Wypadek na obozie

  • Autor wątku Autor wątku sasia
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

sasia

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2008
Odpowiedzi
10
Chcialabym sie spytac, co moge zrobic formalnie. Dowiedzialam sie, ze moja corka zostala zraniona nozem w reke na obozie mlodziezowym za granica przez chlopca z obozu. Ma zalozone trzy szwy. Nie widze corki, wiec do konca nie wiem, czy wszystko jest w porzadku. Obawiam sie, ze nie dostane, zadnej formalnej informacji na temat zdarzenia, tj. danych chlopca, jego rodzicow, lekarza udzielajacego pomocy, opisu zdarzenia. Z jednej strony czuje, ze jest to zakres prawa karnego, ale tez i ubezpieczen, w wypadku gdyby zapewnienia opiekunow okazaly sie niezgodne z prawda.Bardzo prosiabym o porade.
 
Proszę napisać czego konkretnie Pani oczekuje.
Co to za obóz młodzieżowy? Kto jest organizatorem?
Jakie były okoliczności tego wypadku(tak przyjmijmy)?
 
Witam. Nie wiem, co powinnam zrobić w tej sytuacji, aby pozostał taki ślad po tym ,,incydencie'', aby w razie jakiś komplikacji córki ze zdrowiem, można było jakoś reagować. Nie wiem, jak zostaly zalozone szwy corce. Jedna opiekunka powiedziala o tym, ze trzeba bylo zrobic ucisk, aby nie bylo krwotoku, a potem, ze to tylko na skorze. Wiem, ze obawiano sie o sciegna, ale ponoc jest wszystko w porzadku. Mam tez doswiadczenie w rodzinie zarazenia wirusem B i C zapalenia watroby wszczepione w szpitalu. Organizatorem jest biuro turystyczne z Lublina Beatur. Jest to obóz młodziezowy 14-18 lat do Bulgarii-Zlote Piaski. Od opiekunki wiem, ze corka siedziala na korytarzu i rozmawiala przez telefon. Byl jakis halas w pokoju u chlopcow, czy na korytarzu. Chlopcy sie awanturowali. Poszla tam i mlodszy chlopiec przecial jej reke nozem, w miejscu gdzie zazwyczaj ludzie podcinaja sobie zyly (to wiem od corki i od jej kolezanki). Wczoraj napisalismy z mezem pismo do agenta z Warszawy, ktory posredniczy miedzy nami a organizatorem, w ktorym domagamy sie: opisu sytuacji, dokumentacji medycznej opisanej przez lekarza udzielajacego pomocy, danych rodzicow tego chlopca. List wyslalam tez do wiadomosci organizatora listem poleconym za potwierdzeniem odbioru. Oboz konczy sie w poniedzialek, tj. dzieci stamtad wyjezdzaja, a przyjezdzaja do Warszawy rano w srode. Ja mieszkam w Gdansku. Obawiam sie, ze oboz sie skonczy, corka przyjedzie (mowila wczoraj, ze prawdopodobnie szwy bedzie musiala zdejmowac jednak w Polsce) i ze nie bedzie tak dobrze, jak zapowiadaja opiekunowie. Wczoraj lekarz ponoc kazal jej juz uzywac dloni, aby sie cos tam nie zastalo np. pisac dlugopisem. Czyli jednak jest jakas obawa o sprawnosc dloni. Dziekuje za zainteresowanie :)
 
[cytat="sasia":181mb5h4]Od opiekunki wiem, ze corka siedziala na korytarzu i rozmawiala przez telefon. Byl jakis halas w pokoju u chlopcow, czy na korytarzu. Chlopcy sie awanturowali. Poszla tam i mlodszy chlopiec przecial jej reke nozem, w miejscu gdzie zazwyczaj ludzie podcinaja sobie zyly (to wiem od corki i od jej kolezanki).[/cytat:181mb5h4]
Jaka jest relacja córki?
Organizator w takiej sytuacji ma wręcz obowiązek udzielenia odpowiedzi na państwa pismo. Ciekawe, jak długo może to potrwać.
 
W warunkach uczestnictwa jest tylko paragraf zatytulowany Reklamacje. W nim tekst, ze organizator ma obowiazek rozpatrzenia reklamacji w ciagu 30 dni od daty jej otrzymania. Klientowi przysluguje prawo zgloszenia przedmiotu reklamacji, wnioskow i uwag organizatorowi nie pozniej niz 7 dni od daty zakonczenia imprezy. Ale czy to jest reklamacja, uwaga, czy wniosek?
Przyznaje, ze nie wypytywalam corki o relacje. Pytalam tylko jak sie czuje, jakie srodki dostawala (od opiekunki wiem, ze przeciwbolowe i uspokajajace), czy ma czucie w palcach. Jednak jest we mnie obawa, bowiem corka nie lubi narzekac, a opiekunowie moga wybielac. Dwa lata temu syn pojechal na oboz integracyjny w gimnazjum. Zlamal reke pierwszego dnia, ale opiekunowie zawiadomili mnie, ze syna boli reka, tak jak i tu dopiero nastepnego dnia. Poniewaz bylo blisko, uparlam sie, ze go odwiedze i zawioze do szpitala. Wtedy dopiero okazalo sie,ze ma zlamana reke. On tez uspokajal wychowawcow, a oni go sluchali.
Czy mam prawo dowiedziec sie danych rodzicow chlopca bez zglaszania tego policji? Najczesciej pozniej w sprawach formalnych wszyscy mowia: trzeba bylo wczesniej.
 
Czy, gdybysmy zdecydowali sie isc na Policje, jest okreslony jakis termin, do ktorego dnia to mozna uczynic? Jaka to mialoby postac? Czy to ja skladam zawiadomienie o popelnieniu przestepstwa? Czy istenieje pozniej mozliwosc wycofania zgloszenia, Czy jest to posuniecie nieodwracalne? Znam niewiele faktow dotyczacych tej sprawy. Czy wiedzac tak malo, moge to zglosic na Policje?
 
[cytat="sasia":3d99az1q] Znam niewiele faktow dotyczacych tej sprawy.[/cytat:3d99az1q]

to w takim razie proszę się wstrzymać z jakimikolwiek działaniami bo nawet nie wie Pani czy to było działanie umyślne czy nie umyślne tego chłopca...proszę poczekać na przyjazd córki a dopiero później pomyśleć o tym czy, przeciw komu i dlaczego wystąpić z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa
 
Dziekuje. Wlasnie takie mialam intuicje. Nie chce skrzywdzic chlopca, ale tez boje sie o corke. Rzeczywiscie poczekamy z mezem na przyjazd corki.
 
Sprawa mojej corki sie jeszcze nie zakonczyla. Nie wiemy,co mamy uczynic. W srode po przyjezdzie poszlysmy zdjac szwy. Okazalo sie, ze szwy nie byly zalozone tak jak myslalam w poprzek reki tylko jakby wzdluz. Nie jest to duze. Jakby wlasnie na szerokosc noza. Z odrecznie sporzadzonego w autobusie przez wychowawce innej grupy opisu tej sytuacji (ktory, jak sie okazalo, pierwszy udzielil corce pomocy obwiazujac jej paskiem od spodni reke i hamujac krwotok), corka zostala zraniona nozem sprezynowym przez 13- latka. Corka sama przyznala, ze to zranienie wyniknelo z szamotania sie. Ona chciala chlopaka uciszyc i machnela mu nad glowa reka. Nie zauwazyla noza i noz wbil sie jej w reke. W opisie jest stwierdzenie, ze chlopiec mial noz, gdy weszla do pokoju. Ale ona twierdzi, ze tego nie zauwazyla.
Organizator odpisal nam, stwierdzajac, ze jest w trakcie wyjasniania sprawy, ale jednoczesnie mowiac, ze dokumentacje medyczna oddal ubezpieczycielowi, nie dysponuje innymi dokumentami oprocz tego sporzadzonego przez kadre w autobusie, podal nam tez tylko imie i nazwisko chlpoca, bez danych rodzicow.
Reka corki na razie nie wydaje sie byc w pelni sprawna. Aby ja podniesc do gory, pomaga sobie opierajac na lokciu lub druga reka. Inne ruchy jak podniesienie kubka, nie sprawiaja problemu. (Inny kat ulozenia reki.). Potrzebna pewnie bedzie dalsza konsultacja u chirurga i rehabilitacja, nie wiem. Tak naprawde dalej nie wiem, co bylo tam przerwane.
W czwartek bylam na mojej osiedlowej Policji. Chcialam sie tylko dowiedziec, ile mam czasu na ,,zlozenie czegos'', bo sama nie wiem, co mam ,,zlozyc''. Odpowiedzieli mi, ze nic na to nie pomoga i ze mam sie cieszyc, ze corka jest cala i zdrowa.
Czy mamy prawo do dokumentacji medycznej i do danych rodzicow chlopca?
 
Oh. Skoro tu przerzuciliscie ten watek, to znaczy, ze nic nie zrobie bez oskarzenia kogos o wine, prawda? I chodzi glownie o ukaranie tej osoby, a nie zabezpieczenie interesow mojej corki?
 
Powrót
Góra