Aplikacja komornicza 2010

  • Autor wątku Autor wątku Łokitoki
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Witam,
w nowym wątku chciałabym poruszyć temat wynagrodzenia dla aplikantów...Czy wam też proponują takie śmieszne pieniądze (najniższa krajowa)?? Czy wszyscy już mają swojego patrona? I ostatnia sprawa szukam ludzi z Wrocławia i okolic ? Bardzo istotna informacja odnośnie zbliżających sie zajęć...
Pozdrawiam wszystkich :)
 
Jesica40 napisał:
Witam,
w nowym wątku chciałabym poruszyć temat wynagrodzenia dla aplikantów...Czy wam też proponują takie śmieszne pieniądze (najniższa krajowa)?? Czy wszyscy już mają swojego patrona? I ostatnia sprawa szukam ludzi z Wrocławia i okolic ? Bardzo istotna informacja odnośnie zbliżających sie zajęć...
Pozdrawiam wszystkich :)
Ja jestem z okolic a co to za istotna informacja?
 
Jesica40 napisał:
Witam,
w nowym wątku chciałabym poruszyć temat wynagrodzenia dla aplikantów...Czy wam też proponują takie śmieszne pieniądze (najniższa krajowa)??
Przepraszam ale nie bardzo rozumiem cóż jest śmiesznego w najniższym wynagrodzeniu? Wszystko zależy oczywiście od tego czym możecie pochwalić sie w CV, ale jeżeli jest to jedynie "zdana matura na 5", nie poparta jakimkolwiek doświadczeniem, to czegoż innego należało się spodziewać? Brutalna prawda bowiem jest taka, że świeżo upieczony absolwent prawa nie posiada żadnych (bądź prawie żadnych) praktycznych i przydatnych pracodawcy umiejętności, więc nim stanie się wartościowym pracownikiem, który będzie potrafił przełożyć swoją czysto teoretyczną wiedzę na wynik finansowy szefa (bo nie czarujmy się, przecież tylko o to chodzi), to nikt nie będzie w niego nadmiernie inwestować. Poza tym nie słyszeliście nigdy, że "aplikant jest najniższą formą życia w kancelarii"? ;) To ostatnie, to oczywiście żart, który jednak powinien dawać do myślenia. ;)
Życzę powodzenia w poszukiwaniach patrona, dalszej edukacji oraz w nabieraniu pokory i dystansu do siebie, bo to bardzo pomaga w tym zawodzie :ok:
 
Nie wiem jak Ty oceniasz swoje umiejętności i wiedze ale ja uważam że praca za 1.000 zł dla człowieka z wyższym wykształceniem to zdecydowanie za mało - tyle zarabia Pani sprzątająca po podstawowym wykształceniu nieobrażając nikogo. Pozatym nie każdy z nas nie ma doświadczenia!! Ja od 3 lat pracuje w dużej firmie i uważam że "coś nie coś wiem".
Ps. życzę więcej wiary w siebie!!
 
A skąd takie podejście, że "coś się należy?". Należy się dokładnie tyle ile rynek zechece zapłacić - jednym 1000 zł, innym 10000 zł. A ile każdemu, to zależy od miliona czynników, ale akurat nie od tego co sie komu należy.
 
Jesica40 napisał:
Nie wiem jak Ty oceniasz swoje umiejętności i wiedze ale ja uważam że praca za 1.000 zł dla człowieka z wyższym wykształceniem to zdecydowanie za mało - tyle zarabia Pani sprzątająca po podstawowym wykształceniu nieobrażając nikogo. Pozatym nie każdy z nas nie ma doświadczenia!! Ja od 3 lat pracuje w dużej firmie i uważam że "coś nie coś wiem".
Ps. życzę więcej wiary w siebie!!
Droga młodsza koleżanko, ja już od baaardzo dawna zarabiam dużo więcej niż 1.000zł, ale nie wynika to z tego, iż ukończyłam wyższe studia, ale z tego, że posiadam wiedzę, umiejętności i uprawnienia (ukończona aplikacja), które przysparzają mojemu szefowi profitów. Ty zaś takich możliwości jeszcze nie masz, więc i oferowane Ci wynagrodzenie będzie niższe. Mało tego, gdy już znajdziesz patrona, to nie zdziw się, gdy okaże się, że będziesz, przynajmniej na początku, niżej opłacana od jego innych pracowników, którzy, o zgrozo, nie mają tak fantastycznego wykształcenia jak Ty. Dlaczego? Cały czas z tego samego powodu, bo są bardziej przydatni. Takie są niestety prawa rynku.
Poza tym zapraszam do zapoznania się z innymi wątkami w tym dziale, a dowiesz się co oferuje się Twoim kolegom, którzy dostali się na inne aplikacje korporacyjne. Nie sądze aby oni kręcili nosem na możliwość zatrudnienia, nawet na tak skadalicznych warunkach jakie oferuje się Tobie.
P.s.
W dalszym ciągu życzę powodzenia oraz więcej pokory i dystansu do siebie ;)
 
zarabiam dużo więcej niż 1.000zł, ale nie wynika to z tego, iż ukończyłam wyższe studia, ale z tego, że posiadam wiedzę, umiejętności i uprawnienia (ukończona aplikacja),
"Święta prawda" :brawo:
 
Chyba mało popracował ten kto uważa że pieniądz załatwia wszystko.
Jako młody pracownik szybko stwierdzicie, że nawet nienajwyższe wynagrodzenie jest zrekompensowane takimi czynnikami jak:
- fajna atmosfera w pracy
- możliwość zdobycia gigantycznej wprost wiedzy
- brak problemów z urlopami, z chorobowym itp
i w mojej ocenie najważniejsze
- szef i zespół od którego można się b.dużo nauczyć
Dopiero jako asesorzy - tak dopiero wtedy - możecie zacząć oceniać jak się ma wynagrodzenie do umiejętności i wiedzy. Bo wówczas jesteście (jeżeli oczywiście zadbacie o to) zaopatrzeni w przymioty za którymi powinno pójść konkretnie godziwe wynagrodzenie.
Rozumiem rozgorycznie, ale jest nawet nielogiczne zbyt wysokie wynagrodzenie pracownika który - z punktu widzenia pracodawcy - jeszcze nic nie umie.
Dbajcie o czynniki które wymieniłem powyżej bo Wy też tworzycie zespół kancelarii do których traficie.
Na koniec gratuluję Wam wszystkim pozdawanych egzaminów na aplikację = beczka miodu
ale ten egzamin w porówaniu z egzaminem komorniczym to pikuś = łyżka dziegdziu
;)
 
widzę że wytworzyła się strasznie nerwowa atmosfera....
ja zaliczam się do grona świeżo upieczonych aplikantów (gratuluje pozostałym, którym się udało)....też chce dołożyć cos od siebie do tak gorącego tematu jakim są wynagrodzenia...i nie pozostaje mi nic innego jak tylko zgodzić się z przedmówcami (lokata i bartata).., mieszkam w warszawie i od pół roku pracuje w kancelarii, na początek nie ma co liczyć na jakieś kokosy ale o ile dobrze pamiętam to większość komorników z jakimi rozmawiałem nigdy nie proponował mi mniej niż 1500 na rękę...udało mi się dostać do takiego który praktycznie co miesiąc daje mi podwyżkę (oczywiście nie są to jakieś bajońskie sumy ale też nie takie jak na ofiarę) proporcjonalną do mojego rozwoju i nowych obowiązków jakie mi przydziela...więc na początku trzeba zacisnąć zęby ale później jest tylko lepiej...pozdrawiam i życzę szczęścia w zdobywaniu patronów....pozdro
 
Ostatnia edycja:
i garniuturu nie trzeba nosić przynajmniej u mnie....a to dla mnie ooooooogromnaaa ulga :)
 
No w garniturze jakbyś poszedł w teren do jakieś meliny to byś wyglądał jak kosmita :P Nie ma to jak czarna skóra i teczka, wiadomo kto przychodzi wtedy :)
 
Bartata napisał:
i garniuturu nie trzeba nosić przynajmniej u mnie....a to dla mnie ooooooogromnaaa ulga :)

A ja jestem zdania, że ubiór powinien odpowiadać funkcji jaką się pełni - komornik jest funkcjonariuszem publicznym, prowadzi kancelarię, ma ciągły kontakt z ludźmi, prowadzi licytacje, często w sądzie, więc MA WYGLĄDAĆ ODPOWIEDNIO a nie jak ziomek ze sklepu z płytami czy koleś z komisu gsm. Ludzie mają wiedzieć, że jest poważną osobą i reprezentuje wierzyciela, a pośrednio państwo. Jak Cię widzą tak Cię piszą, jak się ubierzesz w adidasy i jeansy to dłużnik będzie z Tobą rozmawiał tak jak ze swoim ziomkiem z osiedla, bo też tak wyglądasz. To już nawet domokrążcy z kołdrami czy garnkami potrafią się lepiej ubrać...
 
Ostatnia edycja:
RE: Aplikacja komornicza 2010 Do aplikantów z tegorocznych egzaminów wstępnych

Czy ktoś słyszał o chętnym
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
_Frees_ napisał:
A ja jestem zdania, że ubiór powinien odpowiadać funkcji jaką się pełni - komornik jest funkcjonariuszem publicznym, prowadzi kancelarię, ma ciągły kontakt z ludźmi, prowadzi licytacje, często w sądzie, więc MA WYGLĄDAĆ ODPOWIEDNIO a nie jak ziomek ze sklepu z płytami czy koleś z komisu gsm. Ludzie mają wiedzieć, że jest poważną osobą i reprezentuje wierzyciela, a pośrednio państwo. Jak Cię widzą tak Cię piszą, jak się ubierzesz w adidasy i jeansy to dłużnik będzie z Tobą rozmawiał tak jak ze swoim ziomkiem z osiedla, bo też tak wyglądasz. To już nawet domokrążcy z kołdrami czy garnkami potrafią się lepiej ubrać...

nie wyobrażam sobie zakładać garnitur w teren i ocierać się o sztywną od brudu szmatę pełniącą role drzwi. W garnitur to można ubrać się do sądu lub ewentualnie w dzień dyżuru.
 
Witam,
proszę o radę. Dostałam propozycje odbywania aplikacji w kancelari komorniczej w wymiarze jednego dnia tygodniowo na pierwszym roku natomiast już na drugim zatrudnienie byłoby na pełny etat. W takiej sytuacji mogłabym pozostać u mojego dotychczasowego pracodowacy na 3/4 etatu (lepsze rozwiązanie pod wzgledem finansowym od pełnego etatu w kancelari). Obawiam się jednak, ze jedne dzień w tygodniu to zdecydowanie za mało i nie uzyskam niezbędnego doświadczenia??
Co o tym myślicie ?:(
 
No cóż nie będzie dla mnie zaskoczeniem jeżeli ten jeden dzień ma służyć, podczepieniu zwrotek, wyszukaniu poczty lub zapakowaniu listów. Niestety niezbyt rozwijające zajęcie. Też tak zaczynałem ;)
 
To coś w rodzaju "chłopca u szewca" ?? :)
Tak to bywało i bywa w pierwszej pracy, czy na stażu.
 
Niestety wszystko można usprawnić, nawet pisma mogą się same pisać (skrót myślowy ale jest w tym zakresie dużo łatwiej), ale takie dziadostwo jak zwrotki nijak się nie usprawnią...trzeba podejść do szafy, wyszukać teczkę, wyszukać pismo, wpiąć zwrotkę, schować teczkę...i tak z kilkoma setkami jak nie tysiącami. Koszmar!
 
A powiedzcie mi, czy Panie Aplikantki też na drugim roku same chodzą w teren?

I nie, nie jest to pytanie złośliwe, podchwytliwe, antyfeministyczne ani żadne podobne. Po prostu interesuje mnie, jak to wychodzi w praktyce.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra