Witam wszystkich, jako, że to mój pierwszy post tutaj.
Niestety mam podobny problem co większość z Was. Podobny z tego względu, że hałasują sąsiedzi pode mną. Hałas potrafi być tak uciążliwy, że doprowadza mnie momentami do szału. Sąsiedzi mają dzieciaka, chłopak ma ok 10 lat.
Wprowadziłem się 2 lata temu i było super. Jak się potem okazało rodzinka była na 2 miesięcznych wakacjach, dlatego było ok. Po ich powrocie, czyli po wakacjach się zaczęło. Najpierw myślałem, że to nade mną hałasują, NIE przypuszczałem, że odgłosy z dołu mogą być takie intensywne. Okazało się, że nade mną mieszka starsze bezdzietne małżeństwo byłych prawników, poważni ludzie, których często nawet nie ma w mieszkaniu, bo są w swoim domu na wsi.
Do rzeczy - hałas jest powodowany ciągłym bieganiem dzieciaka. Okazało się, że trenuje piłkę nożną. Podczas pierwszej rozmowy z sąsiadem, bardzo miłym głosem stwierdził, że to nie u nich, że syn nie gra piłką w mieszkaniu. Po czym chłopak wybiegł na korytarz korytarz za piłką. Super. Nawet głupio facetowi się nie zrobiło i powiedział, że piłkę dziś kupili i ją testują ten jeden raz. OK. Od nazajutrz hałasu ciąg dalszy. Zszedłem do niego, po czym stwierdził, że syn nie gra piłką, ale to jest blok i do hałasu się muszę przyzwyczaić! Kretyn. Hałas jest tak duży, że szklanki na stole mi drgają, jak siedzę czy leżę na kanapie to na całym ciele czuję drgania, nie mówiąc już o hałasie. Potem, złośliwie, zaczęły się skoki z łóżka, skakanie być może na skakance, itp. Nie wytrzymałem i napisałem pismo do spółdzielni. Po ok 3 tyg spotkałem sąsiada, który mi się wyżalił, że ma duże problemy przez moje pismo, które go oczerniło, bo syn nie gra piłką, tzn gra, ale szmacianką. No cholera jasna jak gra szmacianką to przy tym skacze, biega za piłką itp, co ja czuję u siebie. A regulamin porządku domowego zabrania używania narzędzi, które przenoszą hałas i wibracje do lokali sąsiednich.
Uspokoiło się na trochę, ok 10 miesięcy. Jak się okazało to nie było spowodowane moim pismem tylko faktem, że urodziło im się drugie dziecko (też chłopiec!), i kazali starszemu być cicho. Czyli jednak można!!! Ale od 4 tygodni mam powtórkę z rozrywki. Skakanie, bieganie, itp. Jak mały wraca ze szkoły, do daje czadu, bo rodziców nie ma w domu. Jak mu odpukałem ostatnio to walił w kaloryfer przez kilka minut tak mocno, że myślałem, że rury popękają. Ojciec na to, że on nie wie co jego syn robi jak ich nie ma, a syn mówi, że jest grzeczny. A on przecież go nie ukarze, bo co ma zrobić, komputer zabrać? To są jego słowa. Idiota.
W dodatku jego żona, w ramach swojej złośliwości zaczęła chodzić tak, że wali piętami w ziemię za każdym krokiem. Wstaje ok 6 i tak chodzi, że od razu się budzę bo jest hałas i drgania. Stwierdzają, że przecież normalnie chodzą. Kiedyś tak nie było, czyli są złośliwi. Ja próbowałem tak jak oni stukać piętami, ale ile można? Jestem normalny i tak chodzić nie potrafię. A ona cały czas. Już prawie 4 tygodnie.
Dodatkowo ich mały szkrab wstaje w weekendy wcześnie i się bawi - nie było by w tym nic dziwnego, tylko że oni sadzają go na panelach i dają klocki. Wiadomo, jaki to robi hałas. Nie ma mowy, żeby umieścili dziecko na dywanie, wykładzinie, itp. Ja nie będę im mówił co mają robić u siebie - tak twierdzą. A synek wali w panele, albo w ściankę działową a ja tego wszystkiego słucham chcąc nie chcąc. Do tego przesuwa krzesła po panelach, itp. Normalnie sajgon. Nigdy nie przypuszczałem, że rodzina mieszkająca pod spodem może narobić tyle hałasu!
Jestem na etapie pisania kolejnego pisma do spółdzielni. Potem może do sądu się zwrócę. Dzwoniłem na komisariat to mi powiedziano, że jeżeli hałasuję przed ciszą nocą, to oni nic nie mogą. Dzielnicowy zaproponował mi, że z nimi może porozmawiać, ale to nie ma sensu.
Dziwi mnie zachowanie tych ludzi pode mną, bo przecież to nie żadna patologia, normalni by się wydawało, dobrze sytuowani ludzie. On jest informatykiem. Ale jak widać jest to typ ludzi, którzy widzą tylko na długość swojego nosa. Pamiętam jak ja byłem mały to miałem całkowity zakaz biegania w domu, a tym bardziej grania w piłkę. Zawsze wychodziłem na podwórko. A tam nie, chłopak cały czas jest w domu. Tzn chodzi do szkoły i na treningi, ale zawsze od 17 najpóźniej już jest w domu i hałasuje. 3 x w tyg wraca ok 14. Wiem, bo żona jest teraz w domu.
Przepraszam za tak długi wywód, ale musiałem się wyżalić. Moja żona jest teraz w 6 miesiącu ciąży, będziemy mieli dziewczynkę, czyli tą grzeczniejszą płeć, ale ja zawsze mówiłem, że moje dziecko będzie normalnie wychowywane i choćbym miał nie spać to wychowam tak, żeby szanowało drugiego człowieka i patrzało, czy nie robi mu krzywdy w jakikolwiek sposób. I co ja mam teraz zrobić? Pokusa zakupienia w niedalekiej przyszłości drewnianych klocków i i młoteczka i zrobienia placu zabawy na panelach jest wysoce kusząca, tym bardziej że właśnie siedzę nad bieżnią, bo ten pod spodem biega tam i z powrotem na piętach waląc czymś w ściany. Ehhhhhhhh
Pozdrawiam wszystkich
Grzesiek