Temat wcale trudny nie jest, bo co można zrobić, to już odpowiedź dostałeś, a zaczynasz szukać dziury w całym.
A żeby odtworzyć akta, to wcale nie musi być śladu w numeracji, czy w protokole. Jak się akta spalą, to co się wtedy dzieje? Jak nie ma ani protokołu, ani numeracji? To samo tutaj, jeśli dokument był złożony, a go nie ma, to trzeba odtworzyć akta, przesłucha się sędziego, protokolanta, wezwie strony do złożenia dokumentów, jest na ten temat cały rozdział w kpc.
Tak czy inaczej może niech ten kolega złoży wniosek dowodowy, a jak Sąd II instancji go oddali, to wtedy będzie się zastanawiać co dalej.
A w Sądzie nikt przekrętów nie robi. Podejrzewam, że sprawa jest pierdołowata, bo jakby była poważna, to kolega miałby pełnomocnika. Żaden sędzia nie będzie ryzykował swojej pracy, reputacji dla sprawy o paczkę zapałek, tak więc radzę wstrzymać się z takimi podejrzeniami. Takich spraw jaką ma Twój kolega to sędzia w roku ma około 500. A po drugie jaki interes w przekręcie ma sąd, tego to już w ogóle nie wiem. Rozumiem podejrzenia w stylu, że druga strona przyszła do sądu i ukradła dokument, ale że sąd ma usuwać niewygodne dowody dla siebie, to już takiej koncepcji nie rozumiem. Wyjaśnij w jaki sposób dowód może być niewygodny dla sądu, skoro zadaniem sądu jest ocena dowodów przedstawionych przez strony i uznanie na ich podstawie kto ma rację, gdzie w tym wszystkim interes sądu? Szkoda, że wcześniej swojej teorii spiskowej tu nie przedstawiłeś, wówczas nie traciłbym czasu na pisanie postów merytorycznych, tylko zalecił udanie się od razu do tzw. "Sztrasburga", bo tylko tam znajdziesz sprawiedliwość...