Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Ona* napisał:
Notoryczne hałasy zaczynają się od 5:30 rano , a kończą różnie , najczęściej po 23, ale bywało , i póżniej.
Kiedy dzieci idą spać po 23 , tatuś z mamusią urządzają sprzątanie mieszkania najczęściej do 2 w nocy , waląc z pięty , szurając meblami .

Dlatego mówię, że trzeba nagrywać. Jak ktoś mi hałasuje między 22 a 6, to nie szczypię się, tylko wzywam policję. Trzeba mieć jednak nagrania, żeby, jak przyjadą na interwencję, a sąsiedzi akurat skończą hałasować, mieć dowód, że się ich nie wzywało nadaremno.
 
Aha, z policją też trzeba ostro rozmawiać. Poza tym krótko i na temat. Jak zadzwoniłam do nich, to się z początku certolili, ale powiedziałam, że jest 2 nad ranem, w sąsiednim mieszkaniu leci głośna muzyka i głośne rozmowy. Więcej nie dyskutowali, tylko przyjechali. Ja ich nawet nie widziałam, bo pewnie podjechali do ochrony. Na następny dzień ochroniarz przekazał mi, że sąsiadka przeprasza za głośne zachowanie w nocy (to nie była ta nade mną, tylko inna).

Gdybym jednak była obecna przy interwencji, to całe zdarzenie bym nagrała. W ogóle każdą rozmowę z policją czy dzielnicowym.

Powodzenie całej akcji z hałasującymi sąsiadami, jak wcześniej powiedziałam, zależy moim zdaniem od tego, czy zgromadziliśmy jak najwięcej dowodów.

Np. zgłaszamy dzielnicowemu, że sąsiedzi hałasują. On mówi, że do 22 wolno. To my też zaczynamy hałasować, najgłośniej jak się da; sąsiad z kolei na nas wzywa policję - puszczamy hałasy, jakie on wcześniej produkował + stwierdzenie policjanta, że do 22 hulaj dusza, piekła nie ma.

Powiedzmy jednak, że policjant stwierdził, że mimo iż nie ma 22, to nie wolno robić, co się żywnie podoba. Sąsiedzi to jednak ignorują, zaczynają znowu hałasować - wzywamy policję, puszczamy nagrania hałasów + wypowiedź policjanta, że przed ciszą nocną też trzeba zachowywać względny spokój.

I tak jak napisałam na początku: rozmowy (niezależnie, czy z policją, czy z sąsiadami) mają być prowadzone krótko, ostro i na temat (ale bez wulgaryzmów). Zauważyłam, że buractwo na taki sposób prowadzenia rozmowy reaguje najlepiej. Widzi determinację i wie, że się przed niczym nie cofniemy. Oprócz tego - tak, jak powiedziałam i będę powtarzać do znudzenia - każdą rozmowę z sąsiadami i z policją czy z dzielnicowym nagrywamy, tak jak nagrywamy produkowane przez sąsiadów hałasy.
 
Ostatnia edycja:
Aha, jeszcze jedna ważna rzecz (moderacja mi wybaczy, że wrzucam trzeci post z kolei):
jeśli piszemy pisma - to tak, jak powiedziałam - wysyłamy poleconym albo jeszcze lepiej ZPO. Jeśli zanosimy osobiście np. do spółdzielni - na kopii bierzemy potwierdzenie, że wpłynęło. Tak czy inaczej koniecznie trzeba mieć dowód nadania, jeśli wysyłamy pocztą, bądź na kopii dowód, że wpłynęło do adresata, jeśli zanosimy osobiście.

I teraz bardzo ważne:

Z pism absolutnie, kategorycznie wyrzucamy zwroty typu: "Szanowni Państwo" na początku czy "Z poważaniem", "Z wyrazami szacunku" na końcu.

Zapominamy, że takie zwroty w ogóle istnieją. Oszołomstwo zazwyczaj ma głęboko gdzieś tych, którzy wyrażają im szacunek.

Podobnie w pismach kierowanych do sądu, policji, spółdzielni, deweloperów etc. - zapominamy o tego typu wyrażeniach. Będziecie im wyrażać głęboki szacunek - będą Was mieli głęboko gdzieś (tak wynika z mojego doświadczenia).

Zresztą, ja zawsze mówię, że na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Oszołomstwo zakłóca mi spokój, a niedasistyczne instytucje nie potrafią nic z tym zrobić - to komu i za co mam wyrażać szacunek czy poważanie?

Niedasistyczne instytucje prędzej się wezmą za działanie, jeśli będziemy stanowczy, konkretni, asertywni - a nie pełni wyrazów szacunku, na który sobie w ogóle nie zasłużyły (sprawdzone w innych postępowaniach, które pomagam prowadzić znajomym).

Jak będę miała trochę czasu, to wrzucę pismo, które napisałam do dewelopera i do sąsiadów, a jak będę na urlopie, to wrzucę, jak moim zdaniem powinien wyglądać pozew kierowany do sądu.
 
@ Renata,, poczytałam trochę o zoom h1- opinie są negatywne jeśli chodzi o jakość wykonania . Kupiłaś już ?
Co do sądu , to czekam na Twój urlop :)
Na innym forum poświęconemu tej samej problematyce , ktoś napisał ,że sąd odrzucił powództwo osoby maltretowanej hałasem przez dzieci sąsiadów z góry ,argumentem było właśnie to, że to tylko albo aż dzieci .
Tylko ,że tu nikt nie chce się sądzić z dziećmi, tylko z ich rodzicami , którzy powinni stworzyć i zadbać o takie warunki "chowu" , aby ich dzieci nie były uciążliwe dla innych.
Pocieszające jest jednak to, że czytałam również o wyrokach skazujących takich rodziców(np kara finansowa).
 
Struna* napisał:
@ Renata,, poczytałam trochę o zoom h1- opinie są negatywne jeśli chodzi o jakość wykonania . Kupiłaś już ?

Nie kupiłam, bo nie miałam kasy. Chciałam kupić za nową wypłatę, ale dzięki za ostrzeżenie - już nie kupię.

Liczę po cichu na to, że ktoś tu podpowie, jaki sprzęt kupić.

Tak czy inaczej, zasada jest taka: jeśli chcemy o cokolwiek walczyć w sądzie, w naszym interesie jest uzbierać jak najwięcej dowodów

Struna* napisał:
Co do sądu , to czekam na Twój urlop :)

Ja też :) Nawet nie po to, żeby napisać ten pozew (u mnie działania "wychowawcze" skierowane przeciw sąsiadom przyniosły spodziewany efekt: święty spokój i cisza, więc jednak się da :) ), tylko po prostu jestem trochę zmęczona.


Struna* napisał:
Na innym forum poświęconemu tej samej problematyce , ktoś napisał ,że sąd odrzucił powództwo osoby maltretowanej hałasem przez dzieci sąsiadów z góry ,argumentem było właśnie to, że to tylko albo aż dzieci .
Tylko ,że tu nikt nie chce się sądzić z dziećmi, tylko z ich rodzicami , którzy powinni stworzyć i zadbać o takie warunki "chowu" , aby ich dzieci nie były uciążliwe dla innych.

Nie znam tamtej sprawy. Może ktoś napisał słaby pozew, może nie postarał się o dowody.

Jeśli ma się dostateczną ilość dowodów, to jeśli nie przed niedasistycznymi sądami polskimi, to raczej wygra się przed ETPC.

Poza tym ja bym od takiego wyroku złożyła apelację, a na końcu dodałabym kilka magicznych linijek:

Do wiadomości:

Rzecznik Praw Obywatelskich
Pełnomocnik Terenowy w Gdańsku
ul. Chmielna 54/57
80 -748 Gdańsk

Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji
Kancelaria Senatu
ul. Wiejska 6
00-902 Warszawa


Ja raczej nie chodzę po sądach, właśnie dlatego, że przed polskimi sądami tak trudno coś uzyskać (ale gdyby moi sąsiedzi się nie uspokoili, tobym poszła), ale pomagam teraz znajomym w takiej dosyć skomplikowanej sprawie.

Zauważyłam, że wszelkie sądy dobrze reagują, jak się je postraszy instytucjami broniącymi praw człowieka. Warunek: pozew musi być zasadny i - co będę powtarzać do znudzenia - należy dysponować jak największą ilością dowodów.

Przyszło mi do głowy, że w ramach zbierania dowodów można, a w zasadzie trzeba by było, jeśli chce się wygrać, nie tylko mieć nagrania, ale zwrócić się do jakiejś organizacji czy instytucji zajmującej się hałasem i jego wpływem na zdrowie ludzkie i poprosić o opinię, jaki wpływ mogą mieć na człowieka hałasy, o których tu mówimy.

Kiedyś oglądałam taki program z profesorem, który zajmuje się operacjami osób niesłyszących (bodajże wszczepia sztucznego ślimaka do ucha; może wyrażam się nieprecyzyjnie, nie jestem lekarzem, ale mniej więcej o to chodziło) i on na koniec programu mówił o negatywnym wpływie hałasu na człowieka. Chodziło - z tego, co pamiętam - właśnie o tego typu hałasy.

Ten profesor miał na imię Henryk, nazwisko na K bodajże i prowadzi jakąś fundację. Jeśli ktoś jest chętny, mógłby poszukać w necie.

Należałoby moim zdaniem napisać do niego, może do innych specjalistów też, i właśnie poprosić o opinię nt. wpływu hałasów sąsiedzkich, produkowanych ponad przeciętną miarę, na organizm ludzki.

Zdobywamy dodatkowy atut w sądzie.

Tak więc poproszę kogoś zainteresowanego tematem o ustalenie dwóch rzeczy: 1/ czym najlepiej nagrywać te hałasy; 2/ jacy są znani specjaliści zajmujący się hałasem, problemami słuchu etc.; ewentualnie jakie organizacje się tym zajmują.

I jeszcze a propos dowodów: jeśli ktoś ma sąsiadów hałasujących cały dzień, to niech zaprasza znajomych, żeby też tego posłuchali i poczuli (niektórzy z Was pisali, że chodzi Wam mieszkanie, jak sąsiedzi się tarabanią).

Im więcej świadków, tym lepiej. Nawet można zaprosić dzielnicowego: przed pójściem na interwencję niech sobie posiedzi i posłucha sąsiadów. Może jego wizyta nic da, ale mamy kolejnego świadka (wizytę dzielnicowego, jak mówiłam, nagrywamy. Od chwili, kiedy zastuka do naszych drzwi, do momentu, kiedy opuści nasz blok).

To na razie tyle, pozdrawiam
 
Myślę ,że to jest ciekawy art. Zaczyna się od skargi na psa , ale...

Walka z hałasem

@Renata, ja nie wiem czy zoom1 źle nagrywa dźwięk, on się tylko szybko rozpada, bo jest z plastiku "made in china ".

Również pozdrawiam
 
Struna* napisał:
@Renata, ja nie wiem czy zoom1 źle nagrywa dźwięk, on się tylko szybko rozpada, bo jest z plastiku "made in china ".

A zoom h2? Tu jest wątek dot. tego urządzenia, z którego, szczerze powiedziawszy, niewiele rozumiem :lol:

Forum Wideo - Zobacz wątek - rejestrator ZOOM H4 lub H2

Rozumiem tylko, że jak bym chciała nagrać tym jakąś ceremonię, to spoko. Ale taką opinię to i ja słyszałam od znajomego - że jest świetne do nagrywania koncertów, uroczystości, ceremonii itp. Znajomy też zapewnił, że powinno nagrać te różne stukania, pukania, bieganie, szuranie od sąsiadów z góry, no ale nie próbowałam (bo jeszcze nie kupiłam), więc na 100% nie wiem.

Z innej beczki - wstawiam pismo, które ja wysłałam do sąsiadów. Do pisma były dołączone podkładki filcowe, parę książek i gier. Wyszła z tego paczka 2,5 kg, którą nadałam priorytetem.

Na drugi dzień wszystko odnieśli (łącznie z pismem), ale, jak powiedziałam, mam dowód czarno na białym, z dowodem nadania, że próbowałam polubownie. Po tym piśmie jak tylko zaczynali się tłuc, to ja robiłam to samo, wchodząc na taboret i tłukąc się z całych sił pod sufitem, czym się tylko dało. Najlepsza okazała się deska do krojenia, która mi się rozpadła na dwa kawałki. Bardzo fajnie się tymi kawałkami tłucze, jeden o drugi, powodują bardzo fajny hałas (fajny w tym sensie, że pożyteczny; sąsiedzi natychmiast robią się spokojni :lol).

Ważne jest, żeby ich przyzwyczaić, że każda ich akcja będzie powodowała naszą reakcję. Wcześniej też mi się zdarzało odstukiwać, ale rzadko: raz na kilka dni, raz na kilka tygodni.

Po tym piśmie postanowiłam, że na każdy ich hałas będę odpowiadać hałasem i byłam w tym bardzo konsekwentna.

Oni zaczynali hałasować - ja natychmiast też. I po kilku takich "interwencjach" uspokoili się. Teraz zachowują się względnie cicho.

Można? Można.

A oto pismo:

Miejscowość, data

Imię (imiona), nazwisko
nadawcy (nadawców)

Imię (imiona), nazwisko
adresata (adresatów)

Nawiązując do wcześniej przeprowadzonych rozmów, zwracam się ponownie z prośbą, by Państwo zachowywali się względnie cicho w mieszkaniu, w szczególności o powstrzymanie się przed rzucaniem przedmiotów na podłogę (wyłożoną, z tego, co mi wiadomo, jedynie panelami), stukaniem, przesuwaniem ciężkich przedmiotów po podłodze (w tym mebli) etc.

Jeśli chodzi o meble, dołączam filcowe podkładki, które powinny wytłumić hałas powodowany przesuwaniem mebli po podłodze.

Proszę również o przypilnowanie dziecka, by nie hałasowało, w szczególności by nie biegało, nie skakało, nie rzucało różnych przedmiotów na podłogę. Istnieje wiele sposobów, by zapewnić dziecku rozrywkę w domu, np. rysowanie, czytanie książek, gry planszowe, gry w karty dla dzieci etc. (kilka książek i gier również dołączam).

Dziecko nie musi biegać, skakać, rzucać czymś o podłogę – czasami kilkanaście lub kilkadziesiąt minut – powodując hałas nie do zniesienia.

Hałasy dochodzące z Państwa mieszkania uniemożliwiają normalny odpoczynek w moim domu. Dlatego jeszcze raz proszę o względnie ciche zachowanie tak Państwa, jak i dziecka.

Podpis
 
Znalazłam w sieci, że na Uniwersytecie Poznańskim, na Wydziale Fizyki, jest kierunek Akustyka, a tam specjalność: Protetyka Słuchu i Ochrona Przed Hałasem

Protetyka Słuchu i Ochrona przed Hałasem (studia I stopnia stacjonarne)

Warto by się do nich zwrócić:

1/ o opinię, jaki wpływ mają hałasy sąsiedzkie, wytwarzane ponad przeciętną miarę, na zdrowie człowieka;

2/ zapytać, jak można się przed takim hałasem chronić (jak pytałam znajomych znających się na budownictwie, to wszyscy mówili, że trzeba wyciszyć mieszkanie, w którym powstaje hałas, a nie moje. Jak wyciszę moje, to sąsiedzi nie będą mnie słyszeć, ale ja ich w dalszym ciągu); może jednak na tym Wydziale coś poradzą, jak chronić się przed takim hałasem, nie czekając na zlitowanie sąsiadów;

3/ czym te hałasy należy nagrywać, by nagranie było w miarę dobrej jakości i żeby urządzenie nie kosztowało 100.000 złotych (jakbym miała 100.000 zł, to sprzedałabym to mieszkanie, spłaciła kredyt i kupiła nowe). Może jest coś tańszego i sprawdzonego, czym można takie hałasy nagrać.

Proszę kogoś z osób zainteresowanych tematem o napisanie listu/pisma do osób wykładających na tym kierunku, zajmujących się tą specjalnością, z prośbą o udzielenie informacji na ww. kwestie.

Pozdrawiam

Edit: jeszcze jedna bardzo ważna rzecz - jak będziecie pisać (do sąsiadów, do osób wykładających na tym Wydziale czy gdziekolwiek indziej), to postarajcie się używać poprawnej polszczyzny.

To niby drobiazg, ale moim zdaniem bardzo ważny. Jeśli w piśmie jest jakaś literówka czy nawet kilka literówek, to pół biedy. Gorzej, jeśli całe jest najeżone literówkami, błędami interpunkcyjnymi (o ortograficznych nie wspominając), jeśli między wyrazami nie ma spacji albo na odwrót, jest pełno niepotrzebnych spacji.

Na przykład fraza "hałas, który powoduje" powinna być właśnie tak napisana, a nie tak: ""hałas,który powoduje" ani nie tak: "hałas , który powoduje".

Mówi się, że forma nie powinna być ważniejsza od treści i ja się z tym zgadzam, z tym że dodaję, że forma jest równie ważna jak treść. Z formą pisma jest tak samo jak z szatą: niby nie zdobi człowieka, ale z drugiej strony "jak cię widzą, tak cię piszą".

Z doświadczenia wiem, że pisma napisane poprawną polszczyzną usposabiają pozytywnie do ich autora (to będzie szczególnie ważne przy pozwach kierowanych do sądu); pisma napisane byle jak nastrajają niechętnie do piszącego.

Pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
Szkoda marnować pieniądze na takie urządzenia. Nagranie będzie miec bardzo nikłą wartość dowodową, bo pozwany bez trudu je podważy jako zmanipulowane.
Istotną wartość dowodową miałoby tylko nagranie wykonane przez biegłego wyznaczonego przez sąd. Na inne szkoda czasu, lepsi świadkowie.
 
uzasadnienie napisał:
Szkoda marnować pieniądze na takie urządzenia. Nagranie będzie miec bardzo nikłą wartość dowodową, bo pozwany bez trudu je podważy jako zmanipulowane.
Istotną wartość dowodową miałoby tylko nagranie wykonane przez biegłego wyznaczonego przez sąd. Na inne szkoda czasu, lepsi świadkowie.

No, w każdym razie jakieś dowody trzeba mieć - im więcej, tym lepiej.

Moi sąsiedzi nie hałasowali cały dzień, czasami kilka minut, czasami kilka godzin, czasami kilka razy w ciągu dnia, ale nie cały dzień. Trudno, żebym zapraszała gości codziennie i czekała, aż zaczną hałasować akurat wtedy, kiedy oni siedzą u mnie w domu.

Poza tym taki zarzut, że nagranie jest zmanipulowane, też można podważyć (ponoć sąsiedzi wtedy twierdzą, że specjalnie ustawiliśmy za bardzo głośność i że oni wcale się tak głośno, jak na tym nagraniu nie zachowywali).

Może nie można udowodnić takim nagraniem, że faktycznie było tak głośno, ale można udowodnić, że na górze/na dole jest bieżnia, skocznia, boisko do gry w piłkę, a to nie jest społeczno-gospodarcze przeznaczenie lokalu mieszkalnego.

Poza tym takie nagrania moim zdaniem mogą być dowodem przed ETPC: że sąsiedzi nie korzystają z mieszkania zgodnie z zasadami współżycia społecznego ani z jego społeczno-gospodarczym przeznaczeniem, że zwracaliśmy się do sądów polskich o ochronę, a one nas zlekceważyły.

Zresztą, jakimi metodami ktoś uzbiera te dowody, to już jego sprawa. Ważne, żeby do sądu nie iść z samym pozwem, bez tych dowodów.

Być może świadkowie lepsi - to już, jak powiedziałam, każdemu z osobna zostawiam, jakie dowody zgromadzi.
 
A sąsiad powie, że u niego nikt tak nie hałasuje, i nagrałas w innym miejscu, albo kogos innego - np siebie. Nie wspomnieć o tym, że ten hałas trzeba będzie jeszcze przypisać jakieś konkretnej działalności - np tak jak piszesz grze w piłke. A sąsiad powie, że mięso na obiad tłukł, meble przesuwał, albo pralka była włączona. I tyle z tego sprzecznego z przeznaczeniem użytkowania.

Ale zrób te badania. Kto wie, może akurat okaże się, że problem nie tkwi w sąsiadach.
 
kub86 napisał:
A sąsiad powie, że u niego nikt tak nie hałasuje, i nagrałas w innym miejscu, albo kogos innego - np siebie. Nie wspomnieć o tym, że ten hałas trzeba będzie jeszcze przypisać jakieś konkretnej działalności - np tak jak piszesz grze w piłke. A sąsiad powie, że mięso na obiad tłukł, meble przesuwał, albo pralka była włączona. I tyle z tego sprzecznego z przeznaczeniem użytkowania.

No dobra, czyli zostają świadkowie. Jednak gdybym to ja chciała wnieść powództwo, to postarałabym się o jedno i o drugie (o świadków i o nagrania) - ale to moje zdanie.

Poza tym ten zoom h2 nagrywa też obraz, więc na nagraniu będzie widać, że to nie ja jednak produkowałam ten hałas.

Poza tym kto tłucze kotlety przez cały dzień? A niektórzy tu piszą, że mają Sajgon na okrągło.

A nawet jeśli ktoś nie ma go na okrągło, to nawet średnio rozgarnięta osoba, która nie jest przygłucha, powinna odróżnić łomot, jaki powoduje bieganie czy skakanie z łóżka od tłuczenia mięsa czy pracy pralki.

Twój post utwierdza mnie w przekonaniu, że jednak nagrania też są ważne, bo każde (no, może prawie każde), nie obraź się, pozbawione sensu tłumaczenie, można łatwo obalić. Wystarczy tylko trzeźwo pomyśleć.

I takie nagrania, moim zdaniem, powinny być dobrym dowodem przed organami międzynarodowymi. Przedmiotem skargi jest wtedy nieudzielenie ochrony przez sądy polskie, mimo że przedstawiliśmy dowody, że sąsiedzi korzystają z mieszkania w sposób odbiegający od zasad współżycia społecznego i społeczno-gospodarczego przeznaczenia mieszkania, ponadto kłamali, że to odgłos tłuczenia kotletów czy robienia prania, mimo że z nagrań wyraźnie wynika, że to odgłosy biegania, skakania czy kopania piłki (zaiste, odgłosy te rzeczywiście bardzo przypominają pracę pralki - sarkazm).


Dlatego trzeba mieć dobry sprzęt do nagrywania → dlatego trzeba zwrócić się z tym problemem do specjalistów.

Ale skoro twierdzicie, że sądy mają sceptyczne podejście do nagrań, to ok, o świadków też bym się postarała.

Nagrania + świadkowie - to powinno sprawić, że sąd nie da wiary twierdzeniom, jakoby łomot produkowany przez sąsiadów był niczym więcej, jak tylko przygotowywaniem obiadu czy robieniem wielkiego prania.

Jeśli natomiast chodzi o przesuwanie mebli, to też nikt przy zdrowych zmysłach nie przestawia ich na okrągło (a już na pewno nie przez cały Boży dzień). Jeśli tak - to nie można mówić o przemeblowywaniu mieszkania w rozsądnym czasie.

Jest wyrok ETPC, że remont wykonany w rozsądnym czasie trzeba ścierpieć; wielomiesięczne remonty stanowią już naruszenie art. 8 Konwencji. Czyli podobnie jest z wielomiesięcznym przestawianiem mebli.


kub86 napisał:
Ale zrób te badania. Kto wie, może akurat okaże się, że problem nie tkwi w sąsiadach.

Wybrałam tańszy sposób. Zwróciłam się do dewelopera (na piśmie, za zwrotnym potwierdzeniem odbioru) o odpowiedź na pytanie, czy stropy odpowiadają Polskim Normom i rozporządzeniu w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie.

Rozmawiałam z panią prezes tej spółki, wysłali mi już ponoć odpowiedź łącznie z jakimiś dokumentami, z których wynika, że już nic bardziej wytłumiającego dźwięki nie dało się zastosować. Nie znam się na budownictwie - dostanę te dokumenty, dam komuś znajomemu do przejrzenia, kto się na tym zna.

Tak czy inaczej, mój budynek jest nowy, więc jeszcze można by się było czepiać, że nie odpowiada normom. Trudno jednak, żeby budynek np. z lat siedemdziesiątych odpowiadał rozporządzeniu z roku 2002.

I jeszcze jedna mała uwaga (jakbyś przeoczył): ja już na dobrą sprawę nic nie muszę robić. Moje działania "dydaktyczne" wobec sąsiadów już przyniosły efekt.
 
renata620 napisał:
No, w każdym razie jakieś dowody trzeba mieć - im więcej, tym lepiej.
Popełniasz klasyczny błąd.
Dowód starczy jeden, byle dobry.
Dziesiątki pseudo-dowodów (jakies dziwne nagrania, na których coś-tam słychać i widac czyjes brudne buty oraz błyskawice na niebie, a nadto tony napisanych przez siebie bazgrołów w zeszytach) to specjalność schizofreników.
 
uzasadnienie napisał:
Popełniasz klasyczny błąd.
Dowód starczy jeden, byle dobry.
Dziesiątki pseudo-dowodów (jakies dziwne nagrania, na których coś-tam słychać i widac czyjes brudne buty oraz błyskawice na niebie, a nadto tony napisanych przez siebie bazgrołów w zeszytach) to specjalność schizofreników.

Taa, dzieci sąsiadów skaczące z wersalki i grające w piłkę w mieszkaniu to norma. Po prostu wzorce do naśladowania.

Tak jak napisałam: wstawię wkrótce wzór pozwu (jak ja go widzę); czy ktoś będzie chciał z niego skorzystać, czy nie - jego sprawa.

Tak samo, jak każdego indywidualną sprawą jest, jakich będzie chciał użyć dowodów.

Tak jak napisałam wyżej - skoro sądy są tak sceptycznie nastawione do nagrań, to może rzeczywiście dobrze by było zadbać też o świadków.

Edit: ale zgadzam się, że pisanie ton bazgrołów nie prowadzi do niczego dobrego. Pozdrawiam.
 
Ostatnia edycja:
uzasadnienie napisał:
Szkoda marnować pieniądze na takie urządzenia. Nagranie będzie miec bardzo nikłą wartość dowodową, bo pozwany bez trudu je podważy jako zmanipulowane.
Istotną wartość dowodową miałoby tylko nagranie wykonane przez biegłego wyznaczonego przez sąd. Na inne szkoda czasu, lepsi świadkowie.

W podobnym wątku twierdzą to samo. Ok, wobec tego może faktycznie lepiej nie marnować pieniędzy na te urządzenia.

Jednak obstawałabym przy nagrywaniu rozmów z sąsiadami. Do tego nie trzeba skomplikowanych urządzeń: wystarczy komórka albo dyktafon schowany w kieszeni (dla porządku, bo nie wszyscy o tym wiedzą: nie musimy informować sąsiadów, że nagrywamy rozmowę, nie muszą o tym wiedzieć; nie możemy tylko takich nagrań rozpowszechniać).

Co do świadków: dobrze by było wezwać kilka razy dzielnicowego, nawet nie po to, żeby interweniował, tylko żeby postał i posłuchał, a nawet popatrzył, skoro niektórzy z Was twierdzą, że chodzi Wam całe mieszkanie.

Może też dobrze by było napisać do sanepidu, żeby przyszli i zmierzyli poziom hałasu. Wiem, wiem, sąd i tak powoła biegłego, który przeprowadzi własne badania, ale co szkodzi mieć też zrobione przez sanepid (o ile się zgodzą). Przy okazji znowu zyskujemy obiektywnych świadków. Pozdrawiam.
 
Sanepid nie robi pomiarów hałasu - mam to na piśmie od nich ;/
(odesłali mnie do inspektora budowlanego)
Inspekcja budowlana tez umywa ręce - kolejne oficjalne pismo w mojej kolekcji.
(odesłali mnie do sanepidu) hehehe
 
Całe szczęście wszystko mam już za sobą.
Była sprawa, na którą ja osoba prosząca wszystkie możliwe i właściwe służby o pomoc w sprawie hałasu wezwana zostałam jako ..... oskarżona. Na dzielnicowego, który wezwany został na świadka spłynął cud niepamięci. Oskarżeniom ze strony rodziców nie było końca, włącznie z sugestią o próbę molestowania dzieci, nieudaną próbę przejechania samochodem dziecka, prawie gwałtu na rodzicu. Trzeba mieć nerwy ze stali. Sprawy nie wygrali. Swoją drogą do czego zdolni są ludzie, niektórzy nie mają żadnych granic, byle wygrać choćby po trupach. Sąd nie dał im wiary, ale co się natłumaczyłam i ile zjadłam nerwów to moje.
Ostatecznie wyprowadziłam się z mieszkania bo wiem że nie przegrać z absurdalnymi oskarżeniami a wygrać sprawę o notoryczne zakłócanie spokoju to zupełnie różne rzeczy, a mieszkać tam się nie dało (już nie tylko ze względu na złośliwie jeszcze większy hałas ale ze względu na atmosferę). Na pocieszenie zostaję mi świadomość, że trafiłam na mieszkanie moich marzeń. Gdyby nie ta sprawa nie miała bym go. Więc jestem im poniekąd .... wdzięczna ... Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :wink:
Wszystkim życzę szczęśliwego zakończenia :)
 
Struna* napisał:
Sanepid nie robi pomiarów hałasu - mam to na piśmie od nich ;/
(odesłali mnie do inspektora budowlanego)
Inspekcja budowlana tez umywa ręce - kolejne oficjalne pismo w mojej kolekcji.
(odesłali mnie do sanepidu) hehehe

To na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej poproś jedną i drugą instytucję o podanie imienia, nazwiska, stanowiska służbowego, służbowego numeru telefonu i adresu e-mail osób, które przygotowywały te odpowiedzi, a także do kogo możesz złożyć na nie skargę (odpowiedzi wzajemnie się wykluczają, więc coś jest nie tak).

Jutro wstawię wzory pism w tej sprawie.

Z innej beczki: jeśli ktoś chce sobie poprawić humor, to polecam komedię "Starsza pani musi zniknąć" (oryginalny tytuł: "Duplex") z Drew Barrymore i Benem Stillerem.

Uśmiałam się dzisiaj do łez; na szczęście już mogę się śmiać z takich historii.

onaonono napisał:
Całe szczęście wszystko mam już za sobą.
Była sprawa, na którą ja osoba prosząca wszystkie możliwe i właściwe służby o pomoc w sprawie hałasu wezwana zostałam jako ..... oskarżona. Na dzielnicowego, który wezwany został na świadka spłynął cud niepamięci. Oskarżeniom ze strony rodziców nie było końca, włącznie z sugestią o próbę molestowania dzieci, nieudaną próbę przejechania samochodem dziecka, prawie gwałtu na rodzicu. Trzeba mieć nerwy ze stali. Sprawy nie wygrali. Swoją drogą do czego zdolni są ludzie, niektórzy nie mają żadnych granic, byle wygrać choćby po trupach. Sąd nie dał im wiary, ale co się natłumaczyłam i ile zjadłam nerwów to moje.

Dlatego obstaję, że rozmowy z sąsiadami należy nagrywać (bez ich wiedzy), tak samo jak wizyty dzielnicowego i policji (też bez ich wiedzy), żeby właśnie uniknąć w przyszłości podobnych oskarżeń. A przynajmniej mieć dowód, że nie tak się sprawy mają, jak je sąsiad przedstawia, natomiast dla dzielnicowych i policji mieć dobry "odświeżacz" pamięci.
 
Struna, mogłabyś wrzucić tu treść obu pism? Oczywiście po usunięciu swoich danych osobowych.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra