Zakład Karny w Uhercach

  • Autor wątku Autor wątku ram
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
R

ram

Użytkownik
Dołączył
11.2006
Odpowiedzi
40
Po 10 latach od sprawy mój narzeczony dostał wyrok i odbywa karę. Mieszkamy daleko,on został przewieziony do ZK Uherce. Jestem tym przerażona. On też. Jest to bardzo daleko. Co można zrobić żeby wrócił bliżej i uzyskał warunkowe. Mamy córeczke i od czasu zdarzenia za które dostał wyrok nic sprzecznego z prawem się nie wydarzyło. Gdzie mam pisac, co robić.... Boje się że całe nasze życie pochłonie to więzienie i nieodwracalne zmiany po odbyciu kary. Proszę o radę.
 
Proszę niech ktoś do mnie napisze. Pęknie mi serce
 
twoj mąz powinien pisac prosbe ( twoją moze podpią jako złącznik do prosby) o przeniesienie do zk jak najblizej miejsca zamieszkania , ale czy to sie opłaca - uherce to jeden z najlzejszych zk w polsce ...
o warunkowe moze się starac po odbyciu połowy kary
 
Pisząc załącznik do wniosku opisz, ze ze wzgledu na dużą odległośc nie bedziesz mogła podtrzymywać więzi rodzinnych , że córka straci kontakt z ojcem i poproś o przeniesienie go do zakładu bliżej twojego miejsca zamieszkania.Wniosek -prosbe kieruj do dyrektora zakładu gdzie teraz przebywa twój facet. Niech inni podpowiedzą czy to wytarczy, czy moze jeszcze gdzies należy napisac w tej sprawie :what:
 
Ram możesz tylko pisać ewentualnie umówić się na rozmowę z dyrektorem zk. Dobrze by było gdyby zaczął pracowac bo w tedy ma większe szanse na przeniesienie. Jaką ma grupę i jaki wyrok?
 
Podobno wcale nie jest tak łatwo uzyskać warunkowe i odsiaduje sie całę wyroki.Ma grupę p2p i wyrok 2lata i 8 miesięcy ( 1 rok odsiedziany w czasie tymczasowego aresztowania).Czy może pomóc nam coś kurator?
 
Mój chłopak po 4 latach dostał wyrok. Siedzi w ZK we Wronkach. Narazie musze czekać żeby go przenieść gdzie indziej. Poza tym nie moge sie z nim widywać. Narazie pozostaje mi tylko cierpliwie czekać. Pozdrawiam
 
no to ma jeszcze około 6 m-cy do odsiadki , jesli chodzi o uherce , to stosunkowo łatwo tam dostac warunkowe - poza tym ma p2 i jesli bedzie się zachowywał ok to mozesz byc pozytywnie nastawiona , co do przeniesienia -to rozwaz po rozmowie z narzeczonym co sie bardziej opłaca - pol kary w uhercach czy cała w lublinie ...
 
wszystko,aby był jak najszybciej w domu. Ale ja wciąż z uporem maniaka powtarzam że podobno jest cudem warunkowe w Uhercach dla grypsujących. Mamy naprawdę 100% dobrej woli na dostosowanie się do wszystkiego,ale jaki są szanse?
 
ano nie pisałas , ze grypsuje ... no to wasz wybor ... a jego przede wszystkim .... 10 lat temu złamał prawo ... po co mu te głupoty ? chce byc twardy , sztywny , grypsujący ? no to szkoda naszego czasu na pomaganie .. niech siedzi
 
To znaczy że co, nie ma szans na to żeby wyszedł,że co.... bo ja nic nie rozumiem. To wszystko mnie przerasta. Czy sa jakies okolicznosci,które wpływają na to że w ocenie sądu nie ma szans funkcjonować w normalnym społeczenstwie, pracować jak do tej pory , być mężem i ojcem? Nie r o z u m i e m!!!!!!!!!!!!
 
tak , na posiedzeniu w sprawie warunkowego jest sedzia , prokurator i dyrektor zk i to , że należy do subkultury grypsujących nie pomaga .. nie oznacza to , ze grypsujący nie otrzymują wokand , ale na pewno mają cięzej.. wbrew pozorom w zk prowadzona jest dokładna analiza zachowania kazdego osadzonego i wszystko jest dokładnie zapisywane i na wokandzie dyrektor potrafi dkłądnie zacytowac , że taki sztywny , twardy , nieugiety grypsujący powiedział do strażnika pol roku temu - " ty chuju" i wylicza wszystkie nagany - bo z reguły dyrektorzy są przeciwko warunkowemu... podsumowanie - grypsowanie nie pomaga a przeszkadza w wokandzie i teraz to sobie trzeba przemyslec - czy się opłaca ? i co wazniejsze - żona i dziecko czy ziomki grypsujące spod celi.
 
Dzieki za informacje,dla mnie to już sprawa beznadziejna.......Ale widzę że temat jest bardzo głęboki.....i co niektórzy mają bardzo dużo informacji na ten temat. To praktyka czy informacje zasłyszane?
 
Zastanawiam się tylko gdzie w tych wszystkich poczynaniach jest miejsce na resocjalizacje, która podobno ma byc głównym powodem przebywania w krminałach. Jakos nie mogę jej odnależć w tym upodleniu które jest w więzieniach. Czasem tez nie wiem kto ponosi większą kare - skazani czy rodziny..... Może są jakieś przypadki zmiany frontu po odbyciu kary? Są.....??????
 
wybralismy sobie ministra sprawiedliwosci ? wybralismy ! no to zacytuję : " resocjalizacja to mit ..." i to jest odpowiedz na twoj post ....
 
ROZUMIEM...... A WŁASCIWIE TO NIE..... :brawo:
 
Ja też tego nie rozumiem- jeśli ktoś ma żonę i dzieci i siedzi w więzieniu to powinien robić wszystko aby jego rodzina miała jak najlżej i aby jak najszybciej mógł wrócić do domu. Mój mąż choć ma złamaną nogę stara się jak może; robi turnieje, dyktanda, gazetki, nawet stara się myć schody byleby mieć pozytywną opinię co wcale wśród "kolegów" z celi nie jest źle odbierane, wręcz przeciwnie. Ale jak znam życie i nasze szczęście to taki grypsujący wyjdzie wcześniej niż my...
 
[cytat:14yhlqqp]
Zastanawiam się tylko gdzie w tych wszystkich poczynaniach jest miejsce na resocjalizacje, która podobno ma byc głównym powodem przebywania w krminałach. Jakos nie mogę jej odnależć w tym upodleniu które jest w więzieniach. Czasem tez nie wiem kto ponosi większą kare - skazani czy rodziny..... Może są jakieś przypadki zmiany frontu po odbyciu kary? Są.....??????
[/cytat:14yhlqqp]
Karę więzienia należy traktować jako karę za popełnione przestępstwo; o resocjalizacji nie ma mowy. A to, że ktoś po odbyciu kary zmienia się to głownie dlatego, że w żadnym razie nie chce znów tam wrócić, choć człowiek jest tak skonstruowany, że szybko zapomina o złych wydarzeniach.
 
Powrót
Góra