Sprawa mojej corki sie jeszcze nie zakonczyla. Nie wiemy,co mamy uczynic. W srode po przyjezdzie poszlysmy zdjac szwy. Okazalo sie, ze szwy nie byly zalozone tak jak myslalam w poprzek reki tylko jakby wzdluz. Nie jest to duze. Jakby wlasnie na szerokosc noza. Z odrecznie sporzadzonego w autobusie przez wychowawce innej grupy opisu tej sytuacji (ktory, jak sie okazalo, pierwszy udzielil corce pomocy obwiazujac jej paskiem od spodni reke i hamujac krwotok), corka zostala zraniona nozem sprezynowym przez 13- latka. Corka sama przyznala, ze to zranienie wyniknelo z szamotania sie. Ona chciala chlopaka uciszyc i machnela mu nad glowa reka. Nie zauwazyla noza i noz wbil sie jej w reke. W opisie jest stwierdzenie, ze chlopiec mial noz, gdy weszla do pokoju. Ale ona twierdzi, ze tego nie zauwazyla.
Organizator odpisal nam, stwierdzajac, ze jest w trakcie wyjasniania sprawy, ale jednoczesnie mowiac, ze dokumentacje medyczna oddal ubezpieczycielowi, nie dysponuje innymi dokumentami oprocz tego sporzadzonego przez kadre w autobusie, podal nam tez tylko imie i nazwisko chlpoca, bez danych rodzicow.
Reka corki na razie nie wydaje sie byc w pelni sprawna. Aby ja podniesc do gory, pomaga sobie opierajac na lokciu lub druga reka. Inne ruchy jak podniesienie kubka, nie sprawiaja problemu. (Inny kat ulozenia reki.). Potrzebna pewnie bedzie dalsza konsultacja u chirurga i rehabilitacja, nie wiem. Tak naprawde dalej nie wiem, co bylo tam przerwane.
W czwartek bylam na mojej osiedlowej Policji. Chcialam sie tylko dowiedziec, ile mam czasu na ,,zlozenie czegos'', bo sama nie wiem, co mam ,,zlozyc''. Odpowiedzieli mi, ze nic na to nie pomoga i ze mam sie cieszyc, ze corka jest cala i zdrowa.
Czy mamy prawo do dokumentacji medycznej i do danych rodzicow chlopca?