Zawiadomieniu o wszczęciu egzekucji na łączną kwotę 52 tysięcy złotych.

  • Autor wątku Autor wątku Kamil-Agnieszka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

Kamil-Agnieszka

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2015
Odpowiedzi
5
Witam serdecznie !

Mam na imię Kamil i pisze do pani ponieważ Nasz życie, moje i mojej żony zamieniło się w koszmar, koszmar tak wielki, że trudno ubrać go w słowa, jesteśmy zrozpaczeni, rozbici, zagubieni a wszystko to za sprawą oszusta i sądu który go popiera. Pisze ten list w imieniu mojej żony, bo ona nie da rady, jest załamana, jej świat, a w zasadzie nasz legł w gruzach dnia 17 listopada roku 2014 kiedy to otrzymaliśmy list od komornika o: -Zawiadomieniu o wszczęciu egzekucji na łączną kwotę 52 tysięcy złotych.

Zapytałem żony : Co to?
Jak to?

Żona była w szoku nie wiedziała co powiedzieć…jak się później okazało została oszukana, oszukana tak perfidnie, że naprawdę ciężko to opisać. Kiedy zaczęliśmy czytać obszerne papiery od komornika natknęliśmy się na wyrok sądowy, wyrok sądowy, który został wydany w roku 16 stycznia 2014 pod nieobecność mojej żony. Żona nie miała możliwości jakiejkolwiek obrony, wyrok został wydany poza jej wiedzą. W owym piśmie wydanym przez sąd pisze: -Nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym, sąd nakazuje pozwanym J K i A D (teraz B) aby zapłacili solidarnie powodowi T B kwotę 38,591,16+ doszły do tego koszty sądowe i komornicze+odsetki za ten okres i z chwila kiedy dowiedzieliśmy się o wszystkim było już 52tys, a teraz dług urósł do 57 tysięcy(odsetki)

Zapytałem znowu żony doniosłym głosem:
Co to jest!?

No i ona zaczęła mi wszystko opisywać, mianowicie: - Była kiedyś z J K, który został ujęty w powództwie i który narobił takich długów nie płacąc mieszkania, które jak się później okazało wynajmował. Żona była jego dziewczyną, była zameldowana na stałym adresie u Swoich rodziców od czasu do czasu przychodziła do niego lecz tam nie mieszkała, a tym bardziej nie miała żadnego pojęcia o tym czy on płaci za mieszkanie, czy nie płaci, nie podpisywała żadnej umowy,. Po pewnym czasie rozeszła się ze Swoim chłopakiem i wyjechała do Ś za pracą, tam mieszkała, tam pracowała, a w nakazie zapłaty jest ujęty okres kiedy to Zona przebywała już w Ś, a według powoda miała wtedy mieszkać w jego lokalu co jest absurdem z racji dowodów jakie mamy na to, że Żona przebywała przeszło 300km od domniemanego miejsca zamieszkania. -Brak podpisanej jakiejkolwiek umowy z właścicielem lokalu.

-zupełnie inne miejsce zameldowania. -świadkowie, którzy potwierdzają, że Żona mieszkała w zupełnie innym miejscu

-dowody na to, że za okres, który właściciel żąda pieniędzy Żona przebywa 300km od domniemanego lokalu za który to według właściciela miała płacić wspólnie ze Swoim chłopakiem. Przeciwko: słowu właściciela, tylko słowu. nie ma zupełnie żadnych dowodów na winę mojej żony i mimo braku dowodów sąd pod nieobecność moje Żony wydaje nakaz zapłaty jej jak i jej byłemu chłopakowi, który jak się później okazało zapadł się pod ziemie i cała kwotę to ona ma płacić…

Co dalej zrobiliśmy? Pierwsze co to poszliśmy do adwokata prosić o poradę, co my możemy zrobić? Jak to możliwe, że Żona o niczym nie wiedząc ma płacić czyjeś długi? Jak to wszystko odkręcić? I zaczęła się droga przez męki, która trwa do teraz, a nam już brakuje sił by dalej nią kroczyć…

Do rzeczy: Będąc u Pana Adwokata dowiedzieliśmy się, że trzeba przywrócić termin rozprawy, trzeba przede wszystkim zaznajomić się z dokumentacją sądową, na jakiej podstawie sąd wydał wyrok poradził NAM byśmy pojechali do sądu w M, poprosili o akta sprawy, a w miedzy czasie napisał nam : Wniosek o doręczenie nakazu zapłaty z dnia 16 stycznia 2014r wydanego w postępowaniu upominawczym. zapłaciliśmy 200zł. Na drugi dzień zaraz pojechaliśmy do sądu by przejrzeć akta sprawy, w sądzie była czytelnia, Ja chciałem zaznajomić się z aktami razem z Żoną i kazano Żonie wyrazić zgodne na to bym mógł się z nimi zaznajomić, spisano mnie z dowodu osobistego i razem z żoną mogliśmy w czytelni sadowej przeczytaj akta odnośnie tej sprawy, co z nich wyczytaliśmy? -Przede wszystkim to, że o sprawie nie mogła mieć zielonego pojęcia, bo wszystko poszło na adres byłego chłopaka Żony, który to podpisywał umowę z Powodem i był spisywany z dowodu. -Czytając dalej akta natknęliśmy się na umowę odnoszącą się do wynajmu mieszkania. Umowa była podpisana przez byłego chłopaka Żony na której w podpunkcie 3 wyczytaliśmy:

A)Do Zamieszkania z z najemcą są uprawnieni->współmałżonek, krewni najemcy i jego współmałżonka jeżeli pozostają z nim w wspólnym gospodarstwie domowym. Wykaz osób uprawnionych do zamieszkania->A D(TERAZ B) dalej… pozwany wpisał moją żonę, a Swoją dziewczynę bez jej zgody, jej imię i nazwisko było wypisane drukowanymi literami, ona była nieświadoma niczego i w owym mieszkaniu nawet nie zamieszkiwała, nie była jego żoną, nie miała tam meldunku, po prostu wystarczył jeden wpis DRUKOWANYMI LITERAMI i zaczął się ten horror, równie dobrze mogła tam istnieć jakakolwiek osoba i jej życie by legło w gruzach bo dowiedziała by się o wszystkim od komornika, który by po prostu zaczął brać, tak jak i nam bierze do tej pory… Tyle wynikało z akt, nie było żadnego dowodu na winę mojej żony, tylko wpis przez jej byłego chłopaka, że będzie z nim zamieszkiwać, a ona zaraz po tym się z nim rozeszła i poszła w Swoją strony, strony na które ma dowody. Po wyjściu z sądu zacząłem zadawać Sobie pytania? -jak to możliwe, że można kogoś tak zniszczyć nie mając na niego dowodu? -Jak sąd może wydać wyrok pod nieobecność osoby pozywanej, wyrok, który niszczy całe życie? -Żona zarabia na rękę 1500zł , teraz jest w ciąży, komornik od listopada zabiera jej co miesiąc 450 zł, należy zadać Sobie pytanie, co by było gdyby żona miała firmę? Ludzi do zapłacenia? Komornik zabrał by jej połowę pensji co doprowadziło by do bankructwa nie jedną osobę, a to tylko dlatego, że są pewne luki w prawie i oszuści je wykorzystując, oszukując w ten sposób pozywanych i sądy… I dalej, mijały dni kiedy to czekaliśmy na doręczenie nakazu zapłaty->tak jak poradził nam adwokat, oczywiście we wniosku podaliśmy szereg dowodów na to, że Żona nigdy nie miała styczności z adresem wykazanym przez Powoda->mieszkała już wtedy ze mną w B i wynajmowaliśmy razem mieszkanie( umowa najmu, rachunki z Orange na żonę, które przychodziły na adres, świadkowie) wszystko było wykazane. A my czuliśmy się coraz gorzej i gorzej Nie przespane noce… Ciągły stres… Smutek… Ból… aż w końcu doczekaliśmy się nakazu zapłaty, ku naszemu zdziwieniu doręczenie nakazu przyszło na mnie, jako, że zrobiono mnie pełnomocnikiem żony, tylko Ja się o żadne pełnomocnictwo nie prosiłem… od tej pory wszelkie papiery zaczęły przychodzić na mnie… W doręczeniu nakazu czytamy: âśSąd doręcza panu jako pełnomocnikowi pozwanej odpis nakazu z dnia16.01.2014r z odpisem pozwu i załącznikami” i pod spodem wytłuszczonym pismem: âśJednocześnie sąd informuje , że nakaz zapłaty jest prawomocny i został opatrzony o p-ko pozwanej klauzulą wykonalności. Sąd poucza pełnomocnika pozwanej o możliwości skorzystania z porady prawnej adwokata lub radcy prawnego. No i rzecz jasna zaraz na drugi dzień znaleźliśmy się u naszego adwokata. Nasz adwokat sporządził SPRZECIW POZWANEJ OD NAKAZU ZAPŁATY W POSTĘPOWANIU UPOMINAWCZYM gdzie wyszczególnił w pkt o co wnosimy: âśW imieniu własnym , zgłaszam sprzeciw od nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym z dnia 16 stycznia 2014r, i wnoszę o: Oddalenie powództwa w całości. Przeprowadzenie rozprawy również pod nieobecność pozwanej. zasądzenie od powoda na rzecz pozwanej kosztów procesu według norm przypisanych. W uzasadnieniu nasz adwokat wykazał szereg dowodów na niewinność mojej żony, dowody na to, że moja żona nie mieszkała w lokalu za który miała by płacić (potwierdzenia zameldowania w innym miejscu, świadkowie, praca w Ś oddalonym o setki kilometrów od domniemanego miejsca zamieszkania za które miała zapłacić powodowi, dowody w postaci deklaracji Pit-11 z urzędu skarbowego w Ś). Ponadto adwokat podniósł termin przedawnienia. Taki wniosek wysłaliśmy do sądu 9 lutego 2015 roku. Za pismo zapłaciliśmy kolejne 200zł. I czekaliśmy, czekaliśmy, mijały dni, miesiące, komornik ciągle zabierał nam pieniądze z wynagrodzenia a końca tego koszmaru nie było widać, wreszcie dostaliśmy od sądu list, który brzmiał: WEZWANIE âśSąd wzywa do sprecyzowania pisma procesowego z dnia 9.2.2015r poprzez podanie czy należy je traktować jako wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od nakazu zapłaty , czy też w inny sposób i jaki w terminie 7 dni pod rygorem potraktowania w/w pisma jako wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu.” 27 kwietnia zostało owe Wezwanie sporządzone. Zaraz udaliśmy się z tym Wezwaniem do adwokata, adwokat poradził nam żeby na nie nie odpowiadać, że po 7 dniach zostanie one uznane jako wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu, tak też zrobiliśmy. Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu dnia 1. czerwca przyszło nam postanowienie w którym czytamy: Sąd postanawia: odrzucić wniosek pozwanej A B o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu od nakazu zapłaty wydanego przez Sąd Rejonowy w M w dniu 16 stycznia 2015r w sprawie i sygnatura akt. odrzucić sprzeciw pozwanej A B od nakazu zapłaty wydanego przez sąd Rejonowy w M w dniu 16 stycznia 2015r w sprawie i sygnatura. Sąd uzasadnił, że wniosek o przywrócenie terminu jest spóźniony. -Żona się popłakała. -Ja byłem w szoku, jak to spóźniliśmy się skoro robiliśmy wszystko zgodnie z zaleceniami adwokata?! Zaraz na drugi dzień byliśmy u adwokata, byłem zmieszany, zszokowany, nie wiedziałem komu już wierzyć, dlatego postanowiłem całą rozmowę z adwokatem nagrać telefonem by mieć ewentualny dowód w sprawie. Będąc u adwokata, ukazując mu DORĘCZENIE SADU adwokat był lekko mówiąc w szoku, powiedział nam, że będzie pisał zażalenie do sądu wyższej instancji, bo to co robi sad w M zakrawa na kpinę, sąd podniósł z Swoim doręczeniu niedotrzymanie przez Nas terminu, bo według sadu wynosił on 7 dni, a adwokat zapewnia Nas, że mieliśmy 14 dni i w terminie się zmieściliśmy( mamy całe nagranie z adwokatem, jego zapewnienia, jego oburzenie, zszokowanie decyzją sądu, sam też mówi, że pierwszy raz spotyka się z taką sytuacją, gdzie tak sąd postępuje z ludźmi). Adwokat zabrał wszystkie papiery i kazał nam przyjść po ZAŻALENIE w poniedziałek 15 czerwca. Po wyjściu od adwokata byliśmy jeszcze bardziej zszokowani. No bo jak można nazwać zaistniałą sytuacje, gdzie: -Sąd twierdzi, że my się spóźniliśmy z wnioskiem. -a adwokat jest święcie przekonany, że my dochowaliśmy wszelkich terminów. 15 czerwca otrzymaliśmy od Adwokata Zażalenie od decyzji sądu i natychmiast ją wysłaliśmy do sądu, w zażaleniu adwokat pisze jasno, że to sad popełnia błędy: …”Sąd jak podano w uzasadnieniu odrzucił jednak sprzeciw gdyż jak stwierdzono powinien on być złożony najpóźniej w dniu 3 lutego, a wiec w terminie tygodniowym, nieprzewidzianym w procedurze cywilnej.” My po prostu nie wiemy, czy nie wpadliśmy w jakąś zasadzkę, czy nie mamy do czynienia z grupą zorganizowaną, która żeruje na zwykłych szarych ludziach, w naszym przekonaniu powód ma znajomości w w/w sądzie, a owy robi wszystko by Nas uciszyć, by zamieść sprawę pod dywan, nie wiemy już co mamy robić, dlatego postanowiliśmy napisać do Państwa i uzyskać jakąś pomoc, bo teraz my, a kiedy indziej inni ludzie będą tak pokrzywdzeni jak my, a sądy, powód są w tym momencie bezkarni, robią co chcą z zwykłym szarym człowiekiem, błagamy o pomoc. Już naprawdę nie mamy siły czekać na dalsze decyzje sądu, za dużo tego wszystkiego, dla nas zawsze sądy były instytucją poważną, która powinna stać na straży prawa, a tutaj? A tutaj sąd cały czas popiera Powoda, który nie ma racji, nie bierze naszych dowodów pod uwagę. Dziś my, kiedy indziej kto inny, ile jeszcze osób będzie tak oszukanych? Ile osób będzie tak potraktowanych przez ten sąd? Prosimy bardzo o pomoc. Tak poza sprawą dodam jeszcze, że zona zaszła w ciąży w październiku, Ja miałem wypadek w którym odniosłem poważne obrażenia w postaci połamania 5 kości czaszki, to cud, że żyje. Żona przed ciążą pracowała w markecie kaufland Polska zarabiając tam 1500zł na rękę, teraz jest na zwolnieniu lekarskim spowodowanym ciążą, komornik bierze jej co miesiąc około 500zł, boimy się, ze przyjdzie do nas na mieszkanie i pozabiera nam wszystko… Żona przez ten stres znalazła się w połowie ciąży w szpitalu, boimy się o Nasze dziecko, co będzie jeść? Co zrobimy jak nie odkręcimy tego horroru w którym się znaleźliśmy? Ja poprzez ten wypadek straciłem prace(byłem 6 miesięcy na zwolnieniu lekarskim, kiedy tylko wróciłem do pracy dostałem wypowiedzenie). W krótkim czasie znalazłem kolejną prace, ale znowu wypadek dał o Sobie znać, dała znać o Sobie sprawa Żony, głowa nie wytrzymała i zaczęły dziać się cuda, cuda w złym słowa tego znaczeniu, obecnie jestem pod opieką psychiatry, za dużo tego wszystkiego jest coraz gorzej i gorzej gdyby nie moi rodzice, którzy nas wspierają nie było by nas, nie było bo sami nie dalibyśmy rade, skąd bralibyśmy pieniądze na adwokata? Nie dalibyśmy rady z pensją żony, która w dodatku zabiera komornik, a i moją, która otrzymuje z l4, która wynosi zaledwie 1000zł. Koszmar nas spotkał, ledwo się trzymamy, prosimy bardzo o pomoc, prosimy bo jesteśmy bez silni, może z Państwa pomocą da się coś zmienić, bo zwykły szary człowiek jest nikim dla sądów, które jak widać po tym co tutaj napisałem bronią praw oszustów… Pomóżcie nam, bardzo prosimy… O ewentualny kontakt prosimy pod numerem telefonu: moderacja Gdy dojdzie do takiego kontaktu przedstawimy: -wszelką dokumentacje całej zaistniałem sytuacji od A do Z. -Nagranie z adwokatem, który sam jest zszokowany postawą sądu. pozdrawiamy gorąco i liczymy na kontakt.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Przebrnąłem przez prawie wszystko.
Dla oczekujących streszczenia:
- zawiadomienie o wszczęciu egzekucji (nakaz nie był prawidłowo doręczony),
- wizyta pozwanej z mężem w czytelni akt w sądzie, podpisanie pełnomocnictwa dla męża (bez świadomości co się podpisało)
- wniosek o doręczenie pozwu na właściwy adres
- doręczenie pozwu
- sprzeciw do pozwy w terminie 14 dni
- pytanie sądu czy ma to być wniosek o przywrócenie terminu czy nie
- odrzucenie przez sąd wniosku o przywrócenie terminu ponieważ według sądu pozwany miał 7 dni na sprzeciw a nie 14.

we wszystko wplątany zabiegany adwokat, który chyba niedokładnie czyta pisma.

Moja opinia - wasz wniosek o doręczenie nakazu zapłaty został potraktowany jako wniesienie sprzeciwu. Sąd wysłał wam ten nakaz i wezwał do usunięcia braków formalnych w terminie 7 dni (a nie 14) poprzez ... (trzeba by doczytać poprzez co - może właściwe oznaczenie pisma?)

Zarówno adwokat ma rację jak i sąd. Zażalenie do wyższej instancji powinno zaskutkować zastosowaniem np. art. 5 k.c. i nakazaniem sądowi pierwszej instancji przyjęcie sprzeciwu.

Ale to tylko taka wróżba z fusów i jeden z możliwych scenariuszy.

W dalszych wiadomościach proszę się skupić na faktach, bez beletrystyki. Tego się nie da czytać. Co nie znaczy, że nie rozumiem pana odczuć. Ale jeżeli ma pójść cokolwiek dalej to muszą być konkrety.

Na początek proszę dokładnie zacytować pierwsze pismo z sądu. Proszę nie podawać nazwisk ani innych danych osobowych.
 
Ostatnia edycja:
Proszę wymazać dane i numer telefonu. Przeczytać regulamin.
 
Streścić. Nie jestem w stanie takiej beletrystyki przyswoić (chociaż dane pousuwałam :)).
 
Dziękujemy za zainteresowanie sie sprawą.
A wiec konkrety:
Adowokat wystosował w dniu 09.02.2015:
Sprzeciw Pozwanej od nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym​




W imieniu własnym zgłaszam sprzeciw od nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym z dnia 16 stycznia 2014r i wnoszę o:

- Oddalenie powództwa w całości
-przeprowadzenie rozprawy również pod nieobecność pozwanej
-zasądzenie od powoda na recz pozwanej kosztów procesu według norm przypisanych.


W Uzasadnieniu wykazaliśmy wszelkie dowody na niewinność mojej żony tj. zaświadczenie o zameldowaniu pod zupełnie innym adresem, dowód umowy zlecenia gdzie żona pracuje w zupełnie innym miejscu, oddalonym o setki kilometrów, ponadto adwokat podniósł termin przedawnienia.



Dalej....
Otrzymaliśmy
Wezwanie​


Sąd rejonowy w myszkowie i wydział cywilny w sprawie o odszkodowanie za bezumowne korzystanie z lokalu mieszkalnego z powództwa ....... przeciwko ........ wzywa do sprecyzowania pisma procesowego z dnia 09.02. 2015r poprzez podanie czy należy je traktować jako wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od nakazu zapłaty czy też w inny sposób i jaki w terminie 7 dni pod rygorem potraktowania w/w pisma jako wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu.


Znalezliśmy sie z tym wezwaniem zaraz u adowkata, który kazał nam przeczekać te 7 dni i nic wiecej nie pisać.
Wiec czekaliśmy i dostaliśmy:
Postanowienie​
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Zaraz po tym udaliśmy sie do adowkata który wystosował:
Zażalenie





I od sądu otrzymaliśmy:
Wezwanie do usunięcia BRAKÓW zażalenia​


Gdzie pisze, że mieliśmy uiścić opłate w kwocie 386zł w terminie tygodniowym.
Wpłata została uiszczona a my czekamy i boimy sie co bedzie dalej.
Jakby żona była winna całkiem inaczej byśmy sie na tą sprawe zapatrywali, ale niewinna osoba ma być skazywana na taki dług, dług który przy naszych zarobkach jest długiem nie do spłaty...
Od tej sprawy jest uzależnione nasze życie, życie naszego dziecka stad wcześniej pisany tekst w formie takiej a nie innej za co przepraszam.
pozdrawiam i liczymy na pomoc.http://forumprawne.org//pl.pinterest.com/pin/create/extension/
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
A możesz jeszcze wrzucić treść pisma z którym doręczono nakaz zapłaty?
I wniosek o jego doręczenie?
Bo raczej tam jest problem.
BEZ DANYCH OSOBOWYCH I SYGNATUR AKT.
Chociaż tak ogólnie to już widać o co chodzi.

Problem w tym, że przeglądnęliście akta i według sądu jest to równoznacze z doręczeniem wam nakazu zapłaty wraz z treścią pozwu w dacie, kiedy przeglądaliście akta.
Niektórzy obchodzą to w ten sposób, że ustanawiają pełnomocnika TYLKO do przeglądania akt, który nie może być pełnomocnikiem do doręczeń i nie jest stroną.
Moim zdaniem to błąd adwokata, który was poinstruował. Ciekawe czy odkręci...
Chciał sobie "kupić" trochę więcej czasu uzyskując fotokopię akt przed przesłaniem nakazu zapłaty z sądu.
 
Ostatnia edycja:
Prosze:
O to wniosek o doręczenie nakazu:



a tutaj treść pisma z którym doręczono nakaz:
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Dziwne w ogóle, że adwokat nie podpisywał i wysyłał tych pism tylko Wy. Tak ogólnie to moim zdaniem wymanewrował Was na minę.
Nie wiemy jeszcze co podpisaliście w sądzie przeglądając akta - może oprócz pełnomocnictwa podpisaliście też doręczenie? Sekretariaty tak czasem działają - jak jest problem z doręczeniami to gdy pojawi się ktoś aby przeglądać akta, to "wciskają" mu doręczenia (stąd te pełnomocnictwa tylko do przeglądania akt).
Niewesoło w każdym razie.
Czy adwokat tłumaczył dlaczego to nie on wysyła pisma do sądu?
Usuńcie jeżeli możecie z tych skanów i z treści postów nazwisko panieńskie Pana żony.
Czasem ogarnia mnie frustrująca refleksja, że mogłem pójść na prawo i zostać adwokatem :-/
 
Ostatnia edycja:
Nie strasz pan...
Z tego co pamietam podpisywałem->przynajmniej Ja możliwość zaznajomienia sie z aktami w czytelni ponieważ żona i tak by z tego nic nie zrozumiała.
Podpisałem, byłem w czytelni z żoną i tyle.
Spisaliśmy sygnature akt tak jak kazał adwokat, spisaliśmy wszelkie informacje o które adwokat nas prosił byśmy mogli sie dalej odwoływać.
Co do tego dlaczego adwokat sie nie podpisywał:
za każde pismo brał 200zł.
Powiedział, że może Nas rzecz jasna reprezentować już teraz ale kosz taki wynosi 2600zł przy naszych zarobkach, komorniku taka kwota była niemożliwa do zapłacenia wiec płaciliśmy mu za każde pismo po 200zł.
On pisał, a my wysyłaliśmy.
Jedynie co mamy to nagranie z nim kiedy to byliśmy u niego ostatni raz.
W nim jasno odczuć jego zdziwienie decyzją sądu, a też przekonanie, że wyzsza instancja zmieni zdanie...
Katastrofa jakaś...
eh...
 
EagleInterceptor napisał:
Zarówno adwokat ma rację jak i sąd.
Sąd nie ma racji. Adwokat zaś nie miał racji w jednym momencie, i teraz mamy konsekwencje. Chociaż trudno powiedzieć, czy nie byłoby tego samego.

Sama się zastanawiałam na początku czym spowodowana jest ta wyjątkowa "niedyspozycja" sędziny. Słowem - żenada poprzez pomieszanie dwóch procedur, skrzyżowanie ze trzech przepisów. Jednak zagłębiając się w powieść widać od czego się to zaczęło - należało zareagować na to pismo (wskazać stanowczo iż jest to sprzeciw złożony z zachowaniem dwutygodniowego terminu do wniesienia sprzeciwu), gdzie pani sędzina w chwili gorszego samopoczucia zawahała się o co pozwanej chodzi. Jakby nie potrafiła czytać ze zrozumieniem.

No i brak takowego pisma spowodował dalsze krzyżówki procedury przywrócenia terminu (wtedy 7 dni należałoby liczyć od daty dowiedzenia się więc na pewno nie byłaby to data 27.01.2015) ze sprzeciwem z uwagi na brak prawidłowego doręczenia, dokładając niedyspozycję sędziny - mamy niezły pasztet. Oczywiście poczyniony wyłącznie przez sędzinę, niejako jednak sprowokowany przez adwokata.

Nawiasem mówiąc, to znów spotykam się z sytuacją, gdzie sędzia nie potrafi czytać i zaczyna popisywać się swoją własną inwencją, zapytując czy sprzeciw jest aby na pewno tylko sprzeciwem czy może wnioskiem o przywrócenie terminu i nie wiadomo z jakiej okazji i dla czyjego dobra traktuje to jednak jako wniosek o przywrócenie terminu i każe uzupełniać daty kiedy doszło do powzięcia informacji itp. Paranoja.
 
Ostatnia edycja:
No dobrze ale co z faktem, że strona zrobiła fotokopię akt w danym dniu a następnie czekała na poprawne doręczenie nakazu zapłaty ze złożeniem sprzeciwu? Skoro zrobiła fotokopię to... tym nakazem wraz z kompletem dokumentów dysponowała od momentu wykonania fotokopii a nie od momentu doręczenia przez pocztę?
 
Pousuwałam skany z danymi osobowymi. Chociaż zastanawiam się nad sensem, skoro sami pytający o to nie dbają.
 
EagleInterceptor napisał:
No dobrze ale co z faktem, że strona zrobiła fotokopię akt

Zauważ też, że strona nie wie do końca co podpisała w sądzie i jakie skutki procesowe to wywołało (że udzieliła mężowi pełnomocnictwa do reprezentowania jej przed sądem). Może tam było też potwierdzenie, że otrzymała dokumenty?
 
EagleInterceptor napisał:
Zauważ też, że strona nie wie do końca co podpisała w sądzie i jakie skutki procesowe to wywołało (że udzieliła mężowi pełnomocnictwa do reprezentowania jej przed sądem). Może tam było też potwierdzenie, że otrzymała dokumenty?
Temu faktowi definitywnie zaprzecza uzasadnienie podane przez sędzinę
Ag_Maz napisał:
Pousuwałam skany z danymi osobowymi.
Bez tych skanów to nie ma sensu o czymkolwiek dyskutować, lepiej już cyganki zapytać o wróżbę...
 
A takie pytanie gdzie podziały się skany dokumentów bo nigdzie nie widać.
 
amelia2013 napisał:
Temu faktowi definitywnie zaprzecza uzasadnienie podane przez sędzinę
Bez tych skanów to nie ma sensu o czymkolwiek dyskutować, lepiej już cyganki zapytać o wróżbę...

No fakt, ciężko kontynuować spór bo nie ma się czym podeprzeć :)

PaulPB napisał:
A takie pytanie gdzie podziały się skany dokumentów bo nigdzie nie widać.

Zostały usunięte z powodu naruszenia zapisów regulaminu o publikowaniu danych osobowych.
 
Powrót
Góra