Zakup samochodu używanego - rękojmia

  • Autor wątku Autor wątku mariobrus
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Szans na zwrot auta czy pieniędzy moim zdaniem nie ma żadnych. Ja kupiłem auto w którym silnik rozleciał mi się po 300km. Sprawę w sądzie przegrałem, chociaż wina sprzedającego była ewidentna. Na Twoim miejscu nawet bym się nie fatygował składać pozwu. Sędzia od razu będzie po stronie sprzedającego ponieważ ty ingerowałeś w silnik, a to że połowa Twoich wymian to rzeczy eksploatacyjne to sędzia nie będzie rozumiała co to w ogóle znaczy. U mnie sędzia ledwo wiedziała do czego służy silnik. Ale to taka praktyczna porada. Teoretycznie masz szanse na wszystko.
 
Witam....mam podobne pytanie tydzien temu zakupilem auto dostawcze Fiat scudo 2008 od firmy....do jednoosobowej dzialalnosci gospodarczej.
Niestety po wizycie u mechanika dowiedzialem sie pare ,,ciekawych,, nowinek,mianowicie to ze auto stalo od dluzszego czasu....i do wymiany od zaraz sa:klocki hamulcowe,tarcze (klocki i tarcze przod tyl),intercooler gdyz jest dziurka w intercoolerze i caly jest zalany olejem,swiece zarowe,wachacze....czy mam szanse na odstapienie od umowy lub ewentualnie o staranie sie o rekojmie za wady samochodu???Koszty naprawy 2200 zl(oczywiscie z czesciami)
 
Witam wszystkich,

Podłączam się pod ten wątek, bo nie chciałabym tworzyć nowego - niepotrzebnego. Jeśli tu nie otrzymam odpowiedzi, to założę nowy.

Chciałabym opisać moją sytuację, i prosić o małą poradę jak dalej postępować [oczywiście trochę już poczytałam].

18 lutego br. [czyli niecałe dwa tygodnie temu] kupiłam samochód, 2007r. diesel, z przebiegiem ok.177000Km. Samochód był przejrzany przez dwóch znajomych, co więcej mieliśmy okazję sprawdzić go na odcinku 60km, bo "odwoziliśmy" sprzedającego do domu z miejsca spotkania, aby podpisać umowę, i wszystko było w porządku [do domu wracaliśmy jeszcze 150km]. Umowę podpisaliśmy, samochód zabraliśmy. Jeździł przez dokładnie tydzień - 25.02 [zeszła środa] przy powolnej jeździe po prostu zgasł, i już nie odpalił. Zaprowadziliśmy auto do mechanika, który musiał poświęcić trochę czasu na sprawdzenie, co dokładnie się wydarzyło. W sobotę [3 dni temu] okazało się, że uszkodzona jest pompa wysokiego ciśnienia, oraz że w aucie znajduje się DODATKOWY filtr paliwa. Wg mechanika [nie jednego, bo oczywiście konsultował to z innymi], pompa musiała być zepsuta wcześniej, a żeby nie robić kosztownej naprawy, ktoś założył dodatkowy filtr [przed starym – oryginalnym], żeby „auto jeszcze pojeździło”. Żeby wymienić pompę trzeba zdemontować silnik i na nowo go podłączyć, co może kosztować nawet do 6 tyś zł., sama pompa – nawet 3,5 tyś zł (trzeba kupić nową, ponieważ nie podlega regeneracji]…
Z tego, co już znalazłam w Internecie – jest to wada ukryta. Wiem, że są trzy opcje dla mnie, jako „kupującego” – 1. Wymiana na nowy, 2. Odstąpienie od umowy, 3. Obniżka ceny.
Oczywiste jest, że pierwsza opcja odpada. Druga – również, bo samochód bardzo nam się spodobał i chcemy go zatrzymać. Zostaje trzecia opcja – wyczytałam również, że ma to być różnica w cenie, którą zapłaciliśmy od tej, którą zapłacilibyśmy, gdyby wada była jawna.
Dochodzi jeszcze jedna sprawa do wyjaśnienia – koszty naprawy. Doczytałam, że również możemy żądać zwrotu kosztów naprawy, jakie poniesiemy, aby samochód był w takim stanie, w jakim powinien być podczas sprzedaży.
Nadmienię, że dzisiaj otrzymam kosztorys wykonania naprawy od mechanika, planuję również wezwać rzeczoznawcę z PZMotu, żeby przeprowadził oględziny i wydał ekspertyzę, że faktycznie ta wada miała miejsce wcześniej i została ukryta.

O co Was proszę? Żeby ktoś w kilku żołnierskich słowach, łopatologicznie napisał mi [najlepiej w punktach ] co PO KOLEI powinnam jeszcze przygotować, co wysłać, czy najpierw pismo o reklamacji i obniżce ceny, czy w czasie 14 dni, które na odpowiedź ma sprzedawca już mogę naprawiać samochód [oczywiście zbierając dokumentację i faktury] i potem wysłać pismo o zwrot kosztów naprawy? Czy może najpierw zadzwonić do sprzedającego i uprzedzić go o takim piśmie? I co zrobić, jeśli po upływie 14 dni nie dostanę odpowiedzi od sprzedającego? [Przy okazji – 14 dni sprzedający ma na wysłanie pisma, czy na dostarczenie go do mnie?]

Z góry serdecznie Wam dziękuję za wszelką pomoc w tym temacie!
 
po pierwsze to skontaktuj się ze sprzedającym i porozmawiaj jak człowiek. Może dojdziecie do wspólnego mianownika np pokryje połowę kosztów naprawy i nie będziesz musiał się bawić w pisma i sprawy sądowe.
 
@opania - myślałam o tym, ale szczerze mówiąc nie satysfakcjonuje mnie pokrycie kosztów 50/50. W końcu 5 tyś zł piechotą nie chodzi, jakby to były mniejsze pieniądze - to pewnie bym tak zrobiła, jednak przy kwocie prawie 10 tysięcy - nie mogę sobie na to pozwolić..
 
Ostatnia edycja:
Powiedz co to za samochód w którym wyjęcie i włożenie silnika kosztuje 6 tys. zł? :o Już na takim etapie wiedziałbym że mechanik próbuje mnie po prostu oszukać.
Pierwsza i najważniejsza sprawa jeżeli chcesz się domagać zwrotu kosztów od sprzedającego to nie możesz samodzielnie podjąć decyzji co do naprawy auta, taka decyzje w tej chwili może podjąć tylko sprzedający i musisz mu dostarczyć samochód by mógł dokonać oględzin u dowolnie wybranego przez siebie mechanika oczywiście to jest wariant optymistyczny bo w praktyce po poczytaj forum zobaczysz jak to wygląda :(
 
@Morgan41 - ta cena za silnik jest powiązana z tym, że podobno trzeba tam również wyjąć głowicę (?) żeby się do niego dostać, ale to była wstępne wycena, dokładna będzie jutro.
Samochód to BMW 320d E90.

Ok, ale jak to zrobić czy najpierw do niego zadzwonić, czy od razu mu wysłać pismo i zadzwonić, czy tylko pismo, i czekać, aż on się odezwie [bo wiem, że jeżeli naprawi to bez zbędnego oczekiwania i dodatkowych tridności dla mnie, to nie mogę się domagać obniżenia ceny], z tymże, on mieszka 140 km ode mnie - czy on powinien wynająć lawetę, czy powinien dać mi jakiś dokument, ze bierze ode mnie ten samochód, zeby go naprawić? Nie chcę mu zostawać samochodu "od tak"..
;)
 
skoste napisał:
Samochód to BMW 320d E90.

skoste napisał:
kupiłam samochód, 2007r. diesel, z przebiegiem ok.177000Km.

Jeśli auto jest sprowadzone z zagranicy pomnóż przebieg x2.
Najpierw zadzwoń i pogadaj. Jeśli to nie przyniesie skutku wyślij list zpo.
 
opania napisał:
Jeśli auto jest sprowadzone z zagranicy pomnóż przebieg x2.
Najpierw zadzwoń i pogadaj. Jeśli to nie przyniesie skutku wyślij list zpo.

No właśnie auto jest sprowadzone z Niemiec, Pan twierdził, że jeździł nim półtora roku - pierwsza rejestracja w kraju: 21.10.2013.

Szczerze mówiąc, co do przebiegu też mamy wątpliwości, ale chcemy to najpierw potwierdzić przez rzeczoznawcę albo w ASO BMW, na podstawie zużycia niektórych części.

Jeszcze dodatkowa rzecz - w samochodzie brak DPF - a powinien być. To też chyba się liczy jaka wada ukryta.

Łącząc wszystko - są trzy wady ukryte.

Czyli = dzwonię, mówię mu jaka jest sytaucja, i jeśli zgodzi się na obniżenie ceny albo pokrycie kosztów naprawy lub zadecyduje [na piśmie], że sam dokona naprawy w wybranym warsztacie, to powinniśmy przygotować i podpisać jakiś dokument? Aneks do umowy sprzedaży?
 
skoste napisał:
Szczerze mówiąc, co do przebiegu też mamy wątpliwości, ale chcemy to najpierw potwierdzić przez rzeczoznawcę albo w ASO BMW, na podstawie zużycia niektórych części.

haha Masz wątpliwości? bez urazy ale trzeba być wyjątkowo naiwnym, aby uwierzyć w coś takiego. Zakładając optymistyczną wersję auta za granicą jeżdżą około 35-50tys km rocznie. Niestety te co idą na handel do Polski to zazwyczaj zajeżdżone trupy (jak Twój) z górnej półki przebiegu, w innym wypadku handlarze musieli by dokładać do tych aut, a nie zarabiać ponieważ porządny egzemplarz duuużo kosztuje i nie opłaca się go przywozić na handel. Jeśli nie zapłaciłaś za to auto przynajmniej 10tys E to jest to kolejny książkowy przykład naiwności Polaków. PS. Przebieg nie jest wadą ukrytą jeśli nie masz go wpisanego w umowie.
 
@opania,

po pierwsze - w umowie JEST przebieg, więc, tak jak napisałam, jest to wada ukryta.
po drugie - bez urazy ale nie jestem na tym forum, żeby ktoś mnie wyzywał od naiwnych, takie opinie naprawdę możesz sobie pisać gdzie indziej. Pojawiłam się tutaj bo szukam pomocy, a nie oceny!
Z tego, co już znalazłam i przeczytałam, to mam prawie 100% szanse na wygranie tego, pytam tu tylko jakie kroki dokładnie poczynić, więc szczerze mówiąc nie życzę sobie Twoich przemysleń w kwestii tego, czy jestem naiwna, czy nie.
 
ok rozumiem. Jeśli w umowie masz prawdziwą cenę, przebieg i dane sprzedającego to już połowa sukcesu. Możesz zrobić ekspertyzę PZMotu ale sąd i tak powoła swojego biegłego do sprawdzenia auta. Ja na twoim miejscu zrobił bym ekspertyzę w ASO i na jej podstawie żądał od sprzedającego pokrycia kosztów naprawy lub doprowadzenia samochodu do stanu z umowy. Najlepiej kulturalnie, telefonicznie, za porozumieniem stron. Jeśli to nie przyniesie zadowalających rezultatów wysyłasz list zpo i czekasz na jego ustosunkowanie się. Jeśli dalej nie będzie chciał "współpracować" kierujesz sprawę do sądu.

skoste napisał:
mam prawie 100% szanse na wygranie tego

nie bądź taka pewna żyjesz w Polsce.
 
Po odpowiedziach tutaj i kilku podpowiedziach z zewnątrz myslę, że dzisiaj / najdalej jutro zadzwonie do niego i powiem, jak wyglada sytuacja, oraz że chcę odstąpienia od umowy na zasadach ugody - on przyjeżdża, zabiera samochód we własnym zakresie i oddaje pieniądze - spisujemy odstąpienie od umowy.

Już nawet nie chcę tego samochodu - dziś mechanik powiedział, że oni nie podejmą się naprawy, dzwoniłam do ASO - diagnoza usterki + kosztorys = 580 zł..........

Jesli sprzedający nie będzie chciał odstąpienia - zrobię tak, jak napisałeś - PZMot, pismo zpo o wadach ukrytych, jesli nie ustosunkuje się w ciągu 14 dni, i nie będzie współpracował => sąd..
 
Jeżeli ja cos mogę doradzic, to zrób tak: idź do pierwszej lepszej kancelarii adwokackiej najlepiej takiej która specjalizuje się w sprawach cywilnych i porozmawiaj koszty za poradę i wysłanie pisma nie są duże, być może samo pismo od adwokata na firmowym papierze sprawi ze handlarz pójdzie po rozum do głowy(bywały juz takie przypadki). Sama raczej mało zrobisz, a adwokat Cię przynajmniej pokieruje gdzie trzeba
 
Jest nowe światło na sprawę - rozmawiałam ze Sprzedającym.

W skrócie:
- ja nic nie wiem, nic nie robiłem, nie wkładałem żadnego filtra
- filtr to nie żadna wada ukryta, jak bym zmienił oponę, to też wada ukryta?
- możecie iść do sądu, ale ja się do niczego nie przyznam, bo nic nie zrobiłem
- ja nie wiem co wy z tym samochodem robiliście, moze złe paliwo laliście?
- ja wam dałem samochód sprawny, możemy zrobić odstąpienie od umowy, ale przywozicie mi sprawny samomchód
- z jakiej racji ja mam odpowiadać za to, że wy popsuliście samochód?
- jakie macie dowody, że to ja założyłem ten filtr? i skad miałem wiedzieć, że pompa jest na zużyciu?
- ja nie jestem żadnym handlarzem, tylko prywatną osobą, jak jeździłem nic się nie działo, więc jaki byłby sens, żebym to zakładał, żebyście do mnie po 2 tygodniach dzwonili?
- a może to wasz mechanik założył dodatkowy filtr?

Ja byłam miła, wytłumaczyłam Panu, że dodatkowy filtr paliwa to nieautoryzowana ingerencja w budowę samochodu [dodatkowo przedłużająca żywot zużytej części] i że jest to traktowane jako wada ukryta.
Po ponad 20minutowej rozmowie, stanęło na tym, że wykonam ekspertyzę, która mam nadzieję potwierdzi, kiedy został założony filtr i będzie jasność, czy za kadencji sprzedającego.
Nie wspominałam nic o wątpliwościach dot. licznika i o braku DPF, ale po tej rozmowie, jeśli ekspertyza będzie wystraczającym dowodem na zakup z wadą ukrytą i potwierdzi cofanie licznika, to na pewno i o tym wspomnę w piśmie do sprzedającego.
 
Przede wszystkim to nie powinnaś sama szukać usterki, tylko odstawić samochód sprzedawcy,aby usunął wade. Moim zdaniem pozbawiłaś sie szans na rękojmie oddając do mechanika na własną rękę. Rekojma jest po to, aby to sprzedawca doprowadzil towar do uzytku,aby byl zgodny z umową.

"W skrócie:
- ja nic nie wiem, nic nie robiłem, nie wkładałem żadnego filtra - UDOWODNISZ ŻE WIEDZIAŁ?
- filtr to nie żadna wada ukryta, jak bym zmienił oponę, to też wada ukryta?
- możecie iść do sądu, ale ja się do niczego nie przyznam, bo nic nie zrobiłem - UDOWODNIJ ŻE COŚ ZROBIŁ
- ja nie wiem co wy z tym samochodem robiliście, moze złe paliwo laliście? - COŚ ROBILIŚCIE JEDNAK SKORO AUTO DAŁAŚ DO MECHANIKA
- ja wam dałem samochód sprawny, możemy zrobić odstąpienie od umowy, ale przywozicie mi sprawny samomchód
- z jakiej racji ja mam odpowiadać za to, że wy popsuliście samochód? - UDOWODNIJ ŻE TO NIE WY
- jakie macie dowody, że to ja założyłem ten filtr? i skad miałem wiedzieć, że pompa jest na zużyciu? - MASZ DOWODY ZE TO ON? A POMPA SIE ZUZYWA W KAZDYM AUCIE
- ja nie jestem żadnym handlarzem, tylko prywatną osobą, jak jeździłem nic się nie działo, więc jaki byłby sens, żebym to zakładał, żebyście do mnie po 2 tygodniach dzwonili?
- a może to wasz mechanik założył dodatkowy filtr?" - NO WŁAŚNIE. DLATEGO NAJPIERW TO SPRZEDAWCA POWINIEN OTRZYMAĆ AUTO,A NIE INGEROWAC NA WŁASNĄ RĘKĘ
 
locoo1 napisał:
Przede wszystkim to nie powinnaś sama szukać usterki, tylko odstawić samochód sprzedawcy,aby usunął wade. Moim zdaniem pozbawiłaś sie szans na rękojmie oddając do mechanika na własną rękę. Rekojma jest po to, aby to sprzedawca doprowadzil towar do uzytku,aby byl zgodny z umową.

Powiedz mi w takim razie skąd miałabym wiedzieć, co właściwie się stało z samochodem, jeśli nie oddałabym auta do mechanika? a może to byłby tylko jakiś problem z małoważną rzeczą, za 50 zł, a ja miałabym wynająć lawetę, żeby zawiozła auto 140km ode mnie, wymagać od sprzedawcy, ze by naprawił na własną rękę [nie mówiąc mu nawet co ma naprawiać, bo przecież bym nie wiedziała], a potem jeszcze jechać te 140 km żeby samochód odebrać? i to jeszcze jakby się okazało, ze to nie wada ukryta, to ja bym poniosła wszystkie koszty. Logiczne jest, że jak auto zgasnie / zepsuje się - to najpierw oddajemy auto do mechanika, zeby znaleźć przyczynę. Potem dopiero sprawdzamy, czy jest to wada ukryta lub spowodowane przez taka wadę.

"
- ja nic nie wiem, nic nie robiłem, nie wkładałem żadnego filtra - UDOWODNISZ ŻE WIEDZIAŁ? - a on mi udowodni, ze nie wiedział? Taki mi sprzedał samochód.

- możecie iść do sądu, ale ja się do niczego nie przyznam, bo nic nie zrobiłem - UDOWODNIJ ŻE COŚ ZROBIŁ być może ekspertyza, którą zamierzam zrobić właśnie to udowodni.

- ja nie wiem co wy z tym samochodem robiliście, moze złe paliwo laliście? - COŚ ROBILIŚCIE JEDNAK SKORO AUTO DAŁAŚ DO MECHANIKA - przeczytaj, że nic nie robiliśmy - przy powolnej jeździe samochód po prostu zgasł,

- z jakiej racji ja mam odpowiadać za to, że wy popsuliście samochód? - UDOWODNIJ ŻE TO NIE WY jw. Sprawa nie rozchodzi się o to, kto popsuł samochód, tylko dlaczego się popsuł - był założony dodatkowy filtr, który przedłużył zywotność pompy.

- jakie macie dowody, że to ja założyłem ten filtr? i skad miałem wiedzieć, że pompa jest na zużyciu? - MASZ DOWODY ZE TO ON? A POMPA SIE ZUZYWA W KAZDYM AUCIE - tak, zużywa się w każdym aucie, i chodzi o to, że gdyby nie ingerencja "KOGOŚ" to ta pompa zużyła by się wczesniej i samochód popsuł by się wcześniej, ale że został zalożony dodatkowy filtr, to popsuł się nam, tydzień po zakupie. Dowodów nie mam, że to on, ale to on sprzedał mi samochód w takim stanie [ze zużytą pompą, która w normalnych warunkach, bez dodatkowego filtra już powinna być zepsuta].

- a może to wasz mechanik założył dodatkowy filtr?" - NO WŁAŚNIE. DLATEGO NAJPIERW TO SPRZEDAWCA POWINIEN OTRZYMAĆ AUTO,A NIE INGEROWAC NA WŁASNĄ RĘKĘ - przez tydzień jeżdżenia nie wiedzieliśmy nawet, że ten filtr tam jest założony - i auto jeździło sprawnie, dopiero jak się zepsuł i mechanik go obejrzał dokładnie, to okazalo się, że jest dodatkowy filtr.
 
A teraz odpowiem jako mechanik :) największa bzdurą jaką czytam w tym temacie jet to :
samochód popsuł by się wcześniej, ale że został założony dodatkowy filtr, to popsuł się nam
Jeszcze nie słyszałem o takim patencie, jesteś pewna że nie chodziło o zaworek zwrotny?
Następna sprawa to filtr DPF to wcale nie nowość że tego filtra nie ma, nie wszystkie modele go miały mimo że posiadały identyczne silniki po prostu zależy na jaki rynek szedł konkretny samochód, BMW to specyficzny samochód wiec wyjecie tego filtra to spory koszt gra nie warta świeczki ale dokładnie sprawdzisz tylko w ASO BMW.
Tyle z mojej strony jeśli chodzi o OT
 
Ostatnia edycja:
@Morgan41 - ja nie jestem mechanikiem :) i nie znam się aż tak dobrze. Łączę po prostu to, co usłyszałam od swojego narzeczonego, od mechanika, od innych znajomych, którzy razem z nami wałkują ten temat od tygodnia.

Wszystko wyjdzie w ekpertyzie... Na pewno napiszę Wam, co się okaże..
 
Powrót
Góra