Aplikacja komornicza cz. III

  • Autor wątku Autor wątku Bielas23
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Mnie nikt niestety nie zaprosil... eh

btw nie dziwię się, że ma dość:) trafiła na głupka;p
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Nie poddawaj się ak4561, w tamtym roku znajoma cały październik jeździła, szukała, błagała na kolanach i gdy w końcu odpuściła, to rzutem na taśmę chyba w połowie grudnia znalazła patrona... Nie ma się co łamać, bo wszystko może się zdarzyć ;)
 
ja wysłałam cv do 30 kancelarii i tylko z jednej dostalam zwrotna wiadomosc ze Pan nie jest zainteresowany, reszta nie odpisala. Slyszalam ze trudno jest teraz z patronem przynajmniej w krk...
 
Widzisz, z tym bywa bardzo różnie... Mam w rodzinie osobę, która pracuje w sekretariacie komornika już kilka lat i twierdzi, że w tym roku nie dostali jeszcze żadnego cv od potencjalnych kandydatów, a koleżanka w mieście obok, która od roku jest na aplikacji mówi, że w poniedziałek skrzynka zawalona była cv liczonymi w dziesiątkach... Nie wiem sama od czego to zależy :)
 
Ludzie, jak chcecie coś znaleźć skoro nie chce Wam się ruszyć tyłka sprzed komputera. Trzeba się przejechać osobiście, napisać CV, list motywacyjny, pokazać, że chce się bardziej niż inni. Mailem to nic się nie znajdzie, komornik pewnie nawet nie przeczyta tych maili, tylko od razu je skasuje.
 
Tak sie sklada, ze chetnie bym pojechala, ale przez moja aktualna prace, w ktorej jestem jeszcze jakis czas niestety nie moge
 
Bez przesady z tym osobistym chodzeniem, ja sama miałam w lipcu taką sytuację, że na 10 najbliższych kancelarii w trzech z łaską pozwolono mi zostawić cv, w 9 nie było wcale komornika i nikt nie chciał mi powiedzieć kiedy mogę go zastać, a swojego patrona znalazłam po zaproszeniu na rozmowę kwalifikacyjną od Niego po wysłaniu cv drogą mailową... Nie generalizujmy, zresztą nie każdego stać żeby sobie jeździć po kancelariach, czasami po kilka czy też kilkanaście kilometrów...
 
CV radzę wam wysyłać tylko i wyłącznie mailowo. Komornicy nie mają czasu, żeby was przyjąć ot tak u siebie, przejrzą CV na skrzynce i dopiero się skontaktują z zainteresowanymi. Wpiszcie w tytule wielkimi literami: CV APLIKANT i powinno się rzucić w oczy w gąszczu innych wiadomości. Wysyłajcie wszędzie gdzie się da, nie zaszkodzi.
 
Podzielam zdanie koleżnaki wyżej, ja wysyłałem cv i lm tylko przez maila, osobiście nie byłem w żadnej kancelarii a znalazłem patrona bez problemu, ponadto spotkałem się z opinią starszych aplikantów, że osobiste odwiedzanie kancelarii i zostawianie cv jest traktowane przez komorników jako "zawracanie d...." i niechętnie odbieranie, wiadomo wszystko zależy od człowieka i konkretnego przypadku, ale jeżeli komornik chce zatrudnić aplikanta to zaprosi go na rozmowę niezależnie od tego w jakiej formie aplikant nawiązał z nim kontakt.
 
czy ktoś ze starszych kolegów podzieli się informacjami jak wyglądają zjazdy ile godzin trwa jeden zjazd i ile ich jest w miesiącu?
 
@ Sądzę, że mniej osób zostawia CV w kancelarii, przez co łatwiej dotrzeć do komornika. Jeśli uważacie, że Wasze życiorysy są na tyle świetne, że wybijają się ponad pozostałe 29, to ok. Nikt nie mówił o spotykaniu się z komornikiem, a jedynie zostawieniu CV i listu osobiście, zawsze łatwiej nawiązać kontakt.
 
temida_1988 napisał:
Moja koleżanka była dzisiaj na rozmowie kwalifikacyjnej życia- komornik (z wiadomego powodu nie powiem gdzie, co i jak) używał jako przecinka słów powszechnie uznawanych za wulgarne, darł się na swoich pracowników wyzywając ich od idiotów, trzech ostatnich aplikantów zrezygnowało z aplikacji (jeden po roku, drugi po miesiącu, a ostatni po trzech) bo byli "mientkimi ******" i opowiadał jak to z ostatnimi dwiema paniami sądzi się w sądzie pracy za wlepione im dyscyplinarki... Dziewczyna była przerażona, bo trzymał ją na tej rozmowie ponad godzinę i właściwie to nawet przyjął ją do pracy, pod warunkiem, że liczy się z tym, że jak coś "zepsuje" (oczywiście określił to dosadniej) to "dyscyplinareczka"... Ja myślałam, że takie rzeczy się nie zdarzają i gdybym dziewczyny nie znała prawie 20 lat to w życiu bym nie uwierzyła, że to może być prawda...

Tylko nie pisz ze będzie u wskazanego komornika odbywała aplikację ?@
 
Nie, nie będzie. Oprócz tego dziwnego zachowania wspomniany Pan, zaproponował takie warunki finansowe i jak to określił "charytatywną eksploatację samochodu", włącznie z benzyną (na pierwszym roku aplikacji nie ma zamiaru płacić za benzynę- a jak twierdził od początku "gania w teren że aż furczy"), że nie da się zarobić uczciwie nawet na sam dojazd do Niego (22 km od miejsca zamieszkania zainteresowanej). Lepiej chyba poczekać ten rok, jeśli się nic nie znajdzie, niż się frustrować..
 
temida_1988 napisał:
Nie, nie będzie. Oprócz tego dziwnego zachowania wspomniany Pan, zaproponował takie warunki finansowe i jak to określił "charytatywną eksploatację samochodu", włącznie z benzyną (na pierwszym roku aplikacji nie ma zamiaru płacić za benzynę- a jak twierdził od początku "gania w teren że aż furczy"), że nie da się zarobić uczciwie nawet na sam dojazd do Niego (22 km od miejsca zamieszkania zainteresowanej). Lepiej chyba poczekać ten rok, jeśli się nic nie znajdzie, niż się frustrować..

to co to ma być za fikcja??? W jaki sposób chce kogoś zatrudniać na umowę o pracę za free?? Mam nadzieję, że żaden naiwniak się nie skusi na takie coś ...:mad::mad::mad:
 
Wiesz, nie tak do końca za free... Najpierw jest umowa na okres próbny- 3 miesiące i dostajesz minimalne wynagrodzenie, jeśli spełnisz oczekiwania szefa przyjmuje Cię na czas określony- 2 lata i dostajesz 150 zł brutto więcej. Jednak nie płaci Ci za benzynę w pierwszym roku pracy- jeździsz za swoje w ramach wykonywania obowiązków służbowych. Licząc to plus dojazd do pracy, z którym trzeba się liczyć w każdej robocie (w tym przypadku 22 km w jedną stronę) wychodzi nam w obliczeniach, że zostałby jej 200, no może 300 zł... Ma taką sytuację w domu, że chcąc opłacić aplikację, nie może sobie pozwolić na taką opcję..
 
Dojazdy do pracy to ja akurat rozumiem, bo dlaczego je sponsorować.
 
nikt nie mówił o tym, że za dojazdy do pracy pracodawca ma płacić.. ale wyjazd w teren? Łaskę robi ?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra