Zajęcie rachunku bankowego, wymiar czasu pracy, kwota wolna, inne konta.

  • Autor wątku Autor wątku lost one 2
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

lost one 2

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2015
Odpowiedzi
17
Drodzy Forumowicze

Będąc po dość obszernej lekturze informacji dostępnych w sieci, cały czas mam sporo wątpliwości względem sprawy, która mnie dotyczy, dla tego też postanowiłem zwrócić się do specjalistów, z tym, konkretnym przypadkiem.

Sprawa: ROR w mBanku został zajęty przez komornika na kwotę ok. 8 tyś. W informacjach dot. rachunku widnieje informacja, że kwota wolna od zajęcia, to: 1575 zł. Sprawa NIE dotyczy alimentów.

1) Pracuję na pół etatu, będąc na umowie o pracę na czas określony. Czy mogę być absolutnie pewien, że gdy wpłynie wynagrodzenie, będę mógł dysponować tymi środkami? Czy dla zatrudnienia w niepełnym wymiarze godzin nie są przypadkiem ustalane odrębne limity kwot wolnych od zajęcia?

2) Czy jeżeli będę miał inne wpływy, nie wynikające z tytułu zatrudnienia, niemniej jednak nie przekraczające kwoty limitu podanej przez bank, czyli 1575 zł, komornik również nie ma prawa ich zająć?

3) Spotkałem się z informacją, że przy przekroczeniu kwoty wolnej od zajęcia nawet minimalnie, automatycznie blokowane są wszelkie dostępne środki i idą na poczet zadłużenia - prawda, czy nie?

4) Jeśli, przykładowo, posiadałbym inne konta bankowe w chwili zajęcia konta w mBanku, na które wpływa wynagrodzenie, a nie zostały one wówczas zajęte - czy mogę z nich korzystać bez obaw, czy one również zostaną zajęte?

4) Czy komornik może zająć konto/a bankowe członków mojej rodziny w związku z moją sprawą?

Wielkie dzięki za pomoc.
 
1. Wtedy ustala się kwotę wolną od potrąceń z wynagrodzenia za pracę proporcjonalnie do etatu - rachunek bankowy nie ma tu nic do rzeczy.
W związku z tym kwota wolna od potrąceń na ROR to zawsze 1575 zł.

2. Ma prawo zająć WSZYSTKO bez względu na źródło pochodzenia powyżej kwoty wolnej - i tylko ten nadmiar.

3. Prawda. Ale nie wszystkie, tylko ten nadmiar ponad 1575.

4. Możesz korzystać, ale z obawami, że zajęcia dokonać może w każdej chwili.

5. Nie może.
 
Odnośnie punktu 1). Czyli realnie ujmując, ustalona kwota wolna od zajęcia jest tylko formalnością, ponieważ komornik i tak nie zajmie mi nawet części wynagrodzenia, skoro jest ono częścią wynagrodzenia minimalnego?

W praktyce oznacza to, że tak, czy inaczej mam limit swoich wpływów 1575 zł z poziomu banku (nie do ruszenia) i, powiedzmy: ok. 750 zł (również nie do ruszenia). Proszę mnie poprawić, jeśli moje wnioskowanie jest błędne.
 
Bank dokonuje potrąceń, zna saldo itp
Nie komornik.
 
Zrozumieć musisz, że zarówno wynagrodzenie za pracę i rachunek bankowy to dwa RÓŻNE składniki Twojego majątku. Jeżeli masz wynagrodzenie minimalne to PRACODAWCA nie może bezpośrednio potrącić komornikowi tejże kwoty. Jeżeli zaś to wynagrodzenie wpłynie na rachunek bankowy i np. miałeś wcześniej 100 zł na koncie to bank potrąci z automatu kwotę powyżej kwoty wolnej od potrąceń z rachunków bankowych, np.:

masz na koncie 100 zł, od pracodawcy wpływa na ROR 1530 zł netto minimalnego wynagrodzenia. Do komornika bank potrąci 55 złotych.

Środki, gdy znajdą się na rachunku, tracą swoją pierwotną tożsamość i w Twoim przypadku np. nie będą to już minimalne środki z wynagrodzenia.

Jeżeli na konto ktoś przelałby Ci np. 5000 złotych, a Ty nie miałbyś na nim wcześniej żadnych pieniędzy, to bank potrąci komornikowi 3425 złotych i nie będzie miało tu znaczenia, że te środki są (były) własnością osób trzecich.
 
Rozumiem, w takim razie, w jakim celu ustala się dwa osobne limity na zajętym koncie: jeden dla wpływów ogółem i drugi dla wynagrodzenia, skoro wiadomo, że kwota wynikająca z płacy za pół etatu jest zdecydowanie mniejsza od przyznanego limitu na koncie i do tego z samej wypłaty w takiej kwocie (ok. 750 zł) również komornik nie może zabrać ani złotówki?
 
Wolna jest jedna.
75% z najniższej przy 1/1 etatu
 
Na koncie jest jeden limit - ćwierć wynagrodzenia minimalnego brutto, czyli obecnie 1575 zł.
Z umowy o pracę chronione jest wynagrodzenie minimalne, tj. 2100 zł brutto.

Po to, że jakbyś odkładał przez kilka miesięcy jakieś pieniądze na koncie, to żeby po zajęciu zostało Ci "na przeżycie", czyli kwota 1575 złotych.
Nie wszyscy pracują na umowy o pracę, np. z umów zleceń potrąca się 100%.
 
Czyli krótko mówiąc: jeżeli zarabiam ok. 750 zł i taka kwota wpływa co miesiąc na konto, nie jest kumulowana, to pozostaje ona nie do ruszenia przez zarówno bank, jak i komornika, czyli realnie biorąc: nie stracę z niej ani złotówki?
 
Dokładnie. Straciłbyś dopiero po 3 miesiącach (trzech wypłatach), pod warunkiem, że nigdy byś nie wydał ani złotówki ;). (3x750)-1575 = 675 zł.
 
Dzięki za te informacje, teraz już mam klarowność co do strony finansowej.

Nurtuje mnie teraz kolejna kwestia: co dalej? Własnie dostałem awizo listu poleconego i domyślam się, że może to być kolejne pismo od komornika (pismo zawiadamiające o rozpoczęciu sprawy wraz z informacją o zajęciu konta i kopią wyroku sądu już otrzymałem).

O ile wiem, komornik zawiadamia o każdym kolejnym kroku poczynionym w sprawie, względnie kroku planowanym. Wiem, że powiadamia o umorzeniu sprawy, ale na to jest na pewno za wcześnie.

Jakich pism mogę się jeszcze spodziewać? Czego, mówiąc kolokwialnie, komornik może jeszcze ode mnie 'chcieć'?
 
Przede wszystkim spłaty zadłużenia. Jak nie ten Komornik tym razem to po umorzeniu sprawa prędzej czy później i tak trafi do innego, który od początku będzie podejmował próby wyegzekwowania całości zadłużenia. A koszty cały czas rosną i dochodzą kolejne. Pytanie czy przez cale życie chcesz pracować za minimalną na pół etatu i na każdym kroku uważać na czynności egzekucyjne?
W każdej chwili może do ciebie przyjechać, a także w asyście policji otworzyć mieszkanie bez Twojej obecności - zgodnie z art 814 kpc.
 
Wysłałem oświadczenie majątkowe wraz z prośbą o umorzenie postępowania wraz z uzasadnieniem. Zakładam, że gdy zostanie wysłane oświadczenie pracodawcy o moim wynagrodzeniu, sprawa zostanie umorzona.

Nie wierzę, żeby doszło do najścia lokalu. Słyszałem, że obecnie stosuje się tę metodę wyjątkowo rzadko, przy b. dużych zadłużeniach i sporym prawdopodobieństwie, że taka wizyta się opłaci (dom jednorodzinny, kosztowności, drogi sprzęt AV, itp.). W moim przypadku mówimy o mieszkaniu w bloku, gdzie bodaj 'najdroższym' sprzętem jest kilkuletni telewizor, wówczas warty 1500 zł. Dodatkowo, żaden ze sprzętów nie jest moją własnością.

Wejście do mieszkania siłą? To brzmi jak jakiś absurd - przecież to już jest włamanie.
 
Jeżeli to jest świeża sprawa to z całą pewnością nie zostanie jeszcze umorzona. Poza tym w takich przypadkach nigdy nie umarza się sprawy "na wniosek dłużnika" po odpowiedzi na wezwanie w trybie art. 801. Wierzyciel prawdopodobnie będzie wnosił o sprawdzenie dłużnika w EKW czy posiada jakieś nieruchomości (na co musi uiścić zaliczkę w wysokości 20 złotych), może będzie wnioskował o teren (nawet jeśli komornik jest x kilometrów od Twojego miejsca zamieszkania). Może również wnioskować o przekazanie sprawy do komornika, który jest dla Ciebie właściwy miejscowo, by miał Cię "pod ręką" :).

Jeżeli po jakimś czasie egzekucja rzeczywiście okaże się bezskuteczna to wtedy być może i zostanie umorzona w trybie art. 824 kpc - ale za kolejne pół roku sprawa trafi do kolejnej kancelarii, z większymi kosztami i tak na okrągło.
 
Nie bardzo rozumiem, na jakiej podstawie komornik miałby uskuteczniać jakieś akcje w terenie. Przecież zna mój adres i na niego wysyła korespondencję. Fakt, że mogę np. pracować w innym mieście i dojeżdżać do pracy. Czy wówczas komornik będzie mnie szukał w miejscu zatrudnienia?

Miałem już jedną sprawę komorniczą i została ona umorzona po okresie kilku miesięcy. Wróciła ona (ten sam wierzyciel) dopiero po ponad 7 latach, z poziomu tej samej kancelarii, po pół roku nic nigdzie nie było przekazywane, ani wznawiane. Czy coś się w tej materii zmieniło?
 
Na jakiej podstawie? Na podstawie art. 814 kpc.

W zależności od widzimisię wierzyciela może przekazać lub nie. Twoja sprawa, ile takich spraw nagromadzisz, z jakimi kosztami i jak długo będziesz się ukrywał z minimalnym wynagrodzeniem ;). Aż się ktoś nie zdenerwuje...
 
Absolutnie nie twierdzę, że się ukrywam. Pytałem tylko, czy komornik ma prawo odwiedzić mnie w miejscu pracy, a jeżeli tak, to... w sumie w jakim celu miałby to robić? Zająć przecież nic w tym miejscu nie może...

Nadal nie wiem też, jak to jest z tym pół roku po umorzeniu. Czy teraz jest tak, że z automatu sprawa trafia do innego komornika po tym czasie?

'Aż się ktoś nie zdenerwuje...' Co dokładniej masz na myśli?
 
Oczywiście, że ma prawo "odwiedzić" dłużnika w pracy, jak każdy funkcjonariusz publiczny - w przypadku komornika to uprawnienie wynika konkretnie z ustawy.
 
LLawyer napisał:
ma prawo "odwiedzić" dłużnika w pracy, jak każdy funkcjonariusz publiczny - w przypadku komornika to uprawnienie wynika konkretnie z ustawy.
A możesz podać jakiś konkretny artykuł ?
 
art 2 ust 4 pkt 1 ukse ale w związku z innymi art części egzekucyjnej kpc wydaje się czytelniejsze, choć są jeszcze inne do zastosowania z 13 par 2
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra