Tylko, że komornikom to na rękę, że jest tyle osób chętnych na aplikację. Mogą przebierać w ewentualnych kandydatach na pracowników, jest duża konkurencja, więc ludzie są skłonni pracować za minimalną lub na pół etatu itp. Kiedyś standardem było pokrywanie kosztów szkolenia przez patrona, dzisiaj jest to rzadkość. Poza tym aplikacja jest droga, więc Izba ma z tego dużą kasę.
A jako, że przynajmniej dotychczas o stworzeniu nowej kancelarii decydował Minister to narybek nie stanowi dla Komorników żadnej konkurencji, tylko coraz tańszą siłę roboczą. A jakby co to zawsze ich można wyciąć na egzaminie komorniczym, który dla odmiany ma najgorszą zdawalność spośród egzaminów kończących aplikacje.