Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
@destructor bardzo łatwo takie nagranie "podważyć" wygenerowanie takiego nagrania mojemu komputerowi (a nie jest to supersprzęt) zajmie mniej niż 12 godzin. Z pełnym fotorealizmem. Mówię oczywiście o modelingu 3d. Ja nie mam dość umiejętności, by to zrobić, ale być może ktoś ma. To ma być dowód w sądzie? No proszę Cię, uważałem Cię za rozsądnego człowieka...

Co do @ Andrzejkaa: Żadna zgoda nie jest potrzebna, kwestia tego, co to za dowód.
 
witam :) spróbuje dorzucić swoje trzy grosze. My również mamy problemy z sąsiadami, tyle że z innej strony. Mamy dwuletnie dziecko, które ma problemy z zasypianiem. Sytuacja wygląda tak: dziecko wstaje ok. 8 rano, popołudniami nie śpi, bo dalej jest pełne energii. Próbujemy usypiać i wyciszać dziecko od 21, jednak nie zawsze nam się to udaje, zdarza mu się zasnąć 22.30-23.00 mimo wcześniejszego wymęczenia go na dworze etc. Dziecko po 22 nie krzyczy, nie szura zabawkami itp., jedyną rzeczą jest jego chodzenie po mieszkaniu. I to jest kością niezgody między nami a sąsiadami poniżej. Sąsiadka przynajmniej raz na tydzień interweniuje bo „dziecko tupta po podłodze”. Na chwilę obecną po 22 dziecko chodzi tylko w skarpetkach żeby było ciszej, nie jest to bieg tylko normalne spokojne chodzenie w poszukiwaniu rodziców bo nie może zasnąć lub się obudzi. I tu zazwyczaj sąsiadka dzwoni z interwencją, rozbudzając dziecko i cyrk zaczyna się od początku. Sąsiadka twierdzi że ma stresującą pracę i musi się wyspać i jest na środkach nasennych a mimo oto spać nie może, twierdzi że nie przeszkadza jej płacz dziecka w ciszy nocnej czy zabawy TYLKO jego chodzenie. Jak rozwiązać tą sytuację?
 
No nie da rady zabronić chodzenia. A sąsiadkę poinformować że takie nachodzenie jest zlośliwym niepokojeniem art.107 kw.
 
destructor napisał:
No nie da rady zabronić chodzenia. A sąsiadkę poinformować że takie nachodzenie jest zlośliwym niepokojeniem art.107 kw.

popieram, ja też mam stresującą pracę i dlatego jak mi się chce spać to śpię, prawda jest taka że sąsiadka ma jakieś problemy psychiczne i stara się przerzucić na dziecko odpowiedzialność za swoje problemy.
 
@fruktoza

Jeżeli do sąsiadki nie trafiają argumenty, zawsze możesz poprosić spółdzielnię/wspólnotę o mediację. Z własnej woli poprosić o niezapowiedzianą wizytę (dla Ciebie) u sąsiadki, żeby osoby trzecie mogły ocenić ten "hałas" - jeżeli jest tak jak mówisz to popukają się w czoło, a Ty masz już jakieś podparcie do sięgnięcia po silniejsze środki przeciw sąsiadce - np. powiadomienie policji o nachodzeniu.

@temat wątku

Czytając różne wątki na tym forum dotyczące hałaśliwych dzieci widzę, że nie jestem jedynym, któremu to przeszkadza.
Mieszkam w budynku wielorodzinnym pod ludźmi z jednym ok. 8 letnim dzieckiem. Sąsiedzi w całym mieszkaniu mają płytki. Codziennie po powrocie ze szkoły i zjedzeniu obiadu/kolacji dziecko to zaczyna zabawę polegającą na bieganiu po mieszkaniu, kopaniu piłki lub skakaniu z mebli na podłogę. Dzień w dzień od 18 do 22 (a 22 sąsiedzi pilnują się bardzo).
Ja ok. 18 wracam z pracy i zamiast móc odpocząć w mieszkaniu na które wydałem ciężko zarobione pieniądze, słucham głuchego łomotu nad głową. Rzadko zdarzają się dni gdy jest cicho. Sąsiedzi twierdzą, że to nie u nich. Oni tylko siedzą grzecznie z dzieckiem. Tymczasem przez drzwi wyraźnie słychać bieganie i krzyki.

Odnosząc się od razu do zarzutów stawianych osobom z podobnym problemem:
- uważam, że dzieci mają prawo się bawić, ale co innego trochę pobiegać, popiszczeć, a co innego przez 4 godziny biegać w kółko po mieszkaniu i kopać piłkę;
- nie jestem "stetryczałym, narzekającym społecznikiem" (z takim określeniem się spotkałem wobec innej osoby przedstawiającej podobne poglądy) - mam 30 lat i mieszkałem już w różnych budynkach;
- wiem, że nad dzieckiem czasem trudno zapanować. Gdyby syn sąsiadów miał 2 albo 3 albo nawet 5 lat to rozumiem, że w tym wieku trudno coś wytłumaczyć. Od 8 latka oczekuje już więcej pojętności.
 
Jeśli ktoś jest tak odporny na wiedzę i na to że komuś może coś przeszkadzać to się nie ujedzie. Też mam dziecko i maluch biega :tuptup:sąsiadka z dołu tez mnie upominała:( ze wstydu że ktos zwraca mi uwagę kupiła wykładzinę i jest oki. :D
 
nowa 1981 napisał:
Jeśli ktoś jest tak odporny na wiedzę i na to że komuś może coś przeszkadzać to się nie ujedzie. Też mam dziecko i maluch biega :tuptup:sąsiadka z dołu tez mnie upominała:( ze wstydu że ktos zwraca mi uwagę kupiła wykładzinę i jest oki. :D

Szkoda, że takie podejście jak Twoje jest tak rzadko spotykane. Większość ludzi z jakimi się spotkałem uważa, że od 6 do 22 mogą robić w swoim mieszkaniu co im się żywnie podoba, a jak komuś nie pasuje to niech się wyprowadzi.
 
Nie ma czegoś takiego ze cisza jest od 22, od 22 do 6 jest zakłócanie porządku publicznego i podpięte jest to pod paragraf a od 6 do 22 jest to złośliwe zakłócanie porządku publicznego i też objęte jest paragrafem:wink:
 
Jeśli taki lokator mówi że może robić co chce i że ma się wyprowadzić ten komu coś przeszkadza to moja odpowiedz brzmi dla tych ludzi że sami niech się wyprowadzą do szałasu w las . Bo tylko prostactwo nie chce się dogadać odnośnie tego że komuś może coś przeszkadzać . I najlepiej takich lokatorów umieścić w jednym miejscu a my którzy nie dajemy rady wytrzymać tego hałasu będziemy nad nimi skakać biegać itp... i wtedy też powiemy "przecież jak może komuś coś przeszkadzać skoro tylko parę razy ktoś skoczył, czy samochodzikiem przejechał lub przebiegł "
 
Niby dorośli ludzie a nie rozumieją. Jak ktoś ma małe dziecko to go nie zwiąże aby sprawić przyjemność sąsiadowi z dołu. Nie przetłumaczysz dwulatkowi, że chodzenie czy tańczenie we własnym mieszkaniu to coś złego. Czy to tak ciężko pojąć ?

Ja także jestem matką która wczoraj przywitała pomocnika socjalnego który na wejściu wręczył mi ulotkę dotyczącą przemocy w rodzinie. Poczułam się upokorzona i dotknięta ponieważ sąsiadka skłamała, aby coś osiągnąć.
 
gorzkajakmokka napisał:
Niby dorośli ludzie a nie rozumieją. Jak ktoś ma małe dziecko to go nie zwiąże aby sprawić przyjemność sąsiadowi z dołu. Nie przetłumaczysz dwulatkowi, że chodzenie czy tańczenie we własnym mieszkaniu to coś złego. Czy to tak ciężko pojąć ?

Droga gorzkajakmokka, niby dorosły człowiek, a nie czyta ze zrozumieniem. Kilka postów wyżej wyraźnie pisałem, że nie chodzi o dziecko 2 letnie, bo zrozumiałe jest, że takiemu dziecku nie przetłumaczysz (o czym zresztą wcześniej była mowa w postach innych osób) tylko o 8-latka, a od dziecka w tym wieku już oczekuje się zachowania.

Spójrz również na post nowa1981 - kupiła miękką wykładzinę i bieganie dziecka już nie przeszkadza sąsiadom. Odrobina dobrej woli.

gorzkajakmokka napisał:
Ja także jestem matką która wczoraj przywitała pomocnika socjalnego który na wejściu wręczył mi ulotkę dotyczącą przemocy w rodzinie. Poczułam się upokorzona i dotknięta ponieważ sąsiadka skłamała, aby coś osiągnąć.

Takie postępowanie ze strony sąsiadki, o ile nie wynikały z jej rzeczywistych obaw, tylko z czystej złośliwości to po prostu zwykłe chamstwo, które nie zasługuje nawet na dłuższy komentarz. Coś osiągnąć? A co mogła osiągnąć fałszywym donosem?
 
A czy tak trudno jako dorosły człowiek pojąć że każdy chce normalnie żyć i funkcjonować ??? A nie wiecznie słuchać skoków dzień przy dniu ??? Nikt nie zwraca uwagi sąsiadom bez konkretnej przyczyny , i nie jest temu przyjemne aby iść i pukać do drzwi.
 
A jęsli chodzi o bezczelny donos to trzeba sąsiadce pewne rzeczy wytłumaczyć konkretnie a i dobitnie ....Bo zła karta zawsze powróci ...
 
A co sądzicie o takiej sytuacji, którą miała i opowiadała mi córka z ostatniej nocy:
dziecko 1 rok i 10 miesięcy budzi się czasem ( ząbkowanie , choroba )w nocy z płaczem i nijak nie można jej uspokoić, a wręcz przeciwnie, jakakolwiek próba uspokojenia powoduje jeszcze większy płacz.Wtedy lepiej je zostawić i po 5 minutach się uspokaja.
Ostatnio, o pierwszej w nocy obudziło się z płaczem, a tu do drzwi dzwoni sąsiad z góry, niebezpośrednio mieszkający nad płaczącym dzieckiem z pretensjami, że nie może pracować ( nie wiem co on tam robi)i to nie pierwszy już raz, z powodu tego płaczu.
Może sąsiad coś narozrabiać?
 
Dziwny sąsiad :o
Bez przesady jeśli sporadycznie słychać że w nocy dziecko płacze to od razu lecieć że nie może spać czy pracować ???
To już zwykła złośliwość !!!!
 
Nie przetłumaczysz dwulatkowi, że chodzenie czy tańczenie we własnym mieszkaniu to coś złego. Czy to tak ciężko pojąć ?
Taaa, jasne. Ale prawo jest prawem i stanowi co stanowi. Biegać po mieszkaniu nie wolno i koniec, obojętnie czy jest to dwulatek czy 40-sto latek. Nikt z nas tu obecnych tego prawa ani nie układał, ani nie uchwalał. Są stosowne przepisy o zakazie immisji, o hałasach itp. "Cisza nocna" to jakiś mit, nigdy w 3 RP nikt nie określał godzin, tak było za PRL. Obecnie zakłócanie to zakłócanie, choćby odbywało się o 12 w południe. Natomiast skoro takie prawo jest - to należy go przestrzegać. W celu jego zmiany należy udać się na ul. Wiejską w Warszawie, do Sejmu, jako poseł/posłanka, lub też w celu pogadania z osobami na tych stanowiskach, może zmienią.

Ja także jestem matką która wczoraj przywitała pomocnika socjalnego który na wejściu wręczył mi ulotkę dotyczącą przemocy w rodzinie. Poczułam się upokorzona i dotknięta ponieważ sąsiadka skłamała, aby coś osiągnąć.
Jak skłamała, to są odpowiednie kroki prawne. A jak chodziło o hałas, to ja się nie dziwię sąsiadce.

Bez przesady jeśli sporadycznie słychać że w nocy dziecko płacze to od razu lecieć że nie może spać czy pracować ???
To już zwykła złośliwość !!!!
Być może, ale mająca podstawy prawne i w świetle prawa słuszna.

I zanim Panie szanowne na mnie "naskoczą" - ja wiem, że to prawo jest głupie, kompletnie nie na miejscu itp. Wiem to. Ale prawo takie właśnie zostało uchwalone - w demokratycznie wybranym Sejmie, który prawo stanowi. A skoro już zostało, to należy go przestrzegać, jakkolwiek absurdalne by to nie było.
 
Syphar napisał:
I zanim Panie szanowne na mnie "naskoczą" - ja wiem, że to prawo jest głupie, kompletnie nie na miejscu itp. Wiem to. Ale prawo takie właśnie zostało uchwalone - w demokratycznie wybranym Sejmie, który prawo stanowi. A skoro już zostało, to należy go przestrzegać, jakkolwiek absurdalne by to nie było.

@Syphar a czy lepiej byłoby, gdyby każdy mógł zakłócać spokój bez żadnych konsekwencji?
 
W pewnych godzinach z mojej perspektywy tak - ale ja nie stanowię prawa, a to, które jest zabrania takich działań i na tym kończę dyskusję. Ja go nie uchwalam, posłem nie jestem.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra