Tu nie było akurat problemu bo tak jak pisałem wcześniej wszystko było przekazane do łapek sędziego a on rozdzielał to na stronę przeciwną.
Problem tkwi w tym, że zaginięcie dokumentacji byłoby proste do otworzenia jakby było zapisane w protokole a tego faktu brak bo brak wzmianki w protokole o składaniu tego dowodu oraz brak fizycznie samego dowodu. Dziwne to wszystko bo wychodzi tylko na to, że ktoś na sali sadowej wyrzucił dokument ale i usunął ewentualny zapis o tym dokumencie. W tym momencie tylko dwie osoby mogą to zrobić - protokolant (który nie ma w tym interesu) lub sędzia, bo kto inny? Edycja może odbyć sie jeszcze przed zamknięciem protokołu, czyli po wyjściu osób ze sprawy i w tym momencie mogło się wydarzyć wszystko. Edycja jest też możliwa i po zapisaniu jednak wtedy zostaje ślad. Jednak na nagraniu wyraźnie słychać jak sędzia każe złożyć te dokumenty. Jedynym dowodem w tej sprawie jest tylko to nagranie.
Patrząc na to obiektywnie to dziwne, że brak tego dokumentu. Inne dokumenty są wymienione. Dziwne to wszystko bo wychodzi tylko na to, że ktoś na sali sadowej wyrzucił dokument ale i usunął ewentualny zapis o tym dokumencie. Kolega nie miał w czasie procesu podglądu do protokołowanego protokołu tak więc nie może wiedzieć, czy zostało zapisane i usunięte, czy też nie zostało zapisane a potem dokument usunięty ponieważ nie zgadzało się z protokołem.
Te rzeczy oceniłem subiektywnie i mając na uwadze swoje uwagi doszedłem do przekonania, że ktoś zrobił przekręt. Niewygodny dla sądu dowód, znika! Brak śladu w protokole. Nagranie świadczy całkowicie o czymś innym.