ZK Pińczów

  • Autor wątku Autor wątku MadziaeM
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Tak pieniądze idą zanim zawsze i wszędzie,z dzwonieniem to jest różnie zazwyczaj na P2 można dzwonić w każdej chwili oby tylko telefon był wolny i środki na koncie :) a przepustki po 1/4 kary. Uszy do góry :)
 
Dziękuję Kate586
Mam nadzieję, że będzie dzwonił jak tylko będzie mógł i że podanie o widzenie ze mną w końcu zaakceptują, tzn że wychowawca to ogarnie, a dyrektor przyjmie...
Strasznie za nim tęsknię...
Rozpoczął się 16sty dzień bez mojego Misia... ;/ ;/ ;/
 
Powinni zaakceptować szybko liste odwiedzających więc jak już będziesz wiedziała to leć od razu na widzenie i "naładuj akumulatorki" :) Wiem że Ci ciężko,ale z czasem to się troche "unormuje" i minie szybko.
 
Mam pytanie, czy ktoś z Was orientuje się w jaki sposób mozna umówić się na spotkanie z dyrektorem zakładu, nie wiem kierownikiem/naczelnikiem oddziału połotwartego, bądź wychowawcą - tyle że nie znam ani imienia ani nazwiska wychowawcy mojego R.
Proszę poradźcie, bo w czwartek mam nadzieje, ze dostanę już zgodę na widzenie, a jesli nie ja to przynajmniej Tesciowa go odwiedzi wiec chciałaby porozmawiac z kims "z góry" o całej sprawie mojego R.
Pozdrawiam
P.S Na stronie zakładu w Pinczowie podane sa numery do działu ewidencji, dyrektora itp, myślicie ze przez telefon mozna sie umówic na spotkanie w konkretny dzien itp?
 
Ja slyszalam wlasnie o rozmowie telefonicznej wstepnej z wychowawca i ewentualnym umowieniu sie na rozmowe... jak bylam na widzeniu ostatnio, to wychowawca siedzial przy stoliku na sali wiczen z osadzonym i jego zona/dziewczyna i rozmawiali we 3 normalnie o calej sprawie, doradzal itp... Wiem, ze wiele zon osadzonych ma numer telefonu do wychowawcy swoich partnerow i sie umawiaja na bierzaco na spotkanie...albo udziala wychowawca im odpowiedzi telefonicznie. Mysle, ze rozmowa telefoniczna z wychowawca rowniez jest mozliwa.
 
Czyli dane wychowawcy musi mi podac mój R., tak? Bo nie wiem czy takich info udziela mi przez telefon chociaz, wczoraj tam dzwoniłam dowiedziec sie o zgode na widzenie, której nadal nie wiem czemu nie ma, skoro przeciez on nie ma sankcji, ani nie jest tymczasowo aresztowany tylko skazany, ma grupę P2, ma prawo do wiedzen (dostał nawet trzecią godzinę), wspominał tez cos nawet o późniejszej przepustce, wiec w czym problem? Z wyjatkiem mnie i jego Mamy nikt go nie bedzie odwiedział, wiec dlaczego jest z tym taki problem? Nie jesteśmy małżeństwem, ale w związku z tym co? Jesteśmy ze sobą 4 lata i co nie mamy prawa sie teraz i to jeszcze w takiej sytuacji widywac, bo nie mamy zalegalizowanego zwiazku? To jest wariactwo, mam nadzieje ze w poniedziałek sprawa sie wyjasni. A wracając do telefonów do ZK do Pinczowa, to słuzba mundurowa jest bardzo bardzo przyjzna i pomocna, bez problemu powiedzieli mi czy jest zgoda na widzenie czy nie ma, sami przekazali wiadomosc na oddział R ze dzowniłam i zeby napisał jeszcze jedno podanie do obecnego wychowawcy, po czym po 5min, mój R. zadzwonił, wiec nie klamali =)
 
Mam jeszcze jedno pytanie, po połowie odsiedzianego wyroku, istnieje możliwość składania podań/próśb/wniosków o przedterminowe zwolnienie za dobre sprawowanie. Takie podanie powinien napisać prawnik?
Ogarniał ktoś z Was taką sytuację? Połowa wyroku mija idealnie 21 maja, więc kiedy i jak mamy to załatwiać, a przynajmniej starac sie o szybsze wyjscie mojego Kochanie, biorąc pod uwage ze wyrok ma do 11 lipca i to jest wyrok za powiedzmy sprawy finansowe, wiec chyba nie mozna o wazyc na szali razem z rozbojem, dealerką czy mordem? Jesli sie myle, prosze ppoprawcie mnie i doradzcie gdzie co i jak i do kogo mam sie udac, zeby to załatwić.
 
"dostal nawet trzecia godzine"....?? skazanym z podgrupa p2 przysluguja 3 godziny w miesiacu przeciez...
nie musi sie starac prawnik, niektorych nie stac na takie uslugi i sami sie staraja o WPZ...
Chyba prosbe o WPZ pisze sie wczesniej z tego co mi sie obilo o uszy... powiedzmy 2 mies przed polowa kary.
 
Tak, fakt, trzecia godzina to przywilej P2, masz rację.
Znalazłam post o warunkowym zwolnieniu, ale nic z tego nie rozumiem.
Jak to ma wyglądać? Najpierw powinnam sie skontaktowac z jego wychowawca i on powie mi co i jak czy co?
Jak ma wygladac takie podanie? Kiedy on ma je złozyc? Czy odpowiedzi na te wszystkie pytania udzieli nam wychowawca? Bo skoro miałoby to byc dwa miesiace przed połowa kary to prawie juz.
 
Tamtam a dlaczego Twój mężczyzna nie pójdzie i nie porozmawia z wychowawcą na ten temat?

Mój mąż ma połowę w kwietniu i sam wszystkie prośby, podania pisze chociaż na wolności żadnego pisma nie napisał. Ma czas niech pisze a wierz mi że jeśli nawet nie wie jak napisać np do Sądu to ktoś mu pomoże w tym. Poczytaj o warunkowym zwolnieniu, tu jest wątek o ZK Pińczów.
 
Jeżeli chodzi o warunkowe przedterminowe zwolnienie w ZK Pińczów to jest ciężko... bardzo mało osób dostaje. Wszystko też zależy czy Twój chłopak należy do subkultury więziennej czy nie. Bo jeżeli tak to szanse są bardzo minimalne na otrzymanie wpz
 
To czy grypsuje,czyli jest przeciwko administracji (ta niekorzystna i gorsza opcja),czy odbywa karę w sposób normalny.
 
Rany, chyba odbywa, z tego co wiem to sie z niczym nie wychyla, czyta ksiazki, rozwiazuje krzyzówki, pod cela z tego co mówi sa w porzadku ludzie, wiec moze w nic złego sie nie wpakuje...
Analizując cała sytuację, myslę, że spotkanie z wychowawcą bedzie najbardziej odpowiednie, a do tego zebym kontaktowała sie z prawnikiem potrzebuje odpis wyroku na ktory czekam, bo jak na razie znam tylko numer akt całej sprawy mojego R.
Mysle ze majac juz papiery w rece i do tego kiedy on zacznie pisac te pisma i dawac je wychowawcy jakos sobie z tym poradzimy, tak jak pisaliscie wyzej.
Chciałabym żeby 21 maja "było juz po wszystkim", bo jesli nie (a tej mysli staram sie do siebie nawet nie dopuszczac) to dopiero 11 lipca.... ;/
Dziekuje Wam wszystkim za porady i słowa otuchy
Jest mi bardzo ciezko, bo zostałam z tym wszystkim zupełnie sama i do tego ze swiadomoscia, ze ktos kogo kocham nad zycie jest w takim miejscu w jakim jest i to tylko z powodu zaniedania i zagatelizowania pewnych spraw...;/
 
Rany, przeraża mnie to wszystko...
Ja wiem, że mój R. nie jest w Ciechocinku, ale czy ta sytuacja musi być aż tak drastyczna?
Dzwonił i nic nie wie!
-nie wie jak się nazywa jego wychowawca, wiec ani ja ani jego mama nie wiemy z kim i jak sie skontaktować
- napisał trzecia prośbe o widzenie ze mną i nadal nie ma zgody
- nie ma pojecia o tym co mu wolno, czego nie
To jest jakis dramat!
Ja nie wiem, podejrzewam tylko, że sie nie wychyla żeby nie wyszedł na jakiegos ciapciaka który ma non stop kontakt ze służbą więzienną, bo pewnie wtedy reszta by go tam zlinczowała! Nie wydaje mi się zeby chciał tez bawić się w grypserkę itp bo ma doskonale świadomość czym to grozi...
Nie wiem już nic, to jest jakis koszmar!
Jak Wy i Wasi mężowie/narzeczeni/bracie/ojcowie/koledzy/przyjaciele którzy tam są dajecie sobie rade?
Bo ja z każdym dniem jestem coraz bardziej załamana, nie daję sobie z tym rady. Zostałam zupełnie sama i zupełnie nie wiem co dalej... ;/ ;/ ;/
 
Każda z nas na pewno przezywa to na swoj sposob, jest ciezko, ale trzeba dac rade... wiesz co, Twoj chlopak ma prawa w ZK, takze musi wiedzic jak nazywa sie jego wychowawca, itp... a nie moze jakiegos osadzonego po prostu zapytac? nie panikuj, ja tez panikowalam, a nic to nie dalo i nie da na pewno...dlaczego cagle odrzucaja jego prosbe o widzenie z Toba?...
 
guzik1010 napisał:
dlaczego cagle odrzucaja jego prosbe o widzenie z Toba?...

A skąd wiesz, że odrzucają?
Moje jeszcze prośba nie została rozpatrzona?
A jak każdy z osadzonych pisze po kilka razy o to samo to nie dziwię się, że brnięcie przez sterty podań, próśb, skarg i zażaleń trwa tak długo.

A może pan osadzony woli zrealizować widzenie najpierw z kimś innym ... ?
 
Forg, dziękuję za spekulację, podobne słyszałam już na Monte... nie jest to ani przyjemne ani miłe...
Biorąc pod uwagę, że tak nie jest. Wierzę w to co do mnie mówi przez telefon i w listach i skoro napisał i powiedział, że pisze prośby o widzenie to pewnie tak jest. Nie mam podstaw żeby mu nie wierzyć. Nie jesteśmy małżeństwem, nie mamy żadnych dokumentów na potwierdzenie tego w świetle prawa, że jesteśmy razem, ale przecież często nawet kumple dostają zgodę na widzenie! On jest skazany a nie tymczasowo aresztowany!
Dzisiaj ma widzieć się z wychowawcą i jutro ma zadzwonić i powiedzieć co i jak, mam nadzieje że tak będzie.

P.S Guzik1010 bardzo dziękuję, za wszystkie Twoje dobre słowa
 
tamtam napisał:
Forg, dziękuję za spekulację, podobne słyszałam już na Monte... nie jest to ani przyjemne ani miłe..

Ale w życiu nie zawsze jest przyjemnie i miło. Szczególnie, gdy poruszamy się po obszarze ogólnie pojętej przestępczości.
Insynuujesz, że ktoś złośliwie nie chce Cię wpisać na listę osób uprawnionych do odwiedzania skazanych. A ja niejednokrotnie widziałem jak osadzeni potrafią oszukiwać osoby bliskie. Ba, nawet tu, na tym forum można było poczytać o tym, że osoba czekająca lub skazana twierdziła, że wysłała list a tymczasem ... list nawet nie został napisany. Ale oczywiście druga strona "psy" wiesza na administracji jednostki, ze przetrzymuje list.

To tak na marginesie. Proponuję nieco więcej spokoju i optymizmu.
 
Masz racje brak mi spokoju i optymizmu...
Absolutnie "nie wieszam psów" na administracji bo spotkałam się z ich ogromną przychylnością i jestem im za wiele rzeczy bardzo wdzięczna. Więc akurat o administracji w Pińczowie nie powiem nigdy złego słowa.
Forg masz rację, tyle, ze ja listy dostaję, bo R. pisze codziennie i potem przychodzą po dwa trzy, do tego dzwoni i troszkę do znam więc myślę, że w naszym życiu tak wiele się juz wydarzyło, że akurat w tej kwestii mogę być spokojna.
Ale za wszystkie słowa dziekuję.
 
Powrót
Góra