Błędnie przyjmujesz, że dominujące są prawie spadkowym normy bezwzględnie obowiązujące. Owszem, one stanowią podstawę, na której ustawodawca buduje w ogóle całą dziedzinę prawa spadkowego. Nie mniej jednak tutaj musisz zacząć od zastanowienia się nad istotą pojęcia normy względnie obowiązującej. Dopiero gdy zauważysz, że norma ta nie tyle daje pełną swobodę stronom co daje im pewne uprawnienia modyfikacyjne, wtedy zobaczysz, że don profesore mądrze gada. Norma względnie obowiązująca może być wolą stron ograniczona lub wyłączona. Oznacza to zatem nie stan zupełnego braku regulacji a więc pełnej dowolności w działaniu, ale możliwość swobodnego decydowania, ograniczonego ramami prawa. I tak oto, u podstaw prawa spadkowego leży dziedziczenie ustawowe, które jednak może zostać wyłączone jeśli spadkodawca postanowi sporządzić testament. Ma więc wybór: sporządzić testament albo nie. Idziemy dalej. Spadkodawca decyduje się sporządzić testament. Co prawda musi spełnić kilka warunków formalnych (choć nawet tu są odstępstwa - szczególne formy testamentów) ale ma duże pole do popisu jak już pisałam - polecenia, zapisy blablabla. Może nawet wydziedziczyć kogoś, jeśli ten ktoś spełnia takie warunki. Jasne? Pewnie że tak. To ciach, idziemy dalej. Nie tylko spadkodawca może kształtować stosunek spadkowy. Takie prawo przysługuje też spadkobiercom. Są różne formy przyjmowania spadku: proste, z dobrodziejstwem inwentarza czy wręcz odrzucenie spadku. Pojawiają się też bardziej skomplikowane konstrukcje, takie choćby jak podstawienie.
I nagle okazuje się, że autonomia woli stron jest całkiem spora, bo wszyscy w prawie spadkowym mogą o czymś zadecydować a testament może być (w granicach prawa) sporządzony dowolnie. Ba! Ustawodawca wręcz poszerza katalog uprawnień spadkodawcy (vide świeży nabytek w prawie cywilnym, zapis windykacyjny).