Witam.
Zakupiłam na Allegro spodnie narciarskie - aukcja FIVE ROZMIAR 42 (1794969189) - Aukcje internetowe Allegro . Spodnie dotarły do mnie w fatalnym stanie. Doły nogawek były bardzo brudne, materiał zewnętrzny i wewnętrzny w zadziorkach, małe dziurki. Ponadto wewnątrz nogawki (w rękawach śnieżnych) są dziury na wylot - dziury średnicy pół centymetra. W siatce wywietrzników z boku nogawki także jest dziura. Ponadto wymiar w pasie (bez naciągania) jest o 2 cm szerszy niż podano w opisie.
Spodnie odesłałam wypełniając formularz reklamacyjny. Wczoraj otrzymałam odpowiedź, że moja reklamacja jest całkowicie bezzasadna. Sprzedający nie dostrzega w/w wymienionych, wydaje mi się, oczywistych wad. Na zdjęciach w aukcji ich nie widać. W opisie nie ma o nich słowa. Cena (wywoławcza 49 pln) nie wskazywała na tak zły stan towaru.
Odpowiedź Sprzedawcy: "Informuję, że po rozpatrzeniu Pani reklamacji została uznana za bezzasadną i w całości odrzucona.
Powoływała się Pani w całym, obszernym piśmie reklamacyjnym generalnie na jedną cechę, że „cena wskazywała na stan bardzo dobry”. Jednak zapewniam, że gdyby stan tych spodni był bardzo dobry, to byłyby wystawione za kwotę dwukrotnie wyższą, natomiast co istotne wszystkie mankamenty tych spodnie są bardzo wyraźnie uwidocznione na zamieszczonych w aukcji zdjęciach!
Napisała Pani, że szerokość w pasie tych spodni jest 48cm, natomiast na aukcji podano 46cm. Stwierdzam z pełnym przeświadczeniem, że wymiar podany na aukcji jest zmierzony prawidłowo. Szerokość sugerowana przez Panią jest zmierzona po naciągnięciu spodni, jednak w taki sposób nigdy odzieży się nie mierzy – zawsze powinno się to robić „na płasko” – bez naciągania. Na życzenie mogę dla Pani wykonać dodatkowe zdjęcia tych spodni z centymetrem przyłożonym w pasie, aby pokazać jak spodnie zostały zmierzone, a jak zmierzyła je Pani (po naciągnięciu).
Następnie napisała Pani w paru punktach o dziurkach, zaciągnięciach materiału oraz brudzie na dolnych nogawkach tych spodni. To prawda – te spodnie właśnie takie są, posiadają takie wady (stąd też taka cena, zamiast wyższej). Jednak wszystkie te mankamenty są wyraźnie uwidocznione na zdjęciach. W załączniku dołączam jeszcze raz zdjęcia z aukcji z zaznaczonymi wadami. Podstawą reklamacji mogłyby by być te wady, jeżeli były by na aukcji ukryte, jednak nie można w tej sytuacji mówić o „upiększaniu” zamieszczonych na aukcji zdjęć, czy jakimkolwiek innym ukrywaniu ich stanu faktycznego.
Stan faktyczny spodni jest w 100% zgodny z zamieszonymi na aukcji informacjami.
Zgodnie z prawem w przypadku, kiedy reklamacja zostaje rozpatrzona negatywnie kupujący ponosi koszt transportu zakupionego towaru w obie strony. Proszę, więc wpłacić odpowiednią kwotę na moje konto, tak abym mógł wysłać Pani zakupiony towar."
Na mojego maila, w którym odwołuję się od tej decyzji, dostałam odpowiedź odmowną.
Co mam robić? W tej chwili jestem stratna już koszt dwukrotnej wysyłki towaru, a Sprzedający ma i moje pieniądze, i towar, którego nie chcę, gdyż ma wady ukryte, których Sprzedający nie dostrzega!
--------------------------------------------------------------------------------
Czy jako wprowadzony w błąd konsument nie mam jakiś praw? Wady są ukryte, a sprzedawca twierdzi, że wszystko widać na zdjęciach. Skoro wad nie widać na zdjęciach, a on twierdzi, że towar jest zgodny ze zdjęciami (a defacto nie jest zgodny), to chyba prawo jest po mojej stronie? Facet prowadzi działalność godpodarczą, jest firmą, więc chyba tym bardziej powinien zwracać uwagę na to co i jak sprzedaje? Zagrozić mu nasłaniem Skarbówki czy zgłosić sprawę do UOKiK? Coś chyba mogę zrobić?
Przygotowałam taką odpowiedź dla tego Sprzedawcy, ale chcę się z Państwem skonsultować, żeby wszystko było zgodne z prawem. Czekam na sugestie. Poniżej treść mojej odpowiedzi.
Proszę o wyjaśnienie poniższych kwestii z treści pisma odrzucającego moją reklamację.
1. "Powoływała się Pani w całym, obszernym piśmie reklamacyjnym generalnie na jedną cechę, że „cena wskazywała na
stan bardzo dobry”."
Powoływałam się na co najmniej 6 różnych cech, więc jest to bzdura nr 1. Powoływałam się na zabrudzenia nie do
sprania, na zaciągnięcia materiału, na dziurki w materiale zewnętrznym, na dziury w rękawie wewnętrznym, na
dziurę w siatce wywietrznika z boku nogawki, na źle zmierzony wymiar w pasie.
2. "Napisała Pani, że szerokość w pasie tych spodni jest 48cm, natomiast na aukcji podano 46cm. Stwierdzam z
pełnym przeświadczeniem, że wymiar podany na aukcji jest zmierzony prawidłowo. Szerokość sugerowana przez Panią
jest zmierzona po naciągnięciu spodni, jednak w taki sposób nigdy odzieży się nie mierzy – zawsze powinno się to
robić „na płasko” – bez naciągania. Na życzenie mogę dla Pani wykonać dodatkowe zdjęcia tych spodni z centymetrem
przyłożonym w pasie, aby pokazać jak spodnie zostały zmierzone, a jak zmierzyła je Pani (po naciągnięciu)."
Wymiar 48 jest zmierzony bez rozciągania. Po rozciągnięciu dochodzi do 49. Z całym przeświadczeniem natomiast nie
jest to 46 cm.
3. "Jednak wszystkie te mankamenty są wyraźnie uwidocznione na zdjęciach. W załączniku dołączam jeszcze raz
zdjęcia z aukcji z zaznaczonymi wadami. Podstawą reklamacji mogłyby by być te wady, jeżeli były by na aukcji
ukryte, jednak nie można w tej sytuacji mówić o „upiększaniu” zamieszczonych na aukcji zdjęć, czy jakimkolwiek
innym ukrywaniu ich stanu faktycznego.
Stan faktyczny spodni jest w 100% zgodny z zamieszonymi na aukcji informacjami. "
Proszę mi wobec tego wskazać zdjęcia, na których widać dziury w rękawie wewnętrznym materiału i dziury w bocznym
wywietrzniku. W/w tekstem po prostu się Pan kompromituje. Wynika z niego, że nawet się Pan nie pofatygował, żeby
te spodnie obejrzeć i sprawdzić, czy aby na pewno nie mam racji. Te dziury tam są i nie znikną. Dla ułatwienia
dodam, że rękaw wewnętrzny jest w środku nogawki, od środka, od strony podszewki. Żeby go zobaczyć, trzeba
nogawkę podwinąć. I Pana obowiązkiem, jako osoby sprzedającej używany towar, jest opisać go w taki sposób, aby
Kupujący był poinformowany o WSZYSTKICH jego mankamnetach, o każdej dziurce, o każdej plamce. W opisie nie ma
słowa na żaden z w/w tematów. A więc ja, jako Konsument, zostałam wprowadzona w błąd. Towar ma poważne wady, i są
one ukryte. W tym momencie prawo jest po mojej stronie.
Co więcej, zostałam narażona na koszty podwójnej wysyłki towaru, Pan natomiast na tej transakcji nie jest stratny
póki co ani grosza. I zamiast zachować się dyplomatycznie, zmusza mnie Pan do podejmowania dalszych kroków.
Dziwne to, zważywszy, że to Pan prowadzi działalność gospodarczą, i Pan może być narażony na niespodziewaną
wizytę Urzędu Skarbowego, nieprzyjemności ze strony UOKiK czy Allegro, po zgłoszeniu sprawy na policję. Jeśli
porządnie się tym zajmę, to nie skończy się tak łatwo. A uprzedzam, że na pewno nie ustąpię. Jestem Konsumentem,
i znam swoje prawa. A tego, że należy mi się zwrot wpłaconej za ten towar gotówki, jestem na 100% pewna. I nie
odpuszczę.
--------------------------------------------------------------------------------
Facet na moje pismo odpisał: "Zapraszam zatem od razu do sądu - tylko ta instytucja może Pani pomóc odzyskać pieniądze. Pomoże to nam obu zaoszczędzić czas na korespondencje, gdyż jak widzę jest Pani święcie przekonana o słuszności swoich argumentów. Dziwne tylko, że Pani umie posługiwać się miarką (sprzedający nie), Pani widzi, że na zdjęciach nie ma żadnych wad (a sprzedajacy wmawia, że są). Mimo, to twierdzi Pani, że została oszukana... Pani reklamacja powinna zostać odrzucona za błędy formalne a została rozpatrzona.
Proszę w ćiągu 7 dni kalendarzowych (tj. do 12.10.2011.) wpłacić na moje konto odpowiednią kwotę, która pozwoli mi na odesłanie Pani spodni. W przeciwnym razie będę zmuszony nałożyć na Panią opłatę za konieczność przetrzymywania ich w należytych warunkach od 13.10.2011. w kwocie 3zł za każdą rozpoczętą dobę."
CO MAM ZROBIĆ ?? FACET JEST GŁUCHY NA MOJE ZARZUTY!