Zadłużenie ZUS

  • Autor wątku Autor wątku temistokles
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
T

temistokles

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2009
Odpowiedzi
1
Witam serdecznie.. poszukuje poradu na temat zadluzenia w ZUS..
Mam zadluzenie w ZUS z okresu Maj 1999 - Styczen 2003 (wybiorcze miesiace, nie ciaglosc).. na kwote ogolna ok 36 tys zl (w tym odsetki)..
z tego co zdazylem sie zorientowac, zadluzenie sprzed 10 lat ulega przedawnieniu, wiec pytanie moje powstaje : Czy skladajac podanie o rozdzielenie tej kwoty na raty, splacajac ja w miedzy czasie, poszczegolne miesiace moga ulegac przedawnieiu w miare uplywu czasu? w jaki sposob (od jakich miesiecy) ZUS odciaga zadluzenie? Jakie sa szanse na umozenie zadluzenia i na co ewentualnie sie powolywac, skoro firma na ktora powstalo zadluzenie nie istnieje juz od poczatku 2003 roku?
 
Firma może nie istnieć, ale jak to była jednoosobowa działalność gospodarcza, to takie zadłużenie jest chyba, z tego co dobrze pamiętam do spłacenia przez osobę fizyczną, na którą firma widniała.
Co do zadłużenia, każdy okres składkowy z tego co pamiętam powinien mieć oddzielny bieg terminu przedawnienia np. maj 1999 - maj 2009, potem jakaś przerwa była... grudzień 1999 - grudzień 2009, ale nie daję głowy proszę zadzwonić do Krajowej Informacji Podatkowej co prawda porady udzielane przez ekspertów dotyczą zagadnień stricte związanym z zagadnieniami fiskalnymi podatkami PIT, CIT itp, ale pewnie o składkach też można się coś dowiedzieć, albo do jakiegoś ZUS, niekoniecznie miejsca zamieszkania. Też ktoś pomoże
 
Zawarcie układu ratalnego na spłatę zadłużenia spowoduje zawieszenie biegu terminu przedawnienia co oznacza, że składki się nie przedawnią. Ale jeśli nie będzie układu to podejrzewam, że ZUS wdroży postępowanie egzekucyjne (jeśli już nie wdrożył). Postępowanie egzekucyjne również zawiesza bieg terminu przdawnienia, a więc go po prostu przedłuża. Więc wcale nie jest powiedziane, że zadłużenie za 1999 przedawni się w 2009 roku. To by było zbyt piękne:)
 
Witam
Jestem w podobnej sytuacji, ale może zacznę od początku. W roku 1995 byłam współwłaścicielką w firmie X - spółka cywilna, drugim współwłaścicielem był mój mąż. Od roku 1999 do roku 2005 powstało zadłużenie w ZUS - pojedyńcze miesiące. W roku 2005 mój mąż zmarł w związku z czym firma X została zlikwidowana - ale zadłużednie pozostało. Udało mi się spłacić w 2005 roku część zadłużenia, a na pozostałą resztę został zawarty układ ratalny z ZUS. Obecnie nie jestem w stanie płacić układu ratalnego (obecnie jest spłacone 2/3 zadłużenia). Czy w takim przypadku można uznać że ja swoje zadłużenie spłaciłam a pozostała część niespłacona należy do mojego męża i jest nie do ściągnięcia. W Zusie nie mogę uzyskać konkretnej odpowiedzi zbywają mnie tylko oficjalnymi pismami z których nic nie wynika, a nie chciałabym aby komornik do mnie zapukał.
Z góry dziękuję za odpowiedź.
 
Ostatnia edycja:
Jeśli spółka miałaby nawet 10 wspólników to każdy odpowiada całym swoim majątkiem za długi spółki. Zus ściąga zaległości od tego wspólnika, od którego może coś wyegzekwować. Może od każdego ze wspólników po części, ale też może cały dług spółki wyegzekwować od jednego ze wspólników. Podejrzewam, że była wydana decyzja o odpowiedzialności Pani za długi spółki. W tej decyzji była podana wysokość zadłużenia. Na podstawie tej decyzji ZUS dochodzi zaległych składek. Jeśli Pani zerwała zawartą umowę o układ ratalny to ZUS pewnie wystąpi na drogę egzekucyjną.
 
Jeśli rzeczywiście Pani sytuacja materialna jest tak zła, że nie jest Pani w stanie spałac zadłużenia to proszę to dobrze udokumentować i próbować szczęścia z wnioskiem o umorzenie. Choć ZUS rzadko przychyla się do prośby o umorzenie to jednak zdarzają się pozytywne rozpatrzenia.
 
nie wiem czy dobrze trafiłam,ale sprawa jest taka:mąż ma zadłużenia wobec zusu,jakieś 5 lat niepłaconych składek.mąż prowadził firmę jednoosobową,w tym momencie działalnośc jest zamknięta.mąz niestety nie ma pracy a obecnie przebywa w zakładzie karnym(wyrok 10 mcy).oprócz ZUSu ma też inne zadłużenia,kilka spraw u komornika,a ZUS zadaje się wdrożył już także postępowanie egzekucyjne(znalazłam jakiś dokument o zajęciu konta bankowego na spłatę nalezności wobec ZUS).
Pytanie:czy w takiej sytuacji jest jakaś szansa na umorzenie niespłaconych zus-ów,czy raczej marnie? jeśli jest,to co należałoby zrobić aby się sprawa rozwiązała pozytywnie dla męża? dodam,że mamy rozdzielnośc majątkową,a ja obecnie tez jestem bez pracy,więc szanse na spłatę są żadne.
Proszę o pomoc.
p.s. a może w tej sytuacji jest jakaś szansa na upadłość lub cos innego? nie mam pojęcia o tych tematach,długi są bardzo duże(jak dla mnie) a szanse na spłaty w zasadzie żadne...adwokat twierdzi,że upadłośc nie wchodzi w grę w tej sytuacji,ale ja mam jednak wciąz nadzieję że ktoś podpowie mi co zrobić aby z tego wyjść...
 
Nie znam się na sprawach upadłościowych, ale wydaje mi się, że upadłość może ogłosić tylko przedsiębiorca, który prowadzi działalność. Z tego co Pani pisze firma już nie istnieje.Co do umorzenia to proszę jak najszybciej zwrócić się z takim wnioskiem do ZUS. Proszę opisać dokładnie swoją trudną sytuację finansową. Proszę dołączyć dowód na rozdzielność majątkową oraz dowody na liczne zobowiązania finansowe wobec innych wierzycieli niż ZUS. Proszę też dołączyć dowód na to, że mąż przebywa w zakładzie karnym. Wszystko jest ważne. Nie ma gwarancji, że decyzja ZUS będzie pozytywna, ale zawsze warto próbować. Powodzenia.
 
Zastanowiłam się i pewnie Pani chodziło o ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Jest taka nowa możliwość. Ale z tego co się orientuję, to można ją ogłosić, jeśli zadłużenie powstało nie z winy dłużnika. Czyli np. utrata źródła dochodu w wyniku zwolnienia z pracy, bądź z takiego powodu, że dłużnicy Pani męża podczas gdy prowadził działalność nie wywiązywali się ze zobowiązań itp.
 
Odnośnie upadłości konsumenckiej-jak pisałam-adwokat,którego się radziłam stwierdził,że w sytuacji męża nie ma szans na jej ogłoszenie(zadłużenie nie powstało w wyniku choroby ani przypadku losowego,poza tym to była firma jednoosobowa a podobno to nowe prawo dotyczy jedynie spółek).
Ale może ktoś zna jakies inne sposoby, lub mógłby mi podpowiedzieć co oprócz upadłości możnaby zrobić aby choć trochę zniwelować wysokość tych długów...komornik już dawno wie,że mąż nie ma żadnego majątku...mimo to,odsetki od spraw rosną nadal i mają się świetnie...
A wracając do ZUS-u,czy wystarczającymi dowodami na zadłużenie wobec innych wierzycieli byłyby kopie np.nakazów zapłaty?czy raczej musiałabym odwiedzić komornika i poprosić o jakiś wykaz firm i zaległości męża wobec nich i potwierdzić to wszystko podpisem komornika?
no i czy urząd skarbowy ( w toku chyba 2 sprawy z kks,nieskładane deklaracje,utrudnianie kontroli...) miałby jakiś wpływ odnośnie wniosku o umorzenie zaległości w ZUS-ie?
acha...a jak sprawdzić czy ewentualnie niektóre z tych zaległości u komornika już się nie przedawniły?(czy przedawnienie dotyczy tylko zaległości powstałych do 2003r?)
pozdrawiam i dziękuję za przychylność!
 
Ostatnia edycja:
To, że ktoś notorycznie nie regulował należności i ma "worek" nakazów zapłaty, nie stanowi podstawy do umorzenia należności wobec ZUS.
 
zapewne nie sam "worek" nakazów decyduje,ale czy jest przydatny w wydaniu decyzji czy nie?
oprócz "worka" jest też troje dzieci,niepracująca żona,i mąż w zakładzie karnym=niepracujący.
czy to tez nie są przesłanki do uznania kogoś za "niewypłacalnego"? może najprościej byloby umrzeć-wtedy zus zapewne nie miałby wątpliwości...chociaż..kto ich wie...
nie neguję winy,szukam tylko pomocy.
a ZUS chyba przez 99% społeczeństwa uznawany jest za instytucję, którą w najlepszym wypadku należałoby wystrzelić w kosmos.
 
Z jakiej racji długi niesolidnych przedsiębiorców, na dodatek skazanych za przestępstwa, mają spłacać ci, co regularnie opłacają składki - emeryci, renciści, pracownicy i uczciwi przedsiębiorcy. Bo na utrzymanie tego więźnia, też płacimy my wszyscy.
 
Z tej samej racji, z której płacimy na pijaków, którzy chlają codziennie pod kioskiem z piwem i nie zaprzatają sobie bynajmniej głowy jakimiś ubezpieczeniami.
Domniemam,że nie jest Pan osamotniony w tychże opłatach.
Pracując,płaciłam ZUS-y,które bynajmniej nie odkładały się na moją emeryturę,a wykorzystane były zapewne na podobne cele jak Pana składki.
Nie za przestępstwa a za JEDEN występek.To lekka różnica.
Poza tym popadnięcie przedsiębiorcy w długi (zwłaszcza poczatkującego)zdarza się także z winy nieuczciwych zleceniodawców...nie zastanawiał się Pan nad taką opcją?
Czy z płaceniem za utrzymanie w więzieniu morderców,pedofili, gwałcicieli i całej recydywy będących tam dożywotnio lub na kilkadziesiąt lat stwarza Panu taki sam problem,czy akurat ten konkretny przypadek tak Pana dotknął?
Proszę wierzyć,że wolałabym stokroć płacić za każde pranie skarpetek męża i każdą łyżkę Jego posiłku ale mieć Go w domu.
Skoro nie ma Pan chęci mi pomóc, to proszę przynajmniej nie sprawiać mi dodatkowych przykrości i to na publicznym forum.
Z góry dziękuję i pozdrawiam.
 
Myślę, iż Janusz M. na pewno nie chciał sprawić Pani przykrości.
Po prostu w tym co pisze - jest jednak dużo prawdy.

Może Panią pocieszy ta wiadomość, iż zadłużenia w ZUS są sukcesywnie przez ZUS umarzane. Oczywiście jedynie te zupełnie nieściągalne.
 
Być może ma Pan rację co do pana Janusza M.
Natomiast zarówno ten Pan jak i ja,jak mój mąż kiedy jeszcze nie był przedsiębiorcą,płaciliśmy składki jak wszyscy pracujący,więc po prostu nie rozumiem skąd to oburzenie akurat w tym przypadku.
Mąż pracował kilkanaście dobrych lat więc na opłacenie 10-cio miesięcznych "wczasów" w ZK ze składek zapewne wystarczy.
Nie jest to złośliwość,po prostu tak skonstruowane jest prawo polskie,że pieniądze zarobione uczciwie przez uczciwych ludzi są w znacznej częsci przeznaczane na utrzymanie tych,którzy prawem się nie przejmują.
I chyba nie ma osoby, która nie jest tego świadoma.Tylko że nasze oburzenie i gniew nic w tej sprawie nie zmienią.Niestety...
 
Mąż pracował kilkanaście dobrych lat więc na opłacenie 10-cio miesięcznych "wczasów" w ZK ze składek zapewne wystarczy.
A co mają opłacone składki do kosztów utrzymania więźnia?
Ja nie pisałem, że ze składek ZUS utrzymywane są więzienia, tylko pisałem, że "na utrzymanie tego więźnia, też płacimy my wszyscy" (źródła nie wskazałem, a płacimy z naszych podatków).Oburzony natomiast jestem tym, że są osoby, które z premedytacją unikały opłacania składek ZUS, a obecnie domagają się ich umorzenia. Szczególnie naganne jest to, gdy niesolidny przedsiębiorca zatrudniał pracowników. Dla takich "nie ma pomyłuj".
 
Ale oburzenie nie zmieni prawa polskiego-jest jak jest i większość ludzi oprócz oburzenia,mimo swoich bezsprzecznych racji,nic więcej nie wskóra.:rolleyes:
na szczęście mąż miał firmę jednoosobową.
-------------------------------------------

"Każde zło jest wynikiem braku jakiegoś dobra." JP II
 
Witam. Bardzo trudna sytuacja z tym zadłużeniem ale prosze nie odstepować, pisać pisma do Zus może nic nie jest przesądzone. Z mojego doświadczenia a mąż 1rok miał w Zus-ie nie uregulowane składki, był na działalności 8-lat(1-osobowej) mieliśmy układ ratalny i systematycznie go spłacaliśmy i gdy mąż zachorował(nowotwór) a ja byłam bez pracy, żadne umożenie w Zuz-ie nie wchodziło w grę, chociaż pisaliśmy wiele razy. Zus dawał taką odpowiedż, sprzedać mieszkanie, iść na jeden pokoik a dług spłacić...ale wszystko dobrze się skończyło...dług spłacony, życze dobrego.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra