Witam
Wiem że odgrzewam tzw. "kotleta" ale nie widzę potrzeby zakładania nowego wątku gdyż mam identyczną sytuację jak autor tego tematu.
A mianowicie dnia 13.11.2014 złożyłem reklamację butów z powodu pęknięcia podeszwy oraz puszczenia szwu z tyłu buta. Już podczas składania reklamacji Pani poinformowała mnie że zgodnie z ustawą w pierwszej kolejności następuje naprawa a dopiero w drugiej wymiana. Oczywiście nie zgodziłem się z tym, powołując się na ustawę z 27 lipa 2002 roku i poprosiłem aby napisała w reklamacji iż żądam wymiany co też zrobiła.
20.11.2014 otrzymałem od sklepu maila z następującym załącznikiem:
"...W odpowiedzi na reklamację dotyczącą obuwia XXX uprzejmie informuję, że zostało ono poddane ocenie specjalisty ds. kontroli i jakości.
Z przykrością informuję, iż reklamacja nie została uznana. Z tytułu ustawy, która przyjmuje, że w sytuacji możliwości naprawy towaru, w pierwszej kolejności następuje naprawa, została ona dokonana. W obuwiu zostały wymienione podeszwy, co sprawia, że wymiana na nową parę jest niezasadna, a towar nadaje się do dalszego użytkowania..."
Niestety dopiero dzisiaj miałem czas udać się do sklepu żeby wyjaśnić o co tu chodzi. Pani udzieliła mi takiej sami odpowiedzi jak w mailu, czyli że towar został naprawiony, powołując się znowu na jakąś swoją ustawę. W dalszej rozmowie były już jakieś tłumaczenia, wymiana zdań i udowodnienie swojego. Pani nawet chciała znaleźć w ustawie, informacje która mówi o tym że w pierwszej kolejności sprzedawca może naprawić towar a dopiero później go naprawić. Summa summarum skończyło się na tym iż poprosiłem o napisanie odwołania do wcześniejszej reklamacji z informacją iż nie wyrażałem zgody na naprawdę butów tylko żądałem wymiany i na tym zakończyłem z Panią rozmowę.
Po przeczytaniu tego konkretnego tematu, chciałbym się zapytać czy coś się zmieniło w prawie w tej kwestii od czasu kiedy autor tematu wygrał swoją sprawę w sądzie? Bo jak widać mam identyczną sytuację i chciałbym się upewnić czy nadal mam szanse na pozytywne rozpatrzenie mojego wniosku w sądzie. Bo obawiam się że bez sądu się nie obejdzie.
Pozdrawiam,
Adam