Taka liczba chętnych i taki wzrost muszą martwić z wielu powodów. Może być trudniejszy egzamin, choć słyszałem, że testy są układane do końca lipca, więc może nie będzie to miało wpływu. Natomiast znalezienie patrona będzie trudne. Nie liczyłbym na przydzielonego przez radę patrona, bo wiadomo jak patron będzie patrzył na aplikanta, którego mu wciśnięto na siłę. Nie jest to na pewno komfortowa sytuacja.
Do tego jak liczba aplikantów zacznie tak rosnąć to zrobi się to samo co na innych aplikacjach. Za duża podaż za mały popyt, spadną płace, o każdy wolny rewir będzie się biło kilkadziesiąt czy kilkaset osób. Zrobi się tłoczno. Do tego mogą nas potem tłuc na kolokwiach jak na radcowskiej z pamiętnego rocznika 2009. O egzaminie końcowym nie wspominając.
Podejrzewam, że tegoroczna liczba chętnych da do myślenia decydentom i w przyszłości zostaną nałożone jakieś limity miejsc, bo za parę lat niecały 1000 komorników w Polsce nie będzie w stanie dać zatrudnienia kilku tysiącom osób po aplikacji komorniczej.