Znęcanie się psychiczne.

  • Autor wątku Autor wątku muniekw
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
gosia34 napisał:
:mad: ech..... facet 25 lat.... sprawny silny itd...jasne mamusia nadal powinna sie godzic na sprowadzanie do domu panienek... to "faktycznie zakrawa na znecanie sie...." Wez sie chlopie do roboty i tyle.... stancje drogie? to ogranicz piwko...

Nie wiem czy przeczytałaś sobie dobrze moje posty bo wiesz doskonale, że czepić to można się do wszystkiego... Tak na marginesie, skoro mnie nie znasz to czemu mówisz, że mam ograniczyć piwo?? Czy każdy facet siedzi i tylko pije piwo i nic nie robi... Nawet nie wiesz czym się zajmuje... Proszę tutaj o pomoc, a nie o wrzuty...
 
Ale skoro dajesz mamusi szanse zajrzenia w Twoją komórkę to samo z siebie nasuwa się że chyba piwko żłopiesz aż do nieprzytomności
 
I tu się mylisz... Mama nie zagląda mi w komórkę... Znajduje inne sposoby chociażby to że wystarczy, że znalazła umowę na telefon gdzie jest zapisany darmowy numer do dziewczyny... Jakbym miał problemy z sobą to bym nie pisał tutaj... Zresztą moja wcześniejsza dziewczyna z zawodu jest psychologiem i to nie ze mną jest problem... i mam doskonale tego świadomość... Czy ciężko jest zrozumieć, że pisząc na forach ludzie szukają pomocy... Jest to forum prawne wiec chciałem dowiedzieć sie jak to wygląda od strony prawnej a nie czytać że "żłopię piwo, aż do nieprzytomności..."
 
Nie obrażaj sie Muniek.
Twoja mam robi dym a ty jesteś dorosły.
Gdy miałam 23 lat odprowadzałam dziecko z akademika do przedszkola, szłam na wykłady a potem do pracowni introligatorskiej - zarabiać na akademik, żarcie i przedszkole.
Kiedy spało wieczorem - zarabiałam na ubrania, pieluchy, leki i przejazdy.
A w nocy uczyłam się by nie stracić stypendium wydawanego na książki.

I sprawa z matką myszkującą wśród rzeczy 25-latka wydaje mi się nieprawdopodobnie błaha.
 
Grenada napisał:
I sprawa z matką myszkującą wśród rzeczy 25-latka wydaje mi się nieprawdopodobnie błaha.

Żeby to było jeszcze tylko grzebanie... Jakbym chciał opowiedzieć wszystko to pisałbym swoją historię przez parę godzin...
Dla przykładu: Spotykałem się ze swoją pierwszą dziewczyną. Pierwsza rzecz jaką zrobiła moja mama to doszukała się Jej numeru telefonu. Wystarczyło, że tylko pojechałem do Niej od razu były smsy do mnie i do mojej dziewczyny. Jak się wyłączyło telefon to dzwoniła na domowy... Nieustanne obrażanie, ocenianie drugiej osoby nie wiem na jakiej podstawie... Co bym nie zrobił to i tak było źle... Z początku zastanawiałem się czy może faktycznie coś ja źle robię, ale porozmawiałem ze specjalistą. Po rozmowie i przeanalizowaniu mojego problemu Pani psycholog stwierdziła, że najprawdopodobniej jest to schizofremia. Nie wiem czy kiedyś miałaś do czynienia z takimi osobami, ale psychicznie można się wykończyć... Teraz mam drugą dziewczynę i znowu to samo... Mama znalazła umowę na telefon. Wydzwania do mojej dziewczyny... Obraża ją na każdym kroku chociaż nigdy nie rozmawiała z Nią tak normalnie... Zapowiedziała, że Ona nigdy nie przyjdzie do mnie do domu chociaż nie wie jaka Ona jest... A mi wypisuje kartki typu: "że będę wył, że ona mnie jeszcze załatwi, że jestem pajacem, że na wszystkich przyjdzie czas itp" przykładów mogę podawać wiele bo częstotliwość Jej ataków to średnio co 2 tygodnie. Co gorsza ta schizofremia najprawdopodobniej jest na tle religijno-erotycznym. Tak przynajmniej stwierdził specjalista... A ja próbuję jakimś cudem wysłać mamę na leczenie... Przynajmniej bym tego chciał. Mogę uciekać przed tym, ale czy to ostatecznie będzie dobre ?
 
Proszę Pana, mogę doradzić to samo, co moi przedpiścy (a problem toksycznej matki pośrednio znam). Jest Pan dorosły i jedyne, co może Pan teraz zrobić, aby się dłużej nie szarpać, to po prostu zacząć żyć własnym życiem. Odizolować się od matki (przynajmniej na jakiś czas) i spróbować jakoś stanąć na własne nogi. Po co chce Pan tracić czas i energię na załatwianie terapii dla matki, skoro ona nie jest tym w najmniejszym stopniu zainteresowana? Wydaje mi się, że podświadomie szuka Pan ciągle u Niej akceptacji i dlatego tak się Pan miota. A najprościej po prostu odejść i usamodzielnić się. I ewentualnie wrócić do kontaktów z matką, jak będzie Pan już na tyle silny psychicznie, by umieć stawiać jej także własne warunki.
 
Ostatnia edycja:
muniekw jak się ma 25 lat i matkę, która pewnie od zawsze była taka sama, tylko wtedy byłeś dla niej najważniejszy. To chłopie spakuj się i zwiewaj z tego domu. przestaniesz być tym wszystkim kim nie chcesz być, a otworzy się przed tobą to czym jesteś. Weź to swoje życie w swoje ręce i naucz się życia na własny rachunek. Znajdź wsparcie terapeutyczne i jak uwolnisz się od przeszłości wtedy dopiero będziesz oddychał pełną piersią. Powodzenia w nowym własnym życiu.
 
annaslash napisał:

Jeśli chodzi o mnie to ok, ale jeśli chodzi o mamę to takie wyjście raczej odpada... Bo przecież Ona jest święcie przekonana że tak należy i że dobrze robi...
 
muniekw napisał:
Jeśli chodzi o mnie to ok, ale jeśli chodzi o mamę to takie wyjście raczej odpada... Bo przecież Ona jest święcie przekonana że tak należy i że dobrze robi...

Czyta Pan w ogóle to, co do Pana piszemy? M.in ja i majka77?
 
Tak czytam. I przy najbliższej okazji się wyprowadzę... Na razie jednak do póki nie mam stałej pracy raczej tego nie zrobię.
 
Z pogaduszkami proszę przenieść się na GG lub PW.
Ten temat na razie przenoszę do Hydeparku. Jest pierwszy na liście do zamknięcia.
 
Janusz M. napisał:
Z pogaduszkami proszę przenieść się na GG lub PW.
Ten temat na razie przenoszę do Hydeparku. Jest pierwszy na liście do zamknięcia.

I bardzo słusznie, bo czasem naprawdę chce się pomóc, tym bardziej, że można, bo problem rzeczywiście jest dość błahy i średnio pasuje do tematyki forum. Ale w tym wypadku ciężko się nie zdenerwować, bo "Poszkodowany" nie daje sobie pomóc.

Z mojej strony EOT.
 
Ja się momentami zastanawiam Januszu, czy nie sprzedać naszego działu rodzinnego do jakiegoś poczytnego czasopisma kobiecego.
Jak czytam tamte tematy to tak jakbym czytał, Filipinkę, Panią Domu, Tinę.................etc. :roza:.spóźnione życzenia z okazji Dnia Kobiet!
 
:tuptup: Niezły pomysł. Przyznam się, że z zasady nie czytam tego działu. Przypomina mi temat wolny w więziennictwie, a na tamten mam uczulenie. :)
 
muniek, a co ty taki lovelas i nie wiesz jakie naprawdę są kobiety ?
masz tyle samo lat, ale faktycznie twoje problemy są cholernie błahe, bo:
1) nie musisz z nią rozmawiać
2) nie musisz z nią mieszkać
3) nie musi wiedzieć o twoich "podbojach" miłosnych

wykorzystuje daną sytuację do tego, aby się na kimś wyżyć i dla mnie to jest zrozumiałe, wcale nie musi cie kochac - moze tylko tak mowic, moze sie znecac, zbierac dowody(ulubiona czynnosc kobiet) i prowokowac cie tak dlugo az w koncu nie wytrzymasz i zrobisz cos co bedzie mogla pozniej wykorzystac na przyklad w sądzie. moze doprowadzic cie do skrajnego zalamania i wowczas oplacic psychiatre po to tylko, by wystawil zaswiadczenie na nie twoją korzysc. i kto wtedy bedzie chory psychicznie wzgledem sądy i prawa ? co z tego ze miales dziewczyne psychologa ? wiesz, jacy ludzie konczą tego typu banalne studia ? wszystko opiera się na udawaniu, a ty po prostu masz toksyczne relacje w domu, bo albo ty jestes wredny, albo twoja mama. co gorsza, jezeli twoj ojciec nie ma nic do powiedzenie(a u mnie w domu tak jest - ojczym do tego) to sam sobie wyciągnij wnioski kim tak naprawde jest, a kobietom tacy mezowie odpowiadają, bo mogą im wowczas wchodzic na glowe. moja matka zbiera wszystkie dowody, zawsze: nagrywa to co mowie, robi zdjecia roznych podejrzanych rzeczy, trzyma kazdy papierek, znęca się, wyzywa.. przeklada swoją frustracje nieudanego zycia na mnie - tak naprawde to ona jest zła i moglbym zebrac miliony dowodow, ktore by je pograzyly w 3 minuty, jednak jako dziecko nie rozumialem tego ze mam patologie w domu, a dodam jeszcze ze jest wysokim urzednikiem panstwowym, podobnie jak stary. jestem zaawansowanym dda i mam stwierdzony dokument od psychiatry "zaburzenia psychotyczne", w domu mialem taki kosmos, ze twoje zale powodują na mojej twarzy jedynie szelmowski usmieszek i dodam jeszcze, że NIE MAM SZANS w walce z sądami, bo nie i koniec. jak niby mam szanowac takich ludzi, gdy wiekszosc, ktora przez to nie przeszla nigdy nie zrozumie tego, co mam na mysli. do tego jeszcze nie naleze do tej kategorii ludzi, ktorzy są na tyle wredni, by wszystko dokumentowac, bo wybieram milosc i normalnosc. takze przemysl swoje zale i uciekaj od nich ile sil w nogach, bo bedą cie tak dlugo niszczyc az sie w konu zalamiesz. naprawde myslisz ze rodzina zawsze pomaga swoim dzieciakom ? pomysl.. na tym swiecie jest tak ze są "gorsi i lepsi" i czas się obudzic, czlowieku.

dodam jeszcze ze jak bedziesz chcial z nią walczyc, wysylac do psychiatry choc pewnie moze miec nierowno na strychy to i tak nic to nie da - tylko sie tym pograzysz, mierz sily na zamiary.
 
Ok dzięki za odpowiedzi. Przemyślę sobie to wszystko. Na pewno jestem utwierdzony w tym że muszę się wyprowadzić. Z mojej strony to by było na tyle.
 
Niezły pomysł. Przyznam się, że z zasady nie czytam tego działu.
Ja staram się omijać ten dział wielkim łukiem choc podlega mojej moderacji i jestem jakby zobowiązany przeglądać te tematy, ale nie ma w sobie tyle siły psychicznej żeby przebrnąć przez tą ścianę płaczu i lamentów.
Musiałem skupić się bardziej na spadkach, bo w tym temacie zawiewa lekkim, orzeźwiającym chłodem niebytu.
Gdybym został wyłącznie w dziale rodzinnym na pewno przesyłałbym Wam teraz pocztówkę z Tworek.
 
Powrót
Góra