K
Kamil-Agnieszka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2015
- Odpowiedzi
- 5
Witam serdecznie !
Mam na imię Kamil i pisze do pani ponieważ Nasz życie, moje i mojej żony zamieniło się w koszmar, koszmar tak wielki, że trudno ubrać go w słowa, jesteśmy zrozpaczeni, rozbici, zagubieni a wszystko to za sprawą oszusta i sądu który go popiera. Pisze ten list w imieniu mojej żony, bo ona nie da rady, jest załamana, jej świat, a w zasadzie nasz legł w gruzach dnia 17 listopada roku 2014 kiedy to otrzymaliśmy list od komornika o: -Zawiadomieniu o wszczęciu egzekucji na łączną kwotę 52 tysięcy złotych.
Zapytałem żony : Co to?
Jak to?
Żona była w szoku nie wiedziała co powiedzieć…jak się później okazało została oszukana, oszukana tak perfidnie, że naprawdę ciężko to opisać. Kiedy zaczęliśmy czytać obszerne papiery od komornika natknęliśmy się na wyrok sądowy, wyrok sądowy, który został wydany w roku 16 stycznia 2014 pod nieobecność mojej żony. Żona nie miała możliwości jakiejkolwiek obrony, wyrok został wydany poza jej wiedzą. W owym piśmie wydanym przez sąd pisze: -Nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym, sąd nakazuje pozwanym J K i A D (teraz B) aby zapłacili solidarnie powodowi T B kwotę 38,591,16+ doszły do tego koszty sądowe i komornicze+odsetki za ten okres i z chwila kiedy dowiedzieliśmy się o wszystkim było już 52tys, a teraz dług urósł do 57 tysięcy(odsetki)
Zapytałem znowu żony doniosłym głosem:
Co to jest!?
No i ona zaczęła mi wszystko opisywać, mianowicie: - Była kiedyś z J K, który został ujęty w powództwie i który narobił takich długów nie płacąc mieszkania, które jak się później okazało wynajmował. Żona była jego dziewczyną, była zameldowana na stałym adresie u Swoich rodziców od czasu do czasu przychodziła do niego lecz tam nie mieszkała, a tym bardziej nie miała żadnego pojęcia o tym czy on płaci za mieszkanie, czy nie płaci, nie podpisywała żadnej umowy,. Po pewnym czasie rozeszła się ze Swoim chłopakiem i wyjechała do Ś za pracą, tam mieszkała, tam pracowała, a w nakazie zapłaty jest ujęty okres kiedy to Zona przebywała już w Ś, a według powoda miała wtedy mieszkać w jego lokalu co jest absurdem z racji dowodów jakie mamy na to, że Żona przebywała przeszło 300km od domniemanego miejsca zamieszkania. -Brak podpisanej jakiejkolwiek umowy z właścicielem lokalu.
-zupełnie inne miejsce zameldowania. -świadkowie, którzy potwierdzają, że Żona mieszkała w zupełnie innym miejscu
-dowody na to, że za okres, który właściciel żąda pieniędzy Żona przebywa 300km od domniemanego lokalu za który to według właściciela miała płacić wspólnie ze Swoim chłopakiem. Przeciwko: słowu właściciela, tylko słowu. nie ma zupełnie żadnych dowodów na winę mojej żony i mimo braku dowodów sąd pod nieobecność moje Żony wydaje nakaz zapłaty jej jak i jej byłemu chłopakowi, który jak się później okazało zapadł się pod ziemie i cała kwotę to ona ma płacić…
Co dalej zrobiliśmy? Pierwsze co to poszliśmy do adwokata prosić o poradę, co my możemy zrobić? Jak to możliwe, że Żona o niczym nie wiedząc ma płacić czyjeś długi? Jak to wszystko odkręcić? I zaczęła się droga przez męki, która trwa do teraz, a nam już brakuje sił by dalej nią kroczyć…
Do rzeczy: Będąc u Pana Adwokata dowiedzieliśmy się, że trzeba przywrócić termin rozprawy, trzeba przede wszystkim zaznajomić się z dokumentacją sądową, na jakiej podstawie sąd wydał wyrok poradził NAM byśmy pojechali do sądu w M, poprosili o akta sprawy, a w miedzy czasie napisał nam : Wniosek o doręczenie nakazu zapłaty z dnia 16 stycznia 2014r wydanego w postępowaniu upominawczym. zapłaciliśmy 200zł. Na drugi dzień zaraz pojechaliśmy do sądu by przejrzeć akta sprawy, w sądzie była czytelnia, Ja chciałem zaznajomić się z aktami razem z Żoną i kazano Żonie wyrazić zgodne na to bym mógł się z nimi zaznajomić, spisano mnie z dowodu osobistego i razem z żoną mogliśmy w czytelni sadowej przeczytaj akta odnośnie tej sprawy, co z nich wyczytaliśmy? -Przede wszystkim to, że o sprawie nie mogła mieć zielonego pojęcia, bo wszystko poszło na adres byłego chłopaka Żony, który to podpisywał umowę z Powodem i był spisywany z dowodu. -Czytając dalej akta natknęliśmy się na umowę odnoszącą się do wynajmu mieszkania. Umowa była podpisana przez byłego chłopaka Żony na której w podpunkcie 3 wyczytaliśmy:
A)Do Zamieszkania z z najemcą są uprawnieni->współmałżonek, krewni najemcy i jego współmałżonka jeżeli pozostają z nim w wspólnym gospodarstwie domowym. Wykaz osób uprawnionych do zamieszkania->A D(TERAZ B) dalej… pozwany wpisał moją żonę, a Swoją dziewczynę bez jej zgody, jej imię i nazwisko było wypisane drukowanymi literami, ona była nieświadoma niczego i w owym mieszkaniu nawet nie zamieszkiwała, nie była jego żoną, nie miała tam meldunku, po prostu wystarczył jeden wpis DRUKOWANYMI LITERAMI i zaczął się ten horror, równie dobrze mogła tam istnieć jakakolwiek osoba i jej życie by legło w gruzach bo dowiedziała by się o wszystkim od komornika, który by po prostu zaczął brać, tak jak i nam bierze do tej pory… Tyle wynikało z akt, nie było żadnego dowodu na winę mojej żony, tylko wpis przez jej byłego chłopaka, że będzie z nim zamieszkiwać, a ona zaraz po tym się z nim rozeszła i poszła w Swoją strony, strony na które ma dowody. Po wyjściu z sądu zacząłem zadawać Sobie pytania? -jak to możliwe, że można kogoś tak zniszczyć nie mając na niego dowodu? -Jak sąd może wydać wyrok pod nieobecność osoby pozywanej, wyrok, który niszczy całe życie? -Żona zarabia na rękę 1500zł , teraz jest w ciąży, komornik od listopada zabiera jej co miesiąc 450 zł, należy zadać Sobie pytanie, co by było gdyby żona miała firmę? Ludzi do zapłacenia? Komornik zabrał by jej połowę pensji co doprowadziło by do bankructwa nie jedną osobę, a to tylko dlatego, że są pewne luki w prawie i oszuści je wykorzystując, oszukując w ten sposób pozywanych i sądy… I dalej, mijały dni kiedy to czekaliśmy na doręczenie nakazu zapłaty->tak jak poradził nam adwokat, oczywiście we wniosku podaliśmy szereg dowodów na to, że Żona nigdy nie miała styczności z adresem wykazanym przez Powoda->mieszkała już wtedy ze mną w B i wynajmowaliśmy razem mieszkanie( umowa najmu, rachunki z Orange na żonę, które przychodziły na adres, świadkowie) wszystko było wykazane. A my czuliśmy się coraz gorzej i gorzej Nie przespane noce… Ciągły stres… Smutek… Ból… aż w końcu doczekaliśmy się nakazu zapłaty, ku naszemu zdziwieniu doręczenie nakazu przyszło na mnie, jako, że zrobiono mnie pełnomocnikiem żony, tylko Ja się o żadne pełnomocnictwo nie prosiłem… od tej pory wszelkie papiery zaczęły przychodzić na mnie… W doręczeniu nakazu czytamy: âśSąd doręcza panu jako pełnomocnikowi pozwanej odpis nakazu z dnia16.01.2014r z odpisem pozwu i załącznikami” i pod spodem wytłuszczonym pismem: âśJednocześnie sąd informuje , że nakaz zapłaty jest prawomocny i został opatrzony o p-ko pozwanej klauzulą wykonalności. Sąd poucza pełnomocnika pozwanej o możliwości skorzystania z porady prawnej adwokata lub radcy prawnego. No i rzecz jasna zaraz na drugi dzień znaleźliśmy się u naszego adwokata. Nasz adwokat sporządził SPRZECIW POZWANEJ OD NAKAZU ZAPŁATY W POSTĘPOWANIU UPOMINAWCZYM gdzie wyszczególnił w pkt o co wnosimy: âśW imieniu własnym , zgłaszam sprzeciw od nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym z dnia 16 stycznia 2014r, i wnoszę o: Oddalenie powództwa w całości. Przeprowadzenie rozprawy również pod nieobecność pozwanej. zasądzenie od powoda na rzecz pozwanej kosztów procesu według norm przypisanych. W uzasadnieniu nasz adwokat wykazał szereg dowodów na niewinność mojej żony, dowody na to, że moja żona nie mieszkała w lokalu za który miała by płacić (potwierdzenia zameldowania w innym miejscu, świadkowie, praca w Ś oddalonym o setki kilometrów od domniemanego miejsca zamieszkania za które miała zapłacić powodowi, dowody w postaci deklaracji Pit-11 z urzędu skarbowego w Ś). Ponadto adwokat podniósł termin przedawnienia. Taki wniosek wysłaliśmy do sądu 9 lutego 2015 roku. Za pismo zapłaciliśmy kolejne 200zł. I czekaliśmy, czekaliśmy, mijały dni, miesiące, komornik ciągle zabierał nam pieniądze z wynagrodzenia a końca tego koszmaru nie było widać, wreszcie dostaliśmy od sądu list, który brzmiał: WEZWANIE âśSąd wzywa do sprecyzowania pisma procesowego z dnia 9.2.2015r poprzez podanie czy należy je traktować jako wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od nakazu zapłaty , czy też w inny sposób i jaki w terminie 7 dni pod rygorem potraktowania w/w pisma jako wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu.” 27 kwietnia zostało owe Wezwanie sporządzone. Zaraz udaliśmy się z tym Wezwaniem do adwokata, adwokat poradził nam żeby na nie nie odpowiadać, że po 7 dniach zostanie one uznane jako wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu, tak też zrobiliśmy. Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu dnia 1. czerwca przyszło nam postanowienie w którym czytamy: Sąd postanawia: odrzucić wniosek pozwanej A B o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu od nakazu zapłaty wydanego przez Sąd Rejonowy w M w dniu 16 stycznia 2015r w sprawie i sygnatura akt. odrzucić sprzeciw pozwanej A B od nakazu zapłaty wydanego przez sąd Rejonowy w M w dniu 16 stycznia 2015r w sprawie i sygnatura. Sąd uzasadnił, że wniosek o przywrócenie terminu jest spóźniony. -Żona się popłakała. -Ja byłem w szoku, jak to spóźniliśmy się skoro robiliśmy wszystko zgodnie z zaleceniami adwokata?! Zaraz na drugi dzień byliśmy u adwokata, byłem zmieszany, zszokowany, nie wiedziałem komu już wierzyć, dlatego postanowiłem całą rozmowę z adwokatem nagrać telefonem by mieć ewentualny dowód w sprawie. Będąc u adwokata, ukazując mu DORĘCZENIE SADU adwokat był lekko mówiąc w szoku, powiedział nam, że będzie pisał zażalenie do sądu wyższej instancji, bo to co robi sad w M zakrawa na kpinę, sąd podniósł z Swoim doręczeniu niedotrzymanie przez Nas terminu, bo według sadu wynosił on 7 dni, a adwokat zapewnia Nas, że mieliśmy 14 dni i w terminie się zmieściliśmy( mamy całe nagranie z adwokatem, jego zapewnienia, jego oburzenie, zszokowanie decyzją sądu, sam też mówi, że pierwszy raz spotyka się z taką sytuacją, gdzie tak sąd postępuje z ludźmi). Adwokat zabrał wszystkie papiery i kazał nam przyjść po ZAŻALENIE w poniedziałek 15 czerwca. Po wyjściu od adwokata byliśmy jeszcze bardziej zszokowani. No bo jak można nazwać zaistniałą sytuacje, gdzie: -Sąd twierdzi, że my się spóźniliśmy z wnioskiem. -a adwokat jest święcie przekonany, że my dochowaliśmy wszelkich terminów. 15 czerwca otrzymaliśmy od Adwokata Zażalenie od decyzji sądu i natychmiast ją wysłaliśmy do sądu, w zażaleniu adwokat pisze jasno, że to sad popełnia błędy: …”Sąd jak podano w uzasadnieniu odrzucił jednak sprzeciw gdyż jak stwierdzono powinien on być złożony najpóźniej w dniu 3 lutego, a wiec w terminie tygodniowym, nieprzewidzianym w procedurze cywilnej.” My po prostu nie wiemy, czy nie wpadliśmy w jakąś zasadzkę, czy nie mamy do czynienia z grupą zorganizowaną, która żeruje na zwykłych szarych ludziach, w naszym przekonaniu powód ma znajomości w w/w sądzie, a owy robi wszystko by Nas uciszyć, by zamieść sprawę pod dywan, nie wiemy już co mamy robić, dlatego postanowiliśmy napisać do Państwa i uzyskać jakąś pomoc, bo teraz my, a kiedy indziej inni ludzie będą tak pokrzywdzeni jak my, a sądy, powód są w tym momencie bezkarni, robią co chcą z zwykłym szarym człowiekiem, błagamy o pomoc. Już naprawdę nie mamy siły czekać na dalsze decyzje sądu, za dużo tego wszystkiego, dla nas zawsze sądy były instytucją poważną, która powinna stać na straży prawa, a tutaj? A tutaj sąd cały czas popiera Powoda, który nie ma racji, nie bierze naszych dowodów pod uwagę. Dziś my, kiedy indziej kto inny, ile jeszcze osób będzie tak oszukanych? Ile osób będzie tak potraktowanych przez ten sąd? Prosimy bardzo o pomoc. Tak poza sprawą dodam jeszcze, że zona zaszła w ciąży w październiku, Ja miałem wypadek w którym odniosłem poważne obrażenia w postaci połamania 5 kości czaszki, to cud, że żyje. Żona przed ciążą pracowała w markecie kaufland Polska zarabiając tam 1500zł na rękę, teraz jest na zwolnieniu lekarskim spowodowanym ciążą, komornik bierze jej co miesiąc około 500zł, boimy się, ze przyjdzie do nas na mieszkanie i pozabiera nam wszystko… Żona przez ten stres znalazła się w połowie ciąży w szpitalu, boimy się o Nasze dziecko, co będzie jeść? Co zrobimy jak nie odkręcimy tego horroru w którym się znaleźliśmy? Ja poprzez ten wypadek straciłem prace(byłem 6 miesięcy na zwolnieniu lekarskim, kiedy tylko wróciłem do pracy dostałem wypowiedzenie). W krótkim czasie znalazłem kolejną prace, ale znowu wypadek dał o Sobie znać, dała znać o Sobie sprawa Żony, głowa nie wytrzymała i zaczęły dziać się cuda, cuda w złym słowa tego znaczeniu, obecnie jestem pod opieką psychiatry, za dużo tego wszystkiego jest coraz gorzej i gorzej gdyby nie moi rodzice, którzy nas wspierają nie było by nas, nie było bo sami nie dalibyśmy rade, skąd bralibyśmy pieniądze na adwokata? Nie dalibyśmy rady z pensją żony, która w dodatku zabiera komornik, a i moją, która otrzymuje z l4, która wynosi zaledwie 1000zł. Koszmar nas spotkał, ledwo się trzymamy, prosimy bardzo o pomoc, prosimy bo jesteśmy bez silni, może z Państwa pomocą da się coś zmienić, bo zwykły szary człowiek jest nikim dla sądów, które jak widać po tym co tutaj napisałem bronią praw oszustów… Pomóżcie nam, bardzo prosimy… O ewentualny kontakt prosimy pod numerem telefonu: moderacja Gdy dojdzie do takiego kontaktu przedstawimy: -wszelką dokumentacje całej zaistniałem sytuacji od A do Z. -Nagranie z adwokatem, który sam jest zszokowany postawą sądu. pozdrawiamy gorąco i liczymy na kontakt.
Mam na imię Kamil i pisze do pani ponieważ Nasz życie, moje i mojej żony zamieniło się w koszmar, koszmar tak wielki, że trudno ubrać go w słowa, jesteśmy zrozpaczeni, rozbici, zagubieni a wszystko to za sprawą oszusta i sądu który go popiera. Pisze ten list w imieniu mojej żony, bo ona nie da rady, jest załamana, jej świat, a w zasadzie nasz legł w gruzach dnia 17 listopada roku 2014 kiedy to otrzymaliśmy list od komornika o: -Zawiadomieniu o wszczęciu egzekucji na łączną kwotę 52 tysięcy złotych.
Zapytałem żony : Co to?
Jak to?
Żona była w szoku nie wiedziała co powiedzieć…jak się później okazało została oszukana, oszukana tak perfidnie, że naprawdę ciężko to opisać. Kiedy zaczęliśmy czytać obszerne papiery od komornika natknęliśmy się na wyrok sądowy, wyrok sądowy, który został wydany w roku 16 stycznia 2014 pod nieobecność mojej żony. Żona nie miała możliwości jakiejkolwiek obrony, wyrok został wydany poza jej wiedzą. W owym piśmie wydanym przez sąd pisze: -Nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym, sąd nakazuje pozwanym J K i A D (teraz B) aby zapłacili solidarnie powodowi T B kwotę 38,591,16+ doszły do tego koszty sądowe i komornicze+odsetki za ten okres i z chwila kiedy dowiedzieliśmy się o wszystkim było już 52tys, a teraz dług urósł do 57 tysięcy(odsetki)
Zapytałem znowu żony doniosłym głosem:
Co to jest!?
No i ona zaczęła mi wszystko opisywać, mianowicie: - Była kiedyś z J K, który został ujęty w powództwie i który narobił takich długów nie płacąc mieszkania, które jak się później okazało wynajmował. Żona była jego dziewczyną, była zameldowana na stałym adresie u Swoich rodziców od czasu do czasu przychodziła do niego lecz tam nie mieszkała, a tym bardziej nie miała żadnego pojęcia o tym czy on płaci za mieszkanie, czy nie płaci, nie podpisywała żadnej umowy,. Po pewnym czasie rozeszła się ze Swoim chłopakiem i wyjechała do Ś za pracą, tam mieszkała, tam pracowała, a w nakazie zapłaty jest ujęty okres kiedy to Zona przebywała już w Ś, a według powoda miała wtedy mieszkać w jego lokalu co jest absurdem z racji dowodów jakie mamy na to, że Żona przebywała przeszło 300km od domniemanego miejsca zamieszkania. -Brak podpisanej jakiejkolwiek umowy z właścicielem lokalu.
-zupełnie inne miejsce zameldowania. -świadkowie, którzy potwierdzają, że Żona mieszkała w zupełnie innym miejscu
-dowody na to, że za okres, który właściciel żąda pieniędzy Żona przebywa 300km od domniemanego lokalu za który to według właściciela miała płacić wspólnie ze Swoim chłopakiem. Przeciwko: słowu właściciela, tylko słowu. nie ma zupełnie żadnych dowodów na winę mojej żony i mimo braku dowodów sąd pod nieobecność moje Żony wydaje nakaz zapłaty jej jak i jej byłemu chłopakowi, który jak się później okazało zapadł się pod ziemie i cała kwotę to ona ma płacić…
Co dalej zrobiliśmy? Pierwsze co to poszliśmy do adwokata prosić o poradę, co my możemy zrobić? Jak to możliwe, że Żona o niczym nie wiedząc ma płacić czyjeś długi? Jak to wszystko odkręcić? I zaczęła się droga przez męki, która trwa do teraz, a nam już brakuje sił by dalej nią kroczyć…
Do rzeczy: Będąc u Pana Adwokata dowiedzieliśmy się, że trzeba przywrócić termin rozprawy, trzeba przede wszystkim zaznajomić się z dokumentacją sądową, na jakiej podstawie sąd wydał wyrok poradził NAM byśmy pojechali do sądu w M, poprosili o akta sprawy, a w miedzy czasie napisał nam : Wniosek o doręczenie nakazu zapłaty z dnia 16 stycznia 2014r wydanego w postępowaniu upominawczym. zapłaciliśmy 200zł. Na drugi dzień zaraz pojechaliśmy do sądu by przejrzeć akta sprawy, w sądzie była czytelnia, Ja chciałem zaznajomić się z aktami razem z Żoną i kazano Żonie wyrazić zgodne na to bym mógł się z nimi zaznajomić, spisano mnie z dowodu osobistego i razem z żoną mogliśmy w czytelni sadowej przeczytaj akta odnośnie tej sprawy, co z nich wyczytaliśmy? -Przede wszystkim to, że o sprawie nie mogła mieć zielonego pojęcia, bo wszystko poszło na adres byłego chłopaka Żony, który to podpisywał umowę z Powodem i był spisywany z dowodu. -Czytając dalej akta natknęliśmy się na umowę odnoszącą się do wynajmu mieszkania. Umowa była podpisana przez byłego chłopaka Żony na której w podpunkcie 3 wyczytaliśmy:
A)Do Zamieszkania z z najemcą są uprawnieni->współmałżonek, krewni najemcy i jego współmałżonka jeżeli pozostają z nim w wspólnym gospodarstwie domowym. Wykaz osób uprawnionych do zamieszkania->A D(TERAZ B) dalej… pozwany wpisał moją żonę, a Swoją dziewczynę bez jej zgody, jej imię i nazwisko było wypisane drukowanymi literami, ona była nieświadoma niczego i w owym mieszkaniu nawet nie zamieszkiwała, nie była jego żoną, nie miała tam meldunku, po prostu wystarczył jeden wpis DRUKOWANYMI LITERAMI i zaczął się ten horror, równie dobrze mogła tam istnieć jakakolwiek osoba i jej życie by legło w gruzach bo dowiedziała by się o wszystkim od komornika, który by po prostu zaczął brać, tak jak i nam bierze do tej pory… Tyle wynikało z akt, nie było żadnego dowodu na winę mojej żony, tylko wpis przez jej byłego chłopaka, że będzie z nim zamieszkiwać, a ona zaraz po tym się z nim rozeszła i poszła w Swoją strony, strony na które ma dowody. Po wyjściu z sądu zacząłem zadawać Sobie pytania? -jak to możliwe, że można kogoś tak zniszczyć nie mając na niego dowodu? -Jak sąd może wydać wyrok pod nieobecność osoby pozywanej, wyrok, który niszczy całe życie? -Żona zarabia na rękę 1500zł , teraz jest w ciąży, komornik od listopada zabiera jej co miesiąc 450 zł, należy zadać Sobie pytanie, co by było gdyby żona miała firmę? Ludzi do zapłacenia? Komornik zabrał by jej połowę pensji co doprowadziło by do bankructwa nie jedną osobę, a to tylko dlatego, że są pewne luki w prawie i oszuści je wykorzystując, oszukując w ten sposób pozywanych i sądy… I dalej, mijały dni kiedy to czekaliśmy na doręczenie nakazu zapłaty->tak jak poradził nam adwokat, oczywiście we wniosku podaliśmy szereg dowodów na to, że Żona nigdy nie miała styczności z adresem wykazanym przez Powoda->mieszkała już wtedy ze mną w B i wynajmowaliśmy razem mieszkanie( umowa najmu, rachunki z Orange na żonę, które przychodziły na adres, świadkowie) wszystko było wykazane. A my czuliśmy się coraz gorzej i gorzej Nie przespane noce… Ciągły stres… Smutek… Ból… aż w końcu doczekaliśmy się nakazu zapłaty, ku naszemu zdziwieniu doręczenie nakazu przyszło na mnie, jako, że zrobiono mnie pełnomocnikiem żony, tylko Ja się o żadne pełnomocnictwo nie prosiłem… od tej pory wszelkie papiery zaczęły przychodzić na mnie… W doręczeniu nakazu czytamy: âśSąd doręcza panu jako pełnomocnikowi pozwanej odpis nakazu z dnia16.01.2014r z odpisem pozwu i załącznikami” i pod spodem wytłuszczonym pismem: âśJednocześnie sąd informuje , że nakaz zapłaty jest prawomocny i został opatrzony o p-ko pozwanej klauzulą wykonalności. Sąd poucza pełnomocnika pozwanej o możliwości skorzystania z porady prawnej adwokata lub radcy prawnego. No i rzecz jasna zaraz na drugi dzień znaleźliśmy się u naszego adwokata. Nasz adwokat sporządził SPRZECIW POZWANEJ OD NAKAZU ZAPŁATY W POSTĘPOWANIU UPOMINAWCZYM gdzie wyszczególnił w pkt o co wnosimy: âśW imieniu własnym , zgłaszam sprzeciw od nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym z dnia 16 stycznia 2014r, i wnoszę o: Oddalenie powództwa w całości. Przeprowadzenie rozprawy również pod nieobecność pozwanej. zasądzenie od powoda na rzecz pozwanej kosztów procesu według norm przypisanych. W uzasadnieniu nasz adwokat wykazał szereg dowodów na niewinność mojej żony, dowody na to, że moja żona nie mieszkała w lokalu za który miała by płacić (potwierdzenia zameldowania w innym miejscu, świadkowie, praca w Ś oddalonym o setki kilometrów od domniemanego miejsca zamieszkania za które miała zapłacić powodowi, dowody w postaci deklaracji Pit-11 z urzędu skarbowego w Ś). Ponadto adwokat podniósł termin przedawnienia. Taki wniosek wysłaliśmy do sądu 9 lutego 2015 roku. Za pismo zapłaciliśmy kolejne 200zł. I czekaliśmy, czekaliśmy, mijały dni, miesiące, komornik ciągle zabierał nam pieniądze z wynagrodzenia a końca tego koszmaru nie było widać, wreszcie dostaliśmy od sądu list, który brzmiał: WEZWANIE âśSąd wzywa do sprecyzowania pisma procesowego z dnia 9.2.2015r poprzez podanie czy należy je traktować jako wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od nakazu zapłaty , czy też w inny sposób i jaki w terminie 7 dni pod rygorem potraktowania w/w pisma jako wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu.” 27 kwietnia zostało owe Wezwanie sporządzone. Zaraz udaliśmy się z tym Wezwaniem do adwokata, adwokat poradził nam żeby na nie nie odpowiadać, że po 7 dniach zostanie one uznane jako wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu, tak też zrobiliśmy. Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu dnia 1. czerwca przyszło nam postanowienie w którym czytamy: Sąd postanawia: odrzucić wniosek pozwanej A B o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu od nakazu zapłaty wydanego przez Sąd Rejonowy w M w dniu 16 stycznia 2015r w sprawie i sygnatura akt. odrzucić sprzeciw pozwanej A B od nakazu zapłaty wydanego przez sąd Rejonowy w M w dniu 16 stycznia 2015r w sprawie i sygnatura. Sąd uzasadnił, że wniosek o przywrócenie terminu jest spóźniony. -Żona się popłakała. -Ja byłem w szoku, jak to spóźniliśmy się skoro robiliśmy wszystko zgodnie z zaleceniami adwokata?! Zaraz na drugi dzień byliśmy u adwokata, byłem zmieszany, zszokowany, nie wiedziałem komu już wierzyć, dlatego postanowiłem całą rozmowę z adwokatem nagrać telefonem by mieć ewentualny dowód w sprawie. Będąc u adwokata, ukazując mu DORĘCZENIE SADU adwokat był lekko mówiąc w szoku, powiedział nam, że będzie pisał zażalenie do sądu wyższej instancji, bo to co robi sad w M zakrawa na kpinę, sąd podniósł z Swoim doręczeniu niedotrzymanie przez Nas terminu, bo według sadu wynosił on 7 dni, a adwokat zapewnia Nas, że mieliśmy 14 dni i w terminie się zmieściliśmy( mamy całe nagranie z adwokatem, jego zapewnienia, jego oburzenie, zszokowanie decyzją sądu, sam też mówi, że pierwszy raz spotyka się z taką sytuacją, gdzie tak sąd postępuje z ludźmi). Adwokat zabrał wszystkie papiery i kazał nam przyjść po ZAŻALENIE w poniedziałek 15 czerwca. Po wyjściu od adwokata byliśmy jeszcze bardziej zszokowani. No bo jak można nazwać zaistniałą sytuacje, gdzie: -Sąd twierdzi, że my się spóźniliśmy z wnioskiem. -a adwokat jest święcie przekonany, że my dochowaliśmy wszelkich terminów. 15 czerwca otrzymaliśmy od Adwokata Zażalenie od decyzji sądu i natychmiast ją wysłaliśmy do sądu, w zażaleniu adwokat pisze jasno, że to sad popełnia błędy: …”Sąd jak podano w uzasadnieniu odrzucił jednak sprzeciw gdyż jak stwierdzono powinien on być złożony najpóźniej w dniu 3 lutego, a wiec w terminie tygodniowym, nieprzewidzianym w procedurze cywilnej.” My po prostu nie wiemy, czy nie wpadliśmy w jakąś zasadzkę, czy nie mamy do czynienia z grupą zorganizowaną, która żeruje na zwykłych szarych ludziach, w naszym przekonaniu powód ma znajomości w w/w sądzie, a owy robi wszystko by Nas uciszyć, by zamieść sprawę pod dywan, nie wiemy już co mamy robić, dlatego postanowiliśmy napisać do Państwa i uzyskać jakąś pomoc, bo teraz my, a kiedy indziej inni ludzie będą tak pokrzywdzeni jak my, a sądy, powód są w tym momencie bezkarni, robią co chcą z zwykłym szarym człowiekiem, błagamy o pomoc. Już naprawdę nie mamy siły czekać na dalsze decyzje sądu, za dużo tego wszystkiego, dla nas zawsze sądy były instytucją poważną, która powinna stać na straży prawa, a tutaj? A tutaj sąd cały czas popiera Powoda, który nie ma racji, nie bierze naszych dowodów pod uwagę. Dziś my, kiedy indziej kto inny, ile jeszcze osób będzie tak oszukanych? Ile osób będzie tak potraktowanych przez ten sąd? Prosimy bardzo o pomoc. Tak poza sprawą dodam jeszcze, że zona zaszła w ciąży w październiku, Ja miałem wypadek w którym odniosłem poważne obrażenia w postaci połamania 5 kości czaszki, to cud, że żyje. Żona przed ciążą pracowała w markecie kaufland Polska zarabiając tam 1500zł na rękę, teraz jest na zwolnieniu lekarskim spowodowanym ciążą, komornik bierze jej co miesiąc około 500zł, boimy się, ze przyjdzie do nas na mieszkanie i pozabiera nam wszystko… Żona przez ten stres znalazła się w połowie ciąży w szpitalu, boimy się o Nasze dziecko, co będzie jeść? Co zrobimy jak nie odkręcimy tego horroru w którym się znaleźliśmy? Ja poprzez ten wypadek straciłem prace(byłem 6 miesięcy na zwolnieniu lekarskim, kiedy tylko wróciłem do pracy dostałem wypowiedzenie). W krótkim czasie znalazłem kolejną prace, ale znowu wypadek dał o Sobie znać, dała znać o Sobie sprawa Żony, głowa nie wytrzymała i zaczęły dziać się cuda, cuda w złym słowa tego znaczeniu, obecnie jestem pod opieką psychiatry, za dużo tego wszystkiego jest coraz gorzej i gorzej gdyby nie moi rodzice, którzy nas wspierają nie było by nas, nie było bo sami nie dalibyśmy rade, skąd bralibyśmy pieniądze na adwokata? Nie dalibyśmy rady z pensją żony, która w dodatku zabiera komornik, a i moją, która otrzymuje z l4, która wynosi zaledwie 1000zł. Koszmar nas spotkał, ledwo się trzymamy, prosimy bardzo o pomoc, prosimy bo jesteśmy bez silni, może z Państwa pomocą da się coś zmienić, bo zwykły szary człowiek jest nikim dla sądów, które jak widać po tym co tutaj napisałem bronią praw oszustów… Pomóżcie nam, bardzo prosimy… O ewentualny kontakt prosimy pod numerem telefonu: moderacja Gdy dojdzie do takiego kontaktu przedstawimy: -wszelką dokumentacje całej zaistniałem sytuacji od A do Z. -Nagranie z adwokatem, który sam jest zszokowany postawą sądu. pozdrawiamy gorąco i liczymy na kontakt.
Ostatnią edycję dokonał moderator: