wynagrodzenie za udzielenie licencji a tantiemy

  • Autor wątku Autor wątku yolan
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Y

yolan

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2010
Odpowiedzi
13
Witam
Czy wpłata przez wydawcę (licencjobiorcę) odpowiedniej kwoty do ZAiKSu za dokopiowanie kolejnej partii CD bez podpisania nowej umowy licencyjnej (lub aneksu do niej) z licencjodawcą, "załatwia" kwestię finansową między licencjodawcą a licencjobiorcą?
Dodam, że w pierwszej umowie była podana ilość egzemplarzy, a nowa partia nie była objęta licencją, tylko opłacono ZAiKS.
Jednym słowem - czy powinno być jeszcze wynagrodzenie z tytułu udzielenia licencji na warunkach takich samych jak poprzednio, z wymienieniem pól eksploatacji, ale na następną partię płyt?
Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam.
 
Witaj,

pytanie właściwie do ZAiKS-u, bo przecież to on jest stroną w Twojej umowie. Być może mają jakąś procedurę na taką okoliczność, a może nie...

A, moim zdaniem, jeśli w umowie nie ma nic na ten temat, to powinien być aneks. Z dwóch powodów:

#1. ZAiKS będzie miał nieudokumentowany formalnie wpływ środków na konto (niezgodny, bo wyższy od umowy), więc nie wiadomo, jak ich system to finalnie zaksięguje,

#2. nie będziesz miała formalnego potwierdzenia w formie umowy (aneksu) na tę dodatkową ilość, więc w związku z p.1. może być duży problem z wyjaśnieniem tematu w razie jakichś kontroli.
 
Dzięki za odpowiedź. Chyba nie do końca jasno został przedstawiony przeze mnie temat. Więc spróbuję inaczej to ująć, bardziej ogólnie.
Czy autorom utworu, posiadającym jako jedyni prawa majątkowe do swego dzieła, należy się wynagrodzenie dwojakiego rodzaju - w formie tantiem (jeśli chroni swe utwory w odpowiednim stowarzyszeniu) oraz wynagrodzenie indywidualne za udzielenie licencji na korzystanie z utworu w określonych polach eksploatacji po podpisaniu stosownej indywidualnej umowy z licencjobiorcą?
Przyznam, że gdzieś czytałam o tym, ktoś mi też mówił, że tantiemy to jedno, a wynagrodzenie z tytułu udzielenia licencji na komercyjne wykorzystanie utworu to drugie, teraz ciekawa jestem większej liczby opinii na ten temat, najlepiej jednoznacznej, o ile takowa jest...Więc proszę o głosy w tej sprawie, może ktoś z autopsji zna te zagadnienia?
 
yolan napisał:
Przyznam, że gdzieś czytałam o tym, ktoś mi też mówił, że tantiemy to jedno, a wynagrodzenie z tytułu udzielenia licencji na komercyjne wykorzystanie utworu to drugie, teraz ciekawa jestem większej liczby opinii na ten temat, najlepiej jednoznacznej, o ile takowa jest...
być może to, o czym czytałaś, odnosiło się do kwestii związanych z otrzymywaniem tantiem i wynagrodzenia dodatkowego, przysługującego twórcom utworów audiowizualnych za wykorzystanie ich utworów na ściśle określonych polach eksploatacji (Art.70. ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994 roku). W tym przypadku współtwórcy utworu oraz artyści wykonawcy mają rzeczywiście prawo do dwóch, niezależnych wynagrodzeń. Wynagrodzenia dodatkowe wypłacane są poprzez odpowiednie OZZ-ty.

Ale, tak jak napisałem, to odnosi się wyłącznie do utworów audiowizualnych - w przypadku innych utworów właścicielowi majątkowych praw autorskich do utworu należy się tylko wynagrodzenie zgodnie z podpisaną licencją na wykorzystanie danego utworu.

Jednakże, jeśli OZZ reprezentuje interesy właściciela majątkowych praw autorskich nie na wszystkich, a tylko ściśle określonych polach eksploatacji, to na pozostałych polach eksploatacji właściciel ten może samodzielnie realizować swoje prawa (czyli, np. podpisywać licencje).

A kończąc, to tantiemami są przecież zarówno pieniądze otrzymywane z OZZ-tów (z tytułu licencji zawieranych przez nie w imieniu posiadacza majątkowych praw autorskich), jak i z tytułu licencji zawieranych przez samego posiadacza majątkowych praw autorskich... ;-)
 
Dzięki za odp.
Ale zadam jeszcze jedno pytanie: Czy opłata za udzielenie licencji to jedno, a tantiemy to drugie?
To, co czytałam, dotyczyło ogólnie rodzajów wynagrodzeń twórców, nie tylko autorów utw. audiowizualnych...Krótko mówiąc - czy może autor domagać się zapłaty za kolejne dokopiowane egz. płyt mimo zapłacenia OZZ odpowiedniej kwoty przez licencjobiorcę? Wcześniej licencjobiorca podpisał podpisał umowę z autorem na określoną liczbę egz. płyt, w następnej partii ominął autora, płacąc tylko OZZ...
 
opłata za udzielenie licencji = tantiemy = opłaty licencyjne.
Krótko mówiąc - czy może autor domagać się zapłaty za kolejne dokopiowane egz. płyt mimo zapłacenia OZZ odpowiedniej kwoty przez licencjobiorcę?
W ogólności nie może.

Zakładając warunki, w których prawa autora reprezentowane są na mocy podpisanej z OZZ-tem umowy o reprezentację, i w tejże umowie z OZZ-tem autor ma zagwarantowaną możliwość zawarcia umowy wydawniczej NIEZALEŻNIE od OZZ (bądź zawarł ją przed zawarciem umowy z OZZ-tem) - to może się tak stać, że pierwotnie wydawca utworów ma podpisaną umowę bezpośrednia z autorem, a po jej wygaśnięciu (czyli, na przykład, po wydaniu określonej ilości egzemplarzy) może zawrzeć umowę licencyjną na dodruk z OZZ-tem, zamiast zrobić kontynuacje umowy z autorem. I w takim przypadku tantiemy za dodruk docierają do autora via OZZ, a więc autor nie może już występować sam do wydawcy o jakąkolwiek zapłatę.
 
Dzięki za wyjaśnienia, rzeczywiście tak może być, jak opisujesz, po odszukaniu odp. treści np. oświadczenia powierniczego zgadzam się z Twoją dedukcją. Jest tylko nadal małe "ale". Autor przy tym pominięciu go w rozliczeniu indywid. traci kwotę, którą na swoją rzecz pobiera OZZ, za prowadzenie tego zarządu. Więc choćby z tego tytułu rekompensata się mu należy, ale to pewnie rzecz indywid. potraktowania.
Co do tej równości tantiem i opłat licenc. nadal niestety mam wątpliwości, bo z poradnika dla twórców Golata zdaje się troszkę co innego wynikać, no ale może to moje złe rozumowanie, bez uwzględnienia całości praw aut. przyznam czasem skomplikowanych lub niejasno sformułowanych.
Tam (w tym poradniku, który odszukałąm) jest: "Poza wynagrodzeniami umownymi, określanymi indywidualnie w związku z rozporządzeniami dziełami przez twórców na potrzeby konkretnych, zainteresowanych podmiotów, twórcom należne są tantiemy za korzystanie z ich dzieł..." I potem podano w jakich przypadkach - w ramach lic. ustawowych i w innych sytuacjach, gdy autor nie ma możliwości kontrolować wykorzystania.
Tak więc zdaje się wynikać, że to dwie różne sprawy...
Ale zostawmy może już te kwestię, no chyba że jednak ktoś uzna, że warto doprecyzować te zagadnienia. Pozdrawiam:)
 
yolan napisał:
Jest tylko nadal małe "ale". Autor przy tym pominięciu go w rozliczeniu indywid. traci kwotę, którą na swoją rzecz pobiera OZZ, za prowadzenie tego zarządu. Więc choćby z tego tytułu rekompensata się mu należy, ale to pewnie rzecz indywid. potraktowania.
Uogólniając, autorowi w takim przypadku nie należą się już żadne wyrównania. A dlaczego?

Wydawca zobligowany jest ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994 roku do uzyskiwania licencji na wykorzystanie czyichś utworów. I w pierwszej fazie swojej działalności umowę taką podpisuje z autorem, a nie z OZZ-tem. (pomińmy pobudki, w tym finansowe, które nim kierują - załóżmy, że miał możliwość wyboru). Wydaje nakład, umowa zostaje zrealizowana - autor otrzymał całe należne mu wynagrodzenie.

Następnie wydawca decyduje się na ponowne wydanie utworów, więc ma dwa wyjścia (zakładając, że umowa powiernicza autor - OZZ na to dozwala):

#1. zawrzeć nową umowę lub aneksować poprzednią umowę.
#2. zawrzeć umowę z OZZ-tem, reprezentującym autora.

Wydawca zawierając umowę w którykolwiek sposób znowu spełnia wymogi ustawy. Jeśli zawiera umowę z OZZ-tem, autor otrzymuje swoje wynagrodzenie, oczywiście pomniejszone o prowizję OZZ-tu, na co sam wyraził zgodę podpisując umowę z OZZ-tem na swoją reprezentację. Czyli wydawca znowuż zapłacił całą należność, którą miał wobec autora - nie ma podstaw do żądania od niego innych opłat.

Jak napisałem, wydawca ma prawo do wyboru strony umowy, jeśli jest taka możliwość, nie ma obowiązku przedłużenia pierwszej umowy z autorem (lub zawarcia nowej) - chyba, że w tej pierwszej umowie znajdowałyby się jakieś zapisy na okoliczność dodruku.

I tak bym to widział w kontekście ogólnym, oczywiście każdy taki przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie, ze znajomością szczegółów wszystkich umów, bo mogą w nich znajdować się jakieś niuanse, zmieniające optykę danej sytuacji.
 
A co jeśli ta pierwsza umowa była finansowo atrakcyjniejsza od tantiem OZZowskich, w dodatku była też umowa ustna i dotyczyła ewentualnej kolejnej partii egz. na podobnych zasadach, co w umowie pierwszej?
A mimo to w końcu wyd. wybrał płatność przez OZZ...Czy nie ma podstaw do jakiejkolwiek rekompensaty?
 
A, to oczywiście zmienia postać rzeczy, jeśli w pierwszej umowie było zobowiązanie do realizacji drugiej serii wydawniczej poprzez umowę z autorem. Wtedy tak, można by próbować egzekwować różnicę wynagrodzeń od wydawcy na drodze odszkodowawczej, jako nie dotrzymanie warunków umowy.

Tylko, że podstawowym problemem w takim przypadku byłaby ta pierwsza umowa ustna i możliwość udowodnienia jej postanowienia, odnośnie drugiej emisji dzieła. Jeśli nie ma świadków, nagrań rozmów czy innych dowodów, to małe są szanse na udowodnienie czegokolwiek w sądzie.

A do tego dochodziłaby różnica brutto wynagrodzeń - czyli z uwzględnieniem prowizji OZZ-tu (wysokość pierwszego wynagrodzenia zapłacona autorowi minus wysokość drugiego wynagrodzenia zapłaconego OZZ-towi). Autor byłby więc stratny w tym przypadku również na prowizji OZZ-tu.

Jeszcze jest kwestia rozważenia zachowania OZZ-tu, czy nie powinien był powiadomić o swoich negocjacjach z wydawcą, jeśli wiedział o tym, że pierwotnie wydawca uzyskiwał licencję bezpośrednio od autora. Ale to kwestia zależna od uzależnień formalnych i czasowych.

Wygląda, ze mogłoby się z tego zrobić dość skomplikowane roszczenie odszkodowawcze.
 
Ostatnia edycja:
A co zrobić, jeśli w drodze wyjątku, na prośbę wyd. OZZ rozliczył pole eksloatacji, którym się nie zajmuje, i okazało sie, że OZZ pobrał więcej niz wcześniej było w umowie indywid. z wyd. a więc ze szkodą dla autorów?
Czy w ramach jeszcze obowiazującej podobnej umowy można prosić o wyrównanie (odnosząc się do OZZowskich tabel płatności) ?
 
Mam wrażenie, że nie rozumiem całkowicie ostatniego postu, choć mam wrażenie, że jest to kontynuacja poprzednich postów.

Wygląda to z opisu tak, że OZZ wyszedł poza swoje uprawnienia wynikające z umowy powierniczej z autorem, licencjonując wydawcę na polu eksploatacji, na którym nie reprezentował autora, a dodatkowo opłata licencyjna, którą pobrał od wydawcy była wyższa od poprzednich opłat licencyjnych wnoszonych przez tego wydawcę.

Czyli sytuacja wyglądałaby jak takim przykładzie (pomijając kwestie podatkowe):
  • 100 zł - opłata licencyjna z tytułu pierwszej umowy licencyjnej - tej z autorem
    autor otrzymał zatem 100 zł
  • 110 - opłata licencyjna z tytułu drugiej umowy licencyjnej - tej z OZ-tem
    prowizja OZZ - 20%, co daje kwotę 22 zł
    wynagrodzenie wypłacone dla autora przez OZZ: 110 - 22 = 88 zł
lub na takim:
  • 100 zł - opłata licencyjna z tytułu pierwszej umowy licencyjnej - tej z autorem
    autor otrzymał zatem 100 zł
  • 200 - opłata licencyjna z tytułu drugiej umowy licencyjnej - tej z OZ-tem
    prowizja OZZ - 20%, co daje kwotę 40 zł
    wynagrodzenie wypłacone dla autora przez OZZ: 200 - 40 = 160 zł
Czyli o jakiej sytuacji mówimy i dlaczego uważasz, ze pobranie przez OZZ wyższej opłaty licencyjnej oznacza szkodę w stosunku do autora?

Może opisz jeszcze raz bardziej dokładnie tę sytuację, bo naprawdę trudno się zorientować w czym rzecz, a jak sama zapewne widzisz w takich kwestiach problem tkwi w szczegółach, albowiem jest jak w przysłowiu: diabeł tkwi w szczegółach...
 
Przepraszam, może i niedokładnie przedstawiam czasem... Tak, OZZ wyszedł poza swe uprawnienia, przyjmując od wyd. pieniądze za pole, którym się nie zajmuje już (drukiem), ale widać wcześniej się zajmował i standardowo się rozliczył z wydawcą ( inkasując na rzecz autorów) i wyszło wtedy, że wcześniejsze indywidualne rozliczenie wyd. z aut. było zaniżone, po prostu nakład był większy a pieniądze takie same jak za o połowę mniejszy nakład...


A, no i to nie jest powiązane z poprzednimi kwestiami tylko dotyczy ogólnie tego tematu.
Niejasności wszelkie biorą się pewnie ze źle skonstruowanych umów, pomieszania pojęć, a głównie, myślę ,z tego też, że sam wyd. popełniał błędy, czasem może trochę świadomie, czasem nie...


I jeszcze dodam dla jasności - to, że wyższa opłata to jak najbardziej dobrze, tylko że w innych umowach podobnych, ale już dotycz. nowych utworów, autor zgodził się, nieświadom, na gorsze warunki finansowe i dopiero teraz to zobaczył, gdy rozliczenie za dodruk przejął za niego OZZ, na specjalna prośbę wyd.
Stąd pytanie - czy autor może przynajmniej prosić o jakieś wyrównanie, widząc teraz tę różnicę niemałą, a przy tym ostatnia z tych umów ind. nadal obowiązuje. Pozdrawiam:)
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
yolan napisał:
Niejasności wszelkie biorą się pewnie ze źle skonstruowanych umów, pomieszania pojęć, a głównie, myślę ,z tego też, że sam wyd. popełniał błędy, czasem może trochę świadomie, czasem nie...
tak, dokładnie - to jest problem nieświadomości wszystkich stron, a w konsekwencji tak, a nie inaczej zawieranych umów... Przy czym nie demonizowałbym kwestii słownictwa - tak naprawdę liczy się tylko to kto komu, z jakiego tytułu oraz ile jest należny...
i wyszło wtedy, że wcześniejsze indywidualne rozliczenie wyd. z aut. było zaniżone, po prostu nakład był większy a pieniądze takie same jak za o połowę mniejszy nakład...
to jest naturalne dążenie przedsiębiorcy do obniżania kosztów, którymi są również opłaty licencyjne. A jeśli autor nie jest świadom wartości swoich dzieł oraz warunków ogólnych, a do tego nieumiejętnie negocjuje, to takie bywają skutki.
Stąd pytanie - czy autor może przynajmniej prosić o jakieś wyrównanie, widząc teraz tę różnicę niemałą, a przy tym ostatnia z tych umów ind. nadal obowiązuje.
Na to pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na odległość, bo tu potrzebna jest wiedza o szczegółach całej tej sytuacji, z wglądem w umowy... a ja, szczerze powiedziawszy, dalej nie do końca rozumiem całą sytuację... Najlepszym rozwiązaniem byłby kontakt na miejscu z prawnikiem, który mógłby to obiektywnie ocenić...
 
Dzięki za cierpliwośc, wiem, że nie całkiem jasno to kreślę, ale wątpliwości wiele, bo umów kilkanaście, część wygasła, nie sposób opisać w szczegółach, trochę wniosków można jednak wyciągnąć, nawet jeśli są rozbieżności. Warto poczytać tu i tam, bo gdy jest się zielonym, to się płaci, znaczy traci. Pozdrawiam:)
 
Tak, za błędy się płaci albo nauka kosztuje... ;)
 
No to może i ja dorzucę swój kamyczek ... a właściwie pytanie/wątpliwość ... od pewnego czasu nurtuje mnie taka kwestia - autor będący członkiem OZZ, na rzecz której powierzył w sposób powierniczy w zbiorowy zarząd na zasadzie wyłączności swoje autorskie prawa majątkowe, zawiera SAM w tym zakresie umowę licencyjną z osobą trzecią ... i teraz ... czy ta osoba trzecia zobowiązana jest do zapłaty wynagrodzenia wedle stawek OZZ, niejako "drugiego" gdyż wcześniej zapłaciła już wynagrodzenie autorskie w ramach umowy licencyjnej ?
 
merymak napisał:
... autor będący członkiem OZZ, na rzecz której powierzył w sposób powierniczy w zbiorowy zarząd na zasadzie wyłączności swoje autorskie prawa majątkowe, zawiera SAM w tym zakresie umowę licencyjną z osobą trzecią...
Jeśli słowo wyłączność oznacza, że OZZ reprezentuje autora na wszystkich polach eksploatacji dla danego utworu, to autorowi nie wolno zawierać samodzielnie żadnych umów licencyjnych. Licencjobiorca powinien więc w takim przypadku zawierać umowę z OZZ-tem oraz płacić wynagrodzenie do OZZ-tu. Z punktu widzenia OZZ-tu korzystający z utworów robiłby to bezprawnie, zapewne możliwe byłyby pozwy przeciwko korzystającemu i autorowi. Sytuacja byłaby zapewne bardzo nieciekawa, ale zależna od wszystkich jej szczegółów.

Jeśli zaś słowo wyłączność oznacza wyłączność reprezentacji autora przez OZZ tylko na wybranych polach eksploatacji dla danego utworu, to oczywiście autor może podpisywać niezależne umowy licencyjne na pozostałych polach eksploatacji. Licencjobiorca płaci wtedy tantiemy tylko autorowi, zaś wynagrodzenie jest ustalane w ramach bezpośrednich negocjacji autora i licencjobiorcy - choć oczywiście może być równe odpowiedniej stawce OZZ-tu.
 
_chris_ napisał:
Jeśli słowo wyłączność oznacza, że OZZ reprezentuje autora na wszystkich polach eksploatacji dla danego utworu, to autorowi nie wolno zawierać samodzielnie żadnych umów licencyjnych. Licencjobiorca powinien więc w takim przypadku zawierać umowę z OZZ-tem oraz płacić wynagrodzenie do OZZ-tu. Z punktu widzenia OZZ-tu korzystający z utworów robiłby to bezprawnie, zapewne możliwe byłyby pozwy przeciwko korzystającemu i autorowi. Sytuacja byłaby zapewne bardzo nieciekawa, ale zależna od wszystkich jej szczegółów.

Jeśli zaś słowo wyłączność oznacza wyłączność reprezentacji autora przez OZZ tylko na wybranych polach eksploatacji dla danego utworu, to oczywiście autor może podpisywać niezależne umowy licencyjne na pozostałych polach eksploatacji. Licencjobiorca płaci wtedy tantiemy tylko autorowi, zaś wynagrodzenie jest ustalane w ramach bezpośrednich negocjacji autora i licencjobiorcy - choć oczywiście może być równe odpowiedniej stawce OZZ-tu.

zdecydowanie chodziło mi o to pierwsze rozumienie słowa "wyłączność" :)

a sprawa istotnie jest nieciekawa, zwłaszcza z punktu widzenia licencjobiorcy, który uiścił już wynagrodzenie autorskie, działając zresztą w dobrej wierze (tzn. nie wiedział o tym, że twórca powierzył w sposób powierniczy OZZ autorskie prawa majątkowe do swoich utworów)

interesująco wygląda również kwestia daty objęcia w powierniczy zbiorowy zarząd autorskich praw majątkowych do utworów nie zgłoszonych lub mających powstać w przyszłości
sama przecież umowa fiducjarna w części dotyczącej utworów przyszłych jest nieważna ...
 
merymak napisał:
a sprawa istotnie jest nieciekawa, zwłaszcza z punktu widzenia licencjobiorcy, który uiścił już wynagrodzenie autorskie, działając zresztą w dobrej wierze (tzn. nie wiedział o tym, że twórca powierzył w sposób powierniczy OZZ autorskie prawa majątkowe do swoich utworów)
nieciekawa to ona jest dla autora, bo to on złamał warunki umowy z OZZ-tem. Korzystający z utworu w zasadzie jest w porządku, albowiem zapłacił wynagrodzenie uprawnionemu. Trzeba pamiętać, że OZZ jest tylko reprezentantem uprawnionego (autora / właściciela majątkowych praw autorskich), w szczególności w zakresie zarządzania jego majątkowymi prawami autorskimi i w zakresie wynagrodzenia dla uprawnionego jest jedynie pośrednikiem.
interesująco wygląda również kwestia daty objęcia w powierniczy zbiorowy zarząd autorskich praw majątkowych do utworów nie zgłoszonych lub mających powstać w przyszłości
sama przecież umowa fiducjarna w części dotyczącej utworów przyszłych jest nieważna ...
no, nie tak do końca, bowiem upaipp mówi o nieważności skuteczności przeniesienia majątkowych praw autorskich do wszystkich mających powstać w przyszłości utworów - w przypadku OZZ-tu nie ma przenoszenia majątkowych praw autorskich, a jedynie zarządzanie nimi w imieniu twórcy / uprawnionego.
 
Powrót
Góra