Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Cytat:
"Bez przesady jeśli sporadycznie słychać że w nocy dziecko płacze to od razu lecieć że nie może spać czy pracować ???
To już zwykła złośliwość !!!! "

Syphar, cytat :"Być może, ale mająca podstawy prawne i w świetle prawa słuszna."

No to jeżeli są podstawy prawne,to trzeba uważać. Kneblować małego można?
 
proton napisał:
Cytat:
"Bez przesady jeśli sporadycznie słychać że w nocy dziecko płacze to od razu lecieć że nie może spać czy pracować ???
To już zwykła złośliwość !!!! "

Syphar, cytat :"Być może, ale mająca podstawy prawne i w świetle prawa słuszna."

No to jeżeli są podstawy prawne,to trzeba uważać. Kneblować małego można?

Prawo jest, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie egzekwowal go w przypadku maleńkiego dziecka, które płacze.
Wydaje mi się, że nieco zbaczamy z głównego tematu. Tak samo jak małe płaczące dziecko słychać przez ścianę może być słychać chrapiącego sąsiada (chociaż akurat w przypadku chrapania można coś zrobić).

Problemem z jakim się boryka większość osób piszących w tym wątku jest zachowanie dzieci, wychowywanych (ktoś użył ciekawego zamiennika - "hodowanych") przez rodziców w źle pojęty sposób bezstresowy - tzn. dziecko może robić co chce.
Jeżeli taki rodzic nie chce zmienić zachowania dziecka (a w przypadku np. 8-latka może, to już nie jest maleńkie dziecko) zasadnym jest podjęcie kroków prawnych.
 
MJL napisał:
Droga gorzkajakmokka, niby dorosły człowiek, a nie czyta ze zrozumieniem. Kilka postów wyżej wyraźnie pisałem, że nie chodzi o dziecko 2 letnie, bo zrozumiałe jest, że takiemu dziecku nie przetłumaczysz (o czym zresztą wcześniej była mowa w postach innych osób) tylko o 8-latka, a od dziecka w tym wieku już oczekuje się zachowania.

Spójrz również na post nowa1981 - kupiła miękką wykładzinę i bieganie dziecka już nie przeszkadza sąsiadom. Odrobina dobrej woli.



Takie postępowanie ze strony sąsiadki, o ile nie wynikały z jej rzeczywistych obaw, tylko z czystej złośliwości to po prostu zwykłe chamstwo, które nie zasługuje nawet na dłuższy komentarz. Coś osiągnąć? A co mogła osiągnąć fałszywym donosem?
Odniosłam się do kilku postów które tu wyczytałam.

Oczywiście, że wynika z czystej złośliwości i na pewno nie ma na uwadze dobra moich dzieci a tylko i wyłącznie swoje ( bo chyba dzieci nie ma...). Nigdy nie pszyszła zapytać co się dzieje, dlaczego dziecko płacze itp. Przychodziła i na wejściu wrzeszczała, że chce spokoju-bo dziecko chodzi , stuka i puka.

nowa 1981 napisał:
A czy tak trudno jako dorosły człowiek pojąć że każdy chce normalnie żyć i funkcjonować ??? A nie wiecznie słuchać skoków dzień przy dniu ??? Nikt nie zwraca uwagi sąsiadom bez konkretnej przyczyny , i nie jest temu przyjemne aby iść i pukać do drzwi.
Nie każdego stać na mieszkanie w domku. Jednak wydaje mi się, że jak ktoś w bloku żyć nie umie powinien sobie odkładać kasę i w taki, chociażby malutki zainwestować. Ja jestem nauczona że żyjąc w bloku toleruję biegające dziecko na górze czy płaczące z boku.Domyślam się, że oni też chcą żyć i nie po to odkładali pieniądze i często spłacają ciężkie kredyty aby bali się pierdnąć we własnym domu przez przewrażliwionych sąsiadów.

nowa 1981 napisał:
A jęsli chodzi o bezczelny donos to trzeba sąsiadce pewne rzeczy wytłumaczyć konkretnie a i dobitnie ....Bo zła karta zawsze powróci ...
Ale jak? Pani z Opieki zaproponowała, aby iść i powiedzieć że takie pomówienia możemy zgłosić do sądu... Wolałabym jednak ich nie nachodzić aby nie wymyślili znów jakiś rewelacji.
 
Ostatnia edycja:
I oczywiście można dziecko wsadzić w jakiś kojec na dywanie, zabrać buty korekcyjne ( w moim wypadku) a najlepiej zmienić je na miękkie które spotęgują wadę... Można przecież kupić wykładzinę. Jak ktoś nie ma kasy, to kosztem prezentu dla dziecka, albo innym kosztem- bo przecież sąsiad rzecz święta. A najlepiej to w ogóle lewitować albo siedzieć całe dnie na kanapie- bo kto wie co sąsiadom może przeszkadzać. Ja rozumiem, że są dźwięki, które irytować mogą,ale wiele osób się zapędza i serio zaczyna czepiać czegoś czego do czasów mojej sąsiadki bym się w ogóle nie spodziewała.
 
Zastanawiam się do czego ta cała dyskusja zmierza.

Mamy bowiem kodeks:
art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń – „kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

I w zasadzie to sąsiedzi mają rację. Powoływanie się, jak robi to @gorzkajakmokka na jakieś względy zdrowotne i inne wysoce emocjonalne gadanie nie zmieni treści przepisów. Oczywiście, że normalni ludzie nie będą szaleć w związku z płaczem czy bieganiem dziecka, ale mają do tego prawo i mają prawo wymagać jego egzekwowania.

Jeżeli jednak hałasu nie było, to jest to faktycznie pomówienie. Przy jednorazowej sytuacji nie ma sensu nic z tym robić, jeśli pomówienia się powtórzą - nagrać w celach dowodowych.
 
Nikomu w tym wątku nie udało się nic osiągnąć z punktu prawa. W internecie jest ślad, że w 2002 roku grzywą został ukarany ojciec dzieci, które według ich sąsiadów zachowywały się za głośno. Kilka osób tu się odgrażało pozwami cywilnymi, ale jakoś milczą - widać nie mają się czym chwalić. U nas nie traktuje się głośnego zachowania dzieci jako wybryku, więc jeśli ich rodzice nie widzą problemu, to nic z tym nie zrobisz.
 
W jednym na pewno można się zgodzić - do czego ta dyskusja zmierza, skoro od samego jej początku wiadomo, że dziecko nie może w/w wykroczenia popełnić. To tak wogóle odchodząc od konieczności "umyślności", której też ani dziecku ani jego opiekunom się nie udowodni.

Pozostaje droga cywilna, czyli udowodnienie wysokości szkody i dalej z 427 rodzicowi. HF.
 
Oczywiście. To jest martwy przepis w praktyce w przypadku dziecka. Ale istnieje i sąsiad słusznie się czepia. Inna sprawa, że do niczego nie doprowadzi swoim czepialstwem.
 
"Syphar" Zgadzam się co do prawa ale to prawo w świetle codzienności i tak nie działa ....
Bo taki sąsiad powie Tobie " wolność Tomku ...." aż mdli to przysłowie:mad:
 
Niestety tak to wygląda. Pozostaje z tym żyć, bo prawo jest, ale w praktyce, w przypadku dzieci - martwe.
 
wielka.woda napisał:
Nikomu w tym wątku nie udało się nic osiągnąć z punktu prawa. W internecie jest ślad, że w 2002 roku grzywą został ukarany ojciec dzieci, które według ich sąsiadów zachowywały się za głośno. Kilka osób tu się odgrażało pozwami cywilnymi, ale jakoś milczą - widać nie mają się czym chwalić. U nas nie traktuje się głośnego zachowania dzieci jako wybryku, więc jeśli ich rodzice nie widzą problemu, to nic z tym nie zrobisz.


Jedną z odgrażających się osób jestem ja.
Pisałam do różnych instytucji (sorry Renata - miałam wkleić odpowiedzi z Nadzoru budowlanego, sanepidu...mam jednak dużo pracy i na szczeście mało przebywam w domu).

Niestety problem nie zniknął - dzis rano huk,łomot , drżenie ścian ...:(

SZKODA ŻE OBURZONE MAMUSIE NIE ŁAPIĄ BAZY - TAK SAMO JAK ZA RÓŻNE SZKODY WYRZĄDZONE PRZE DZIECI ODPOWIADAJĄ RODZICE , TAK SAMO W GESTII RODZICÓW JEST STWORZENIE TAKICH WARUNKÓW,ŻEBY TE DZIECI NIE ZATRUWAŁY ŻYCIA INNYM!
WYSTARCZY ODPOWIEDNIO ZABEZPIECZYĆ PODŁOGĘ I WYCHOWYWAĆ A NIE HODOWAĆ .
Mój mały sąsiad z góry też po nocach się drze i ten płacz nie byłby w stanie mnie obudzić, za to wszystko to co leci im na podłogę jak do niego wstają plus walenie piętami tatusia i skrobanie pazurami psa- stawia mnie na baczność!
Zwykłą złośliwością jest niezabezpieczenie podłogi, skoro się wie jak to słychać ... gówno ich obchodzi,że ktoś musi wstać do pracy , a jak już mam wolny dzień, to chciałabym pospać, odpocząć, a nie być torturowaną tymi hukiem.
Amen
 
Struna a ty "łapiesz bazę"? Bo chyba średnio. Żadna mamusia nie będzie na tyle durna aby dla twojej wygody kupić sobie wykładzinę do całego mieszkania. Bo ani nie pokryjesz kosztów takiego cuda ani nie będziesz tego prała co tydzień- a przy dzieciach byłoby co szorować.

Jeżeli moja sąsiadka mi zafunduje jakiś FAJNY dywan, który zrekompensuje mi stratę fajnego parkietu który będzie pod nim schowany i zapewni mi mycie go przy potrzebie to proszę bardzo:)
 
Sponsora szukasz ?
Nie tutaj ...a ja dla czyjejś wygody, nie mam zamiaru tracić zdrowia psychicznego i nerwów bo leniowi takiemu jak Ty z góry się nie chce sprzątać i dzieci wychowywać !

Miałaś siłę się (...), to teraz trzeba ponosić konsekwencje spłodzenia dzieciaka, a nie zatruwać tym dzieckiem życie innym !
 
Z punktu widzenia prawa nic się tu nie da zrobić, drogie panie, bo co to za prawo, którego nikt nie egzekwuje. A nikt go nie egzekwuje. A nie egzekwuje, bo za zachowania swoje w ramach KW i KK dziecko nie odpowiada. Koniec i kropka. Uprzedzę - rodzic też nie odpowiada. Czyli - dziecko robić tak nie może. Ale ukarać nie można nikogo, jeśli dalej tak robi.

Tyle prawo na ten temat, a Wasze prywatne "wojenki" sobie darujcie.

TAK SAMO JAK ZA RÓŻNE SZKODY WYRZĄDZONE PRZE DZIECI ODPOWIADAJĄ RODZICE , TAK SAMO W GESTII RODZICÓW JEST STWORZENIE TAKICH WARUNKÓW,ŻEBY TE DZIECI NIE ZATRUWAŁY ŻYCIA INNYM!
WYSTARCZY ODPOWIEDNIO ZABEZPIECZYĆ PODŁOGĘ I WYCHOWYWAĆ A NIE HODOWAĆ .

Co do pierwszego (szkód) ma Pani rację, a co do drugiego (warunków) to podstawę prawną proszę. Nie da się podać, bo jej nie ma
 
gorzkajakmokka , współczuję twojemu dziecku , że ma taka matkę.
Jak ty to dziecko będziesz uczyć empatii, szacunku, czy też współczucia dla innych ludzi ? Jak ? Jeżeli sama tego nie potrafisz .
Ciebie też tak beznadziejnie wychowywano ? Zresztą, co tu mówić o wychowaniu....
 
Syphar jest prawie 23 ...a na mój sufit coś spada .. pies drapie - uniemożliwia mi to zaśnięcie - dziecko śpi, imprezy u nich nie ma, a ja spac nie mogę - czy na to jest jakaś podstawa prawna,żeby ich zaskarżyć czy tez nie ?

A co do wojenek, to ja nawet tej pani nie znam,ale szlag mnie trafił jak przeczytałam ,że spokój innej osoby ma w d....bo ma zaj.sty parkiet, a dywanów jej się prać nie chce i jeszcze od sąsiadki oczekuje kupna ładnego dywanu co by jej stratę parkietu zrekompensował, a kto sąsiadce zrekompensuje utratę nerwów i zdrowia ? żal ...
 
Oczywiście. art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń. W przypadku psa stosuje się do właścicieli. Aby udowodnić - wezwij Policję podając SWÓJ adres - niech jako do pierwszego mieszkania wejdą do Twojego i sami posłuchają. Ale jeśli to dziecko ten hałas powoduje, to nic nie zrobisz.
 
Znam ten art -'kto krzykiem, hałasem ... itd"
pies nie krzyczy , on nawet nie szczeka , tylko drapie , skrobie ... czy policja mnie aby nie wyśmieje?

A co do dzieci, jedyną podstawą jaką udało mi się znaleźć, to regulamin naszej spółdzielni , jest tam wyraźny punkt o współżyciu międzysąsiedzkim .
Szkoda tylko ,że przepis jest jakby martwy- papier przyjął , drukarz wydrukował i koniec na tym.
 
To jest hałas, co do psa. Co do regulaminu to masz rację.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra