Aplikacja komornicza cz. III

  • Autor wątku Autor wątku Bielas23
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Widzisz tutaj jest/ bedzie jak ze sklepem spozywczym mozna byc na minusie, mozna zarabiac 4tys, 10, 30, 60,100,200,400 tys miesiecznie itp. w zaleznosci od rozmiarowi obrotow w sklepie. Maly sklep osiedlowy w obliczu skuper,hipermarketow bedzie ledwo wiazal koniec z koncem i obrcal na granicy oplacalnosci, supermarket bedzie mial sie dobze...
 
bulki napisał:
Przeglądając strony, na których opisane są pensje komorników, zastanowiłem się czy faktycznie macie takie eldorado - 100 tys zł miesięcznie przy dobrych egzekucjach, a średnio ok. 10 tys zł..

Widzicie miałem rację. Tych naiwnych w dalszym ciągu nie brakuje...:lol:
 
johnrambo napisał:
Moim zdaniem zawód komornika w stosunku do zawodu radcy prawnego czy adwokata nie daje jakiejkolwiek przyjemności z pracy. Praca jest powtarzalna w dużej mierze i dość mówiąc wprost..nudna.

Talib220 napisał:
prawda jest taka ze bez koneksji u roznorakich wierzycieli duzej kasy juz sie nie zarobi, patrzac na to co dzieje sie na rynko smialo moge zaprognozowac ze w zwiazku z upadkiem epu i mniejszymi zakupami wierzytelnosci firm windykscyjnych wiele kancelarii komorniczych czeka ostre ciecie kosztow (...)

kom86 napisał:
Starsi komornicy mawiają, że jak ktoś tę pracę lubi to coś z nim nie tak. Niestety mają rację. Jest to jeden z zawodów, który nie daje absolutnie żadnej satysfakcji. Dlatego, jeśli obniżki opłat spowodują, iż zawód ten nie będzie godnie opłacany- stosunkowo do charakteru tej pracy i tego ile ona z człowieka wysysa, to egzekucja w Polsce padnie, bo nikt normalny nie będzie chciał za grosze w szambie dzień w dzień nurkować.

Taka jest prawda.
Z moich obserwacji wynika, że tym, co tak na prawdę trzyma prawników w tej branży jest nadzieja, że któregoś dnia będą zarabiali więcej i więcej ... Problem w tym, że lepiej już nie będzie niż jest.
Z resztą popatrzcie jak wygląda dzień pracy typowego, starego komornika z dużej kancelarii.
Komornik przychodzi o 10.00, wychodzi o 14.00 albo nie przychodzi w ogóle do kancelarii. Zamiast niego sprawy prowadzą asesorzy albo tzw. kierownik kancelarii. W kancelarii pojawia się jak trzeba przeprowadzić np. eksmisję albo podpisać dokumenty np. egzekucja z nieruchomości.
Z drugiej strony są setki młodych komorników z kilkuletnim stażem wiążących koniec z końcem co roku. To jakiś dramat. Pracowałem nawet u takiego i wolę o tym nie wspominać, bo aż mnie mdli.
Gdyby ktoś mi powiedział, że ta praca daje mu satysfakcję albo umożliwia mu samorealizację, to pomyślałbym, że jest nienormalny mimo, że już trochę pracuję w tej branży.
Co to duża gadać ... zapytajcie swoich kolegów jakie mieli motywację idąc na aplikację komorniczą.
 
Ostatnia edycja:
Talib220 napisał:
Maly sklep osiedlowy w obliczu skuper,hipermarketow bedzie ledwo wiazal koniec z koncem i obrcal na granicy oplacalnosci, supermarket bedzie mial sie dobze...
Może przez jakiś czas. Taki dobrze znany "super-hiper-market" na koniec zeszłego roku pozbył się ponad 30-stu pracowników.
Więc nie ma co załamywać rąk, bo tutaj też działają pewne powszechnie w przyrodzie występujące prawa.
 
Zapewne "małe" spustoszenie w budżecie kancelarii zrobiło również coraz bardziej powszechne i coraz bardziej złowrogie SĄDOWE MIARKOWANIE OPŁATY EGZEKUCYJNEJ :(
Oj, postanowienie sądu dotyczące opłaty egzekucyjnej nie jednego komornika prawie o zawał serca przyprawiło. Mój szef czyta tylko sentencję. Uzasadnienia nie ma już odwagi czytać.
 
Ostatnia edycja:
Zależy od spraw i sposobu ich prowadzenia.
Samo się przecież nie miarkuje z urzędu.
 
Hektor Kronenberg napisał:
Mój szef czyta tylko sentencję. Uzasadnienia nie ma już odwagi czytać.
Odwagi ?!
Chyba raczej nerwów. Niedawno zasłyszany przypadek to sąd w apelacji lubelskiej miarkujący łącznie 300tys. zł w sprawie, gdzie komornik wraz z 4 pracownikami przez 3 dni spisywał protokół zajęcia.
 
Talib220 napisał:
Powiem wiecej , znam paru komornikow, raczej z dlugim stazem, ktozy otwarcie twierdza ze to nie ich bajka, kiedys przez przypadek z braku laku lub z nnych przyczyn poszli w tym kierunku, okazalo sie profitowe i juz.. Mysle ze zaden normalny czlowiek tego nie lubi, tego sie nie da lubic, jedyne co da sie polubic w tym zawodzie to pieniadze...jak ktos na wlasne oczy zobaczy ludzkie tragedie, nie tylko z za biurka w telewizji to wspomni moje slowa. Oczywiscie dla mlodego mlokosa jest frajda dostal legitke i odgrywa cwaniaka w terenie bez poszanowania innych, znam wielu takich chuckow norrisow...

Jak czytam takie teksty, to mi się odechciewa. Po co studiowaliście 5 lat prawo? Żeby wykonywać zawód którego nienawidzicie? Trzeba mieć coś z głową, żeby zgodzić się na to dobrowolnie... i 160 albo więcej godzin miesięcznie się męczyć... to chyba lepiej cegły na budowie kłaść, pieniądze podobne... i nic dziwnego że czarno widzicie przyszłość. Oczywiste jest, że jak się otwiera kancelarie to trzeba mieć jakichś wierzycieli... Po co wam były studia, po co wam były lata praktyki? Nie poznawaliście ludzi, nie macie znajomych, adwokatów, radców, notariuszy? Kontaktów do firm? Ludzie... jak tak was czytam to rzeczywiście można dojść do wniosku, że tylko nieudacznicy idą na komorniczą żeby mieć umowę o pracę i nfz opłacony odfajkować 8h i realizować swoje "inne pasje" za te pare stówek które wam zostaje z pensji...
 
Dorośnij chłopie, sądząc po twoim roczniku w nicku to chyba najwyższy czas.
 
Sorry, jeżeli ktoś po ciężkich 5 letnich studiach, robi coś czego nie lubi "bo tak wyszło" albo do niczego innego się nie nadaje to w mojej opini przegrał życie, współczuję. Obecnie mam pracę w której z palcem w... zarabiam tyle na ile obecnie może liczyć asesor, a mimo to rozważam zdawanie w tym roku na aplikację. Dodam, żeby nie było nieporozumień, że mam za sobą roczną praktykę w kancelarii komorniczej w tym teren i eksmisje.
 
Ostatnia edycja:
A skąd einsteinie wydedukowałeś, że ktokolwiek z niewybierających z przypadku aplikacji komorniczej, prawników robi coś czego nie lubi ?
Chyba zbyt wybiórczo czytałeś posty.
Napisz konkretniej na czym twoja praktyka roczna polegała - trzymałeś teczkę/aktówkę czy twoje plecy służyły do podpórki do wypisania wezwania ?
 
Odnosiłem się do konkretnych wypowiedzi, sugeruję cofnąć się o jedną stronę i zobaczyć z kim zacząłem wymianę zdań. Na czym innym miała polegać moja praktyka jako studenta prawa np. podczas eksmisji? Przecież nie byłem tam w zastępstwie komornika, pisałem protokoły i co to ma do rzeczy? Chciałem tylko wykazać, że wiem jak wygląda ta praca.
 
Ostatnia edycja:
Ja znam cały wątek doskonale.
Dlatego też uważam, że zbyt wąsko spojrzałeś na temat.
 
Odnosiłem się do niektórych konkretnych wypowiedzi, osób które mówią że nienawidzą tej pracy a zawód wykonują żeby po pracy realizować swoje "pasje". Śledzę od dawna to forum i widzę również ambitnych i zainteresowanych tematyką egzekucyjną użytkowników. Bynajmniej nie generalizuję.
 
panie kochany, zainteresowanie tematyka i rozwazanie na temat przepisow to jedno a zycie i prawo w czynie to drugie, popracujesz pare lat w zawodzie to pogadamy. chyba nie powiesz ze dostaniesz orgazmu intelektualnego od wykonania eksmisji, chyba ze wisielec przy futrynie i placz dzieci cie podnieca..poza tym kto ci pozwolil spisywac protokól skoro ta czynnosc moze dokonywac jedynie komornik lub osoba dzialajaca na jego zlecenie..l
 
Pewnie to co napiszę to jest wypowiedź w stylu "wstęp do wodolejstwa" w dodatku banał niesamowity ale napiszę to.
Szczerze, dziwi mnie to, i to bardzo mnie dziwi, że jest tak wielu prawników chętnych do tego by zostać komornikiem. Człowiek uczy się najpierw w szkole pilnie żeby w ogóle pójść na te studia, potem dość trudne studia i jeszcze dalsza nauka po to, żeby wykonywać zawód, który (w moim odczuciu) wpada tego samego worka co profesja panów w spodniach z lampasem wywożących do lasu... Co z tego, że tysiąckrotnie przewyższa ich wiedzą, skoro robi prawie to samo. Tym gorzej dla niego, miał większy wybór.
Uważam, to praca dla desperatów gotowych schować skrupuły głęboko... i tam właśnie mających ludzkie problemy...Albo kryptosadystów.
No chyba, że ktoś idzie do tego tego zawodu, żeby uprawiać sabotaż i nigdy niczego nie wyegzekwować, ale na dłuższą metę chyba się nie da...
Może komuś nie udało się coś, czego chciał naprawdę i uważa, że to lepsze "półpiętro" do przesiadki niż wylądować w urzędzie...
Tak, widziałam film "Komornik", bo zaraz ktoś napisze że się naoglądałam. Ale jestem przerażona jak można być "zainteresowanym tematyką egzekucyjną", nawet jeśli nie chodzi o zawód mistrza małodobrego.
 
No ja też się dziwie gdzie sieją autorów takich postów, jak twój.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra