Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Widzisz, marwika, ja mam full opcje, bo bratu mojej ulubionej matki/sasiadki hip hop najlepiej wchodzi w porach nocnych (to nie znaczy ze w dzien nim gardzi). Nie ma tak, ze mieszkanie nade mna stoi puste i ciche kiedykolwiek dniem lub noca. Albo dzieci, albo "ludzie ulicy" i ich "muzyka", i ich "rozmowy",szczegolnie te nocne dobrze sa mi znane, choc taka mlodziez teraz w sile glosu wyposazona ze w dzien i w nocy slychac swietnie jakby bez spadku jakosci...Albo to i to razem jednoczesnie i przez kilka dni ciagiem 24h/dobe, z tym ze dzieci nie pija i nie pala, to drugie teraz juz na klatce bo w leb zimno za okno wystawic bo jesien i kaptur moze zmoknac.
 
No to współczuję.Ja robię co mogę i nic,bo prawo chroni takich palantów,a my musimy się męczyć.Pozdrawiam.
 
A czemu magdulka12 piszesz ze w Twoim przypadku policja nie robi nic ?
 
dawno nie pisałem. Powiem wam jak ja rozwiązałem po części swój problem. Pisanie na Policję i do Spółdzielni nic nie da. Rozwiązaniem jest zakup dobrych głośników. Puszczam głośno muzykę żeby zagłuszyć te stukania, szurania i biegania. I to przynosi efekty. nie słyszę 80% tych dźwięków. 20% dźwięków które słyszę to gdy skaczą z mebli wtedy jest duży huk. Ale i na to mam sposób. Kolumny podstawiam pod sufit, hip hop odpalam z basami i jazzzzda przez godzinę. Szybką miękną ci z góry i jest cisza i spokój. Oczywiście muzyka jest puszczana do 22.00. Ogólnie staram się nie puszczać zbyt długo muzyki gdzie są mocne basy (techno, hip hop) bo wiadomo, że basy niosą i inni sąsiedzi by się zdenerwowali. Ale inne style jak najbardziej polecam.
Kiedy mam chodzenie słonia po 22.00 to odpukuje mocno.
Jak mi coś zrzucają specjalnie na podłogę przez dłuższy czas to idzie wiertara w ruch.
Mają małe dzieci to wiedzą, że tymi dźwiękami mogę je znerwicować jak one nerwicowały mnie.

Nie dajcie im poczuć, że są Panami, mogą wszystko bez szacunku sąsiadów z dołu. Chcą mieszkać bezstresowo innym robiąc piekło? nie nie, walczcie małymi krokami - muza, odstukiwanie, wiertareczka. Jak sami poczują jak to jest mieszkać w hałasie to "zmądrzeją". Oczywiście proponuję kilka razy napisać do spółdzielni pisma, do dzielnicowego żeby mieć plecy, że interweniowaliście. Nic z tym nie zrobili więc samemu trzeba działać.
Musicie zrozumieć, że po kilku latach pisania i zgłaszania to nie ma sensu. Albo trzeba walczyć samemu albo wyprowadzić się.
 
I bardzo dobrze... matematyku1966. Znalazł się sposób, a muzyka łagodzi obyczaje...:D
 
Po dwóch latach próśb i szukania pomocy w cywilizowany sposób - robię to samo. Wojowanie to nie jest moje hobby, ale działa. Bardzo to przykre.
Kto nie przeżył takiego koszmaru, ten nie zrozumie.
Pozdrawiam!
:-)
 
Witam
I tak robię włączam radio i gram do 22,a gdy jest cisz nocna to ściszam ale nie za mocno.W drugim pokoju telewizor na całego.I tu Masz rację nie ma pomocy od nikogo.Chory kraj i chore prawo.
Pozdrawiam.:)
 
Ja mam nad soba dzieciaków piatke plus dwoje rodzicow. Moje okno wychodzi na ich podworko. Ich schody przylegaja do mojej sciany w pokoju gdzie spie. Od 22:00 zaczyna jest wrzask i trzaski tak wielkie, ze drzwi od kuchni sie poruszaja, a zyrandol drzy, bo o tej godzinie ida "spac". Od poniedzialku do piatku codziennie o 6:15 budzi mnie muzyka wlaczana na maxa, bo podobno inaczej nie moga obudzic sie do szkoly. O otwieraniu okna w ciagu dnia nie ma mowy, bo wtedy graja pod oknem w pilke czasem przez kilka godzin. Latem zdarza sie, ze do 1 lub 2 w nocy graja w lotki. Probowalam rozmawiac, krzyczec, ale reakcji nie ma zadnej, wiec sadze, ze tez zastosuje sie do rady, ktora moze uzmyslowi im jak strasznie to slychac:) W koncu wuwuzela na cos sie przyda:)
Pozdrawiam!
 
Witam wszystkich i cieszę się, że jest Nas tak wielu :D bo już myślałem, że to ze mną jest coś nie tak, że przesadzam, że to moje starokawalerstwo sprawia, że przeszkadzają mi biegające/hałasujące dzieci sąsiadów mieszkających nade mną, ale nie! to normalne, że życie w takich warunkach jest niemożliwe, jest jakimś koszmarem! Ale trochę się podłamałem, bo jak piszecie - nie da się do końca tego wyeliminować, no chyba, że..... Ale czy na pewno nie można? Czy nie ma innych skutecznych metod (oprócz tej - na złość - słuchania głośnej muzyki? myślałem żeby włączyć jakiś metalowy kawałem tak ok. 6:20 ale rozmyśliłem się, bo przecież to uderzy w te dzieci, kt nie są winne temu, że ich rodzice nie uwarżliwiają je na potzreby innych). Ja też nie mogę już tego wytrzymać, żałuję bardzo, że wprowadziłem się do tego mieszkania i podobnie chyba jak WielkaWoda mam taką nerwicę, że zacząłem brać leki na uspokojenie, co więcej kiedy wracam do domu po pracy mam taki stres, że żołądek daje o sobie znać, boje się wracać do domu, bo nie wiem jaki będzie wieczór, a dzieci chodzą różnie spać i o 21:30 i o 22:30. Czy ja nie mam prawa do spokiju i możliwości wypoczynku po pracy?
 
Podoba mi się ta Wasza sąsiedzka wojna na Waty w głośnikach - polecam LRAD :D
 
Hehe. He.

Pomadrowalbys jakbys sie na jakis czas z ktoryms z nas na mieszkanka zamienil ;)
 
Szczerze współczuję - też nie lubię hałasu, ale to co robicie to eskalacja decybeli, a chyba nie o to Wam chodzi - są inne metody, bardziej dyplomatyczne :)
 
Tak ? Jakie ? Przydalby sie ktos ze swiezym spojrzeniem ;) Bo moze ktorejs nie probowalem :)
 
cedwah napisał:
Szczerze współczuję - też nie lubię hałasu, ale to co robicie to eskalacja decybeli, a chyba nie o to Wam chodzi - są inne metody, bardziej dyplomatyczne :)

Oj, to ja poproszę o radę, jakie to metody ? :help:
 
Nie chce się oczywiście mądrzyć i domyślam się, że na pewno próbowaliście wszystkiego no i nie znam sprawy tak jak Wy, ale zawsze jest jeszcze jakaś metoda - można przecież drugą stronę konfliktu sprowokować do rzeczowej i pokojowej rozmowy deklarując chęć pogodzenia się. Jako sąsiedzi jesteście na siebie skazani i zamiast eskalacji metod robienia sobie na złość można iść w druga stronę - na wzajemne ustępstwa - przecież to bardziej korzystne dla obu stron. Idą święta, są dzieci - można to wykorzystać :)
 
Idą święta - fakt, i nawet pomyślałem, że może jakieś prezenty dla moich sąsiadów, dla rodziców rózgi, a dla dzieci skarpety antypoślizgowe:D A na poważnie, to pewnie jak każdy - ja nie jestem z nimi (sąsiadami) w konflikcie, nawet im się kłaniam, tylko nie mogę zrozumieć tego, że ja mówię, że coś mi przeszkadza, że sąsiedzi z parteru (ja mieszkam na I pietrze) też słyszą ten hałas, a oni nic, tylko patrzą na mnie jak na UFO!
Idą święta - fakt, tylko czy będą spokojne :-(
Wszystkim umęczonym koszmarnymi sąsiadami życzę ciszy na to Boże Narodzenie :ok:
 
kizd napisał:
Idą święta - fakt, i nawet pomyślałem, że może jakieś prezenty dla moich sąsiadów, dla rodziców rózgi, a dla dzieci skarpety antypoślizgowe:D A na poważnie, to pewnie jak każdy - ja nie jestem z nimi (sąsiadami) w konflikcie, nawet im się kłaniam, tylko nie mogę zrozumieć tego, że ja mówię, że coś mi przeszkadza, że sąsiedzi z parteru (ja mieszkam na I pietrze) też słyszą ten hałas, a oni nic, tylko patrzą na mnie jak na UFO!
Idą święta - fakt, tylko czy będą spokojne
Wszystkim umęczonym koszmarnymi sąsiadami życzę ciszy na to Boże Narodzenie

Bo widzisz.... do niektórych proste słowa i tłumaczenie nie docierają .
Może określone jednostki tak już są skonstruowane :razz:
Widać trzeba uzywać "mocniejszych" argumentów.

Również życzę wszystkim , a w szczególności tym umęczonym na codzień hałasami, Spokojnych i CICHYCH Świąt :ok:
 
Widać trzeba uzywać "mocniejszych" argumentów.

Marwiko jakich? Widać źle zostałem wychowany, bo nie potrafię :rolleyes: Dzielnicowy na nich nie działa, spółdzielnia twierdzi, że to nie ich problem. Kiedy siedziałem w tym hałasie i już nie mogłem wytrzymać, to często myślałem, że to niemożliwe, aby nie było na to jakiegoś rozwiązania. Ale dziś, po tym jak Was znalazłem, okazuje się, że tu i teraz musimy cierpieć (tylko za co, w końcu staramy się żyć jak....;), że to jest walka z wiatrakami. A czy ktoś skorzystał z tego § 51 (kto zakłóca porządek...):?:
 
Ten gosc probowal:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2080967.html

Podczas wizyty u dzielnicowego (ktory notabene nie wiedzial o co chodzi w art. 51 kw) zebrane konsylium zlozone z kilku policjantow powiedzialo mi,ze z tego art. szans na ukaranie nie ma, bo "kogo ukarzesz,dzieci?".
Urodzilo mi sie dziecko kilka tyg temu, przywiozlem swoja lepsza polowe, po cesarce, a wiadomo, teraz wypuszczaja do domu 2 dni po porodzie jak jest ok. Biegajace nad glowa dzieci nie daly jej zasnac od rana do poznych godz wieczornych, mimo zmeczenia porodem,zabiegiem,bolem. Bo halas. Kolejna rozmowa - sasiedzi nie widza problemu. Odpowiedz sasiadki: "ja wiem ze moj syn jest nieznosny,ale ja tez slysze jak nad nami dziecko chodzi".

Cedwah, w innym watku widzialem ze radziles komus kto skarzyl sie na sasiadke, aby posluzyl sie paragrafami (51 kw i 107). A tu co bys poradzil ? Upiec keks i zaniesc ? Ugotowac pomidorowa i bigos i zaprosic ma wspolne sluchanie popierd....cego godzinami pokemona ?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra