W poszukiwaniu patrona byłem w jakichś 14 kancelariach i łącznie wysłałem jakieś 50 CV. Nawet jak już znalazłem patrona, to szukałem po to by może trafić coś lepszego, jak się to mówi.
Z tego nazwijmy to ,,doświadczenia" mogę powiedzieć tak - fakt- większość komorników o których byłem zawsze proponowało minimum ustawowe, z tym zastrzeżeniem, że jak się sprawdzi człowiek to obiecują więcej. Niektórzy mówią, że przeważnie to jest po 3 miesiącach, inni, że dopiero dadzą podwyżkę jak się nabędzie uprawnienia (czyli wiadomo - po roku). Oczywiście podwyżka sama ma nie przyjść tylko na nią trzeba zapracować doświadczeniem i zdobywaniem wiedzy. Dwóch albo trzech jeśli dobrze pamiętam zaproponowało w granicach 1500 na rękę na początek. Jeśli chodzi o płacenie za aplikację to nawet tego tematu nie poruszałem. Niektórzy sami mówili, że aplikacji nie opłacą. Oczywiście, niewykluczone, że komuś może jakiś komornik opłaci aplikację.
Spora część komorników pytała o liczbę punktów na egzaminie. Jeden powiedział wprost, że jestem na pierwszym miejscu do zatrudnienia ze względu na liczbę punktów, ale daje mi minimum na początek i mam dzień na zastanowienie się, bo inaczej zatrudni kolejnego z tej jego ,,listy". Więc jeśli chodzi o wcześniejsze doświadczenie czy liczbę punktów na teście to może też być brany argument przy wyborze nas jako aplikantów do pracy, ale jeśli chodzi o wysokość wynagrodzenia to chyba nie ma to większego wpływu, niestety. Z drugiej strony dla innego komornika może liczyć się to czy mamy samochód a liczbę punktów mają w przysłowiowym nosie.
Nawiązując do wcześniejszych przedegzaminacyjnych wypowiedzi koleżanek i kolegów o problemach ze znalezieniem patrona po egzaminie. Z mojego punktu widzenia mogę powiedzieć, że łatwo nie jest, ale jak się chce, pochodzi i poszuka to się znajdzie. Trzeba tylko jedno - Chcieć.
Jeśli chodzi o wysokość wynagrodzenia. Oczywiście minimum to mało i chciało by się zarabiać więcej. Niestety żyjemy w takich czasach, że mimo godzin spędzonych nad książkami itd itd po studiach niejako zaczynamy wszystko od zera. Kogo za to winić?? Nie mam pojęcia. Fakt faktem, że człowieka może szlag trafiać, że jakiś koleś bez matury na początek może zarabiać więcej, a jeśli ma się jeszcze dzieci do wyżywienia i zdobyte wcześniej doświadczenie to wynagrodzenie min. staję się kaszaną. Jeśli chodzi o kwestię wynagrodzenia ja to traktuję jako coś przez co trzeba zagryźć zęby i po prostu przejść i liczyć na to że potem będzie lepiej i się nie pomylę w tych przypuszczeniach

W końcu jak się już jakąś ścieżkę raz obrało to nie ma sensu się wracać i iść gdzie indziej
Na koniec mogę powiedzieć, że moim zdaniem wszystko zależy od tego jakim człowiekiem jest komornik - jeden może traktować nas jako zło konieczne, jeden jako po prostu człowieka. Nie da się chyba stworzyć takiego jednolitego obrazu jak jest jeśli chodzi o zatrudnienie nas jako aplikantów. Żeby zdobyć taką wiedzę trzeba by chyba obejść wszystkie kancelarie komornicze w kraju

A to nie jest możliwe.