Mnie akurat nie przeszkadza mikser, odkurzacz, czy inne sprzęty, ponieważ to jest hałas chwilowy, poodkurzają, pomiksują i
przestaną. Nie przeszkadza mi chodzenie, nie przeszkadza mi też przebiegnięcie, bo przecież ja też nie fruwam.
Przeszkadza mi kilkugodzinne bieganie, skakanie i łomotanie w/o podłogę, bo te czynności się
nie kończą..
uzasadnienie napisał:
mam równiez maciupkie mieszkanie w Warszawie, gdzie przebywam kilka-kilkanascie dni w miesiącu
Ok, ale jednak masz dni absolutnej ciszy w domu.
Widzisz, ja nie mam tego luksusu. Nie mogę się zregenerować, poskładać myśli, skupić się na czymś, pouczyć, poczytać książki, czy choćby zdrzemnąć się po obiedzie. Przecież ja też mam swoje życie i swoje problemy, które trzeba ogarnąć, w ciągłym hałasie i stresie to moje własne życie jest niemożliwe.
Jestem wyrozumiała ale również oczekuję wyrozumiałości po drugiej stronie, niestety tutaj jej nie dostaję. Przecież zanim poinformowałam dzielnicowego prawie dwa lata zwracałam uwagę i prosiłam grzecznie osobiście.
Wielokrotnie zapraszałam sąsiadów do siebie na "wizję lokalną", nigdy nie przyszli, zawsze mówili że wiedzą jak duży jest to hałas. I to jest przykre, wiedzą i nie reagują na zachowania swoich dzieci, w mojej opinii jest to działanie z premedytacją...
I błagam, nie mówcie, że granie/kopanie piłki w domu jest "normalne"...