ostateczny termin załatwienia sprawy na 31 maja.

A to akurat mozna wprost podwazyc w oparciu o orzeczenie NSA
I OZ 1024/13 - Postanowienie NSA z 2013-11-07

Skoro warunkiem formalnym wniesienia skargi na bezczynność jest samo złożenie zażalenia na podstawie art. 37 § 1 k.p.a., to skarga ta jest dopuszczalna niezależnie od tego, czy zażalenie zostanie rozpatrzone oraz niezależnie od stanowiska zajętego przez organ wyższego stopnia w razie rozpatrzenia tego zażalenia. Dla dopuszczalności skargi wystarczy więc, aby zachowana była następująca kolejność czynności: najpierw wnosi się zażalenie na podstawie art. 37 § 1 k.p.a., a następnie wnosi się skargę do sądu administracyjnego. Nie ma wymogu, aby przed wniesieniem skargi upłynął ustawowy termin do załatwienia zażalenia przez organ wyższego stopnia.



mwnuk napisał:
O pisnemne uzasadnienie wnosić nie będę.

To zrozumiałe, a wyjaśnienia dla pani i dla innych czytających ten wątek
 
Jak widac WSA tez nie do końca kieruje się zasadami wyznaczonymi przez orzecznictwo. Tak mi się własnie kojarzyło z Pana wcześniejszych postów oraz poradników, że nie musi upłynąć ten termin, ale nie byłam pewna, poza tym nie chciałam wchodzić w polemikę z sędzią, gdy ta uzasadniała ustnie rozstrzygnięcie.

Bardzo Panu dziękuję za pomoc w sprawie. Mysle, że gdyby nie Pana rady "jak ponaglać organ" ta sprawa nawet nie byłaby jeszcze w połowie.
A tak jest po sprawie i to jest ogromny sukces.

Żal mi tylko kolejnych petentów w sprawie o wymeldowanie tego konkretnego urzędu, bo trafią na urzędników, którzy tym orzeczeniu WSA będą czuli się bezkarnie, utwierdzą się w przekonaniu, że ich działania sa prwidłowe i nadal będą żądać ogromnego materiału dowodowego a później działać opieszale.
Się rozpisałam :-).
 
mwnuk napisał:
Jak widac WSA tez nie do końca kieruje się zasadami wyznaczonymi przez orzecznictwo.

Niestety nie mamy prawa precedensu i jak sie trafi sklad "twardogłowy" to wtedy unika istoty danej normy. Stad dopiero uchwaly NSA prostuja takie poglady.

mwnuk napisał:
gdy ta uzasadniała ustnie rozstrzygnięcie.

Niestety wtedy strona nie ma prawa glosu...


mwnuk napisał:
Żal mi tylko kolejnych petentów

Na szczescie sa i orzeczenia pozytywne :)
 
Witam serdecznie.
Pytanie dotyczy dokładnie tego tematu. Obecnie sprawa zatrzymała się na etapie wezwania przez urząd stron postępowania w celu złożenia wyjaśnień. Nie wiadomo, czy urząd wszczął jakiekolwiek postępowanie ( kontakt z dzielnicowym, wywiad środowiskowy itp.), jednak strona składająca wniosek o wymeldowanie w trybie administracyjnym nie koniecznie ma ochotę udawać się do urzędu (jest właścicielką nieruchomości, mieszka jednak za granicą, nosi się z zamiarem jej sprzedaży przez agencję, zameldowana osoba tam nie mieszka od wielu lat i nie odwiedza też mieszkającej tam matki) . Czy jest absolutnie konieczne i rzeczywiście musi tam się stawić zgodnie z podanym w piśmie terminem? A druga strona postępowania? Czy też musi tam się stawić?
Bardzo proszę o odpowiedź.
Pozdrawiam
 
zatem jeśli obydwie strony postępowania zdecydowanie nie mieszkają w obrębie gminy, do której wpłynął wniosek o wymeldowanie w trybie administracyjnym ani też nawet w sąsiedniej, to stawiennictwo osobiste można sobie naprawdę darować? super. a czy jest konieczne poinformować urząd o braku zamiaru udawania się tam i tłumaczeniu dlaczego (np. na podstawie przywołanego powyżej art. 51 § 1. i 2. k.p.a)?
 
Urząd sam powinien to ustalić "z urzędu", a ponadto proponuję zapoznać się z tym wątkiem wnikliwe od samego początku w celu uniknięcia zadawania pytań, na które odpowiedzi już padły.
 
Sprawa po ponad dwóch miesiącach od złożenia wniosku jeszcze nie zakończyła się. Urząd Gminy, do którego złożono prośbę o wymeldowanie uparcie wysyłał wezwania, a to z siedmiodniowym, a to z czternastodniowym terminem osobistego stawiennictwa. W końcu siostra poddała się i stawiła się tam z nadzieją, że to przyspieszy i ostatecznie zakończy postępowanie. Nie chciała składać skargi do Wojewody ani podejmować żadnych innych kroków, mających na celu ponaglanie Urzędu Gminy. Niestety, Urzędniczka prowadząca sprawę, postanowiła ukarać wnioskodawcę dosyć niemiłymi niespodziankami. Na wstępie powiedziała, że w przypadku uchylania się od wezwania urzędu grozi doprowadzenie przez policję, potem postanowiła prowadzić przesłuchanie przy otwartych drzwiach do sąsiedniego pomieszczenia, gdzie znajduje się inny referat , a tam nieustanny ruch petentów, którzy chcąc nie chcąc zostali zapoznani (przynajmniej częściowo) ze sprawą. Do tego Urzędniczka wywlokła dosyć niesmaczną sprawę rodzinną o znęcaniu się nad matką i pouczyła siostrę, że w przypadku rażącej niewdzięczności może być jej odebrana przez sąd darowizna i już nie będzie mogła sobie nikogo wymeldowywać. Tyle, że sprawcą znęcania nie była moja siostra, a inna krewna o tym samym nazwisku...Moja siostra to bardzo młoda osoba i szykanowanie przez przynajmniej 30 lat starszą kobietę postanowiła (jak to ona niestety) przy zaciśniętych zębach znieść, jak to ujęła, z szacunku. Złożyła wyjaśnienia w tym warunkach i podpisała. Obecnie martwi się dalszym ciągiem, chciałaby to jak najszybciej zakonczyć, ma jednak wątpliwości, czy składanie skarg przyspieszy bieg sprawy i właściwie co dalej z tym robić. Tymczasem Biuro Administracji i Spraw Obywatelskich właściwy dla miejsca zamieszkania osoby wobec której toczy się postępowanie, odnalazł tę osobę i uparcie zaprasza w celu złożenia wyjaśnień w tej sprawie. Czy sprawa może przeciągać się tak długo, jak druga strona postępowania postanowi się migać od złożenia wyjaśnień? No, bo skoro nie musi się stawić, to zapewne robi na złość mojej siostrze i nie przychodzi.
 
a.b.a. napisał:
Nie chciała składać skargi do Wojewody ani podejmować żadnych innych kroków, mających na celu ponaglanie Urzędu Gminy.

Czyli na własne życzenie - a sugestie na forum są po to, by nie było takich konsekwencji.

Zalecenia co do trybu nie uległy zmianie - trzeba je tylko zastosować
Bo taka postawa przypomina przychodzenie do lekarza, który zaleca daną kurację, której się nie stosuje i potem narzeka "znowu mnie boli".
Po co w takim razie zasięganie porad na forum, skoro potem się ich nie stosuje?
 
Powrót
Góra