Panie,śpieszę z pomocą...dawno nie wchodziłem na forum,więc może pomoc zbędna (a może i nie).
Otóż,przebywałem z ZK nr 2 w Łodzi przy ul.Kraszewskiego,2 lata temu opuściłem mury.
Cóż mogę powiedzieć,SW jest bardziej cywilizowana niż np.a AŚ PT.
Karę odbywałem w jednostce ,nie w szpitalu. Nie pamiętam jak z telefonami ale chyba co drugi dzień. Na oddziale przebywa chyba do 40 skazanych (są 3 oddziały) ,cele są różne,recydywa siedzi w "samych swoich" ,a więźniowie P1,P2,P3-(!bo i tacy byli!) to raczej mieszana grupa. Ogólnie nie jest źle,mleczak codzień

Jeśli chodzi o opiekę medyczna w jednostce to troche lipa...ja choruję na cukrzycę i niestety nie mogliśmy my skazani chorujący mieć insuliny przy sobie,zawsze przed posiłkiem dostarczała nam to pielęgniarka,niekiedy i godzine przed posiłkiem co skutkowało hipoglikemią... No ale kto potrafił kombinować to i miał pod celą lekarstwo...

Praca jaką wykonuje się w tej jednostce to praca na warsztacie ok.10 osób (trzymanie w ryzach osprzetu więzienia),praca na magazynie kuchni ok.3 osoby,praca na kuchni (przy garach) to chyba około 8 osób...praca na magazynie przyjeciowym ok.2 osoby. praca dla porzadkujacych teren ZK to okolo 3 osoby,praca na magazynie szpitala ZK- około 3 osoby i ogólnie praca jako pseudo pielęgniarze na oddziałach szpitalneo bloku.
Drogie Panie,powiem tak... - ja po przyjeździe do ZK nr 2 miałem podgrupę P3 ,przyjechałem do ZK o charakterze zamkniętym na wlasną prośbę. Oczywiście miałem przepustki,bodajże 3 razy wyszedłem =raz na 30 godzin a dwa razy na jakieś dniówki... -odmówiłem pracy jako sprzątający teren ZK i podgrupę mi zniesiono do P1 -ale i tak wyszedłem na pierwszą wokandę (z wystąpienia dyrektora za poparciem wychowacy w ZK) -miałem wyrok 2 lata pozb.wolnosci, a wyszedłem po 13 miesiącach.
Jeśli chodzi o widzenia,to nie pamiętam ile jest tam stolików ale kantyna na miejscu,można sobie pozwolić na czułości,jak rodzinka zafunduje to się najesz. Pamiętam,że mogłem zabrać na oddział z widzenia rzeczy typu znaczki pocztowe,zeszyt,arkusze a4 i inne rzeczy tego typu...
Moja rodzina nie narzekała na czekania na widzenia,wpuszczali stosunkowo szybko i wypuszczali tak samo (dla porównania AŚ PT ,rodzice czekali na wyjście 2 godziny pewnego razu ;/).
Jeśli chodzi o szpital więzienny znajdujący się na terenie ZK... Jedzenie jest to samo.
Jednakże, wszyscy tam osadzeni (z tego co mi wiadomo) przebywają tam w kadziennych pidżamach... Dyżurka oddziałowego to raczej kojec

Są tam 4 oddziały ,pierwszy tio napewno detoksykacyjny(czyli wiadomo kto się tam 'stołuje'...),teraz może kolejność pomylę ale są jeszcze oddziały -chirurgii, psychiatryczny i chyba zakaźny...
Co prawda,są w niektórych oddziałach (przeważnie na detoksie) różne specjalizacje ,np.przyjmuje okulista. Nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć o szpitalu,pamiętam tylko ,że na widzenia więźniowie z tego bloku chodzili do sali w jednostce,pamiętam pidżamy i szlafroki,ew.kurtki. Jeśli chodzi o telefony to chyba też co dwa dni (taki jest ogólny regulamin ZK)
Chyba to wszystko co chciałem napisać,mam nadzieję,że trochę pomogłem a jeśli nie to proszę o dalsze pytania,postaram się coś dopowiedzieć...
p.s.krótko przed moim opuszczeniem ZK nr 2 przy ul,kraszewskiego,zmienił się dyrektor ,parę ludzi SW awansowało... trochę to pogorszyło byt i zycie osadzonych... Może teraz wszystko wrociło do normy ale po tamtejszym 'kipiszu' ,z cel zabrano wszelkie nitki,sznurki,kwiatki doniczkowe,firanki,zbedny nadmiar półek czy też taboretów... -chociaż odbywanie kary w tym zakładzie jest znacznie lepsze niż w innych nowoczesnych jednostkach ,np.Radom gdzie z tego co wiem, 'kipisz' dwa razy w tygodniu i ogólnie odczuwalna wyższość SW nad wieźniami...
Dla mężczyzn mających nie duży wyrok jest to odpowiednia jednostka (ZK nr 2 łódź) ,dla tych którzy chcą się rozwijać w warunkach wieziennych...-proponuję apelować o jakiś półotwarty oddział typu Golesze czy Mędzka Wola... -ale radzę się szanować i zostać w jednym miejscu,budować sobię dobrą opinie wychowawców i liczyć na wcześniejsze warunkowe zwolnienie...
pozdrawiam!!!