A
artidrops
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2009
- Odpowiedzi
- 8
Witam. W dniu 28.05.2009 miałem wezwanie na rozprawę sądową w charakterze świadka. Stawiennictwo było obowiązkowe więc musiałem wziąć w pracy urlop bezpłatny, gdyż tylko taki mi się należał, gdyż koszty utraconego zarobku miał zwrócić sąd. Aktualnie mieszkam w Gdańsku a miejsce rozprawy było w Radomiu, więc jest to około 470 km.Zanim wybrałem się na rozprawę troszkę poczytałem na temat zwrotów kosztów i znalazłem
ekret z dnia 26 października 1950 r o należności świadków, biegłych i stron w postępowaniu sądowym, treść którego ściągnąłem ze strony sejmu z internetowej bazy aktów prawnych. Art 3 tego dekretu brzmi:
Należności świadków.
Art. 2. 1. Świadkowi na jego żądanie może być przyznane odszkodowanie za zarobek utracony z powodu stawiennictwa na wezwanie sądu.
2. Wynagrodzenie za utracony zarobek przyznaje się świadkowi w wysokości udowodnionej przeciętnego jego dziennego zarobku, jednak nie wyżej niż 1.000 zł dziennie.
Art. 3. 1. Świadek zamieszkały w miejscowości oddalonej ponad 10 km od miejsca wykonywania czynności urzędowej, do której został wezwany, może żądać wypłaty mu strawnego i zwrotu kosztów podróży od miejsca jego zamieszkania do miejsca wykonywania czynności i z powrotem.
2. Sąd może przyznać zwrot kosztów podróży świadkowi zamieszkałemu bliżej niż 10 km, wszakże w odległości nie mniejszej niż 4 km od miejsca wykonywania czynności urzędowej, jeżeli przemawiają za tym względy słuszności.
3. Strawne wypłaca się świadkowi w wysokości 300 zł dziennie w przypadku, jeżeli pobyt w sądzie i podróże w obie strony łącznie trwały ponad 12 godzin.
Wywnioskowałem z tego, że sąd powinien zwrócić mi koszty strawnego 300zł, ponieważ czas podróży był dłuzszy niz 12 godzin co było udowodnione oraz koszty podróży.
Po rozprawie zrwóciłem sie o zwrot należytych mi kosztów i zostałem skierowany do odpowiedniej osoby. I co z tego wynikło: przyznali mi koszty podróży, oraz z racji czasu o którym była mowa z racji tego że przekroczył 12 godzin dietę w wysokości 24 zł. Troszkę mnie to oburzyło więc zacytowałem im treśc art.3 pt.3 powyzszego dekretu, więc oni wyjęli dokadnie ten sam dekret, który mieli w wersji papierkowej i u nich w art.3 pt3 była kwota 9zł, z czego zamiast tego wypłacają 24zł
I tu pojawia śei moje pytanie. Ja korzystałem ze strony sejmu, gdzie w tym dekrecie jest mowa o 300zł a nie o 9zł powiedziałem im o tym. Wzieli sobie mój numer tel i mieli to sprawdzić i oddzwonic lecz tego nie zrobili. Nie wiem czy mam pisać odwołanie i co mogę w tej sprawie zrobić. Dodatkowo według art2 tego dekretu mogę domagać się zwotu udokumentowanych utraconych zarobków w tym dniu lecz nie wiecej niż 1000zł dziennie. Dostarczyłem im takie zaświadczenie z zakładu pracy na kwotę 165 zł, z czego wypłacono mi 83 zł gdyż według nich to jest górna granica jaką mogą wypłacić. Czy sąd może nie stosować się do tego dekretu mimo takich zapisów, czy zrobili mnie w balona i mam domagać się zwrotu pozostałych kosztów. Co mogę zrobić w takiej sytuacji.
Należności świadków.
Art. 2. 1. Świadkowi na jego żądanie może być przyznane odszkodowanie za zarobek utracony z powodu stawiennictwa na wezwanie sądu.
2. Wynagrodzenie za utracony zarobek przyznaje się świadkowi w wysokości udowodnionej przeciętnego jego dziennego zarobku, jednak nie wyżej niż 1.000 zł dziennie.
Art. 3. 1. Świadek zamieszkały w miejscowości oddalonej ponad 10 km od miejsca wykonywania czynności urzędowej, do której został wezwany, może żądać wypłaty mu strawnego i zwrotu kosztów podróży od miejsca jego zamieszkania do miejsca wykonywania czynności i z powrotem.
2. Sąd może przyznać zwrot kosztów podróży świadkowi zamieszkałemu bliżej niż 10 km, wszakże w odległości nie mniejszej niż 4 km od miejsca wykonywania czynności urzędowej, jeżeli przemawiają za tym względy słuszności.
3. Strawne wypłaca się świadkowi w wysokości 300 zł dziennie w przypadku, jeżeli pobyt w sądzie i podróże w obie strony łącznie trwały ponad 12 godzin.
Wywnioskowałem z tego, że sąd powinien zwrócić mi koszty strawnego 300zł, ponieważ czas podróży był dłuzszy niz 12 godzin co było udowodnione oraz koszty podróży.
Po rozprawie zrwóciłem sie o zwrot należytych mi kosztów i zostałem skierowany do odpowiedniej osoby. I co z tego wynikło: przyznali mi koszty podróży, oraz z racji czasu o którym była mowa z racji tego że przekroczył 12 godzin dietę w wysokości 24 zł. Troszkę mnie to oburzyło więc zacytowałem im treśc art.3 pt.3 powyzszego dekretu, więc oni wyjęli dokadnie ten sam dekret, który mieli w wersji papierkowej i u nich w art.3 pt3 była kwota 9zł, z czego zamiast tego wypłacają 24zł
I tu pojawia śei moje pytanie. Ja korzystałem ze strony sejmu, gdzie w tym dekrecie jest mowa o 300zł a nie o 9zł powiedziałem im o tym. Wzieli sobie mój numer tel i mieli to sprawdzić i oddzwonic lecz tego nie zrobili. Nie wiem czy mam pisać odwołanie i co mogę w tej sprawie zrobić. Dodatkowo według art2 tego dekretu mogę domagać się zwotu udokumentowanych utraconych zarobków w tym dniu lecz nie wiecej niż 1000zł dziennie. Dostarczyłem im takie zaświadczenie z zakładu pracy na kwotę 165 zł, z czego wypłacono mi 83 zł gdyż według nich to jest górna granica jaką mogą wypłacić. Czy sąd może nie stosować się do tego dekretu mimo takich zapisów, czy zrobili mnie w balona i mam domagać się zwrotu pozostałych kosztów. Co mogę zrobić w takiej sytuacji.