A
Arnavista86
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2021
- Odpowiedzi
- 7
Witam,
ktoś mi doradził, abym się tu poradził...
A więc postaram się krótko, czytelnie przedstawić moja historię, i jeśli komuś by się chciało mi coś doradzić, to będę bardzo wdzięczny.
Pracowałem u pana A od 20-07-2019 r. Pan A ma firmę transportową. Dostałem umowę o prace na okres próbny 3msc. Wypłaty przychodziły kolejno w dniach :
20.08.2019
9.10.2019
5.11.2019
18.12.2019
17.03.2020
jest tego tyle, bo wypłata była płacona ratami (między 900 zł a 4 000 zł).
Pan A na koniec umowy mi powiedział wprost, że nie może mi przedłużyć umowy, bo go na mnie nie stać. Ale będziemy w kontakcie i się "odezwie jakby co".
Odezwał się i 19.03.2020r. wróciłem pracować u pana A.
Umownie było 52 euro za dzień w pracy, do tego mycie służbowego auta ciężarowego wraz z naczepą, oraz niby cały bak paliwa do mojego auta osobowego ( to ostatnie miało miejsce może ze 3 razy).
Po czasie 3 miesięcy upominałem się pracodawce o kolejną umowę, gdzie zawsze była wymówka "zapomniałem" " potem dostaniesz" " księgowy dał ciała i nie przygotował" albo moje ulubione: " po co ci" .
Wypłaty przychodziły różne, i różnie.
Umowę z dnia 20.06.20 dostałem razem ze świadectwem pracy gdzieś pod koniec października.
Będąc w pracy, miałem wystrzał opony, z pomocą zmiany opony w naczepie przyszedł ukrainiec, jak się później okazało z objawami covid'a.
I ze zdiagnozowaną całą rodziną, którą zostawił w domu. On od dwóch dni siedział w ciężarówce z objawami.
Następnego dnia zameldowałem to szefowi, i stwierdziłem ze jak wrócę do domu to muszę zrobić test. Gdy dostałem objawy grypopodobne wracając do domu ( z racji tego, że wystąpiły po kliku dniach, pracowałem nadal, wożąc towar w kierunku domu - polski) Stwierdziłem, że muszę się przebadać. Co oczywiście wkurzyło szefa "to na pewno tylko grypa a ty cudujesz" " w sanepidzie już wszystko wiedzą. nie wiem co ja mam z tobą zrobić teraz, przecież zamkną mi firmę " i tego typu rzeczy słuchałem przez telefon.
Gdy wróciłem na firmę (12.10.2020r), szef zadzwonił z informacja, że "przemyślał sprawę"
i musi mnie zwolnić, bo nie chce płacić mi L4 w razie gdybym był zarażony. A on zrobi tak na wypowiedzeniu, że jak się zarejestruje na bezrobocie to dostane zasiłek, i po miesiącu, dwóch do niego będę mógł wrócić. Data zwolnienia 16.10.2020r )
W tedy już zgodziłem się na wszystko bo już mi to "wisiało" bo już miałem dość sytuacji. Problem w tym, że nadal uważam, iż nie dostałem wypłaty za kilka ostatnich miesięcy. Płacił jak wcześniej, różnie, ratami, miedzy 2000 a 4000 zł. Nigdy nie dostałem jednej pełnej w terminie wypłaty. Czasem tankowałem paliwo do ciężarówki za swoje pieniądze, jak również koszta typu opłaty za autostrady, parkingi itp.
Do tych 52 euro za dzień pracy nie mam się jak doliczyć. Nie notowałem sobie dokładnie co i kiedy płaciłem za swoje, a wszystkie kwity oddawałem szefowi.
Gdzieś na początku grudnia, przeszliśmy na sms'y bo już nie chciał ze mną rozmawiać. około 20 grudnia, przestał w ogóle odpisywać.
Tak na "oko" to brakuje mi około 3 wypłat. Jako że, nie jestem w stanie spamiętać ile dni pracowałem, w ostatnich miesiącach, strzelam 12 000-14 000zł
Jako że, płacone było ratami ( a na przykład za miesiąc czerwiec 2020r, nie było wypłaty w ogóle)
Jest jakaś szansa, na odzyskanie przepracowanych pieniędzy ?
ps. Chciałem dodać zdjęcia umów oraz świadectw pracy, ale przekraczają limit kb w załączonym pliku. Mogę udostępnić w razie potrzeby w inny sposób.
ktoś mi doradził, abym się tu poradził...
A więc postaram się krótko, czytelnie przedstawić moja historię, i jeśli komuś by się chciało mi coś doradzić, to będę bardzo wdzięczny.
Pracowałem u pana A od 20-07-2019 r. Pan A ma firmę transportową. Dostałem umowę o prace na okres próbny 3msc. Wypłaty przychodziły kolejno w dniach :
20.08.2019
9.10.2019
5.11.2019
18.12.2019
17.03.2020
jest tego tyle, bo wypłata była płacona ratami (między 900 zł a 4 000 zł).
Pan A na koniec umowy mi powiedział wprost, że nie może mi przedłużyć umowy, bo go na mnie nie stać. Ale będziemy w kontakcie i się "odezwie jakby co".
Odezwał się i 19.03.2020r. wróciłem pracować u pana A.
Umownie było 52 euro za dzień w pracy, do tego mycie służbowego auta ciężarowego wraz z naczepą, oraz niby cały bak paliwa do mojego auta osobowego ( to ostatnie miało miejsce może ze 3 razy).
Po czasie 3 miesięcy upominałem się pracodawce o kolejną umowę, gdzie zawsze była wymówka "zapomniałem" " potem dostaniesz" " księgowy dał ciała i nie przygotował" albo moje ulubione: " po co ci" .
Wypłaty przychodziły różne, i różnie.
Umowę z dnia 20.06.20 dostałem razem ze świadectwem pracy gdzieś pod koniec października.
Będąc w pracy, miałem wystrzał opony, z pomocą zmiany opony w naczepie przyszedł ukrainiec, jak się później okazało z objawami covid'a.
I ze zdiagnozowaną całą rodziną, którą zostawił w domu. On od dwóch dni siedział w ciężarówce z objawami.
Następnego dnia zameldowałem to szefowi, i stwierdziłem ze jak wrócę do domu to muszę zrobić test. Gdy dostałem objawy grypopodobne wracając do domu ( z racji tego, że wystąpiły po kliku dniach, pracowałem nadal, wożąc towar w kierunku domu - polski) Stwierdziłem, że muszę się przebadać. Co oczywiście wkurzyło szefa "to na pewno tylko grypa a ty cudujesz" " w sanepidzie już wszystko wiedzą. nie wiem co ja mam z tobą zrobić teraz, przecież zamkną mi firmę " i tego typu rzeczy słuchałem przez telefon.
Gdy wróciłem na firmę (12.10.2020r), szef zadzwonił z informacja, że "przemyślał sprawę"
i musi mnie zwolnić, bo nie chce płacić mi L4 w razie gdybym był zarażony. A on zrobi tak na wypowiedzeniu, że jak się zarejestruje na bezrobocie to dostane zasiłek, i po miesiącu, dwóch do niego będę mógł wrócić. Data zwolnienia 16.10.2020r )
W tedy już zgodziłem się na wszystko bo już mi to "wisiało" bo już miałem dość sytuacji. Problem w tym, że nadal uważam, iż nie dostałem wypłaty za kilka ostatnich miesięcy. Płacił jak wcześniej, różnie, ratami, miedzy 2000 a 4000 zł. Nigdy nie dostałem jednej pełnej w terminie wypłaty. Czasem tankowałem paliwo do ciężarówki za swoje pieniądze, jak również koszta typu opłaty za autostrady, parkingi itp.
Do tych 52 euro za dzień pracy nie mam się jak doliczyć. Nie notowałem sobie dokładnie co i kiedy płaciłem za swoje, a wszystkie kwity oddawałem szefowi.
Gdzieś na początku grudnia, przeszliśmy na sms'y bo już nie chciał ze mną rozmawiać. około 20 grudnia, przestał w ogóle odpisywać.
Tak na "oko" to brakuje mi około 3 wypłat. Jako że, nie jestem w stanie spamiętać ile dni pracowałem, w ostatnich miesiącach, strzelam 12 000-14 000zł
Jako że, płacone było ratami ( a na przykład za miesiąc czerwiec 2020r, nie było wypłaty w ogóle)
Jest jakaś szansa, na odzyskanie przepracowanych pieniędzy ?
ps. Chciałem dodać zdjęcia umów oraz świadectw pracy, ale przekraczają limit kb w załączonym pliku. Mogę udostępnić w razie potrzeby w inny sposób.
Ostatnia edycja: