Decyzja o przyznaniu 500+
Witam.
Planujemy z żoną nieformalną separację. Żona potrzebuje czasu by pozbierać swoje życie, uczestniczy w różnych terapiach, ma założoną niebieską kartę w związku ze stosowaniem przemocy wobec starszego syna.
Ustaliliśmy, że wyprowadzę się wraz z nim, kupiłem mieszkanie w pobliżu, wyposażam je, niebawem planujemy z synem przeprowadzkę.
Przedyskutowaliśmy też kwestię 500+ i w mym najgłębszym przekonaniu żona zgodziła się bym tylko ja złożył wniosek. Tak też uczyniłem następnego dnia po naszej rozmowie.
Okazało się jednakowoż, że żona ubiegła mnie, złożyła wniosek z tą samą datą, ale w nocy, jakieś 8 godzin przede mną.
Wiem to wszystko od urzędu, który prosi mnie teraz bym zanim zapadnie decyzja, w ciągu 7 dni złożył jakieś swoje stanowisko lub wnioski.
W tej jeszcze chwili dziecko wychowujemy wspólnie, tworzymy jedno gospodarstwo domowe. Ciężar jego utrzymania spoczywa w przeważającej części na mnie, w tym wszelakie wydatki związane z synem. Żona dokłada się, ale w zakresie rzeczy dodatkowych, różnych wydatków ekstra, takich o których zresztą sama wyłącznie decyduje. Odwiedził nas pracownik OPS, zebrał oświadczenia o powyższym stanie, o naszych wydatkach, przesłał do urzędu konkluzję, że opiekę sprawujemy wspólnie. Co zabawne, żona podpisała beztrosko oświadczenie, że mieszkając pod jednym dachem tworzymy odrębne gospodarstwa domowe, a syna utrzymuje ona sama. To kompletna nieprawda i można to bez trudu wykazać.
Co zrobić by jednak ta decyzja urzędu nie mogła pójść wedle obowiązującej zasady – kto pierwszy, ten lepszy? Dzień kalendarzowy wniosków jest ten sam. Na ile rozstrzygająca jest godzina z systemu elektronicznego? Czy to można jakoś podważać? Czy kwestia nakładów na utrzymanie rodziny i syna może tu jednak mieć jakieś znaczenie? Kwestia składania przez żonę ewidentnie nieprawdziwych oświadczeń?
Poproszę o jakieś sugestie.
Pozdrawiam, Piotr