delrey napisał:
arturoooo i loco1 wyraźnie wskazują ci, że się mylisz i uprawnienia z tytułu ustawy wygasły.
arturoooo i loco1 nabijają posty według własnego widzimisię. Wskazałem im art. 10 Ustawy, bo pokrzykiwali, nie mając o nim pojęcia. Ty też poczytaj sobie komentarze prawne nt. tego przepisu. Ja korzystam z komentarza Marleny Pecyny, rozpatrywanie tego artykułu rozpoczyna się na stronie 198. W punkcie 3 na str. 200 jest dokładne wyjaśnienie sprawy, identyczne z moim. Więc nieuki, zajmijcie się poznawaniem prawa, a dopiero później nabijaniem postów i obrażaniem mądrzejszych od siebie.
Każda wymiana towaru daje od nowa uprawnienia takie, jak by towar był dopiero kupiony. Pozostaje jedynie cena i podstawa prawna ewentualnych dalszych reklamacji. Na tym polega istota przepisu Ustawy art. 10. Pomyśl, gdyby było tak, jak piszesz, to mimo wymiany, wkrótce byłbyś bez uprawnień do reklamacji i bez sprawnego towaru.
Na przykładzie materaca: Gdyby na materac nie było gwarancji, to po wymianie i minięciu okresu reklamacji, klient pozostał by sam z problemem. Tutaj następuje kolejna wymiana, czyli respektują przepis Ustawy o biegnięciu terminu od nowa.
Dopowiem, że w praktyce miałem takie historie. Po kilku naprawach aparatu cyfrowego wymieniono go, później drugi raz i po paru latach oddałem go, bo ciągle szwankował. Weszły już nowsze, tańsze modele, więc zrezygnowałem z tego i kupiłem inny. Tak samo telewizor LED, nie dało rady go naprawić, to dostałem nowy, ten miał identyczną wadę, więc po czasie dostałem kolejnego, a gdy ten też miał wadę, to chcieli oddać mi kasę, bo już nie było tych modeli. Przycisnąłem sklep i po ponad czterech latach mam nowy, większy i nowszy model TV.
Nie przekonuj mnie więc, że nie mam racji. Pokrzykiwaniem nie spowodujesz powstania nowego prawa. Załatwiłem pozytywnie dziesiątki reklamacji własnych, rodziny i znajomych. Jak dotąd, prosiłem o pomoc rzecznika konsumentów tylko dwa razy, żeby nie chodzić do sądu.