Zamieszczanie nagich zdjęć ex dziewczyny w internecie.

  • Autor wątku Autor wątku Trublu
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

Trublu

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2009
Odpowiedzi
15
Witam,

przez ostatnie 4 miesiące moja bliska koleżanka spotyka się z następującą, przykrą sytuacją: były chłopak tworzy co jakiś czas profile na nk i i tym podobnych portalach, następnie zamieszcza na nich zdjęcia w negliżu swojej byłej dziewczyny i wchodzi na konta jej znajomych czy też zaprasza jej znajomych... przez co grono osób oglądających te kompromitujące zdjęcia stale się powiększa...

Jakie kroki prawne może podjąć, żeby ukarać osobę zachowującą się w ten sposób?? Przypominam, że jest pewna na 100 % kto się za tym kryje.

Pozdrawiam.
 
Ostatnia edycja:
Wg mnie koleżanka powinna zgłosić sprawę na Policję, jak najszybciej ( art 216 kk ).

Zaś jeśli chodzi o drogę cywilną - art 448 kc.
 
Wg Ciebie zamieszczenie kompromitujących zdjęć publicznie, bez zgody owej dziewczyny nie jest znieważeniem?
Wspomniałam o owym artykule, gdyż znam przypadek, gdzie podobna sprawa zakończyła się właśnie aktem oskarżenia z art. 216 par 2. ( nie chodziło o naszą-klasę,lecz o portal podobny).
 
Ostatnia edycja:
Takie zachowanie nie stanowi żadnego przestępstwa, a jedynie naruszenie dóbr osobistych.
 
MMPM napisał:
Takie zachowanie nie stanowi żadnego przestępstwa, a jedynie naruszenie dóbr osobistych.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,ti...ieci,wid,10907162,wiadomosc.html?ticaid=19a7c

Jak zatem odnieść się do tego? (

w szczególności chodzi mi o końcówkę:

" Policja ustala, czy zdjęcia będzie można zakwalifikować jako publikację treści pornograficznych. Jeśli tak, sprawcy grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub nawet rok więzienia."

Wynika z tego, że jednak można postawić zarzut popełnienia przestępstwa, czyż nie?

Zupełnie inną kwestią (nie dotyczącą pow. artykułu) pozostaje fakt, że publikacja nagich zdjęć osoby, która nie ukończyła 15 roku życia jest przestępstwem, a nie naruszeniem dóbr osobistych.
 
Czyli jeśli rozwiodę się z mężem ( tfu,na psa urok ;) ), to może on sobie moje zdjęcia w 'całej okazałości' umieścić na jakiś trefnych portalach ? Pomijam drogę cywilną, mam na myśli odpowiedzialność z KK.
 
Ostatnia edycja:
Czyli jeśli rozwiodę się z mężem ( tfu,na psa urok ), to może on sobie moje zdjęcia w 'całej okazałości' umieścić na jakiś trefnych portalach ? Pomijam drogę cywilną, mam na myśli odpowiedzialność z KK.

Z punktu widzenia kk - może.

Odpowiednie zmiany w kk i wprowadzenie nowego typu przestępstwa są, o ile się nie mylę, na etapie prac w sejmie.

Wynika z tego, że jednak można postawić zarzut popełnienia przestępstwa, czyż nie?

Czytaj ze zrozumieniem, to co sam cytujesz - wyraźnie jest tam napisane, że policja rozważa, czy w opublikowanym materiale nie było treści pornograficznych, a to jest odrębne przestępstwo. Same zdjęcia w negliżu z pewnością nie są treściami pornograficznymi.
 
communication napisał:
Czy możesz udowodnić swoje twierdzenie odpowiednią podstawą prawną?

Przestrzegam przed rozpętaniem dyskusji co jest pornografią a co nie jest. Wiele autorytetów prawa i nie tylko się spierało i ... i lipa.
 
Czy możesz udowodnić swoje twierdzenie odpowiednią podstawą prawną?

A jaką chciałbyś podstawę prawną do tego?

Przepisy nie definiują pojęcia pornografii - zajęło się tym orzecznictwo i doktryna prawa karnego.

Ogólna konkluzja jest taka, że pornografię łatwo rozpoznać, a trudno zdefiniować...
 
a priori napisał:
A jaką chciałbyś podstawę prawną do tego?

Przepisy nie definiują pojęcia pornografii - zajęło się tym orzecznictwo i doktryna prawa karnego.

Ogólna konkluzja jest taka, że pornografię łatwo rozpoznać, a trudno zdefiniować...


Zatem skoro nie potrafisz, majac na uwadze przytoczony artykuł dziennikarski, dalej twierdzę że sprawę w tym wątku można potraktować jako przestępstwo (w niektórych przypadkach nawet ścigane z urzędu), oraz czekam na kogoś, kto jest w stanie podać argument przeciw tej tezie. :)
 
Zatem skoro nie potrafisz, majac na uwadze przytoczony artykuł dziennikarski, dalej twierdzę że sprawę w tym wątku można potraktować jako przestępstwo (w niektórych przypadkach nawet ścigane z urzędu), oraz czekam na kogoś, kto jest w stanie podać argument przeciw tej tezie.

No jeżeli masz zamiar dokonywać kwalifikacji prawnej czynu na podstawie artykułów prasowych i to w dodatku dotyczących innej sprawy, to życzę powodzenia.

P.S. Skoro to Ty twierdzisz, że doszło do przestępstwa, to również Ty powinieneś uzasadnić kwalifikację prawną... (Ei incumbit probatio, qui dicit, non ei, qui negat.)
 
Ostatnia edycja:
pudica napisał:
Wspomniałam o owym artykule, gdyż znam przypadek, gdzie podobna sprawa zakończyła się właśnie aktem oskarżenia z art. 216 par 2. ( nie chodziło o naszą-klasę,lecz o portal podobny).
- Wzięłam to " z życia" , nie z nieba ;).
 
a priori napisał:
No jeżeli masz zamiar dokonywać kwalifikacji prawnej czynu na podstawie artykułów prasowych i to w dodatku dotyczących innej sprawy, to życzę powodzenia.

P.S. Skoro to Ty twierdzisz, że doszło do przestępstwa, to również Ty powinieneś uzasadnić kwalifikację prawną...

Nie muszę, nie jestem zawodowym prawnikiem i nie potwierdzam ani zaprzeczam zasadności swojej tezy :) postawiłem pytanie opierając się o działania prawników i policji przytoczonych w artykule i czekam na ewentualne "obalenie" tej tezy zasadnymi dowodami. Puki ich nie ma, mam prawo twierdzić jej zasadności.

Zaznaczam, że sprawa jest niemalże bliźniaczo podobna do opisanej tutaj.

PS: Twoje próby ataku na mnie w tym wątku są bezcelowe i bezsensowne.
 
Wspomniałam o owym artykule, gdyż znam przypadek, gdzie podobna sprawa zakończyła się właśnie aktem oskarżenia z art. 216 par 2.

A czego Twoim zdaniem dowodzi taki akt oskarżenia?

Bo moim zdaniem (jako prywatny) jedynie tego, że pokrzywdzony go skierował...
 
PS: Twoje próby ataku na mnie w tym wątku są bezcelowe i bezsensowne.

A na czym polegają moje ataki, jeśli mogę spytać?

czekam na ewentualne "obalenie" tej tezy zasadnymi dowodami

A jakich "dowodów" oczekujesz na forum? Tutaj mogą się pojawić jedynie argumenty, a w tym zakresie odsyłam do lektury komentarza do kk. Przeczytasz i wszystko Ci się wyjaśni.

Jakkolwiek kontrowersje co do definicji pornografii są olbrzymie i w zasadzie nierozwiązywalne, to sama nagość (zakładając, że nie są to zdjęcia "ginekologiczne") niepołączona z wykonywaniem czynności seksualnych nie mieści się w zasadzie w ramach definicji żadnego ze współczesnych autorów (nie wspominam tutaj o przedwojennych, bo niektórzy wówczas za pornograficzną uznawali np. twórczość S. Żeromskiego).

Żeby oceniać konkretny przypadek, trzeba by przede wszystkim zobaczyć zdjęcie. Natomiast posiłkowanie się w tym celu artykułami z wp.pl, uważam za, delikatnie mówiąc, nierozsądne.

(przepraszam za post pod postem - miała być edycja pierwszego, ale się zapomniałem)
 
a priori napisał:
A na czym polegają moje ataki, jeśli mogę spytać?

A jakich "dowodów" oczekujesz na forum? Tutaj mogą się pojawić jedynie argumenty, a w tym zakresie odsyłam do lektury komentarza do kk. Przeczytasz i wszystko Ci się wyjaśni.

Dowodów, które ewidentnie potwierdzą fakt że np: Jak zamieszcze wszystkie nagie zdjęcia kobiet, z którym się niegdyś spotykałem na widok publiczny z miejscem na komentarze (chciażby też te ginekologiczne - no bo to też nagość, nie?) to nie odpowiem za to karnie. Jeśli załóżmy jestem bogaty, to mogę bezkarnie niszczyć dziewczynie reputację, a co mi tam, i tak nie odpowiem karnie bo to tylko naruszenie dóbr osobistych ;) -- tak wynika z Twojej hipotezy (bo jeszcze jej, zaznaczam, nie udowodniłeś).

a priori napisał:
Jakkolwiek kontrowersje co do definicji pornografii są olbrzymie i w zasadzie nierozwiązywalne, to sama nagość (zakładając, że nie są to zdjęcia "ginekologiczne") niepołączona z wykonywaniem czynności seksualnych nie mieści się w zasadzie w ramach definicji żadnego ze współczesnych autorów (nie wspominam tutaj o przedwojennych, bo niektórzy wówczas za pornograficzną uznawali np. twórczość S. Żeromskiego).

Żeby oceniać konkretny przypadek, trzeba by przede wszystkim zobaczyć zdjęcie. Natomiast posiłkowanie się w tym celu artykułami z wp.pl, uważam za, delikatnie mówiąc, nierozsądne.

(przepraszam za post pod postem - miała być edycja pierwszego, ale się zapomniałem)

A no widzisz, tutaj zaczynasz sam zaprzeczać swoim słowom bo w/g Twoich wcześniejszych postów, nagość to nagość (bo niby jaka jest nagość modelki z payboya a nagość kobiety z ukazanymi intymymi czesciami ciała?)

Nagość moze być bardziej naga od samej nagości? i co z tego wynika?

Jak sam słusznie zauważyłeś, wobec tego są kontrowersje - nie można wprost określić co jest pornografią a co nie jest (nie ma kodyfikacji tego przepisu) --a że jako w Polsce nie ma prawa opartego na precedensach (jak to jeden z użytkowników forum lubi przytaczać), stąd moja konkluzja że może to być zarówno naruszenie dóbr osobistych jak i przestępstwo? (znak zapytania postawiony celowo)
 
Źle się wyraziłam - sprawa jeszcze się nie zakończyła.
Masz rację, niczego to nie dowodzi, ale napisałam , że wspomniałam o 216 kk , tylko dlatego, że "spotkałam się" z podobnym przypadkiem.
 
Jeśli załóżmy jestem bogaty, to mogę bezkarnie niszczyć dziewczynie reputację, a co mi tam, i tak nie odpowiem karnie bo to tylko naruszenie dóbr osobistych -- tak wynika z Twojej hipotezy (bo jeszcze jej, zaznaczam, nie udowodniłeś).

Tak.

Nagość moze być bardziej naga od samej nagości? i co z tego wynika?

Nie wiem, czy zauważyłeś, ale przepis, o którym dyskutujemy nie penalizuje prezentowania nagości, ale pornografii, a pojęcia te - czego nie chcesz zrozumieć - nie są tożsame.

Nie bardzo mam czas na opisywanie wszelkich poglądów na temat pornografii i wykazywanie Ci co nią jest, a co nie jest. Dlatego odsyłam Cię do lektury jakiejś literatury na ten temat, zanim podejmiesz dyskusję, na podstawie tego co Ci się wydaje...

Do tego czasu temat uważam za wyczerpany...
 
Powrót
Góra