Sprawa jest delikatnie mówiąc kontrowersyjna. Ja nadal podtrzymuję swoje przekonanie, że samo zatarte skazanie to za mało. Trzeba by było wykazać że ktoś ma rzeczywiście cechy charakterologiczne wykluczające nieskazitelność, przy czym na zatarty fakt skazania powoływać się nie wolno.
Fragment z artykułu wskazanego przez przyjezdnego:
"Po uzyskaniu informacji, że osoba taka była skazana za przestępstwo i skazanie to uległo zatarciu, koniecznym będzie rozstrzygnięcie, czy fakt ten wpływa na ocenę nieskazitelności charakteru takiej osoby. Skazanie jako fakt jest przecież nieodwracalne, zatarcie skazania zaś polega jedynie na stworzeniu fikcji prawnej, że skazany uchodzi za osobę niekaraną, a skazanie jako zdarzenie historyczne nie miało w ogóle miejsca. Naczelny Sąd Administracyjny, zajmując się tym zagadnieniem, stwierdził w wyroku z dnia 18 czerwca 2001 r, że zatarcie skazania eliminuje jedynie skutki prawne skazania, nie zaś ujawnione negatywne cechy charakteru kandydata. Zważyć jednak należy, że do zatarcia skazania dochodzi po upływie określonego czasu, w którym skazany przestrzegał porządku prawnego, a przynajmniej nie został powtórnie skazany. Zgodnie z art. 106 kodeksu karnego z chwilą zatarcia skazanie uważa się za niebyłe. Nie wolno powoływać się na to, co jest ustawowo uznane za niebyłe, zwłaszcza, jak się wydaje, nie mogą tego czynić organy władzy, co więcej wszelkie adnotacje o skazaniu powinny zostać usunięte w ślad za usunięciem wpisu z Krajowego Rejestru Karnego, które to usunięcie następuje z upływem określonego w art. 107 k.k. terminu.(...) Wyjątkowo jednak będzie można powoływać się na czyny dokonane przez daną osobę w przeszłości świadczące o istotnych skazach jej osobowości, bez powoływania się na skutki prawne tych czynów w postaci zatartych już skazań."