Witam,
mam dokladnie taki sam problem.. szkoda, że nie widziałam tego forum wcześniej.
Dziś przyszedł do moich rodziców facet z firmy remontowo-budowlanej z ofertą na wymiane drzwi- początkowo w drzwiach mowił, że jest z działu technicznego spółdzielni mieszkaniowej, pozniej zlozyl oferte na wymiane drzwi, nic nie wydawalo sie podejrzane początkowo, mama zaczeła dopytywać czy aby napewno jest ze spółdzielni, twierdzil ze jest podwykonawcą w spoldzielni, spoldzielnia podnajeła firmę "anka" do wymiany drzwi w bloku. Rodzice podpisali zlecenie- umowę. Reklamując drzwi, facet od razu powiedzial ze do tych drzwi powinno się dokupić drugi zamek (gerdy) wart 250 zł, ale ze mozna w ratach tylko trzeba mu dać zaliczkę na ten zamek bo musi go zamówić. Umówił się , że jego pracownicy już jutro zdemontuja stare drzwi i zamontują nowe. Mama (no niepotrzebnie) wplacila juz całą kwote na zamek, gdyż nie chciala, żeby wliczono to w raty. Po tym jak tylko wyszedł, sprawdzilam na internecie co to za firma i trafiłam właśnie tu na forum, mama zadzwoniła do spółdzielni czy aby napewno coś o tym wiedzą. Okazalo się ze spółdzielnia nie ma o tym pojęcia i nie mogą ingerować z wymianą drzwi, to indywidualna sprawa mieszkańców. Rodzice od razu wypełnili oświadczenie odstąpienia od tego i wysłali dziś listem poleconym pocztą do siedziby firmy.
Moje pytanie jest następujące: czy jest szansa, żeby odzyskać te 250 zł? (mowa była, że to na zamek) a w umowie teraz czytam, że to 250 zł jest jako przedpłata gwarancyjna i pod spodem maluśkim druczkiem jest zaznaczone- "w przypadku rezygnacji przez zamawiającego z wykonania usługi przez przyjmującego zlecenie, ewentualnie uniemożliwienie przystąpienia do wykonania usługi, strony zgodnie ustalają, że przedpłata gwarancyjna nie zostanie zwrócona". Tyle, że tylko została podpisana ta umowa- zlecenie, drzwi nie zamontowali. Dzwonili przed 20, zeby się umowic na jutro i mama powiedziala, że odstępuje od umowy i już wysłala oświadczenie o odstąpieniu, i tu facet poinformowal nas, ze kasy nie dostaniemy, mama po przeczytaniu wszystkich tu postów, mówiła mu, ze wg rzecznika praw konsumenta kwota wplacona powinna być zwrócona. Z tym, że można się doczepić bo w umowie określili, że nie zwrócą. Czy jest jeszcze jakaś szansa na odzyskanie wplaconych pieniedzy?