W
wozniaq
Użytkownik
- Dołączył
- 07.2017
- Odpowiedzi
- 38
Witajcie
W dniu 17.11.2025 miałem podczas wolnej jazdy (okolice 10-15km/h) wyjeżdając zza budynku zostałem oślepiony przez słońce. Zanim użyłem osłony przeciwsłonecznej/daszka przy podsufitce okazało się, że z naprzeciwka (dziurawa droga bez chodnika) szła kobieta z wózkiem z małym dzieckiem. Na całe szczęście zdążyłem w porę wyhamować a Pani Pani z wózkiem w pore odskoczyć. Niestety Pani upiera się, że w nią uderzyłem i wjechałem w owy wózek. Poszkodowana wezwała karetkę oraz policję celem sprawdzenia czy z dzieckiem na pewno jest wszystko ok. Dodam, że dziecko w momencie zdarzenia nawet się nie obudziło. Nastąpiło to dopiero po krzykach swojej matki.
Po przyjeździe karetki i zbadaniu dziecka, Panowie stwierdzili że na pierwszy rzut oka nie stwierdzono jakichkolwiek obrażen czy zadrapań. Pani uparła się na szpital.
Po około 15 minutach przyjechała policja. Tutaj nie będę się rozpisywał szczegółowo więc ogólnie napiszę, że podczas oględzin auta oraz wózka nie stwierdzono śladów zderzenia. Na wózku nie ma nawet ryski.
Otrzymałem pokwitowanie za pomocą którego mogę prowadzić pojazdy do 7 dni od zdarzenia (tutaj pytanie - to jest włącznie? niestety w feworze stresu nie zapytałem Pana policjanta) po czym sprawa zostanie skierowana do sądu i on zadecyduje co dalej. Na papierze jest wpis o art. 135.1.3 prd
Powiedzcie mi proszę biorąc pod uwagę powyższe okoliczności (brak zderzenia, brak widocznych śladów hamowania, brak śladów na wózku) czy jest duża szansa na utratę prawa jazdy? czy może się to zatrzymać na mandacie za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu lub spowodowania zagrożenia w ruchu.
Jeżeli dobrze zrozumiałem to bardzo wiele zależy od kwitu ze szpitala odnośnie stanu zdrowia dziecka a jestem pewien że nic mu nie jest. Niestety nie pomyslałem i nie wymieniłem się numerami z poszkodowaną.
Na koniec dodam, że mam historię o przekraczaniu prędkości, zatrzymaniu prawa jazdy za punkty i ponownym jego odzyskaniu (wszystko za przekraczanie prędkości)
W dniu 17.11.2025 miałem podczas wolnej jazdy (okolice 10-15km/h) wyjeżdając zza budynku zostałem oślepiony przez słońce. Zanim użyłem osłony przeciwsłonecznej/daszka przy podsufitce okazało się, że z naprzeciwka (dziurawa droga bez chodnika) szła kobieta z wózkiem z małym dzieckiem. Na całe szczęście zdążyłem w porę wyhamować a Pani Pani z wózkiem w pore odskoczyć. Niestety Pani upiera się, że w nią uderzyłem i wjechałem w owy wózek. Poszkodowana wezwała karetkę oraz policję celem sprawdzenia czy z dzieckiem na pewno jest wszystko ok. Dodam, że dziecko w momencie zdarzenia nawet się nie obudziło. Nastąpiło to dopiero po krzykach swojej matki.
Po przyjeździe karetki i zbadaniu dziecka, Panowie stwierdzili że na pierwszy rzut oka nie stwierdzono jakichkolwiek obrażen czy zadrapań. Pani uparła się na szpital.
Po około 15 minutach przyjechała policja. Tutaj nie będę się rozpisywał szczegółowo więc ogólnie napiszę, że podczas oględzin auta oraz wózka nie stwierdzono śladów zderzenia. Na wózku nie ma nawet ryski.
Otrzymałem pokwitowanie za pomocą którego mogę prowadzić pojazdy do 7 dni od zdarzenia (tutaj pytanie - to jest włącznie? niestety w feworze stresu nie zapytałem Pana policjanta) po czym sprawa zostanie skierowana do sądu i on zadecyduje co dalej. Na papierze jest wpis o art. 135.1.3 prd
Powiedzcie mi proszę biorąc pod uwagę powyższe okoliczności (brak zderzenia, brak widocznych śladów hamowania, brak śladów na wózku) czy jest duża szansa na utratę prawa jazdy? czy może się to zatrzymać na mandacie za nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu lub spowodowania zagrożenia w ruchu.
Jeżeli dobrze zrozumiałem to bardzo wiele zależy od kwitu ze szpitala odnośnie stanu zdrowia dziecka a jestem pewien że nic mu nie jest. Niestety nie pomyslałem i nie wymieniłem się numerami z poszkodowaną.
Na koniec dodam, że mam historię o przekraczaniu prędkości, zatrzymaniu prawa jazdy za punkty i ponownym jego odzyskaniu (wszystko za przekraczanie prędkości)