Wśród tych firm oferujących pomoc w prowdzeniu sprawy może się znaleźć jakaś, która współpracuje z profesjonalistami, tzn. adwokatami lub innymi prawnikami, którzy mają rozległą wiedzę i doświadczenie w dochodzeniu roszczeń odszkodowawczych przy dużych szkodach osobowych (w klasyfikacji niem, towarzystw ubezp. nazywa się te sprawy „Großpersonenschäden”). Jeśli jednak Twoi rozmówcy podają jakieś horendalne kwoty „do wyciągniecia”, nie wyjaśniając dokładniej, z czego te kwoty mają wynikać, to byłbym na Waszym miejscu ostrożny. W Niemczech jest inaczej niż w USA, gdzie odszkodowania i zadośćuczynienia faktycznie osiągają zawrotne wysokości i są wynikiem indywidualnego poglądu konkretnego sędziego lub jakiegoś wyroku takiego sędziego z przeszłości. Przede wszystkim jeśli syn uległ temu wypadkowi stosunkowo niedawno, to jego leczenie i różne terapie nie są jeszcze zakończone. Obecnie jesczcze trudno mówić np. o wysokości zadośćuczynienia (Schmerzensgeld), czyli tego jednorazowego odszkodowania za szkody niematerialne (trwałe kalectwo, utrata zdolności zarobkowania, rozmiar, częstotliwość przebytych operacji i zabiegów, cierpienie fizyczne i psychiczne, utrata perspektyw życiowch itd.). Nie śpieszyłbym się z zawieraniem ugody, skoro wysokość przysługujących roszczeń jest jeszcze otwarta. Natomiast cały czas domagać się należy stosownych zaliczek, a takowe uzasadnione są ciągłym powstawaniem bieżących zwiększonych kosztów i bieżącą utratą wynagrodzenia za pracę.
Oczywiście, towarzystwo ubezpieczeniowe może być i niemal zawsze jest zainteresowane „szybką ugodą”. Ale czy to ma sens? Trzeba pamiętać, że taka ugoda zawiera zawsze zrzeczenie się poszkodowanego wszystkich przyszłych roszczeń. Po negocjacjach towarzystwo ubezpieczeniowe przesyła tzw. „Abfindungserklärung”, w którym zobowiązuje się do zapłaty uzgodnionej kwoty całkowitego odszkodowania, a poszkodowany z drugiej strony zrzeka się na zawsze jakichkolwiek roszczeń zarówno dot. przeszłości jak i przyszłości. Takie zrzeczenia są prawnie skuteczne i wręcz nie do odwłołania; zwłaszcza, jeśli poszkodowany był reprezentowany przez adwokata.
Jeśli już miałaby dojść taka ugoda do skutku, to myślę, że powinna ona zawierać taką kwotę, która zawierałaby następujące składniki:
1. Przy całkowitej trwałej, dożywotniej utracie zdolności zarobkowania, przy pourazowej, niewyleczalnej padaczce, przy wielokrotnych operacjach i zabiegach, przy wieku mężczyzny w chwili wypadku 31 lat: Kwota zadośćuczynienia: conajmniej 200 tys. Euro.
2. Utracone zarobki: przy założeniu, że zarabiał netto 800,- Euro mies.; 9.600,- Euro rocznie, do osiągnięcia wieku emerytalnego (34 lata) 326.400,- Euro. I tu uwaga: jeśli miałaby zostać wypłacona jednorazowa rekompensata utraty zarobków, czyli innymi słowy przysługująca mu renta inwalidzka zostanie skapitalizowana, to kwota ta będzie obniżona o „korzyść z odstetek”; rozumowanie jest proste: Poszkodowany otrzymuje już teraz pieniądze, które właściwie otrzmałby dopiero za np. 25 lat; jeśli je otrzyma teraz, to może mieć z tego realną korzyść w postaci odsetek. Dlatego towarzystwa ubezpieczeniowe posługują się tabelami kapitalizacyjnymi, w oparciu o które skracają wyliczone, utracone w przyszłości wynagrodzenie. Kto tych tabel i zasad tego korygowania nie zna, nie powinien zabierać się do pomocy w załatwianiu odszkodowania. Wspomnę tylko, że te tabele też nie mają „absolutnej mocy”. Często likwidatorzy, posługując się tymi tabelami nie biorą pod uwagę realnych odsetek od lokat (pokazują np. jakieś nierealne odsteki od lokat z polskich stron internetowych, które z życiem nie mają nic wpólnego). W każdym razie w przypadku Twojego syna, jeśli uda się wykazać, że zarabiał conajmniej 800 Euro mies. Netto, skapitalizowane odszkodowanie za utracone (także w przyszłości) zarobki, nie może być niższe, niż 250 tys. Euro. A co jeśli likwidator zapyta bezczelnie: „A skąd ta pewność, że w przyszłości pracowałby nieprzerwanie przez te 34 lata???”. I po takim pytaniu przyjdzie godzina prawdy co do umiejętności prawnika (Jest masa orzeczeń BGH dot. stawiania prognoz i przewidywań w takich sprawach i zasady rozkładania ciężaru dowodu przy takich twierdzeniach, które dła poszkodowanych są korzystne).
2. Zwiększone koszty gospodarstwa domowego i zwiększone potrzeby:
Jak już wcześniej napisałem, koszty zwiększonej pracy w gospodarstwie domowym i pomocy dla poszkodowanego nie muszą być dokumentowane jakimiś kwitami i płatnościami. Zrekompensowana musi być przecież także dodatkowa praca np. żony lub członka rodziny, którzy przecież żadnych rachunków nie wystawiają, a i najczęściej nie dostają żadnych konkertnych pieniędzy. Ile godzin tygodniowo dodatkowej pracy i pomocy? Myślę, że po amputacji nogi i przy padaczce pourazowej to minimum 21 godz. tygodniowo. Po ile wycenić za godzinę? Niem. towarzystwa ubezpieczeniowe nie wariują, jeśli podaje się 5,- Euro za godzinę w PL. Czyli ok. 5 tys. rocznie, przez np. 30 lat? Po skapitalizowaniu odszkodowanie ok. 60 tys. – 80 tys. Podkreślam: Odszkodowanie za tę zwiększoną pracę należy się także bez dowodów na konkretne wydatki; wystarczy, że udowodniona jest sama potrzeba i jej realna wysokość (!).
Myślę, że zawarcie ugody dla Twojego syna, z jego zrzeczeniem przyszłych roszczeń się, poniżej 550 tys. byłoby skrajnym dyletanctwem. A ile z tego ma dostać ta firma lub ten prawnik, który osiągnie taki wynik? Moja odpowiedź: Niech zarobi, ale musi być wiadomo za co.
Pozdr.
PS. Kiedy piszę o tym wszystkim, co właściwie jest bardzo smutne, przypomina mi się, też coś wesołego; świetny amerykański film pod tytułem „Szczęście Harry’ego (orginalny tytuł: „The Fortune Cookie) z 1966 roku. Walter Matthau gra nowojorskiego, podupadłego adwokata, którego kumpel (Jack Lemmon) zostaje potrącony na boisku przez gracza American Football. Ten adwokat każe kumplowi udawać spraliżowanego i prowadzi negocjacje z towarzystwem ubezpieczeniowym. Ale jak!!! Super Szkoła negocjacji! Taka charyzma potrzebna jest i w Niemczech, ale niestety, w Niemczech taka „improwizacja” roszczeniami by nie przeszła.
I jeszcze jedno: Nie udało mi się napisać krócej, a poza tym także te moje cyfry i wielkości są tylko założeniami, ponieważ szczegółów (np. wysokości zarobków syna przed wypadkiem) nie znam. Ale chodzi mi tylko o metodę i przybliżenie Ci, na czym to wszystko polega.