Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

marwika napisał:
NaPohybel , bardzo Ci współczuję. Bo mam podobną sytuację. Choć może nie jest aż tak drastycznie jak u Ciebie.
Dwoje dzieci (2 i 3 lata) nade mną.
I właśnie miałam dziś przymusową pobudkę o 7:00 (niedziela!).
Trzymam kciuki! I nie daj się ! Życzę powodzenia :ok:

P.S. Strasznie mnie irytują dzisiejsze "mamuśki". Same robią z siebie "święte k......" i w tak samo wychowują (hehe wychowują:lol:) swoje dzieci.
W przeświadczeniu, że ich dzieciątka są idealnymi istotkami, którym wszystko wolno. Tylko żeby to "wychowanie" nie obróciło się przeciw nim, kiedyś, za kilkanaście lat.

trochę zastanów się nad sobą. Nie uważam się za cyt. za tobą "dzisiejszą mamuśkę" i i "świętą k....", a dziecko właśnie WYCHOWUJĘ i celowo napisałam to wielkimi literami. Może dzieci sąsiadów pana NaPohybel zachwują się jak stado koni, ale moje nie. Nie gramy w domu w piłkę, nie urządzamy wyścigów, ale pięciolatek nie będzie cały dzień rysował ani siedział i słuchał bajek (które zresztą mu czytam codziennie). Mojej sąsiadce przeszkadza to, że syn się śmieje, a my mu w tym wtórujemy oraz to że "całymi dniami udaje karetkę" w sytucji, kiedy wraca z predszkola o 15-tej. I o to w moim pierwszym poście chodziło i w tej kwestii prosiłam o radę. Obrzucanie jadem i obraźliwymi uwagami niczego do sprawy nie wnosi, świadczy tylko o kulturze piszących - nie o mojej, której moja sąsiadka nie musi mnie uczyć, co ktoś zaproponował.

pozdrawiam
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

ania1977 , nie pisałam o Tobie , ani do Ciebie, więc nie wiem dlaczego czujesz się urażona. Wyraziłam tylko ogólną opinię o pewnym typie mam, które nazwałam "mamuśkami" , bo coraz częciej obserwuję ten typ rodzica, niestety.
Wychowywanie , przez pozwalanie na wszystko i każde zachowanie dziecka, to chyba nie jest dobry pomysł. Dzieci, niestety, nie uczy się wrażliwości i zwracania uwagi na uczucia i potrzeby (choćby spokoju we własnym mieszkaniu) innych ludzi. I rosną takie "wieczne" dzieci, którym się wszystko należy od innych, ale od nich samych wymagać nic nie można.

Tylko nie bierz tego znowu do siebie......
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

Czy nikt z ekspertów na formu nie pochyli się nad wcześniej wskazanym problemem?
Wydaje się iż zakłucanie spokoju przez sąsiada z góry nie wyczerpuje znamion zakłucenia spokoju publicznego.
Bedę wdzięczny za wszystkie uwagi.
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

witam,

w mieszkaniu nade mna mieszka matka z synkiem (na oko 2-2,5letnim). Chlopiec od wczesnych godzin porannych biega po mieszkaniu tupiac w podloge, rzucajac roznymi przedmiotami i generalnie niezle halasujac. Nie musze mowic jak bardzo taka sytuacja jest uciazliwa dla mnie, bieganie w mieszkaniu po cienkiej wykladzinie dywanowej to tak, jakby ktos uderzal piescia w sciane. Halas rozchodzi sie po konstrukcji bloku, nie pomagaja stopery a sytuacja powtarza sie codziennie. Rozmawialem kilka razy z matka ale nie odnosi to skutku-kobieta nie ma zamiaru inwestowac w wykladzine tlumiaca halas bo mieszka w wynajetym mieszkaniu.

Po kilku nieskutecznych interwencjach postanowilem porozmawiac z dzielnicowym. Po krotkim streszczeniu sytuacji zostalem spytany czy mam dzieci. Okazalo sie,ze pan dzielnicowy ma i nie widzi podstaw do interwencji. Zachowanie dziecka jest normalne i powinienem uzbroic sie w cierpliwosc, sytuacja poprawi sie za jakies 2 lata-jak maly podrosnie (tak mi powiedzial!!). Dodal takze, ze w dzien mozna robic we wlasnym mieszkaniu wszystko-wlacznie z bardzo glosnym sluchaniem muzyki itp. i nie "podpada" to pod art 51 Kw. Kilka razy tez zapytal mnie jak sobie wyobrazam ukaranie dziecka w takiej sytuacji? i jaka kare powinna policja wymierzyc 2latkowi za halasowanie.

Niestety czesc ludzi (zwykle posiadajacych dzieci) nie rozumie na czym polega odpowiedzialnosc w doroslym zyciu. Jesli ktos decyduje sie na dziecko to jest odpowiedzialny za zachowanie swojej pociechy, w tym na powodowany przez nia halas. Nielogiczne jest tlumczenie,ze "dziecko moze" bo jest male i nie rozumie. rodzic jest od tego zeby zapewnic potomstwu takie warunki, aby nie sprawialo problemow np. sasiadom.

Obecnie rozwazam oficjalne zawiadomienie spoldzielni, jesli sytuacja sie nie poprawi. Nie wiem czy uda mi sie przemowic do Pan (mam) tam pracujacych:/

pozdrawiam i zycze wszystkim rodzicom, aby wychowali swoje dzieci na madre istoty i swiadome,ze nie sa same na swiecie.
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

Witam,
jestem przerażona czytając te posty i wypowiedzi niektórych forumowiczów na temat wychowania dzieci. Sama mam dwójkę dzieci i doskonale wiem, jakie są możliwości, a raczej brak możliwości ich uspokojenia i wyciszenia.
nad dziemi w wieku ok. 2 lat, moim zdaniem, nie ma moliwo
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

dzieci w wieku ok. 2 lat są bardzo głośne i aktywne ruchowo, co jest całkowicie normalne na tym etapie rozwojowym i nie ma nic wspólnego z WYCHOWANIEM, jak niektórzy sugerują.
Współczuję bardzo rodzicom małych dzieci, których spotyka taka wrogość i brak zrozumienia ze strony sąsiadów, jaką prezentują niektóre osoby na tym forum.
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

ania1977 napisał:
moja sąsiadka od pewnego czasu przychodzi upominać nas, że za głośno bawimy się z dzieckiem. Napisała skargę do spóldzielni, przysłała policję, a dzisiaj doszło do tego,że zagroziła mi sankcjami z art. 51 kodeksu wykroczeń (grzywna i areszt za zakłócanie spokoju publicznego). Mój syn ma 5 lat, bawi się jak każde dziecko w jego wieku, czasem biega, czasem udaje pogotowie, czasem krzyknie coś z drugiego pokoju, a o 21 już śpi i wszystko to robi po 15 bo wcześniej jest w przedszkolu. Sąsiadka twierdzi, że to wszystko przeszkadza jej i jej córce na cyt. "trudnych studiach medycznych" się uczyć. Co począć z kimś takim?

Przyznać należy, że sąsiadka w świetle prawa ma zasadne roszczenie.
Proponuję ustalić formy dobrosąsiedzkie na płaszczyźnie pozaprocesowej.
Jeśli dojdzie do sprawy (cywilnej lub karnej), roszczenie sąsiadki będzie zasadne.
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

weejet , ten Pana dzielnicowy to nawet do sprawdzania wychodków się nie nadaje.

Proszę mi nie wmawiać , że kilkuletniego dziecka nie można "ujarzmić". Jasne jak go się puści samopas , bez kontroli, to robi co chce.
Zająć się dzieckiem, zająć!
Nawet jak się psa bierze do mieszkania, to trzeba mu swój czas poświęcić.
Bo inaczej zdziczeje i zdziwaczeje, a nie zajmując się nim , będzie gryzł i niszczył wszystko dookoła.
Przepraszam, ale już nie zdzierżyłam.
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

renatas napisał:
dzieci w wieku ok. 2 lat są bardzo głośne i aktywne ruchowo, co jest całkowicie normalne na tym etapie rozwojowym i nie ma nic wspólnego z WYCHOWANIEM, jak niektórzy sugerują.
Współczuję bardzo rodzicom małych dzieci, których spotyka taka wrogość i brak zrozumienia ze strony sąsiadów, jaką prezentują niektóre osoby na tym forum.

jestem studentem, mam sesje, siedze i probuje sie uczyc. Maly biega od 7:30 rano do teraz. Czy to jest calkowicie normalne,ze przez ostatnie 5 godzin nie moge sie skupic? Mieszkam w kawalerce i nie moge wyjsc do innego pokoju. To nie jest wrogosc, ale oczekuje ZROZUMIENIA od rodzicow malych dzieci-a Ci traktuja swoje pociechy jakby byly ponad prawem i zasadami sasiedzkiego wspolistnienia.
 
Ostatnia edycja:
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

No niezłe mamuśki się tu dobrały, potem się dziwimy że chamstwo wyrasta co terroryzuje nauczycieli w szkole czy ludzi na ulicy. No ale już wiemy dlaczego, skoro mamusie za młodu pozwalają dzieciom rozrabiac w chałupie i zakłócać spokój innym i jeszcze mają pretensje do sąsiadów, że im zwracają uwagę.
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

weejet, a jak skończy się sesja, to jesteś grzeczny, nie robisz głośnych imprez w mieszkaniu:?: Tak pytam, bo z własnego doświadczenia wiem, że ze studentami (jako sąsiadami) ciężko bywa....

Może poproś sąsiadkę z góry, powiedz, że się uczysz teraz i może przetłumaczy jakoś swojemu "maleństwu" lub sama się nim więcej zajmie, żeby przynajmniej przez ten czas dzieciak "sajgonu" nie robił.
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

marwika napisał:
weejet, a jak skończy się sesja, to jesteś grzeczny, nie robisz głośnych imprez w mieszkaniu:?: Tak pytam, bo z własnego doświadczenia wiem, że ze studentami (jako sąsiadami) ciężko bywa....
Może poproś sąsiadkę z góry, powiedz, że się uczysz teraz i może przetłumaczy jakoś swojemu "maleństwu" lub sama się nim więcej zajmie, żeby przynajmniej przez ten czas dzieciak "sajgonu" nie robił.

jeszcze nikt z sasiadow sie nie skarzyl. Co to za stereotyp,ze studenci robia imprezy w nocy? pomysl zanim cos napiszesz, pozniej poslugujemy sie jakimis utartymi schematami rozumowania: student=głosna zabawa; dziecko=slodkie malenstwo, ktoremu wszystko wolno. w tym przypadku jest odwrotnie;-)

prosilem juz kilka razy, bez skutku. a jak sie przestane uczyc to bedzie wszystko ok, kiedy nad glowa bede mial sajgon?
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

weejet napisał:
jeszcze nikt z sasiadow sie nie skarzyl. Co to za stereotyp,ze studenci robia imprezy w nocy? pomysl zanim cos napiszesz, pozniej poslugujemy sie jakimis utartymi schematami rozumowania: student=głosna zabawa; dziecko=slodkie malenstwo, ktoremu wszystko wolno. w tym przypadku jest odwrotnie;-)


Jesteś podenerwowany, więc wybaczam :beer:
Ale to co napisałam, to nie wg stereotypu o studentach, tylko na podstawie moich doświadczeń (niestety) . Walczyłam rok czasu z "grzecznymi inaczej" studentami. I udało mi się, na szczęście :ok:, bo już było za dużo tych nieprzespanych nocy.
Nie twierdzę, że wszyscy studenci są tacy, jak moi sąsiedzi.
Trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie Twojego problemu:)
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

przepraszam, unioslem sie. Uwazam,ze moj problem i to ze nikt mnie nie rozumie wynika ze stereotypowego pojmowania uczestniczacych w nim stron... z jednej student-pijak, imprezuje calymi nocami i pali narkotyki, z drugiej samotna matka-dzielnie znoszaca klopoty macierzynstwa. Nawet gdy zale sie swoim znajomym, to pukaja sie w czolo i mowia ze przesadzam. Juz 3 osoby, po zaproszeniu do mnie i zapoznaniu z "sajgonem" jaki mam nad glowa, przyznalo mi racje.

Mimo,ze jeste studentem to staram sie dbac, aby moi sasiedzi nie mieli przeze mnie problemow. Szkoda,ze nie wszyscy podchadza w ten sposob do wspolnego mieszkania w jednym bloku
 
RE: zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

weejet , taki sąsiad jak Ty to skarb ;)

Wiem co odczuwasz, bo nade mną jest dwoje dzieci. Sajgon mam od 16 i oczywiście w soboty i niedziele. W weekendy to obowiązkowo pobudka o 7 rano. Najlepszą zabawa ostatnio są gonitwy po mieszkaniu, skoki i trzaskanie z calych sił drzwiami od pokoi. Gdy coś takiego trwa kilka godzin, to chyba najbardziej spokojny człowiek miałby serdecznie dość. Gdy "ekscesy" się nasilają moje nerwy już są na wyczerpaniu.
O ! Własnie "pociechy" wróciły, bo żyrandol mi dzwoni ,ściany
drgają , a sufit za chwilę się oberwie.....:tuptup: :x
 
jak pisałam pracę magisterską to po sąsiedzku miałam maleństwo, które płakało 24h na dobę. Zastanawiałam się, co oni robią z tym maleństwem, nie opiekują się nim, są wyrodnymi rodzicami itd. Nie skarżyłam się, nie robiłam awantur...
Dopiero zrozumiałam, jak sama miałam dziecko, które miało kolki i wrzeszczało przez tydzień non stop.
Dlatego uważam, że nie należy oceniać "mamusiek", jak niektórzy tutaj nas nazywają.
Mój 2-latek ciągle trzaska drzwiami, bo nie umie ich inaczej zamknąć, a nie wiedzieć czemu chce żeby wszystkie drzwi w domu były pozamykane. Jak coś próbuje przenieść, to często mu te rzeczy wypadają z rąk i pewnie niektórzy z Was natychmiast ocenią to jako CELOWE rzucanie przedmiotami o podłogę - pewnie na złość sąsiadom.
Jak próbuję mu czegoś zabronić- to wrzeszczy, czasami rzuca się na podłogę i tupie.
I zapewniam Was, że jest dzieckiem całkowicie normalnym, a ja normalną matką, która próbuje go wychować, momi że jest to często ciężką i hałaśliwą walką.
 
Płacz dziecka a robienie boiska z mieszkania w bloku to dwie różne sprawy i co do tej pierwszej nie można mieć pretensji.
 
destructor , zgadzam się całkowicie.

I nic więcej nie mam do dodania. Zdania nie zmienię. Amen.
 
renatas napisał:
Mój 2-latek ciągle trzaska drzwiami, bo nie umie ich inaczej zamknąć, a nie wiedzieć czemu chce żeby wszystkie drzwi w domu były pozamykane.
Jest na to rozwiązanie (6zł za sztukę), wtyka się takie gąbkowe kowadełko na górę drzwi i nie można już nimi trzaskać:
Blokada drzwi - Doorstoper, Baby Nova
 
na wiekszosc problemow z halasem powodowanym przez dziecko jest rozwiazanie. Tylko rodzice uznaja,ze to normalny etap dorastania i nic z tym nie robia, a przed sasiadami czuja sie usprawiedliwieni bo przeciez to dziecko i nie mozna mu zabronic np. biegania!
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra