Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Wolfin, dziękuję, tak zrobię, bo już naprawdę nie wiem, co zrobić.

aaalson, nie wszyscy zeszli z drzewa, jak to nasz pan z rady nadzorczej określił. - To tak odnośnie tych z góry. Na razie chcę spróbować wszystkich innych możliwości, bo byliśmy u prawnika i on twierdzi, że taka sprawa jest baardzo trudna i niestety w naszym kraju ciężko się walczy właśnie z sąsiadem zakłócającym spokój. Ale nie mówię nie. Muszę tylko spróbować wszystkich innych możliwości. Mam takie marzenie, że może oni się wyprowadzą, albo chociaż położą dywany na podłodze. I smutne to, że człowieka pragnienia sprowadzają się do tego, że chce mieć po prostu odrobinę spokoju we własnym mieszkaniu. Może jestem dziwna, ale nie jestem w stanie pojąć, dlaczego osoby poszkodowane mogą być terroryzowane i dręczone przez takich dzikusów i nikogo to nie obchodzi. Straszne, bo się człowiekowi żyć odechciewa.
 
Zmocej, nie czekaj aż zwariujesz. Sporo z nas przeszło taka samą drogę i takie same wahania. Naprawdę bez skutku. Zadbaj o siebie, zanim rozlecisz się na kawałki.
Poszukaj w necie wzoru pisma "prośba o wgląd w sytuacje dziecka" i pisz. Tego nie trzeba podpisywać imieniem i nazwiskiem. Możesz też przejśc się do MOPSU osobiście i tam zapytać co i jak. Mów, że masz podejrzenia takie i takie. Muszą zareagować. Z drugiej strony naciskaj na kontakt z właścicielem mieszkania. I w tym kierunku też przeczesz zasoby sieci.
Nie czekaj. Porzuć nadzieję że samo się rozwiąże.
Bo się nie rozwiąże. Tylko Ty będziesz na tym cierpiała coraz bardziej.
Sprawa w sądzie z Kodeksu Wykroczeń to smieszność. Kara sto złotych. A Ty musisz wszystko udowadniać, nagrywać, ciągać świadków i tak będziesz "tą złą, co się na dzieciątka niewinne uwzięła".
O policji, straży miejskiej, sądach i innych instytucjach, które powinny pomóc obywatelowi, gdy łamane są jego prawa - zapomnij. Nikt nie ruszy dupy.
Trzymaj się mocno!
 
Wolfin zgadzam się z Tobą i wiesz, że wszystko zależy od tego na kogo trafimy. Ja chce się z Wami podzielić, że u mnie cisza......błoga cisza......jak ja kocham taką ciszę..... jakie życie może być piękne :) Nie wiem jak długo potrwa, odebrali pismo, czy nie, ale fakt jest taki, że jeśli się chce to można zapanować nad dziećmi i niech żadna matka polka czytając nasze posty nie stara się niczego udowadniać. Skakanie, bieganie przewracanie, granie w piłkę - to na podwórko, miszkanie to nie plac zabaw, tu mieszkają inni, trochę empatii :!:
 
Pewnie, że można zapanowac nad potomstwem. Najbardziej to widać, gdy pojawia się nowe i np. zasypia ... ;-)
 
Witam.
Przeczytałam prawie cały temat no i sporo się dowiedziałam.
Mój problem jest trochę bardziej skomplikowany. Mieszka nade mną hołota(sory ale inaczej nie można tego nazwać) Rodzice z 2 dzieci(czyt. bachorów) tylko,że to nie są maleństwa które chcą się w domu wybiegać a nastolatki(13 i 17 lat) a ja non stop słyszę walenie w podłogę. To bieganie, to za chwilę trzaskanie drzwiami,że wszyskie inne na klatce się trzęsą a najgorzej jest wieczorem,kiedy rozkładają łóżka,bo zamiast przytrzymać tapczan po prostu puszczają go z wysokości. Niestety rodzice jeszcze bardziej durni niż dzieci,bo sami słuchają głośnej muzyki. Raz nawet sąsiadka z dołu przyszła do nas co robimy,bo od tej muzyki jej się żyrandol trzęsie. Nam podskakiwały garki w szafkach ale dobijanie się do mieszkania z prośbą o ciszę nic nie dało,bo na pewno nie słyszeli. Po chwili muzyka przycichła mąż poszedł na górę uderzył w drzwi tak,ze myślałam,że wypadną z futryną i zgadnijcie kto otworzył-szanowny tatuś który trzasnął mężowi drzwiami przed nosem. Więc niestety nie da się z nimi rozmawiać a myślałam,ze kupiliśmy dobre mieszkanie,bo jest to blok na wsi tzw. nauczycielski ale widać,że gorzej nie mogliśmy trafić,bo nawet pedagodzy nie radzą sobie z wychowywaniem dzieci.

Gdzie jest mój problem?? Otóż mam 4miesięczną córeczkę,która przez tą hołotę nie może się nawet wyspać a jak śpi to bardzo niespokojnie(lęka się). Całe lato uciekałam z nią na dwór,żeby sobie tylko spokojnie pospała no ale niestety pogoda się psuje i już tej alternatywy nie będzie. Od razu uprzedzę złośliwych, nie jest zahukanym dzieckim,któremu przeszkadza najdrobniejszy hałas. Na dworzu spała na placu zabaw i nie przeszkadzały jej krzyki i wrzaski dzieci. Panicznie boi się tego huku uderzającego o podłogę. Dodam,że Mała jest spokojna mało płaczę,gdyż staram się,żeby sąsiedzi mieli spokój. Moja mama twierdzi,ze nie potrzebnie nauczyłam ją noszenia na rękach,bo teraz będę miała z tym kłopot ale ja tylko chciałam,zeby moje dzieckonie było uciążliwe dla sąsiadów a oni tak mi odpłacają.

Mam jedno pytanie. Trochę się boję wezwać policji czy nie wezmą tego jako nieuzasadnione wezwanie policji jak przyjadą a akurat u góry zrobi się cicho? No bo to walenie tym tapczanem to jest tyko raz ale za to głośno. Ja nie chcę robić sobie problemów tylko trochę spokoju dla dziecka.
 
na hołotę nie ma sposobu, najlepiej wyprowadzić się. wątek ma 43 strony i nie ma chyba skutecznej odpowiedzi-rozwiązania. Można spróbować dogadać się z sąsiadką z dołu i jeszcze drugim sąsiadem, napisać razem pismo na Policję/dzielnicowy o ukaranie mandatem, kolegium za zakłócanie notoryczne w dzień. art 51 kw. Tylko pytanie jak Policja to zinterpretuje i co z tym zrobi. Jeżeli nic.... to na 100% ten gnój z góry będzie się jeszcze bardziej mścił i rzucał czymś ciężkim i będziecie mieli jeszcze gorzej. To jest więc sytuacja patowa. Może ktoś słyszał czy da się jakoś ukarać takie osoby, w dzień uprzykrzające życie.
Nawet nie wiem czy jest sens dzwonić na Policję po 22.00. Bo powiedzmy buractwo dostanie mandat 500 zł ale będzie się mścić w dzień. Polskie prawo jest złe i chore. To nie są Niemcy, Austria gdzie takie sprawy załatwiają od ręki także w dzień
 
No to doczekałam się. Siedzę przy kompie i czytam co nowego na forum, telewizor gra po cichu, dzieci śpią i dzwonek do drzwi, że w moim domu awantura i kłótnia i za głośno. Jedno dziecko śpi, drugie już szło spać 24 się zbliżała, dzwonek wyrwał mnie z mojego wyciszenia. Pewnie długo nie zasnę. Wiem, moja sąsiadka wzywa na mnie policję nawet w wigilię. Poprosiłam, aby pani i pan policjant podali mi swoje nr. służbowe bo pan policjant kiedy zażądał ode mnie dowodu osobistego włożył but między drzwi abym ich nie mogła przymknąć. Poprosiłam o te nr i usłyszałam, że następnym razem zapłacę grzywnę. Napisałam, bo to jest super pomysł zniszczyć normalnych ludzi i wzywać na nich policję 3 czy 4 czy 5 razy w tygodniu, a bywało, że dwa i trzy razy w nocy byliśmy budzeni bo coś tam. Obok okno w okno studenci rozbawieni i nikt tego nie słyszał tylko moje siedzenie przy kompie przeszkadzało. Prawo jest do ...... bo jeżeli nie polubisz sąsiada załatwisz go czy słusznie czy nie słusznie na cacy. Już nie zasnę dzisiejszej nocy no bo znając sąsiadkę i jej konkubenta "Hitlerka" (emerytowanego strażnika więziennego) to jeszcze nie raz przyjadą i jak szybko nie otworzę drzwi to policja pobudzi moje dzieci bo dzwonek do drzwi dobrze działa. Pewnie w końcu będę musiała zrezygnować i sprzedać mieszkanie po rodzicach bo jak ktoś taki się wprowadzi to życia już nie ma. Ech.
 
Ostatnia edycja:
A to dlaczego wyprowadzić, a od czego świadkowie, pozostali sąsiedzi czy oni też słyszą "Twoje głośne zachowanie"?
 
Nie, nikomu nie przeszkadzam tylko tej sąsiadce. Mam pytanie, czy może ktoś wie jak powinnam ruszyć sprawę o nękanie. Jestem u kresu wytrzymałości, chyba nadszedł już czas aby zacząć się bronić tylko jeszcze nie wiem jak. Jak ktoś wie to bardzo proszę o podpowiedzi. Majka
 
Coś nie chce mi się wierzyć, że ci sąsiedzi wzywaja sobie policję ot, tak, dla .... kaprysu.
Nie miałas jakiś innych zatargów , kiedyś tam, z tymi sąsiadami?

Hmm, piszesz chyba w niewłaściwym wątku. Zobacz na tytuł i nasze wcześniejsze posty.
 
Ostatnia edycja:
Inni sąsiedzi tak śpią, że nie słyszą jak się głośno "ponoć" zachowujesz, dziwne. Porozmawiaj z innymi sąsiadami i w nich masz wsparcie oraz świadków, że się zachowujesz normalnie. A wtedy udowodnisz, że Cię dręczą.
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

temida52 napisał:
NaPohybel-wiem co czujesz bo mam identyczną sytuację w swoim własnym mieszkaniu w które włożyliśmy bardzo dużo ciężko zarobionych pieniędzy. Do mieszkania obecnie nie chce mi się wracać i w nim przebywać.Mam sąsiadkę na górze pokroju tutejszej ani1977, której dewizą jest "to tylko dzieci-muszą biegać". Tyle, że te konie, bo dziećmi ich nie nazwę, w wieku 2 i 7 lat zaczynają galop nad moją głową o 7.00 a kończą po północy! tłumaczenie sąsiadki: "dzieci mają ferie" - tyle, że my z mężem ferii nie mamy i do takiej idiotki to nie dociera. Ania1977 - do biegania służy boisko! mam nadzieję, że twojej Sąsiadce uda się nauczyć cię kultury. Co do wyprowadzki do domku to wyprowadź się ty i tobie podobni bo najwyraźniej nie znacie zasad współżycia sąsiedzkiego w blokach. Życzę ci "mamuśko" żebyś trafiła kiedyś na sąsiada gorszego niż sama jesteś, a twoje dzieci za takie "bezstresowe" wychowanie odpłacą ci i tak w przyszłości!:!:

Dla mnie jesteście niepoważni!!! I zgadzam się w 50 % z Ania1977 bo dzieci to tylko dzieci, można je czymś zając zainteresować lecz na chwile. Każdy z nas był dzieckiem! Ja też udawałam pogotowie czy skakałam po łóżku w najlepsze bo kto z nas tego nie robił?! Trzeba być tolerancyjnym!!!! Każdy rodzic na pewno tłumaczy ze nie wolno skakać bo pani mieszka na dole albo pan za ściana jest już "dziadkiem" czy obok śpi mała dzidzia!
NaPohybel współczuje ci ze 11 latek nie daje wam żyć, bo jest to wiek gdzie dziecko powinno dużo rozumieć w końcu chodzi do szkoły. Może warto porozmawiać z sąsiadka o tym.
Ja mam 2 synków (bliźniaki) lat 4 i sama dość często współczuje moim sąsiada oni są jak 2 huragany naprawdę. Dopiero jak znajdę im zajęcie na tyle ciekawe ze się "wkręcą w to" siedzą chwilkę cicho ale potem znów staram się jak mogę aby nie uprzykrzać życia sąsiada, lecz czasami nie ma się już sil aby dziecku tłumaczyć i prosić aby nie biegało. Najlepszym rozwiązaniem jest spacer ale tu zima nie długo i zimno już w noski :)
Mam nadzieje, że nie sprawiam kłopotu moim sąsiada, jak na razie nikt się nie skarżył :)
I mam nadzieje ze już tak zostanie.


Pozdrawiam wszystkich
Więcej tolerancji dla dzieci każdy z nas kiedyś tak skakał :)
 
Bladi, problem polega na tym, że to nie jest wina dzieci, ale ich rodziców. Jak słyszę, że dziecko woła matkę, a ona mu odpowiada, wulgarnie dodajmy, że się opala (na balkonie) i by dało jej spokój, to chyba logiczne jest, że się będzie bawiło, jak mu się podoba. U nas niestety tak to prawie całe wakacje wyglądało...
Każdy skakał w dzieciństwie, owszem, ale powiem Ci, że ja, mimo że się wychowywałam w dużym domu, nie jeździłam w nim na rowerze, nie wchodziłam na meble i z nich nie skakałam i nie znam osoby dorosłej, ani dziecka, które by tak robiło, dodajmy codziennie.
Jakby Ci ktoś poskakał tak nad samą głową o 5.30 przez tydzień, chyba zmieniłabyś zdanie i nie byłabyś tak na siłę tolerancyjna. Zresztą z tolerancją to ma niewiele wspólnego. Bo niby dlaczego ja mam tolerować, to że państwo sąsiedzi nie chcą się zająć swoimi dziećmi, podczas gdy one łupią z takim impetem w mój sufit, że nie słyszę swoich własnym myśli? Czemu oni nie respektują mojego prawa do spokoju?
Najbardziej smutne w tym wszystkim jest to, że człowiek nie może nawet zwrócić uwagi, bo zaraz "kochani rodzice" robią z niego potwora, który nienawidzi biednych dzieciątek i się czepia a one przecież muszą się pobawić...
 
marwika masz rację, sąsiadka wściekła się, że wyrzuciłam dywan, który tłumił chodzenie po domu moje i dzieci. Musiałam wyrzucić wszystkie dywany z powodu zachorowania mojego dziecka na astmę oskrzelową. I zaczęło mojej sąsiadce przeszkadzać wszystko, nawet to, że dziecko czy ja idę do łazienki w nocy. Wiem, że to wszystko słychać bo moi sąsiedzi z góry również chodzą do łazienki i ich słyszę. Jednak mieszkam w kamienicy z lat 50 w której nie istnieje wyciszenie stropów. Nigdy jednak nie zgodziłabym się, aby moje dzieci głośno bawiły się ludziom nad głowami, bo wiem, że każdy ma prawo do odpoczynku. Również nie jestem tolerancyjna dla bezmyślnych i głośnych zabaw dzieci. Natomiast wiem co to znaczy szykanowanie przez sąsiadów bez powodu. Raz była u mnie policja bo podobno w moim domu była awantura a ja byłam sama w domu i co miałam się awanturować ze ścianami. Kij ma dwa końce i akurat ja jestem tą osobą na którą wzywana jest policja bezpodstawnie. I to takie inne spojrzenie na sprawę do tego tematu.
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

Bladi napisał:
I zgadzam się w 50 % z Ania1977 bo dzieci to tylko dzieci, można je czymś zając zainteresować lecz na chwile. Każdy z nas był dzieckiem!

A ja Bladi zgadzam się z Tobą w 100% :winko: Wydaje mi się, że jesteś podobna w swoich poglądach na naszą sytuację do piszącej tu Ola_84. (odpisywałem jej, jeśli jesteś zainteresowana). Ja i podobni do mnie życzymy sobie w takim razie Ciebie za sąsiadkę, bo widzisz tu chodzi o zrozumienie problemu. Ty masz świadomość, że takie zachowanie może przeszkadzać i coś robisz - inni nie :( I zapewniam Cie, że nam nie przeszkadza puk, puk.... tylko jeb, jeb.... (to jest takich hałas, który sprawia, że przebywanie w nim to jakiś koszmar, wręcz swego rodzaju ból, a jak Cie Bladi coś boli, to co robisz?). I jeszcze jedno - wyobraź sobie sytuację, w której Twoi chłopcy będą siedzeć przy biurkach i odrabiać lekcje, uczyć się wiersza na pamiec itd., a na górze bieganie, skakanie, rzucanie, przewracanie mebli.... czy będziesz też taka wyrozumiała i pozowlisz, by Twoim dzieciom nie pozwolono w spokoju odrabiać lekcji?
 
A i jeszcze jedna informacja dla moich współtowarzyszy niedoli. U mnie jest teraz ok. Kocham ciszę, jest taka wspaniała, słodka .............:-)
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

kizd napisał:
Bladi napisał:
I zgadzam się w 50 % z Ania1977 bo dzieci to tylko dzieci, można je czymś zając zainteresować lecz na chwile. Każdy z nas był dzieckiem!

A ja Bladi zgadzam się z Tobą w 100% :winko: Wydaje mi się, że jesteś podobna w swoich poglądach na naszą sytuację do piszącej tu Ola_84. (odpisywałem jej, jeśli jesteś zainteresowana). Ja i podobni do mnie życzymy sobie w takim razie Ciebie za sąsiadkę, bo widzisz tu chodzi o zrozumienie problemu. Ty masz świadomość, że takie zachowanie może przeszkadzać i coś robisz - inni nie :( I zapewniam Cie, że nam nie przeszkadza puk, puk.... tylko jeb, jeb.... (to jest takich hałas, który sprawia, że przebywanie w nim to jakiś koszmar, wręcz swego rodzaju ból, a jak Cie Bladi coś boli, to co robisz?). I jeszcze jedno - wyobraź sobie sytuację, w której Twoi chłopcy będą siedzeć przy biurkach i odrabiać lekcje, uczyć się wiersza na pamiec itd., a na górze bieganie, skakanie, rzucanie, przewracanie mebli.... czy będziesz też taka wyrozumiała i pozowlisz, by Twoim dzieciom nie pozwolono w spokoju odrabiać lekcji?

Na pewno będę starała się pogadać z sąsiadami, bo skąd ktoś ma wiedzieć że tak bardzo wam to uprzykrza życie jeśli się o tym nie powie... Ja miałam taka sytuacje że ktoś mi biegał jak ja się uczyłam. Wystarczyła rozmowa.
Ale chyba wolała bym dzieci niż sąsiadów którzy wiecznie się awanturują... ehh te uroki mieszkania w bloku :)

Ciszo trwaj, bo każdy z nas jej potrzebuje :) Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

Bladi napisał:
Na pewno będę starała się pogadać z sąsiadami, bo skąd ktoś ma wiedzieć że tak bardzo wam to uprzykrza życie jeśli się o tym nie powie...


Bladi ale my rozmawiamy, prosimy - zapewniam Cię ! ale ile można prosić? a jeśli po grzecznym zwróceniu uwagi sami rodzice złośliwie skaczą, żeby Ci dopiec, to co wtedy ? Jak się zachować ? Jaki dają (ci rodzice) przykład swoim dzieciom ? Powiedz co robić, gdzie szukać pomocy ? Bloki to bloki, a brak kultury to brak kultury, chamstwo to chamstwo ! I wszyscy tu piszący takie mają sytuacje i z takimi ludźmi mieszkają, niestety :rolleyes:
Pozdrawiam i proszę o zrozumienie.
 
No właśnie, kizd ma rację. Ja tyle razy prosiłam, by łaskawie ktoś z sąsiadów zszedł na dół i posłuchał, to się dowiedziałam, że nienawidzę dzieci itd.
U mnie się póki co nic nie zmieniło i zaczynam mieć lęki. Gdzie nie pójdę i coś huknie, to zaraz podskakuję...
kizd fajnie, że u Ciebie cisza, oby trwała jak najdłużej :)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra